Chrześcijańska przyjaźń z filozofią

Choć radykalni wyznawcy wiary (jak Tertulian) ostrzegali przed pokusą przesadnego filozofowania, ,,hellenizacja” chrześcijaństwa stała się faktem. Wielcy uczeni Kościoła nie odrzucili filozofii, ale dogłębnie ją schrystianizowali.
Chrześcijanie mieli w Chrystusie wszystko. Nie tyle oni potrzebowali zewnętrznej względem nich filozofii, ile działalność, również filozoficzna, rozumu ludzkiego potrzebowała oświecenia światłem wiary. Przecież św. Jan Apostoł napisał wyraźnie: ,,Wy natomiast macie namaszczenie od Świętego i wszyscy jesteście napełnieni wiedzą. (…) Co do was, to namaszczenie, które otrzymaliście od Niego, trwa w was i nie potrzebujecie pouczenia od nikogo, ponieważ Jego pouczenie poucza was o wszystkim’’ (1J 2, 20. 27). W nieco innym kontekście, bo w odniesieniu do własnego statusu w łonie religii Izraela, św. Paweł natomiast stwierdza: ,,wszystko, co było dla mnie zyskiem, ze względu na Chrystusa uznałem za stratę. (…) nawet wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, mojego Pana.
Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim” (Flp 2, 7 – 9). To oświadczenie mogłoby przecież opisywać też wolność ludzi Kościoła w stosunku do wszelkich efektów ludzkiej mądrości, tych zwłaszcza, które w różnym stopniu skażone zostały jednak pychą rozumu grzeszników. Chrześcijanie pomni na to, że ,,ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili” (J1, 13), zachowywali zatem niezbędny dystans wobec filozofii. Byli nawet tacy, którzy uważali zainteresowanie filozofią i potencjalne z nią przymierze w przyszłości za rzecz zgoła szkodliwą. Tertulian zapytywał: ,,Cóż mają wspólnego Ateny i Jerozolima? A cóż Akademia i Kościół?”
Opatrznościowa ciekawość
Wszystko to prawda. Jednak dokonało się w końcu to, co Joseph Ratzinger nazywał hellenizacją chrześcijaństwa i nad traceniem czego w naszej współczesności ubolewał. Nastąpiło spotkanie wiary z rozumem filozoficznym epoki starożytnej, które okazało się nad wyraz owocne i perspektywiczne. Dlaczego tak się stało?
Poza tajemniczym zrządzeniem Opatrzności, która kieruje losami Kościoła, wydaje się, że nie bez znaczenia była tu po prostu wrodzona naturze ludzkiej ciekawość. Ciekawość poznania z jednej i drugiej strony. Wprawdzie wiara chrześcijańska nie potrzebuje filozofii, aby przy jej pomocy zbawiać ludzi, ale ludzie wraz ze swoim filozoficznym rozumem potrzebowali zbawienia w wierze. Jak powiedziałby Jan Paweł II, rozum, tak samo jak wolność, potrzebował Odkupienia, przywrócenia własnej godności i powagi oraz łaski włączenia w obręb królestwa Chrystusa.
Nowe miano teologii
Dzięki oddziaływaniu nadprzyrodzonej wiary Kościoła zaczynały ujawniać się epokowe zmiany. Przekształceniu uległo samo pojęcie teologii. Jan Paweł II zauważa, że w ramach systemu filozoficznego Arystotelesa ,,teologia” oznaczała spekulację na temat bóstwa, która choć stanowiła najbardziej wzniosłą część podejmowanej refleksji, nie wyzbyła się w zasadzie swojej niejednoznaczności.
Tymczasem ,,w świetle chrześcijańskiego Objawienia to, co uprzednio oznaczało ogólną doktrynę o bóstwach, zyskiwało zupełnie nowy sens”. Stało się świadomym dążeniem umysłu, aby sformułować prawdziwą doktrynę o Bogu. ,,Prawdziwa doktryna o Bogu” to nowe, zobowiązujące miano teologii. Teologia musi mówić o Bogu prawdę, musi nazywać Boga i wszystko inne w sposób prawdziwy. A skoro prawdziwy to też właśnie zobowiązujący, wymagający, usuwający wieloznaczność i dowolność. Prawda dyscyplinuje ludzką myśl. Ratzinger powiedziałby, że objawienie prawdy przezwycięża sprzeczności typowe dla religii opartych na mitach. Uprawianie teologii bierze pod uwagę prawdę objawioną, wychodzi od niej i jest przez nią wewnętrznie regulowane.
