TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 23 Września 2019, 09:01
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Bóg, honor, ojczyzna

Bóg, honor, ojczyzna

Patrzę na „synów” Baden-Powella
i tych od pana Wojewódzkiego
i nie mam żadnych wątpliwości...

Przyznam się, że ta refleksja chodzi mi po głowie od miesięcy, a dokładniej od czasu tragedii pod Smoleńskiem. Nie wiem, czy w naszym kraju coś się zmieniło, raczej nie wierzę w jakieś generalne pojednanie i zjednoczenie, choć bardzo bym sobie tego życzył. Polityka jako całość bynajmniej nie wysyła sygnałów wielkiej zmiany, wręcz przeciwnie: nasza demokracja coraz bardziej zasługuje na miano demokracji medialnej, w której media i sondaże decydują o priorytetach. Jeśli nastąpiła jakaś zmiana, to widziałbym ją raczej w pewnym przedarciu się patriotyzmu do świadomości ogółu opinii publicznej. Widzimy to jakby z dwóch perspektyw. Z jednej strony słyszymy głosy o przebudzeniu się „demonów patriotyzmu”, jakby umiłowanie Ojczyzny było czymś strasznym i widzimy próby pogłębienia polaryzacji na osi: z jednej strony „demony” patriotyzmu, zaściankowość i ciemna (dla wielu - katolicka) Polska, a z drugiej światła europejskość, postęp i jasna (wyzwolona z różnych kseno- i homofobii) strona Polski. Ten podział przez wielu był przyjęty jako pewnik i jeśli dzisiaj jego zwolennicy zaczynają nas straszyć „demonami” patriotyzmu, to oznacza to, że wreszcie pojawiła się w sposób wystarczająco przekonujący ta druga perspektywa: zobaczyliśmy w sobie ducha patriotycznego jako coś absolutnie pozytywnego i pożądanego, nie stojącego w sprzeczności z żadnymi wartościami. Przekonaliśmy się, że wyżej zarysowany podział jest z gruntu nieprawdziwy. Zobaczyliśmy, jak pięknie i jak godnie jest być patriotą, to znaczy kochać własną Ojczyznę i płakać, kiedy giną jej synowie i córki. Zobaczyliśmy, że wcale nie jest nas tak mało, że wcale nie jesteśmy tacy ciemni, niewykształceni i zaściankowi. Widzieliśmy to przez cały okres żałoby narodowej, a ja widziałem to również doskonale podczas uroczystości beatyfikacyjnych księdza Jerzego, który był męczennikiem za wiarę i za Ojczyznę. Dla mnie takim symptomem, takim papierkiem lakmusowym jest choćby nowe światło, w którym spojrzeliśmy na harcerzy. Do niedawna obśmiewani, bo nie piją i nie palą, bo tacy jacyś z innej bajki w tych śmiesznych mundurkach i nagle zobaczyliśmy ich w prawdzie, jako strażników najwyższych wartości jakimi są Bóg, Honor i Ojczyzna. Pomocnych, życzliwych, skupionych, przeżywających autentycznie to, co robią, wierzących w swoją misję, niezależnie od tego, do której z organizacji należą. I nagle jakbyśmy zobaczyli w prawdzie również tych innych, młodych ludzi, tych, którzy są „cool”, często najaranych, bluzgających, z wystawionym środkowym palcem dłoni, wychowanych - jak napisał jeden z moich ulubionych publicystów -  na Wojewódzkim i jemu podobnych. Jeśli byłbym rodzicem, to choćby nie wiem, ile jeszcze programów w paśmie najlepszej oglądalności miał pan Wojewódzki, ja nie miałbym najmniejszej wątpliwości, gdzie chciałbym widzieć moje dzieci. I myślę, że wielu rodziców zaczyna myśleć podobnie.

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!