TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 14 Kwietnia 2026, 23:55
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

A myśmy się spodziewali…

A myśmy się spodziewali…

Czego spodziewamy się po Bogu, gdy przychodzi jakaś trudność? Historia uczniów z Emaus uczy nas, że Bóg działa inaczej, niż planujemy - spotykamy Go tam, gdzie oczekiwania ustępują miejsca wierze.

Drogą do Emaus wędrują uczniowie. Zmieszani, wystraszeni, nierozumiejący tego, co się stało. I zawiedzeni. Przecież spodziewali się, że On miał wyzwolić Izraela! Może liczyli na ułożenie sobie życia, na to, że coś po ludzku im skapnie? A tu całkowita klęska. Upokorzony, ubiczowany, ukrzyżowany. „A myśmy się spodziewali…”
Czego spodziewamy się po Bogu? Spełniania naszych próśb, życia bez bólu i bezproblemowych rozwiązań. Tymczasem zawodzą ludzie, przychodzi choroba, rozstanie, utrata pracy, problemy z dziećmi - to wszystko nas biczuje i krzyżuje. My też bywamy rozczarowani. Nie mieści się nam w głowie, że Bóg działa inaczej niż się spodziewamy. Trwamy mocno przy swojej wizji życia stawiając granice Bożemu działaniu.

Uczniowie oddalają się od Jerozolimy będącej obrazem obecności Boga. Czasem i nas coś przerasta, czasem nasze oczekiwania drastycznie rozmijają się z rzeczywistością i wtedy obrażamy się na Boga mając do Niego żal, że coś nie wyszło tak, jakbyśmy chcieli.

Jezus nie daje się rozpoznać od razu, ale pozwala uczniom szczerze opowiedzieć o swoim rozgoryczeniu. Jak bardzo to przypomina nasze przychodzenie na Mszę Świętą! Często w smutku, z pytaniami, na które nikt nie daje odpowiedzi, nawet z wewnętrznym oporem. Jezus cierpliwie opowiada uczniom o sobie i wyjaśnia Pisma. Czy kiedykolwiek - podobnie jak uczniom - pałało w nas serce podczas wsłuchiwania się w Słowo Boże na Mszy Świętej? Uczniowie jednak nie rozpoznają Jezusa. Widzenie Boga jest zawsze przesłonięte, aż do momentu, w którym Bóg sam zechce się objawić. Zmartwychwstały pozostaje nierozpoznany aż do chwili łamania chleba. Jezus „wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im” - jest to niejako DNA eucharystyczne, zakodowane w geście. Istotna jest forma „dawał” - czas niedokonany. Łukasz mógł napisać „dał”, ale wybrał czas ciągłości: Jezus dawał i daje wciąż. Teologia eucharystyczna widzi w tym wskazanie na ciągłość sakramentalną - Zmartwychwstały wciąż daje się Kościołowi w łamaniu chleba. Eucharystia nie jest jednorazowym wspomnieniem, lecz trwającym darem.

Perykopa o Emaus jest jedyną w Ewangeliach narracją, która odzwierciedla strukturę sprawowania Eucharystii. Każda Msza jest drogą z Emaus, którą przebywamy każdego dnia.
Uczniom zostają otworzone oczy - to echo Rdz 3, 7, gdzie po grzechu pierworodnym „otworzyły się im oczy”. Łukasz dokonuje tu typologii odwróconej: to, co w Edenie prowadziło do śmierci i ukrycia się przed Bogiem, tutaj prowadzi do paschalnego poznania i komunii. Zmartwychwstały nie zostaje z uczniami jako widzialny rozmówca - wycofuje się, by pozostać w innym sposobie obecności: w słowie, które rozpalało serca, i w chlebie, który otwiera oczy. Widzialność ustępuje, by dać miejsce wierze żywionej słowem i chlebem. Uczniowie wracają do Jeruzalem - miasta, które przed chwilą opuścili w rozpaczy. Eucharystia jest zasadniczo ruchem wyjścia i powrotu: od wspólnoty, przez spotkanie z Chrystusem, z powrotem do wspólnoty - ale przemienionymi. Dajmy się przemienić. 

 

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!