TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 25 Sierpnia 2019, 11:04
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Zamknęli oczy, abyśmy otworzyli nasze

Zamknęli oczy, abyśmy otworzyli nasze

W niesamowitej homilii wygłoszonej przez ks. abpa Stanisława Gądeckiego podczas Mszy św. Żałobnej na Placu Poznańskich Krzyży 14 kwietnia usłyszeliśmy między innymi takie słowa: „Czy nie jest zastanawiającym fakt, że dzień przed wyjazdem do Katynia przedstawiano Go (Prezydenta Kaczyńskiego) w mediach w diametralnie odmiennym świetle aniżeli w dzień po jego śmierci. Wydawać by się mogło, że mamy do czynienia z całkiem inną osobą. Przez całe cztery lata szargano osobę Prezydenta i pomniejszano rangę sprawowanego przez niego urzędu, tym samym nie szanując tych, którzy go wybrali, ani - majestatu Rzeczpospolitej. Dowodzono, że jest najgorzej wykształconym człowiekiem na tym stanowisku, mimo iż był jedynym z powojennych prezydentów, który posiadał tytuł profesora. Drwiono z jego patriotyzmu, a przywracanie pamięci, przedstawiono jako małostkowość i zaściankowość. Kpiono z jego miłości do matki, żony, brata. Skąd się brała ta zjadliwa propaganda, która ostatecznie szkodziła nie tylko jemu, ale naszej Ojczyźnie? Dzień później - w tych samych gazetach - okazuje się nagle, że ten sam człowiek był największym patriotą. Czy nie jest to zastanawiająca obłuda? Jeśli cenzura nie istnieje, to w czyim ręku znajdują się dzisiaj nożyczki? Czy nie daje nam to do myślenia o rozległej manipulacji, jakiej podlegamy codziennie jakiej się często poddajemy powtarzając, mimo wykształcenia, opinie, które nie przystoją osobom myślącym?”
Proszę wybaczyć mi ten przydługi cytat. Wybrałem słowa Ks. Arcybiskupa, czyli kogoś z „naszego podwórka”, aby nie być oskarżonym o stawanie po czyjejś stronie w powracającym na nowo i z wielką siłą konflikcie politycznym, choć przecież mógłbym zacytować któregokolwiek z dziesiątek publicystów czy wręcz odwołać się do refleksji każdego zwyczajnego człowieka. Bo to, co w swej homilii wyraził Hierarcha Kościoła, stało się oczywiste dla wszystkich, którzy choćby pobieżnie śledzili ostatnie wydarzenia w naszym kraju. Nie wiem zresztą, czy było możliwe tylko pobieżne śledzenie ostatnich wydarzeń w naszym kraju. Jest natomiast bardzo ważne, abyśmy tego, co widzieliśmy w tych dniach narodowej żałoby nie potraktowali pobieżnie, abyśmy nie zapomnieli, abyśmy wyciągnęli poważne wnioski dla dalszego istnienia naszej wspólnoty państwowej i codziennego życia.
Jak powiedział m. in. ojciec Jacek Salij, jest niemożliwe, aby ofiara śmierci tak wielu osób i w tak bardzo symbolicznym miejscu i czasie nie przyniosła owoców głębokiej przemiany. Tych owoców możemy oczekiwać na bardzo wielu płaszczyznach, np. w ponownym odkryciu czy uznaniu, że w naszym kraju publiczna obecność wiary i patriotyzmu nie jest zagrożeniem, nie jest demonem, nie jest zaściankowością, ciemnogrodem czy narodowo-katolickim fundamentalizmem, jak próbowano nam wmówić (i wystarczy przejrzeć ostatnie publikacje mainstreamowych dzienników i portali informacyjnych, aby się przekonać, że znowu próbuje się wrócić do takiego zakłamania), ale jest fundamentalnym dobrem, które jest zakorzenione w sercach i duszach Polaków, czyniąc ich lepszymi. Powinniśmy tych owoców oczekiwać na płaszczyźnie konfliktu i sporu politycznego, który musi istnieć, ale aż się prosi o więcej szacunku pomiędzy uczestnikami tegoż sporu i przywrócenie jego godności poprzez eliminację (tak, eliminację poprzez totalny bojkot i zepchnięcie w polityczny niebyt) tych jego partycypantów, którzy nie zasługują nawet na miano błaznów, gdyż byłoby to obraźliwe choćby dla Stańczyka.
Ofiara życia 96 osób powinna przynieść jeszcze wiele innych owoców i konsekwencji, ale ja chciałbym podkreślić jeszcze tylko jeden, ten wskazany w tytule: oni zamknęli oczy również po to, abyśmy my wreszcie przejrzeli, abyśmy zaczęli dostrzegać i interpretować to, co dzieje się wokół nas w oparciu o to, co widzimy, a nie na podstawie tego, co nam się wmawia. Abyśmy zrozumieli, jak bardzo łatwo jest nami manipulować. Jak łatwo wierzymy temu wszystkiemu, co proponują nam media elektroniczne i jak często zapominamy, że nie przekazują nam całej prawdy, a często wręcz przeciwnie: w wielu sprawach nie pokazują jej wcale. Jeżeli na użytek politycznych decydentów i pewnej formy wyzutego z jakichkolwiek wartości liberalizmu, potrafiono nam tak dalece zohydzić osobę Prezydenta Najjaśniejszej Rzeczpospolitej, niszcząc osobę i degradując urząd, to czyż nie powinniśmy zapytać, w jakich jeszcze innych obszarach rzeczywistości jesteśmy manipulowani i okłamywani.
Oni zamknęli oczy, abyśmy my mogli otworzyć nasze i rozejrzeć się wokół siebie i zapytać, w jakim świecie żyjemy. Na czym opieramy nasze życiowe decyzje i wybory, również te polityczne. Na podstawie jakich przesłanek dokonujemy ocen tego, co nas otacza, choćby np. naszego Kościoła. Oceniam mój Kościół w oparciu o moje doświadczenia z własnej parafii, czy może jednak na podstawie tego, co słyszę i czytam od rana do wieczora w mass mediach (i niżej podpisany nie łudzi się, że chodzi o „Opiekuna“ i Radio „Rodzina“). Jeśli przeważa ta druga opcja, to czy mogę pozostawić to bez refleksji po tym wszystkim, co zdarzyło się w związku z tragedią pod Smoleńskiem?
W czasach mojej młodości, pośród plakatów ulubionych zespołów rockowych na ścianie mojego wspólnego z braćmi pokoju był również plakat z napisem: „Ludzie myślcie, to nie boli“. Czas zacząć używać własnego rozumu, czas skończyć z kierowaniem się instynktem stadnym podbudowanym wynikami sondaży, czas otrząsnąć się z politycznej poprawności. Trzeba nam zajrzeć do własnej duszy i nie bać się tego, co się tam zobaczy, bez względu na to, jak bardzo jest to nieprzystające do kanonów proponowanych nam przez media i rządzącą klasę polityczną. Tak, tak, te media i ta klasa polityczna od „jaka wizyta taki zamach”, od „ja też chcę jechać, ja też, ja też, mnie też weźcie”, od „małpek”, od „kaczorów“, od „PISuarów“… O, pardon, teraz mówimy o największym patriocie Rzeczpospolitej… Aha, już nie? Już się skończyło? No to wracamy do „małpek” „PISuarów“, obciachu, kartofli…
Zamknęli oczy, abyśmy my wreszcie przejrzeli. Abyśmy zaczęli myśleć, bo to nie boli. A może boli?

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!