TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 02 Kwietnia 2020, 01:07
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Życie oddane Bogu

Życie oddane Bogu

Rzadko mamy okazję poznać postacie członków Akcji Katolickiej, którzy byli prawdziwymi świadkami miłości Boga i bliśniego, całym swym życiem służyli Bogu i Kościołowi realizując swoje powołanie w szeregach organizacji, pomagali ludziom bliskim i tym całkiem obcym. W społeczności Akcji Katolickiej Nowych Skalmierzyc postacią wyróżniającą się niezwykłą żywotnością i energią, a zarazem oddaniem sprawom wiary był Mieczysław Kułton, który odszedł od nas niespodziewanie 23 września 2009 roku. 

Dziś patrząc z perspektywy kilku miesięcy, w czasie których staraliśmy się zrozumieć sens śmierci Mieczysława Kułtona, dostrzegamy jak bardzo go nam brakuje. Jakże wymowne okazały się wybrane czytania mszalne w czasie liturgii pogrzebowej z Księgi Mądrości, tłumaczące sens jego odejścia: „Sprawiedliwy, choćby umarł przedwcześnie znajdzie odpoczynek... Ponieważ spodobał się Bogu, znalazł Jego miłość i żyjąc wśród grzeszników został przeniesiony... Dusza jego podobała się Bogu, dlatego pośpiesznie wyszedł spośród nieprawości. A ludzie patrzyli i nie pojmowali... że łaska i miłosierdzie nad Jego wybranymi...” 

Uroczystość pogrzebowa śp. Mieczysława zgromadziła niezliczone rzesze wiernych, wypełniony po brzegi był kościół parafialny, a w kondukcie pogrzebowym nie zabrakło sztandaru Akcji Katolickiej, który on sam wielokrotnie nosił. Liczne delegacje oraz 40 kapłanów, także spoza diecezji przybyło, aby oddać hołd ojcu kolegi, który zaledwie od dwóch lat jest kapłanem.

Kim był ten, którego tak mocno opłakiwano, a jednocześnie wspominano jako człowieka Bożego? W mowie pożegnalnej nad jego grobem prezes Akcji Katolickiej powiedział: „Przez wiele lat byliśmy świadkami Twojego aktywnego życia, w którym nie odmówiłeś pomocy nikomu, żyłeś sprawami Kościoła i parafii. Potocznie mówimy, że nie ma ludzi niezastąpionych, ale te słowa nie spełniają się w Twojej osobie i Twoim działaniu. Któż bowiem teraz wykona to co Ty robiłeś bezinteresownie? Kto za Ciebie naprawi kran, bramę, zamek w drzwiach? Kto poprowadzi księdza w procesji? Kto poniesie krzyż, zbuduje ołtarz? I tak ciągle możemy pytać, kto potrafi zastąpić Cię w domu, kościele, Akcji Katolickiej? Kto nas teraz zmobilizuje do wyjazdu na spotkanie religijne, na pielgrzymkę, kto usłuży samochodem i tak ciągle możemy stawiać pytania, kto zastąpi Cię w tych niezliczonych dziełach? Pozostaniesz w naszej pamięci jako wzór przyzwoitości, oddania i nieustannej służby Bogu i ludziom”. 

Żadne słowa nie są w stanie scharakteryzować i opisać różnorakich pól zaangażowania zawodowego i społecznego Mieczysława Kułtona. Mimo kłopotów ze zdrowiem pracował zawodowo, a każdą wolną chwilę poświęcał pracy w parafii. Potrafił wszystko naprawić, a dzięki zmysłowi praktycznemu znajdował radę w największych kłopotach. Służąc wiernie Kościołowi niezwykle dumny był z syna kapłana, uczestniczył wraz z żoną w życiu i wspieraniu seminarium kaliskiego. Drzwi ich domu zawsze były otwarte dla ludzi, a zwłaszcza dla kapłanów, których wspierali gościnnością, pomocą i życzliwym słowem. Mawiał często: „Nigdy nie można mówić nic złego o kapłanach”. Człowiek żyjący wiarą i modlitwą, w każdej kieszeni nosił różaniec modląc się na jego paciorkach. Służył parafii i Księdzu Proboszczowi różnoraką pomocą, wyszukując i znajdując coś, co trzeba naprawić i ulepszyć. Żył budową wieży przy kościele, często doglądając postępu prac i fundując granitowy napis „Ona Boga nam przyniosła”.

