TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 01 Października 2020, 03:50
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Autostopem przez Europę

Autostopem przez Europę

Gdybyśmy nie mieli nadziei, że „coś” złapiemy w ogóle nie wychodzilibyśmy na drogę. Podróżując autostopem z nadzieją się więc budzimy i z nadzieją kładziemy się spać. Nic nie jest pewne. Można mieć tylko nadzieję, że się wszystko jakoś dobrze ułoży.

Kiedy pierwszy złapany w Niemczech samochód nagle się zepsuł i prowadzący go kierowca wysadził nas w środku nocy na zalanym deszczem parkingu przy autostradzie, nie za bardzo wiedzieliśmy, co ze sobą zrobić. Oczywiście nie stać nas było na hotel. Łapanie stopa w takich warunkach także skazane jest na porażkę. Postanowiliśmy więc zaszyć się w pobliskim lesie i pomimo zakazu rozbić choć na kilka nocnych godzin namiot. Z nadzieją, że nikt nas nie zauważy poszliśmy spać. Rankiem nie niepokojeni przez nikogo wyszliśmy na parking, gdzie po chwili spotkaliśmy Polaków, którzy jechali w naszym kierunku i z chęcią zabrali nas ze sobą.
Z cała pewnością podróżowanie autostopem pełne jest przygód i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Wyruszając w drogę mieliśmy zamiar zwiedzić Francję. Zgodnie z planem, kiedy po odwiedzinach w Lyonie wyszliśmy na obwodnicę, byliśmy pewni, że następny dzień spędzimy na średniowiecznych uliczkach Avignonu. Pewność ta jednak okazała się najmniej przydatnym uczuciem w naszej podróży.
Wydostanie się z Lyonu nie było łatwym zadaniem. Upał dawał się we znaki, gdy próbowaliśmy złapać okazję na obwodnicy miasta. Niestety, gdy w końcu wsiedliśmy do samochodu okazało się, że kierowca może nas tylko wywieźć z miasta na autostradę. No cóż, dobre i to...
Wysiedliśmy na maleńkiej stacji benzynowej i nawet nie zdążyliśmy zastanowić się, czy stąd łatwiej będzie nam ruszyć w dalszą drogę, gdy zatrzymała się para Hiszpanów, wracających z wakacji w Holandii. Pierwsza rozmowa z kierowcą wygląda zawsze tak samo. Skąd jesteśmy, dokąd jedziemy... Tyle, że tym razem, po pierwsze Hiszpanie pomylili „Poland” z „Holand”, a po drugie wcale nie wiedzieli, gdzie jest Avignon. Jeśli nie wiedzą, gdzie jest cel naszej podróży, może więc my powinniśmy się zainteresować, gdzie jest ich cel? Właściwie wcale nie musimy zwiedzać Francji. Cóż stoi na przeszkodzie, abyśmy ruszyli do Hiszpanii? I tak już po chwili mknęliśmy z wielką prędkością 220 km/h w kierunku Barcelony, by po zaledwie czterech godzinach podróży i przebyciu 600 km moczyć nogi w ciepłym morzu na Costa del Sol.
Od tej pory postanowiliśmy porzucić planowanie i poczucie pewności i dać się ponieść biegowi wypadków. W pełni oddać się temu, co w podróżowaniu „na stopa” jest najpiękniejsze – poznawaniu świata oczami zadziwionego wszystkim dziecka, które z ufnością patrzy na świat i ludzi.
