TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 05 Kwietnia 2020, 00:26
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Znak niegasnącej nadziei

Znak niegasnącej nadziei

Mam na imię Ania i jestem uczennicą klasy VI. Od ponad roku całą rodziną oczekiwaliśmy i przygotowywaliśmy się na przyjęcie w naszej parafii kopii Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Na początku nie zdawałam sobie sprawy z wielkości tego wydarzenia, nie wiedziałam, że ta uroczystość okaże się dla mnie tak ważna. 

Przeczytałam kiedyś zdanie: „Każdy z nas często w sposób trudny spotyka swojego pisarza, poetę czy malarza. Jest to sprawa temperamentu, klimatów, w których znajdujemy to, co nam bliskie i to, co dla nas ważne”. Dla mnie niewątpliwie takim „moim poetą” okazał się Ojciec Rekolekcjonista, który prowadził w naszej parafii misje i przygotowywał nas na spotkanie z Maryją. Każde jego słowo skierowane do nas, dzieci było dla mnie bardzo ważne, przenikało w głąb serca. Codziennie uczestniczyłam we Mszy Świętej i nabożeństwie różańcowym, a wieczorem w Apelu Jasnogórskim. Chciałam jak najlepiej przygotować się do spotkania z Matką Najświętszą. 

Wreszcie nadszedł ten dzień, dzień na który czekałam z ogromną niecierpliwością, a zarazem ciekawością, jak to będzie. Wśród zewnętrznej oprawy uroczystości i wszystkich obecnych przybyła Ona, najprostsza, najbardziej swojska, nasza Matka. W jej stronę skierowały się nasze oczy, a na policzkach pojawiły się łzy wzruszenia. Zwykle to my wędrowaliśmy do Niej, a teraz Ona przybywa do nas. Najważniejsza, najpiękniejsza zakrólowała pośród nas. Msze św., w których uczestniczyłam, czuwania, kiedy mogłam patrzeć w Jej święte Oblicze, jeszcze bardziej pogłębiły wartości ewangeliczne w moim sercu i stały się świadectwem odwagi, przyznania się do Boga. Odwagi, która kształtuje nie tylko życie prywatne, ale wpływa na kształt całej społeczności. Jest znakiem nadziei dla współczesnego człowieka, zwłaszcza dla naszego pokolenia. W czasie Apelu, tak jak kiedyś na Jasnej Górze, patrząc w Jej oczy mogłam zaśpiewać: „Jestem, pamiętam, czuwam”.  „Zdrowaś Mario”, te słowa poprowadzą mnie do Boga i staną się mottem mojego życia. Dwadzieścia kilka godzin, kiedy Maryja była pośród nas w swym Jasnogórskim Wizerunku minęło zbyt szybko, na kolejne nawiedzenie muszę czekać wiele lat. Bardzo byłabym szczęśliwa gdyby Bóg pozwolił przeżyć mi to jeszcze raz i tak jak dziś ja zostałam przyprowadzona przez swoich rodziców na to spotkanie, tak ja chciałabym móc przyprowadzić swoje dzieci przed Oblicze naszej Matki.  

Ania Król lat 12.

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!