Uczestniczył w wielu pielgrzymkach parafialnych i spotkaniach religijnych, gdyż jak sam mówił „tam trzeba jechać”. Nawiedził Rzym, Medjugorie i dziesiątki sanktuariów w Polsce. Wraz z żoną w niedzielne popołudnia nawiedzał znane miejsca święte, zabierając ze sobą każdego chętnego. Musiał być obecny na wszystkich koronacjach maryjnych w naszej diecezji, a także w dalekim Szczyrku. Jakże mocno radował się z nawiedzenia Pól Lednickich, nie opuścił pielgrzymki na Górę Krzyża Jubileuszowego.

Bardzo aktywnie angażował się w działalność Akcji Katolickiej uczestnicząc w spotkaniach w Bralinie i Tursku. Corocznie niósł sztandar Akcji Katolickiej w procesji „Od św. Wojciecha do św. Józefa”. Często prosto z pracy biegł na spotkanie Akcji Katolickiej angażując się we wszystkie jej działania, wskazując jednocześnie nowe zadania. Jeszcze przed śmiercią zdążył naprawić bramę w kościele parafialnym i krzyż na cmentarzu, obok którego spoczął. Z wielką radością angażował się w procesje eucharystyczne prowadząc kapłana, czy budując ołtarz. Nie odbyła się w parafii żadna uroczystość, w której nie byłby zaangażowany Mieczysław Kułton.

Wielu będzie pamiętać go z rozmów i dyskusji, jakie lubił prowadzić mówiąc o Bogu, kapłanach i Kościele zawsze z dużym szacunkiem, broniąc wiary przed niesprawiedliwymi atakami. Nie wstydził się stanąć z koszyczkiem przed kościołem zbierając datki na dzieła charytatywne. Tak wielką i niezwykłą aktywność nie sposób opisać, gdyż tylko sam Bóg wie jak wielkie zasługi dla Kościoła miał jego wierny syn. Całym swym życiem śp. Mieczysław służył ludziom, a nawet po śmierci jego ciało stało się darem życia, dzięki czemu cząstka tego wspaniałego człowieka żyje wśród nas.

Niezwykły członek Akcji Katolickiej pozostanie dla nas wszystkich niedoścignionym wzorem. W pewien sposób trafnie charakteryzują jego postać słowa wypowiedziane kiedyś przez
ks. bp. Jędraszewskiego „Im bardziej człowiek potrafi nakierować swoje życie na Boga, tym bardziej sam staje się człowiekiem. Ponieważ człowiek organizuje swoje życie według hierarchii wartości, na której to szczycie stoi sam Pan Bóg, to i on sam, człowiek, najbardziej na tym zyskuje. Zyskuje jako konkretna osoba, ale zyskuje cała społeczność, w której on żyje i przebywa, niewątpliwie zyskuje na tym Kościół jako wspólnota wierzących i zyskuje współczesny świat”. 

Niech to krótkie wspomnienie będzie swego rodzaju hołdem i podziękowaniem za wszystko, czego dokonał w życiu Mieczysław dla Kościoła i Akcji Katolickiej. Możemy być dumni, że Akcja Katolicka ma takich ludzi, że taki człowiek był wśród nas. Jakże nam teraz Ciebie brakuje, Twojego uśmiechu i radości, Twojej mobilizacji na wyjazdy i słów: „My tam też musimy być”. Tak Mieczysławie, chcemy być tam, gdzie Ty teraz jesteś.

Akcja Katolicka z Nowych Skalmierzyc 


Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!