Antykoncepcja czyli odmowa wobec życia
Antykoncepcja powiązana jest z aborcją nie tylko za sprawą farmaceutyków, ale przede wszystkim na gruncie specyficznej mentalności. Antykoncepcja sprzyja aborcji, sprzeciwia się natomiast czystości i stanowi odmowę wobec daru życia.
Problem aborcyjnej farmakologii łączy się ze stosowaniem antykoncepcji. Jan Paweł II podkreśla: ,,z pewnością antykoncepcja i przerywanie ciąży, z moralnego punktu widzenia, to dwa różne rodzaje zła”. Na czym polega zachodząca między nimi różnica? Otóż ,,jedno (antykoncepcja) jest sprzeczne z pełną prawdą aktu płciowego jako właściwego wyrazu miłości małżeńskiej, drugie niszczy życie ludzkie; pierwsze sprzeciwia się cnocie czystości małżeńskiej, drugie jest sprzeczne z cnotą sprawiedliwości i bezpośrednio łamie przykazanie «nie zabijaj»”.
Małżeńska czystość
Przy okazji tego stwierdzenia uwidacznia się prawda, bardzo często ignorowana obecnie w sposobie myślenia i postępowania wielu starających się skądinąd respektować podane przez Kościół wskazania katolickich małżonków. Otóż życie małżeńskie, miłość małżeńska i przysługujące jej prawa nie są pozostawione jakiejś nieokiełznanej dowolności, ale muszą być strzeżone przez cnotę czystości. Również w małżeństwie czystość i jej pochodne (umiar, wstrzemięźliwość) obowiązują.
Szczególnego rodzaju czystość towarzyszy też samemu pożyciu małżeńskiemu, dzięki czemu nie zostaje ono wydane na łup nierozumnej pożądliwości, wykluczona jest z niego wszelka perwersja, a przede wszystkim uszlachetniony przez czystość akt małżeński zyskuje szanse prawdziwego uświęcenia i tak nie tylko staje się godnym wyrazem wzajemnej miłości dwojga ludzi, ale też tworzy właściwe okoliczności zaistnienia nowego życia, przyjmowanego jako dar Stwórcy. Aktualnie świadomość obowiązku zachowania czystości małżeńskiej jest bardzo niska, nie tyle nawet z powodu złej woli i upodobania do nadużyć wśród samych zainteresowanych, co w wyniku różnych zaniedbań, również braku odpowiednio częstej formacji, katechezy i stałego nauczania. Narzeczeni, a potem małżonkowie po prostu nie spotykają się albo spotykają się rzadko z przedstawianiem im pełni wymagań moralnych w zakresie wspólnego, czyli typowo małżeńskiego życia. W tych warunkach w ogóle dobrze świadczy o nich, że niepokojeni przez sumienie, poruszają jednak te problemy. Oby otrzymywali właściwe wyjaśnienie, życzliwą i mądrą pomoc duszpasterzy. Jest bowiem rzeczą bardzo ważną, aby w tym, co tak bardzo jest ludzkie i tak bardzo dotyczy człowieka, zachowywać się w sposób ludzki właśnie, czyli godny, rozumny, zamierzony przez wolę naszego Stwórcy i Ojca.
W szczególności jest istotne, abyśmy jako ludzie poczynani byli i wydawani na świat w warunkach odpowiadających naszej godności i znaczeniu w planach Bożych. Aby szanowana była pamięć i wiedza, że stworzeni zostaliśmy na Boży obraz i podobieństwo (por. Rdz 1, 26 – 27). W tej perspektywie miłość małżeńska nie jest w żadnym wypadku uprawnieniem do popełniania grzechów, w tym zwłaszcza grzechów przeciw czystości. Powinność jej przestrzegania łączy się z nakazem pilnowania skromności i wstydliwości w codziennym życiu, co następnie przekłada
Narzędzie deprawacji
Wracając do kwestii wyjściowej, należy powiedzieć, że nic tak jak antykoncepcja nie sprzyjało kiedyś, a w pewnej mierze i teraz, rozwiązłości i obniżeniu standardów na polu obyczajowości. Wystarczy wspomnieć, jaką rolę odegrała tzw. pigułka w przeprowadzeniu antychrześcijańskiej rewolucji pod koniec lat 60. ubiegłego wieku. Zastosowanie ,,pigułki” reklamowane jako ,,bezpieczny seks” oderwało pożycie ludzkie od wymogu roztropności i odpowiedzialności i rozpętało anarchię, której skutkiem stało się zdegradowanie człowieka.
Antykoncepcja, jak dowodzi Jan Paweł II, wywołuje siłą rzeczy problematykę aborcji. Najpierw narzuca się jej oczywiste skojarzenie ze wspomnianą na początku i w poprzednim artykule aborcją farmakologiczną. W jednym i drugim przypadku swoje dosłowne zastosowanie mają określone środki chemiczne, o których obecność na rynku dba potężny przemysł, zręcznie skonstruowane narzędzia dystrybucji oraz stojące w tle społeczne grupy nacisku. Ale powiązanie istniejące pomiędzy obydwoma rodzajami grzechu, rzecz jasna, nie ogranicza się do używania konkretnych produktów.
