TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 25 Października 2020, 21:08
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Archiwami w popkulturę

Archiwami w popkulturę

Archiwa Watykańskie, które jeszcze do niedawna miały w nazwie „Tajne” (papież Franciszek kilka miesięcy temu zmienił ich nazwę na Apostolskie Archiwum Watykańskie) pobudzają wyobraźnię wszystkich interesujących się historią. Ale dostęp do nich nie jest łatwy, ponieważ według zwyczaju dokumenty dotyczące na przykład pontyfikatu danego papieża ulegają odtajnieniu 70 lat po jego zakończeniu. Tymczasem papież Franciszek znowu nas zaskoczył i postanowił otworzyć tajne archiwa
z czasów pontyfikatu Piusa XII już teraz, czyli osiem i pół roku wcześniej niż powinien. Zapewne decyzja ta ma związek z kontrowersjami, a właściwie chyba lepiej byłoby napisać oszczerstwami dotyczącymi papieża, którego pontyfikat przypadł na lata wojny i pod którego adresem padają ciężkie oskarżenia. Szef watykańskiej dyplomacji abp Paul Gallagher w wypowiedzi dla Radia Watykańskiego stwierdził, że „Każdy, kto w Watykanie zapoznał się z tymi dokumentami widzi, że wyłania się z nich obraz papieża jako wielkiego bohatera ludzkości, człowieka szczerze zatroskanego
o losy świata, zwłaszcza podczas II wojny światowej. Papież Pacelli był odważnym dyplomatą. Wykazał się wielką miłością. Nie zawsze go w tym rozumiano i zgadzano się z nim, również w samym Watykanie. Dokumenty są świadectwem jego starań, by pomóc prześladowanym i zagrożonym. Z tych archiwów wyłania się też wrogość nazizmu
i faszyzmu nie tylko względem samego papieża, ale również względem Kościoła”.
Mnie osobiście bardzo ucieszyła ta decyzja, ponieważ ostatnimi czasy dość mocno zastanawiam się nad wpływem kultury popularnej na życie zarówno całego Kościoła, jak i na wiarę, i duchowość poszczególnych jednostek, a także nad tym, w jaki sposób Kościół kultury popularnej używa, no i czy dobrze robi posługując się nią. Ktoś pewnie pomyśli, co to ma do rzeczy z historią Piusa XII, ale zapewniam Was, że ma i to w sposób bardzo oczywisty.
Podczas wojny i bezpośrednio po niej nikt nie stawiał żadnych zarzutów wobec Piusa XII, nikt nie nazywał go „papieżem Hitlera”. Zmieniło się to po tym, kiedy Kongregacja Nauki Wiary wydała
w 1949 roku, za aprobatą Piusa XII, Dekret Przeciwko Komunizmowi, gdzie poddano bezlitosnej krytyce socjalizm i stwierdzono, że katolicy zostający komunistami dokonują w ten sposób apostazji i będą ekskomunikowani. Jednak najwięcej szkody pod tym względem wyrządził papieżowi niemiecki dramaturg Rolf Hochuth, który wydał w 1963 roku sztukę teatralną „Namiestnik”, w której oskarżył Piusa XII o co najmniej obojętność, jeśli nie o popieranie Holokaustu i Hitlera. Sztuka zyskała poklask wśród antyreligijnej lewicy i rozpoczęła falę oskarżeń wobec Piusa XII. Najczęściej zarzucano mu, że potępiając zbrodnie nazistów nie mówił wprost, że chodzi o mordowanie Żydów. W ciągu trzech lat sztuka pojawiła się na deskach teatrów w całej Europie, również w komunistycznej Polsce, dotarła do Ameryki Południowej i Stanów Zjednoczonych.
I czarna legenda papieża Piusa XII zaczęła żyć swoim życiem. Nic nie pomogło, że w 2007 roku Ion Mihai Pacepa, generał rumuńskiej policji politycznej Securitate, ujawnił, że napisanie „Namiestnika” zostało zainspirowane przez KGB i to właśnie sowieckie służby miały dostarczyć młodemu wówczas i szerzej nieznanemu Fochutowi spreparowane przy współpracy z Rumunami dokumenty o Piusie XII. Nie pomogła wydana w 2015 roku książka Marka Rieblinga „Church of Spies. The Pope’s Secret War against Hitler” (Kościół szpiegów. Tajna wojna papieża przeciwko Hitlerowi), w której jest ukazane, że Pius XII był największym przeciwnikiem nazizmu. Popkultura wsparta przez tajne służby narzuciła swoją narrację. Może wreszcie otwarte archiwa pozwolą, aby przebiła się prawda?

Ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!