Boży dar wiary dla dobra rozumu
W spotkaniu z wiarą chrześcijan rozum ludzki więcej otrzymał niż przekazał. Zyskał nie tylko szansę doczesnego rozwoju, ale też perspektywę zbawienia.
Spotykając się w świecie z obecnością i oddziaływaniem rozmaitych nurtów wiedzy filozoficznej, chrześcijanie nie przyjmowali bezkrytycznie jej osiągnięć. Czujnie obserwowali i stale dokonywali rozeznawania.
Chrześcijanie bez kompleksów
Autorzy kościelni nie byli naiwnymi prostaczkami, którzy z zachwytem traktowaliby efektowne konstrukcje intelektualne wytworzone w pogańskim otoczeniu kulturowym, w odniesieniu zaś do własnego przesłania odczuwaliby kompleks i zażenowanie. Było zdecydowanie inaczej. Chrześcijanie pamiętali doskonale słowa św. Pawła, który nauczał, że nie przyszedł uwodzić nikogo błyskotliwym przekonywaniem światowej mądrości, ale ukazywać ,,w bojaźni i drżeniu” moc i mądrość Bożą (por. 1 Kor 2, 1 – 5). Ci, którzy wraz z Apostołem postanawiali nie znać nikogo więcej jak tylko Jezusa Chrystusa Ukrzyżowanego (por. tamże), wiedzieli, że powierzony im został najcenniejszy depozyt wiary i miłości Bożej, dzięki któremu mogą w odniesieniu do wartości świata występować w roli krytycznego i wymagającego sumienia. Badać wszystko, ale zachowywać to, co istotnie szlachetne.
Nasi przodkowie, ci przynajmniej, którzy przesądzili o kształcie starożytnego chrześcijaństwa, pozbawieni byli zahamowań w przedstawianiu światu prawdy Ewangelii oraz w wydobywaniu wszystkich jej konsekwencji w stosunku do siebie. Wiedzieli, że nie świat wraz z jego mądrością dostosować ma bogactwo wiary chrześcijańskiej do swoich wymagań, ale zupełnie odwrotnie, to chrześcijanie są zaczynem, solą i światłem, które powinny przemienić świat.
Dar od kościelnych doktorów
W dialogu z kulturą i filozofią starożytnych myśliciele kościelni, doceniając kompetencje rozumu, uzdolnili go do uprawiania ambitnych spekulacji, ale to dlatego, że jak pisze papież, sami ,,głęboko przeżywali treści wiary”. Uruchomili siłę rozumu, ponieważ trwali przy wierze i na niej bezwzględnie się opierali. Stąd, jak dowodzi Jan Paweł II, ,,niesłuszny i jednostronny jest (...) pogląd, że ich dzieło polegało wyłącznie na wyrażeniu prawd wiary w kategoriach filozoficznych”.
Ojcowie Kościoła ,,dokonali znacznie więcej”. Nie tyle przełożyli prawdy wiary na język ówczesnej uczoności, ile zachowując w pełni niezależny charakter nauki chrześcijańskiej, sami dzięki wierze, którą głosili, pomogli filozofii wydobyć na światło jej ukryty, spętany dotąd błędami religijnymi potencjał: ,,Zdołali bowiem ukazać (…) to, co zawarte było tylko pośrednio i we wstępnym zarysie w myśli wielkich filozofów starożytnych. Rozum oczyszczony i prawidłowo uformowany był zatem w stanie wznieść się na wyższe poziomy refleksji, tworząc solidny fundament dla pojmowania bytu, rzeczywistości transcendentnej i absolutu”. Mówiąc inaczej, dzięki temu, że Kościół jednoznacznie wyznawał i głosił wiarę w prawdziwego Boga, pomógł filozofii znajdować dotyczące samego Boga sformułowania wyrażane w charakterystycznym dla niej języku. Ale i to jeszcze nie wszystko.
Używając języka Jana Pawła II można stwierdzić, że rozum ludzki i jego filozoficzna, spekulatywna aktywność otrzymał za sprawą wiary dar Odkupienia, czyli pełniejszą postać w doczesności i perspektywę zbawienia w świecie przyszłym. Dlaczego jednak chrześcijanie, zwłaszcza na początku, zachowywali względem filozofii ostrożność i specyficzny dystans?
