TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 25 Lutego 2026, 23:25
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

By nie stracić zwycięstwa

By nie stracić zwycięstwa

Podstęp przeciwnika udał się. Nikt z żołnierzy Jonatana ani sam wódz nie zorientowali się, że przeciwnik tej nocy rozpoczął odwrót. Wszyscy byli przekonani, że przygotowuje się do walki. Dopiero o świcie blask słońca pozwolił poznać prawdę.

Po wojskach Demetriusza pozostały jedynie resztki tlących się ognisk. W tej sytuacji Jonatan rozpoczął pościg za wrogiem. Ale jego działania okazały się bezskuteczne. Było już za późno. Wojska Demetriusza zdążyły przeprawić się na drugi brzeg rzeki Eleuteros. Jej przekroczenie dla dalszego pościgu było zbyt ryzykowne. Dlatego zdecydowano się go zaniechać. Odwrót wrogów wprawdzie nie był wielkim sukcesem, ale bez żadnych strat udało się nie dopuścić do przekroczenia przez niego granic Judei i walk na ojczystej ziemi. Tak oszczędzono jej krwawych wydarzeń i dramatu wojny.

Atak Szymona

Mając zgromadzone liczne oddziały Jonatan uznał, że należy wykorzystać siłę militarną którą dysponuje. Dlatego w drodze powrotnej wpierw uderzył na Arabów zwanych Zabadejczykami. To plemię zamieszkiwało tereny znajdujące się nieopodal Damaszku, w odległości 30 km od miasta. Bardzo prawdopodobne, że ich wodzem był Zebediel, morderca króla Aleksandra Balasa. Sugeruje to nazwa plemienia. Swym czynem Jonatan pomścił popełnioną zbrodnię. W dalszej kolejności spacyfikował zarówno ten lud, jak i mieszkańców Damaszku oraz okolicznych terenów, którzy opowiadali się po stronie Demetriusza. Wspomniane walki stały się dla żołnierzy okazją do zdobycia wojennych łupów, stanowiących uzupełnienie ich wynagrodzenia. 

Jonatan nie był jedynym, który podjął się w tym czasie zmagań wojennych. Podobnie postąpił Szymon. Wobec wiadomości o ucieczce wrogów na północy nie musiał obawiać się wkroczenia ich do Judei. Wobec tego miał wolne ręce i mógł podjąć wojenną inicjatywę. Swoją uwagę skierował w stroną twierdz położonych na południowej części szlaku wiodącego wzdłuż Morza Śródziemnego. One znajdowały się wciąż w obcych rękach, a ich załogi sprzyjały Demetriuszowi. Tym samym stanowiły bardzo poważne zagrożenie. Wobec niego nie można było być obojętnym i liczyć na szczęśliwy los. Dlatego Szymon postanowił je zaatakować i zdobyć. W tym celu zebrał swe wojska i wyruszył wpierw do Askalonu, twierdzy znajdującej się niedaleko brzegu morskiego. Zdobył tak ją, jak i sąsiednie warownie. Dzięki temu ważny komunikacyjny i strategiczny szlak łączący Egipt z Syrią znalazł się pod kontrolą Machabeuszy.

Dalszym etapem tej wyprawy stała się Jafa. Jej mieszkańcy uważali Szymona za wroga lub też wierzyli w potęgę i zwycięstwo Demetriusza i w efekcie postanowili oddać swe miasto zwolennikom tego pogańskiego wodza. Na to Szymon nie mógł, ani nie chciał pozwolić. Natychmiast przystąpił do działania. Wszedł ze swymi oddziałami do Jafy i obsadził twierdzę, którą było to miasto, załogą złożoną z jego żołnierzy. Nakazał im strzec tego miejsca. Tak zapobiegł przejęciu Jafy przez zwolenników wroga i nie pozwolił, by w razie kolejnego ataku Jafa wsparła Demetriusza i wiązała siły Machabeuszy, odciągając je od głównej linii walk.