Rozum zyskuje skrzydła
Druga wielka zmiana polega na tym, że wiara zaczyna posługiwać się filozoficznym rozumem i dzięki temu rozum w sposób nieoczekiwany zaczyna odkrywać swoje możliwości. Potrafi przekraczać siebie. Takie postacie filozofii jak platonizm, a później arystotelizm, zaabsorbowane przez wiarę dostarczają narzędzi do ujmowania spraw mimo wszystko nieosiągalnych dla umysłu w granicach pierwotnego systemu. Inaczej mówiąc, filozoficzne systemy zawężone czy wręcz zamknięte do swoich własnych potrzeb, przez wiarę chrześcijańską otworzone zostają w stronę nieskończoności. Zapożyczając języka liturgii - ,,porwane do umiłowania rzeczy niewidzialnych”. I to w sposób niewieloznaczny i subiektywny, ale właśnie prawdziwy. Prawdziwy, czyli pewny i zarazem zobowiązujący.
Papież pisze o przekształceniach, które przeszła spekulacja platońska, aby mogła uczestniczyć w kompetentnym rozprawianiu o nieśmiertelności duszy, przebóstwieniu człowieka czy pochodzeniu zła. To przekształcenie zawdzięcza ona temu, że przejęta została przez teologię i to w jej nowym chrześcijańskim, kościelnym rozumieniu. Otóż właśnie tak! Myśl chrześcijańska, czyli to co jest własnym i specyficznym wkładem i dorobkiem Kościoła, dogłębnie przekształca materię, język i sens wcześniejszej filozofii. Wiara odróżniając siebie od ludzkiej mądrości, w końcu nie waha się nią posługiwać i dzięki temu nadaje jej nową godność i nową jakość.
Owocny dialog: od Justyna Męczennika do Tomasza z Akwinu
Pierwszym, który nawiązał ,,konstruktywny dialog” z antyczną refleksją filozoficzną był św. Justyn Męczennik. Traktował on spekulatywne poszukiwania z powagą, aczkolwiek twierdził stanowczo, że prawdziwą filozofię, ,,jedyną niezawodną i przydatną” znalazł w chrześcijaństwie. Poprzez kontakt z osiągnięciami rozumu swojej epoki oraz rzetelne ,,zdawanie sprawy z nadziei” właściwej chrześcijanom stał się najwcześniejszym wielkim apologetą. W jego ślady szli inni.
Najważniejszym z pisarzy chrześcijańskich, który w wierze Kościoła odkrył ,,pełnię nauki i wiedzy”, odpowiedź na także osobiste poszukiwania filozoficzne był bez wątpienia św. Augustyn. Na przykładzie jego twórczości widać też wyraźnie w jaki sposób wiara chrześcijańska potrafiła przemienić aktywność rozumu w sprawach dotyczących Boga w prawdziwą teologię, we wspomniane mówienie prawdy o Bogu, myślenie o Bogu odznaczające się słusznością i właściwą miarą. W swoich „Wyznaniach” Augustyn ujmuje syntetycznie własne wysiłki na drodze odkrywania prawdy o Bogu, encyklika cytuje zaś fragment jego zwierzeń: ,,zacząłem już przyznawać nauce katolickiej wyższość nad manichejską. Uważałem, że cechuje ją i większa skromność, i większa rzetelność”. Augustyn najdoskonalej ze wszystkich kościelnych autorów schrystianizował dorobek myśli platońskiej i neoplatońskiej, ,,zdołał stworzyć pierwszą wielką syntezę” wiary i rozumu, poświęcił się uprawianiu filozofii, dla której nie bez znaczenia okazały się jego osobiste doświadczenia i przeżycia i która stała się w końcu oryginalną, twórczą teologią.
To, co św. Augustyn uczynił z platonizmem włączając go w służbę prawdy objawionej, św. Tomasz z Akwinu wykonał w przypadku arystotelizmu. Drugi wielki system starożytnej filozofii greckiej zyskał w św. Tomaszu odpowiednio godnego promotora, który przekuł jego pojęcia i przystosował do wyrażania tajemnic prawdziwej wiary. Dzieło Tomasza stało się na tyle przekonujące, że filozofię którą stworzył, Kościół uznał ostatecznie za własną i przez bardzo długi czas dbał o jej znajomość i pozycję zwłaszcza w kręgach osób wykształconych, wśród duchowieństwa i nauczycieli wiary. Działo się tak, gdyż, jak podkreślił papież, Akwinata zasłużył na miano ,,apostoła prawdy”, tego który prawdę ,,ukochał bezinteresowną miłością” i najmocniej ze wszystkich uwypuklił jej uniwersalność.
ks. Piotr Jaroszkiewicz
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!