Najważniejsza powinność głoszenia Chrystusa
Po pierwsze dlatego, że za najważniejszą dla siebie rzecz i czynność, której powinni się oddawać, uznawali głoszenie Chrystusa: ,,Za swoje pierwsze i najpilniejsze zadanie uważali głoszenie orędzia o zmartwychwstałym Chrystusie, które należało przedstawić w bezpośrednim spotkaniu z drugim człowiekiem, tak aby nakłonić go do nawrócenia serca i do prośby o chrzest”.
Po drugie, ponieważ chrześcijanie byli niewzruszenie pewni, że w Chrystusie otrzymali zarówno odpowiedź na pytanie o tajemnicę Boga, jak i rozwiązanie zagadnienia prawego życia, uprawianie filozofii na modłę antyczną wydawało im się zajęciem w dużej mierze zbędnym: w istocie ,,dzięki spotkaniu z Ewangelią uzyskiwali oni tak wyczerpującą odpowiedź na dotąd nie rozstrzygnięte pytania o sens życia, że uczęszczanie do szkół filozofów wydawało im się praktyką jakby oderwaną od rzeczywistości i pod pewnymi względami przestarzałą”. Od pojawienia się Ewangelii nie trzeba już było szukać pogańskich mistrzów, którzy uczyliby sztuki życia, gdyż w Ewangelii Bóg, a wraz z Nim wszelka godna poznania prawda, stał się właściwie dostępny dla wszystkich, a w szczególności nawet dla małych i ubogich oraz wzgardzonych przez świat.
Papież podkreśla, że ,,jedną z nowości przyniesionych przez chrześcijaństwo było uznanie powszechnego prawa do poznania prawdy”. Skoro zaś prawo do prawdy ma charakter powszechny, jej poszukiwanie przestało odznaczać się swego rodzaju elitarnością: ,,ponieważ dostęp do prawdy jest dobrem, które pozwala dotrzeć do Boga, wszyscy muszą mieć możność przejścia tej drogi”. Prawda w chrześcijaństwie ma wartość zbawczą, dlatego liczy się tylko taka droga poznania prawdy, na której zobaczyć można Boga objawionego przez Jezusa Chrystusa.
Ostrzeżenie przed gnozą
Po trzecie wreszcie chrześcijanie demonstrowali czujność wobec filozofii pogan dlatego, że niektóre jej nurty nie wyzbyły się swoich powiązań z religią pogańską, szczególnie niebezpiecznych wtedy, gdy zachodził wypadek uwikłania w kulty misteryjne. Podłożem wielu cech starożytnej religii, a następnie herezji już w obrębie chrześcijaństwa było nic innego jak gnoza. Przezwyciężona zasadniczo przez olbrzymi wysiłek Kościoła w średniowieczu, wróciła z niszczącą mocą w postaci ideologii i doktryn epoki nowożytnej (np. marksizmu). Gnoza polega ogólnie na przeświadczeniu o boskości i sile zbawczej samego człowieka, którą uruchamia się przez rozpoznanie w sobie na drodze wtajemniczenia ,,boskiej iskry”, cząstki samego Stwórcy i podjęcie następnie odpowiednich, zmierzających do osiągnięcia doskonałości działań. Pokrewieństwo gnozy z działalnością złego ducha i to już w zaraniu ludzkich dziejów jest aż nadto widoczne. Ponieważ zatem pogańska filozofia w wielu przejawach była skażona gnozą i gnostycką mentalnością, chrześcijanie dokonywać musieli trudu rozeznawania. Papież tłumaczy: ,,Filozofię pojmowaną jako praktyczna mądrość i szkoła życia łatwo można było pomylić z pewną formą wiedzy tajemnej, ezoterycznej, zastrzeżonej dla niewielu doskonałych. Tego właśnie typu ezoteryczne spekulacje ma na myśli św. Paweł, gdy przestrzega Kolosan: «Baczcie, aby kto was nie zagarnął w niewolę będącą czczym oszustwem, opartą na ludzkiej tylko tradycji, na żywiołach świata, a nie na Chrystusie» (Kol 2, 8)”. Aktualizując papieską przestrogę przed obecnością gnozy w środowiskach ludzi wierzących, wypadałoby chociaż wspomnieć o współczesnej działalności coraz bardziej pewnych siebie sekt.
Ogólnie rzecz biorąc z lektury Fides et ratio wynika, że w dialogu z antyczną filozofią i kulturą chrześcijaństwo o wiele więcej dało niż przyjęło. To kultura ludzka zyskała pozwalając się schrystianizować. To rozum ludzki osiągnął szczyty swych przewidzianych Boskim planem możliwości, gdy zgodził się przyjąć oświecenie Bożą nauką.
ks. Piotr Jaroszkiewicz
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!