TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 15 Lipca 2020, 15:13
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

A w rodzinie Nowaków...(45)

A w rodzinie Nowaków...(45)

Pani Nowak każdego dnia podziwiała kalendarz adwentowy, który przygotowały jej dzieci. Było na nim już sporo czerwonych serduszek. Ola wymyśliła też, że jeśli będzie ich odpowiednio dużo, powstanie droga dla mającego się narodzić Jezusa. Grudzień mijał spokojnie. Maciek dobrze napisał dwa sprawdziany. W fabryce bombek było bardzo ciekawie i Ola przywiozła dwie piękne bombki z namalowanym bałwankiem. Jedną dla siebie, drugą dla Zosi. Zbiórka darów dla potrzebujących organizowana w szkole, udała się na piątkę z plusem, a zabawę mikołajkową dzieci będą pamiętać przez cały rok. Były tańce, konkursy z nagrodami, słodkie niespodzianki i oczywiście Mikołaj. Uczniowie dobrze wiedzą, że co roku za Świętego Mikołaja przebiera się konserwator, znany i lubiany pan „złota rączka”, ale i tak wszyscy patrzą w niego jak w obrazek i spuszczają głowy, gdy wyciąga rózgę. Wydawało się, że nic nie zakłóci tego spokoju, a jednak mina pani Alicji, która właśnie skończyła rozmawiać przez telefon, nie zapowiadała niczego dobrego.
- Co się stało? Kto dzwonił? - Pan Karol znał dobrze żonę i wiedział, że coś wisi w powietrzu.
- Wiedziałam! Wiedziałam, że tak będzie! - pani Alicja aż podskoczyła ze zdenerwowania. - Wyobraź sobie, że Aśka musi pojechać do siostry, do Szczecina. Pamiętasz? Mówiłam ci, że jej siostra ma rodzić w styczniu, ale widocznie dziecko chce przyjść na świat jeszcze w starym roku. Coś jest nie tak, jak powinno być i Ania już jest w szpitalu, no i Asia jedzie do niej, żeby nie była sama, bo przecież ona z  mężem nie mają tam nikogo bliskiego. Mogli się nie przeprowadzać tak daleko! - burknęła pani Alicja i pan Karol wiedział, że czeka ich długi wieczór.
- Kochanie - zaczął łagodnie mówić pan Karol,
- ja wiem, dlaczego tak się denerwujesz. Wyjazd Asi oznacza, że będziesz musiała przejąć część jej obowiązków, a przecież koniec roku w pracy i bez tego jest trudny.
- No właśnie! Pewnie przyjdzie mi zostać w pracy po godzinach, a przecież zaprosiliśmy na wigilię pół rodziny. Jak ja sobie poradzę z tym wszystkim? Sprzątanie, zakupy, gotowanie i jeszcze prezenty. Karol! Ja nie dam rady!
- No jasne, że SAMA nie dasz rady! - odpowiedział.
Pani Alicja spojrzała na męża uważnie. Zdziwienie zmieszało się z wściekłością.
- Sama tego nie udźwigniesz, ale jestem jeszcze ja, są też nasze dzieci. Podzielimy się obowiązkami i zobaczysz, że usiądziesz do stołu spokojna o najdrobniejszy szczegół. Zakupy biorę na siebie, sprzątanie należy do Maćka i Oli, a ty ugotujesz te wszystkie pyszności. Pomyśl o jeszcze jednym. Narodzi się nowy człowiek. Czy może być coś ważniejszego? Przecież Asia nie robi ci na złość. Jedzie tam, gdzie jest potrzebna, a ty pamiętaj o tym, co najważniejsze - mówił dalej.
- Pamiętam, pamiętam… - powiedziała pani Alicja i położyła głowę na poduszce. Długo przewracała się z boku na bok i nie mogła zasnąć. Wreszcie wstała i weszła do pokoju Maćka. Poprawiła mu kołdrę i pocałowała w czoło. Potem poszła do Oli. Wyciągnęła z jej ręki pluszowego misia i delikatnie pogłaskała po policzku. Gdy wróciła, pomyślała, że może tak miało być. Dzieci będą musiały zrobić więcej niż co roku. Ona i jej mąż zrobią wszystko, żeby nie zawieść gości, a Asia, jej koleżanka, będzie tam, gdzie powinna być. Tak, jej mąż miał rację. Nie ma nic ważniejszego.

Ewa Makowska

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!