Decyzja starszyzny

Również Jonatan po powrocie do Jerozolimy nie spoczął na laurach. Udało mu się zapobiec poważnemu atakowi i pokonać pomniejszych wrogów oraz wzmocnić zwolenników władzy prawdziwego następcy tronu, czyli syna Aleksandra Balasa, Antiocha VI Dionizosa. Nie można było jednak naiwnie liczyć na spokojny czas lub też na odpłatę czy pomoc ze strony pogan. Należało się zatroszczyć samemu o bezpieczeństwo własnej ojczyzny. I na tym zwycięski wódz chciał skoncentrować swą uwagę. Wiedział, że ten, kto właściwie przygotowuje się do obrony na wypadek ataku wroga, ma szansę zwycięstwa. Natomiast bezczynni, ulegający złudnemu przekonaniu, że raz zdobytej wolności nie trzeba bronić, bardzo szybko ją tracą i prędzej czy później popadają w niewolę silniejszych od nich. Na to nie można było pozwolić. Dlatego Jonatan zwołał starszyznę ludu i przedstawił jej aktualną sytuację, w jakiej znajduje się Judea i potencjalne zagrożenia, które mogło ją spotkać. 

Starszyźnie zgromadzonej przez wodza nie zabrakło rozumu i roztropności. Zdecydowano, by rozpocząć budowanie warowni, które będą strzec Judei i dawać jej mieszkańcom schronienie na wypadek wojny. Szczególnie zatroszczono się Jerozolimę. Przecież była stolicą. Nadto w niej nie tylko rezydowali wodzowie narodu. W Jerozolimie była jedyna Świątynia, miejsce czci Boga Izraela. Jej chciano chronić jak najcenniejszego skarbu. Czym bowiem byłby naród obdarty z wiary, pozbawiony miejsca, w którym mógł składać Bogu ofiary pieczętujące zawarte z Nim przymierze?

Prace budowlane

Dla ochrony miasta podwyższono mury. Wzniesiono także dodatkowy mur między zamkiem a miastem. Tak znalazł się on w odosobnieniu. Jego mieszkańcy zostali pozbawieni swobodnego handlu. Skąd ten pomysł? Przypomnijmy, że tak załoga zamku, jak i jego pozostali mieszkańcy, byli Syryjczykami lub ich zwolennikami. Zdobycie zamku siłą w obecnej chwili nie było możliwe. Natomiast nowo powstały mur izolował go od reszty miasta i kraju i rozpoczynał swoiste oblężenie. Izolacja zamku dawała szansę, że jego załoga, z powodu uciążliwych warunków życia, dobrowolnie podda się Machabeuszom.

Podjęte prace nie obyły się bez trudności. Nie wynikały one z opieszałości, niechęci czy braku środków. Jak to w życiu się zdarza, gdy człowiek podejmuje się jakiegokolwiek działania, zazwyczaj pojawiają się nieprzewidziane problemy. Tak było i wtedy. Podczas prowadzenia prac budowlanych zawaliła się część muru po wschodniej stronie miasta, niedaleko potoku Cedron. To był trudny teren. Nie wiadomo, czy zdarzył się wypadek przy pracy, czy projektanci lub wykonawcy popełnili błąd. Dość, że zaistniała sytuacja przysporzyła dodatkowej pracy. Ale poza tym zdarzyły się rzeczy pozytywne. Jonatan zainicjował prace nad odbudową Chafenaty, dzielnicy miasta położonej na północny zachód od Placu Świątynnego, a Szymon wybudował twierdzę położoną sześć kilometrów na północny wschód od Liddy. Obwarowano ją i wzmocniono jej bramy. Tak stała się wartownią strzegącą drogi do Jerozolimy i bazą wypadową dla walk Szymona prowadzonych na Nizinie Nadbrzeżnej. Nazwano ją Adida. 

ks. Krzysztof P. Kowalik
Zdjęcie: iStock

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!