Brzemienna jesień
Jesień przynosi nam wspaniałe wydarzenia w tym roku. Już dokonała się beatyfikacja kardynała Stefana Wyszyńskiego, a przed nami kolejne wielkie przeżycie, które również musiało „odczekać w zamrażarce”, czyli Zawierzenie Narodu i Kościoła w Polsce św. Józefowi w jego narodowym sanktuarium w Kaliszu.
Zatrzymajmy się przez chwilę przy tym pierwszym wydarzeniu. Myślę, że jeszcze sobie do końca nie zdajemy sprawy, jak wielki będzie zasiew tej beatyfikacji. Oczywiście pojawiły się już pierwsze komentarze negatywne dotyczące samej uroczystości. Z jednej strony „kłuła” w oczy obecność hierarchy, który kilka miesięcy temu został ukarany przez Watykan za tuszowanie nadużyć seksualnych, których mieli się dopuszczać księża jego diecezji. Co prawda formalnie żadnego zakazu nie złamał, ale sprowokował serię negatywnych komentarzy i rzucił cień na ceremonię. Najwyraźniej ciężko jest przyjąć do wiadomości, że swoją obecnością niczego się już nie „uświetnia”, wręcz przeciwnie: dostarcza się argumentów do krytyki, której trudno się dziwić. Z drugiej strony dają się słyszeć również głosy krytyczne dotyczące obecności polityków obozu rządowego. To mnie trochę dziwi, bo chyba nie jest niczym niestosownym, że osoby wierzące uczestniczą w publicznych wydarzeniach religijnych. Ba! Nie widziałbym nic niestosownego, gdyby nawet osoby niewierzące piastujące publiczne urzędy uznały, że tak ważna dla społeczeństwa uroczystość wymaga ich obecności. A że w pierwszych rzędach? Cóż, sami chyba sobie miejsc nie wybierali. Poza tym pozwólcie, że na temat obecności różnych grup i ich proporcji, a także związanych z tym ograniczeń (w ramach których ja i moi parafianie nie mogliśmy pojechać na beatyfikację) więcej nie będę się wypowiadał.
Jak by nie było, te głosy krytyczne zabierze ze sobą wiatr historii, niczym liście opadające z drzew. Natomiast pozostaje niezwykle donośny fakt, że błogosławiony kardynał Wyszyński wszedł w przestrzeń publiczną na zawsze.
Że pojawią się kolejne szkoły i inne instytucje, których stanie się patronem, a jego nauczanie będzie ciągle przypominane (choćby w corocznych konkursach wiedzy o patronie szkoły), jego się już nie da zignorować albo zaszufladkować. I choć niejedna zapora zostanie przeciw niej wystawiona (patrz sytuacje związane ze św. Janem Pawłem II), ta fala będzie już tylko narastać.
Jednym z pierwszych jej objawów jest choćby to, że Stowarzyszenie Biblistów Polskich będzie zabiegać, by bł. kard. Stefan Wyszyński, Prymas Tysiąclecia został ogłoszony patronem Polski. Tak uzasadnił to ks. prof. Henryk Witczyk, przewodniczący Dzieła Biblijnego im. Jana Pawła II: „Św. Jan Paweł II i badacze wielokrotnie mówili o kard. Wyszyńskim jako ojcu polskiej wolności, obrońcy godności Polaka. Wyszyński to również heroiczny obrońca wiary, która tak bardzo jest dzisiaj poddawana różnym próbom, nie tylko kulturowym, ale i siłowym. Mam nadzieję, że kard. Wyszyński będzie umacniał wiernych w mężnym wyzwaniu wiary, nie tylko w rodzinie, ale i w wymiarze społecznym. To jest nam dzisiaj bardzo potrzebne. Stoimy przed wyzwaniem, by każdy z nas był niezłomnym chrześcijaninem w kontekście współczesnych zagrożeń”. To jest jaskółka, która – głęboko wierzę – czyni wiosnę, choć na zewnątrz jesień się dopiero rozpoczyna. A skoro się tutaj tak mocno eksponuję w swoich przekonaniach co do przyszłości, to zbilansuję się jeszcze bardziej i wyrażę pewność, że doczekam kanonizacji (choć, wbrew społecznej kampanii, wcale nie planuję długiego życia). I wtedy już nic i nikt mnie nie powstrzyma, aby być tam i sercem i ciałem.
Podobnie planuję być sercem i ciałem na kolejnym wielkim wydarzeniu tej jesieni, o którym wspomniałem na początku. Mam na myśli najpierw narodowe rekolekcje, a potem wieńczący je Akt Zawierzenia Narodu i Kościoła w Polsce Świętemu Józefowi w kaliskim sanktuarium. Wszystko rozpoczyna się w niedzielę, 3 października i kończy w pierwszy czwartek miesiąca – 7 października. Kiedy ten akt został odwołany w roku ubiegłym, abp Grzegorz Ryś mówił, że są różne sytuacje tak nabrzmiałe, że „zawierzenie Kościoła w Polsce Świętemu Józefowi, zeszłoby nawet nie na drugi, ale na trzeci plan”. Czyli doczekaliśmy momentu, w którym najpierw papież Franciszek przesunął św. Józefa na plan pierwszy, a teraz i my. Stańmy więc przy nim i prośmy go, aby czuwał nad Kościołem i każdym z nas, tak samo, jak niegdyś czuwał nad małym Jezusem.
Ks. Andrzej Antoni Klimek
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!