TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 13 Lipca 2020, 03:29
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

A w rodzinie Nowaków...(56)

A w rodzinie Nowaków...(56)

Ola i Maciek przespali spokojnie całą noc, choć trudno im było zasnąć. Nocowali u dziadków, bo wreszcie nadszedł dzień ślubu kolegi ich taty, a wesele trwało do białego rana. Państwo Nowakowie wrócili bardzo zadowoleni, zmęczeni i ... trochę głodni.

Stoły zastawione były różnymi smakołykami i jedzenie wszystkim smakowało. Okazało się jednak, że muzycy grali i śpiewali tak dobrze, że nogi same rwały się do tańca. Kurs, który udało się ukończyć z wyróżnieniem, przydał się bardzo. Pan Karol i pani Alicja prawie nie schodzili z parkietu, a przy tym bawili się doskonale.
- Muszę coś zjeść! Choćby jogurt – powiedziała pani Alicja.
- Dobry pomysł! Jeśli jest drugi, to ja też poproszę. Może na poprawinach zamiast tańczyć będziemy jeść i jeść i jeść… - pan Karol złapał się za swój brzuch.
- Nie ma mowy! Tak dawno nie byłam na żadnym weselu. Muszę przyznać, że ten kurs wyszedł nam na dobre – mówiła pani Alicja.
- O tak! Ciekawe jak poradzą sobie nasze dzieci – odpowiedział jej mąż.
Ola i Maciek o niczym nie wiedzieli. Rodzice trzymali wszystko w tajemnicy. Chcieli im zrobić niespodziankę, więc nie mówili wcześniej, że na poprawiny mogą iść wszyscy razem.
- Naprawdę! - ucieszyła się Ola. - Słyszysz babciu?
Babcia Stasia oczywiście wiedziała, że dzieci będą mogły pójść z rodzicami. Wiedziała też, że Maciek niespecjalnie się ucieszy. Gdy tylko pan Karol przyjechał po nich i już od progu zawołał, że trzeba się pospieszyć, bo czeka ich dobra zabawa, zmarkotniał.
- Maćku - babcia Stasia próbowała ratować sytuację. - Przecież krakowiaka nie będziesz tańczył, tylko te wasze hip-hopy.
Maciek wbił wzrok w Olkę, która pękała ze śmiechu kołysząc się na boki.
- No, nie kłóćcie się! - pan Karol ponaglił dzieci.
- Będzie zabawnie, zobaczysz!
I rzeczywiście tak było. Na poprawiny większość małżeństw przyszła ze swoimi dziećmi i zebrała się ich całkiem spora grupka. Wszyscy tańczyli i bawili się wspaniale, a Ola śmiała się, że to rozgrzewka przed krakowiakiem.
- Mamo – zaczęła następnego dnia. - Tak się przejęłam tym zakończeniem szkoły, że trochę zapomniałam o święcie taty. To znaczy nie zapomniałam, ale nie mam jeszcze prezentu, a to już przecież niedługo.
- Myślę, że twój występ i piękne świadectwo będą dla taty najlepszym prezentem – odpowiedziała pani Alicja.
- Oj mamo…, muszę coś przygotować – twierdziła dalej córka.
Ola usiadła przy biurku i zaczęła rysować. Gdy skończyła napisała jeszcze życzenia. Takie proste, płynące z serca: „Kochany Tatusiu, życzę Ci zdrowia, radości i żebyś był zawsze szczęśliwy z Mamą i z nami!”
Pan Karol wzruszył się bardzo, a potem jeszcze raz patrząc, jak jego córka tańczy krakowiaka w pierwszej parze. To był bardzo udany koniec roku szkolnego. Dla Maćka także. Chłopiec mógł być z siebie dumny. A siostrę… też w końcu pochwalił.

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!