TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 16 Czerwca 2019, 22:40
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Chrześcijaństwo to spotkanie

Chrześcijaństwo to spotkanie

Pamiętam, jak byłem młodym ministrantem i dość wcześnie zacząłem czytać Słowo Boże w kościele podczas liturgii, jakie było moje zdziwienie, kiedy odkryłem, że Listy św. Pawła, których fragmenty najczęściej miałem zaszczyt czytać publicznie, były skierowane do mieszkańców jakichś konkretnych miast. W małej łepetynie z trudem mieściło się zrozumienie, że coś, co zostało napisane dla konkretnej grupy ludzi, może mieć znaczenie dla wszystkich ludzi wszystkich czasów. A potem jeszcze się okazało, że nawet list do jednego Tytusa (z tym to w ogóle były problemy ze względu na Romka i Atomka) czy Tymoteusza też może być Słowem Bożym dla wszystkich. Formacja seminaryjna oczywiście mnie z tych zdziwień wyleczyła, ale jeszcze trochę mi zajęło, by głębiej interesować się słowami papieża skierowanymi do innych niż Polacy nacji, ale to oczywiście konsekwencja wspaniałego i długiego pontyfikatu św. Jana Pawła II, kiedy papiestwo wydawało się być niemal naszą wyłącznie polską sprawą. 

Dzisiaj natomiast bardzo lubię „podsłuchiwać”, a raczej podczytywać co tam papież Franciszek mówi do innych, nawet w takich miejscach, jak ostatnio w Maroku. Na pierwszy rzut oka kraj zupełnie inny od Polski, chrześcijanie w mniejszości, islam, więc tam na pewno problemy są inne. Ale właśnie kiedy piszę te słowa u siebie, w Liskowie, przed oknami przemaszerowało dwóch... Nepalczyków. Że są Ukraińcy już się przyzwyczailiśmy, czasami pojawiają się ortodoksyjni Żydzi, aby dopilnować swoich interesów z wołowiną, a teraz jeszcze Nepalczycy. W Liskowie! Świadczy to przede wszystkim o tym, że jednak imigranci są w Polsce, i to nie w obozach dla uchodźców, a to coś znaczy i wbrew temu co się o nas mówi, dobrze o nas świadczy. No i że świat się zmienia, a monokulturowość zanika.

Ale wracając do papieża Franciszka w Maroku. Piękne słowa wypowiedział on tam do duchownych. I jakże uniwersalne. „Nasza misja jako ludzi ochrzczonych (...) nie jest określona szczególnie przez liczbę lub ilość zajmowanej przestrzeni, lecz przez zdolność do zrodzenia i pobudzania zmiany, zdziwienia i współczucia; od sposobu, w jaki żyjemy jako uczniowie Jezusa, pośród tych, z którymi dzielimy życie codziennie, radości, smutki, cierpienia i nadzieje. (...) Zatem problemem nie jest niewielka liczba, lecz bycie bez znaczenia, stanie się solą, która nie ma już smaku Ewangelii, lub światłem, które już niczego nie oświeca”. I dalej w swoim przemówieniu Franciszek mówił o swoim ulubionym zagadnieniu, czyli „żywym sakramencie dialogu”. Ten dialog należy prowadzić ze wszystkimi „na sposób Jezusa, cichego i pokornego sercem, z żarliwą i bezinteresowną miłością, bez wyrachowania i bez ograniczeń, w poszanowaniu wolności osoby”. I jeszcze: „Bycie chrześcijaninem nie polega bowiem na przystawaniu do jakiejś doktryny, świątyni czy też grupy etnicznej. Bycie chrześcijaninem to spotkanie. Jesteśmy chrześcijanami, ponieważ zostaliśmy umiłowani i spotkani, a nie dlatego, byśmy byli owocem prozelityzmu. Bycie chrześcijaninem oznacza świadomość, że nam przebaczono i że jesteśmy zachęceni do czynienia tak, jak Bóg uczynił wobec nas, jako że „po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali”.

Powoli dobiega końca okres Wielkiego Postu i powinniśmy wejść w przeżywanie Wielkiego Tygodnia z tą właśnie świadomością, że zostaliśmy umiłowani i spotkani, że nam przebaczono i bycie chrześcijaninem polega na tym, aby czynić to samo. 

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!