Z pozytywnym nastawieniem ruszyliśmy do Barcelony. Stolica Katalonii jest pięknym, tętniącym życiem miastem. Wśród zabudowanych zabytkowymi, wysokimi kamienicami ulic, fontann i kościołów charakterystycznych także dla innych rejonów Hiszpanii, szczególnie fascynujące są zabytki związane ze związanymi z Barceloną awangardowymi artystami. To w Barcelonie przez kilka lat mieszkał i tworzył malarz, który zmienił sposób wyrażania i spojrzenia na sztukę. Zwiedziwszy poświęcone mu muzeum wyruszyliśmy na poszukiwania budynków zaprojektowanych przez najbardziej chyba z Barceloną kojarzonego architekta oryginalnych budowli Antonio Gaudiego. Niezwykłe kształty i dziwne zdobienia pełne kolorów i związanych z przyrodą rzeźb stwarzają surrealistyczne wrażenie. Najsłynniejsze to Casa Milá, park Güell, który przypomina ogród z „Alicji w krainie czarów” i przede wszystkim symbol Barcelony - kościół La Sagrada Familia. Zanim zobaczyliśmy z bliska tą dziwną budowlę nigdy nie pomyślelibyśmy, że fasadę kościoła można ozdabiać rzeźbami w kształcie ślimaków!!
W Barcelonie, w 1925 roku w Galerii Dalmau odbyła się też pierwsza indywidualna wystawa Salvadora Dali. Spacerując po mieście zupełnie przypadkiem trafiliśmy na wystawę rzeźb inspirowanych jego niesamowitymi obrazami. Myślę, że to właśnie połączenie tradycyjnej architektury i wielowiekowej tradycji z nowoczesną sztuką stanowi o wielkiej sile przyciągania Barcelony. Przyjeżdżają tu ludzie w różnym wieku i chyba każdy wraca zafascynowany.
Nie tylko człowiek tworzy w swoich dziełach surrealistyczne kształty. Przekonaliśmy się o tym wkrótce, gdy wybraliśmy się w Góry Montserrat. Dziwne kształty ich szczytów intrygowały już z daleka, gdy wiejską drogą szliśmy na spotkanie kolejnej przygody. Na zboczach masywu znajduje się klasztor benedyktynów, najświętsze miejsce Katalończyków, sanktuarium Czarnej Madonny z Montserrat. Szlakiem prowadzącym najpierw wzdłuż murów klasztoru, a potem wśród zbudowanych ze zlepieńców skał podziwialiśmy widoki, których z powodzeniem mogły stanowić inspiracje dla nowatorskich projektów Gaudiego.
Przez Pampelunę znaną przede wszystkim z gonitwy z bykami, odbywającej się tradycyjnie z okazji święta san Fermin, przechodzi najsłynniejszy szlak pielgrzymkowy w Hiszpanii prowadzący przez Pireneje i prowincje baskijskie do Santiago de Compostella, gdzie znajduje się grób Świętego Jakuba. Wędrują tędy rzesze ludzi, którzy pragną przeżyć niezwykłe spotkanie z Bogiem poprzez modlitwę i medytację jak również przez kontakt z perłami architektury średniowiecznej, których na szlaku nie brakuje. Kościoły, klasztory, przydrożne karczmy, mosty, wszystko to wybudowane specjalnie dla pątników. Kiedy dotarliśmy do miasta zupełnie o tym wszystkim nie wiedzieliśmy. Prawdę mówiąc nie zdawaliśmy sobie nawet sprawy z istnienia słynnego Camino. Dopiero na miejscu zaintrygowały nas dziwne znaczki w kształcie muszelki.
Podróżowanie bez planu pełne jest niespodzianek. Podróżowanie autostopem pozwala cieszyć się nimi podwójnie. Dzięki naszej podróży poznaliśmy miejsca, do których w innych okolicznościach na pewno byśmy nie trafili. Spotkaliśmy dziesiątki służących bezinteresowną pomocą ludzi, którzy wieźli nas, czasem nadrabiając drogi. Dawali schronienie, albo częstowali posiłkiem. Takie doświadczenia są może nawet cenniejsze niż te związane z czysto turystycznym zwiedzaniem krajów, które przemierzaliśmy, gdyż pozwalają odzyskać wiarę w drugiego człowieka a także lepiej poznać siebie w sytuacji, gdy jest się zdanym na życzliwość innych osób.

Tekst: Agnieszka Kupaj
(agnieszka.kupaj@gmail.com)
zdjęcia: Błażej Kupaj
(blazej.kupaj@gmail.com)

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!