TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 25 Października 2020, 20:16
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Zespół adwokacki w niebie

Zespół adwokacki w niebie

„Advocata” - najstarszy zachowany wizerunek Maryi, nieprzypadkowo jest tak nazywany. Bo Matka Chrystusa jest naszą najlepszą Obrończynią w niebie. Jednak prócz niej, są tam też święci, którzy z racji swoich ziemskich doświadczeń z prawem, bezprawiem i wymiarem sprawiedliwości mogą przyjść nam z ogromną pomocą w naszych zmaganiach z tymi problemami. I naprawdę przychodzą. I są tego świadkowie.

Adwokaci lubią mieć na biurku jakiś snobistyczny gadżet. Przedwojenną lampę, mosiężną figurkę bogini Temidy (ewentualnie mosiężną wagę również symbolizującą sprawiedliwość), pożółkłe, oprawione w elegancką ramkę zdjęcie dziadka w todze obrońcy albo stosik oprawnych w skórę kodeksów z lat trzydziestych. Osobiście przyznaję, że nie lubię nowoczesnych, tchnących chłodem kancelarii, które choć niewątpliwie eleganckie, są jednak całkowicie pozbawione duszy. W jednym z takich nowoczesnych gabinetów pracował jakiś czas temu mój kolega. Gabinet miał popielate ściany, niemal białe meble i duże antyramy z biało czarnymi zdjęciami przedstawiającymi nowoczesną architekturę. Jedynymi plamami koloru z prawdziwego zdarzenia, były zielone liście samotnego doniczkowego kwiatka i… nieco kiczowata ceramiczna figurka św. Mikołaja o bardzo sympatycznej buzi. Jasne, jak to facet - pomyślałam patrząc to na Mikołaja, to na rozkwitające za oknem drzewa. Za chwilę Wielkanoc, a on jeszcze nie posprzątał po Bożym Narodzeniu. Mikołaj stał na białym biurku niczym na równinie śniegu, tuż pod designerską stalową lampą przypominającą latarnię na autostradzie. U jego stóp spoczywało kilka spinaczy, długopis i jakieś dokumenty. - Widzę, że lubisz Boże Narodzenie - uśmiechnęłam się porozumiewawczo do kolegi adwokata i wskazałam na Świętego z Miry. Tymczasem kolega zamiast zacząć się tłumaczyć, że ma tyle pracy, że nawet nie zdążył go schować po świętach, ożywił się wyraźnie i kładąc dłoń na czerwoną czapę figurki powiedział z dumą: „Postawiłem go zamiast Temidy! Super pomysł, co?”

Św. Mikołaj obrońca niewinnych
Kolega zawsze był skory do rozmaitych żartów, więc nie potraktowałam tych słów poważnie. No bo jak? Mikołaj z Miry zamiast Temidy? On jednak natychmiast przejrzał moje myśli i oświadczył, że mówi poważnie. - Miałem praktyki studenckie u jednego adwokata, który miał w gabinecie wielki obraz olejny - zaczął nagle opowiadać. - Ja bym sobie takiego obrazu nie powiesił, bo bił z niego zbyt duży dramatyzm. Ten dramatyzm źle na mnie wpływał. Nie miałem odwagi zapytać go, co to za obraz i czy nie wydaje mu się, że wnosi do kancelarii jakiś niepokój, jakąś złą energię. Ale ostatniego dnia mojej praktyki mieliśmy taką małą imprezkę w kancelarii i zapytałem. Obraz przedstawiał jakiegoś kapłana, sądząc po jego kosztownych szatach biskupa, albo kogoś wyżej, który powstrzymywał kata przed ścięciem głowy skazańcowi. Wokół tej trójki na pierwszym planie była grupa gapiów i jeszcze dwóch zakutych w łańcuchy mężczyzn. Kapłan okazał się faktycznie biskupem, w dodatku biskupem Miry, czyli św. Mikołajem. Według tradycji trzech młodych mężczyzn z Miry zostało „wrobionych” w kradzież, której dokonać mieli rzymscy żołnierze (zdjęcie na dole po lewej). Mikołaj, który dowiedział się, że są niewinni uratował ich w ostatniej chwili, a potem poszedł do władz miasta i urządził awanturę za bezprawie, jakiego się dopuszczają. Obraz namalował w XIX wieku rosyjski malarz Repin. Mój nestor wyjaśnił mi, że uznał za bezsens ustawianie w gabinecie Temidy, której zawiązane oczy nigdy nie kojarzyły mu się z bezstronnością, a jedynie z tym, że może nie widzieć ważnych faktów. Poza tym był człowiekiem wierzącym i uważał, że trzymanie Temidy w gabinecie to bałwochwalstwo. Ponieważ jednak lubił te prawnicze „gadżety”, zaczął rozglądać się za czymś, co byłoby rzeczywistym symbolem prawa i sprawiedliwości. I pewnego dnia, oglądając album z malarstwem rosyjskim, zobaczył ten obraz. A, że sam miał na imię Mikołaj, uznał, że to znak. I zlecił namalowanie jego kopii. Powiedział mi też, że codziennie rano, kiedy przychodzi do kancelarii modli się do Mikołaja, żeby mu pomagał być tak skutecznym adwokatem, jakim był Święty. Bo później Mikołaj uratował też od śmierci jakichś generałów Konstantyna Wielkiego, ale tej historii niestety już nie pamiętam… - rozłożył ręce kolega adwokat. - Ciągle mam za mało czasu żeby ją wyguglować w internecie, bo na pewno coś o niej jest w sieci. Tak czy inaczej ta historia z obrazem pracowała mi stale z tyłu głowy. Też zacząłem się modlić do niego i to już na studiach, potem robiłem to na aplikacji, a teraz modlę się nadal. I widzę efekty tej modlitwy. Widzę, ile światła dostaję z nieba na sprawy, które prowadzę. Wiem, że ten Mikołaj, którego widzisz, ma mało wspólnego ze ŚWIĘTYM Mikołajem, ale ja dopiero zaczynam i jeszcze nie stać mnie na zamówienie olejnej kopii Repina! - zakończył i puścił do mnie oko. - Zresztą, ja nie chcę kopii Repina, wciąż jest dla mnie zbyt niepokojąca. Wolę ikonę z tą sceną.

Inni niebiescy adwokaci
Św. Mikołaj może być nie tylko patronem innych obrońców, ale także tych, którzy adwokatów potrzebują. Nie jest zresztą jedynym świętym, który „jest w tym dobry”. Ciekawe, czy ktoś modli się o pomoc w skomplikowanych sprawach prawnych, zwłaszcza majątkowych, do św. Stanisława ze Szczepanowa? Stanisław nim został zamordowany przez Bolesława Śmiałego, był przez niego oskarżony na podstawie sfingowanych dowodów o nielegalne nabycie gruntów. By dowieść przed królem swej niewinności, biskup uczynił cud wskrzeszenia człowieka, który owe grunta mu sprzedał. I wygrał sprawę. Więc św. Stanisław pomaga dziś z nieba tym, których sprawy majątkowe też mają się źle, a co za tym często idzie, relacje rodzinne mają się zwykle jeszcze gorzej. Za wstawiennictwem św. Perpetuy i Felicyty, a także do św. Tomasza More możemy się modlić o miłość do nieprzyjaciół, którymi są ci, którzy czynią nam niesprawiedliwość. A do św. Antoniego z Padwy gdy uwikłamy się w problemy kredytowe, ale o tym następnym razem.

tekst Aleksandra Polewska

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!