Mentalność antywartości
Chodzi przede wszystkim o to, że antykoncepcja systematycznie obniżając wrażliwość sumień przygotowuje grunt dla potencjalnych zamachów na życie i zwiększa ryzyko dopuszczenia się aborcji. W pewnym sensie kształtuje atmosferę przyzwolenia na jej wystąpienie. Pisze o tym Jan Paweł II: ,,Jednakże antywartości wszczepione w «mentalność antykoncepcyjną» - która jest czymś zupełnie odmiennym od odpowiedzialnego ojcostwa i macierzyństwa (…) - sprawiają, że ta właśnie pokusa (aborcji) staje się jeszcze silniejsza, jeżeli dojdzie do poczęcia «niechcianego» życia. W istocie, kultura proaborcyjna jest najbardziej rozpowszechniona właśnie w środowiskach, które odrzucają nauczanie Kościoła o antykoncepcji (…). Mimo (…) odmiennej natury i ciężaru moralnego pozostają one (aborcja i antykoncepcja) bardzo często w ścisłym związku, niczym owoce jednej rośliny”.
Papież wspomniał o ,,wszczepionych w mentalność antykoncepcyjną” antywartościach. Inaczej mówiąc, stwierdził, że posługiwanie się antykoncepcją wynika z hołdowania określonym poglądom i zajmowania postaw nacechowanych egoizmem, hedonizmem, materialistycznym i konsumpcyjnym podejściem do rzeczywistości. One właśnie stanowią pulę antywartości, po które sięga się zarówno w przypadku stosowania antykoncepcji, jak i uciekania się do aborcji. Przywiązanie do ,,antywartości” sprawia, że w prokreacji widzi się przeszkodę dla pełnego rozwoju własnej osobowości, a ,,życie które może się począć ze współżycia mężczyzny i kobiety” traktuje się wrogo.
Współczesne problemy małżeństw
Do postawionej w ten sposób diagnozy można też dodać inne jeszcze elementy. Tradycyjna nauka Kościoła w motywach podejmowania współżycia małżeńskiego zdecydowanie na plan pierwszy wysuwała prokreację, co zresztą do tej pory podkreśla się w nauczaniu o celach małżeństwa i co znajduje nawet odzwierciedlenie w liturgii sakramentu. Dowartościowanie w akcie małżeńskim ,,oznaczenia jedności”, wzajemnej miłości i oddania, obok swoich pozytywnych skutków, przyniosło też w powszechnym odbiorze możliwość skupienia się wyłącznie na nim, z pominięciem oczywistej w sytuacji oddania służby życiu. Stale należy więc pamiętać, co czyni też wielokrotnie Jan Paweł II, że prawdziwa miłość małżeńska jest płodna, służy życiu, moralnie i duchowo otwiera się na nie. Nie tylko, jak naucza św. Paweł, nie zna bezwstydu (por. 1 Kor 13, 5), ale oddając się drugiemu, przyjmuje innych, czyli własne dzieci. Potwierdza w ten sposób swoją bezinteresowność i hojność oraz unika niebezpieczeństwa ,,uprawiania egoizmu we dwoje”, czyli takiego traktowania współmałżonka, w którym staje się on wspólnikiem osiągania egoistycznych celów i potrzeb.
Kolejna sprawa to siła przyzwyczajenia, z jakim sięga się obecnie po antykoncepcję. Powszechność występowania tego, co złe i nieprawidłowe nie umniejsza rangi moralnej zachowania i ponoszonej za nie odpowiedzialności. Bardzo często jednak antykoncepcja traktowana jest jako standardowy środek kontaktowania się ze sobą małżonków. Ponieważ nierzadko nie znają oni i nie szukają innych możliwości regulowania i naprawiania nadszarpniętych więzi we wzajemnych relacjach, uciekają się do współżycia jako ostatecznego lekarstwa, które ma podtrzymać i ocalić ich wspólnotę. Gdy współżycie staje się najważniejsze, wtedy antykoncepcja zdaje się przychodzić z pomocą, która nie przysparza kosztów. Mechanizm ów zostaje wzmocniony, kiedy np. jedna strona szantażuje drugą, zmuszając do podjęcia współżycia i grożąc odejściem w wyniku niespełnienia jej żądań. Również wtedy antykoncepcja zostaje wprzęgnięta w egzekwowanie tego, co nazwać można niedojrzałą i wadliwą wizją realizacji wspólnoty dwojga osób. I wreszcie bardzo często występuje obecnie zwyczajny lęk przed przyjęciem i wydawaniem na świat życia. Nie jest powodowany wyłącznie niską, przyziemną motywacją, aby jak najwięcej korzystać z życia i zachować dla siebie, nie dzieląc się niczym z ewentualnym potomstwem. Raczej chodzi o strach przed boleściami porodu, stawianiem czoła trudnościom, cierpieniem możliwej samotności. Strony nie zgadzają się ze sobą w kwestii potomstwa. Jedna chce je przyjmować, druga boi się i odmawia. Ponieważ zaś więź ze sobą uważają za ważną, również w tym wypadku uciekają się do antykoncepcji.
Wszystkie te sprawy, stanowiąc współczesną aktualizację nauczania Evangelium vitae, domagają się odpowiedniego naświetlenia ze strony duszpasterzy, spowiedników i kaznodziejów, aby też przez słowo mądre i krzepiące można było przyjść z pomocą pełnym rozterek dzieciom Kościoła. W szczególności matki powinny otrzymać słowo zachęty, gdyż od podjęcia przez nie trudu macierzyństwa zależy przyszłość narodu i Kościoła w Polsce.
ks. Piotr Jaroszkiewicz
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!