TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 28 Czerwca 2026, 20:10
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Żądamy chleba, wolności i Boga

Żądamy chleba, wolności i Boga  

 - W ciągu kilku godzin w Poznaniu skoncentrowano m.in. ponad 10 tysięcy żołnierzy i 359 czołgów. W wyniku tych wydarzeń śmierć poniosło 58 osób. Najmłodszą ofiarą był 13-letni Romek Strzałkowski – opowiada w rozmowie Kinga Przyborowska z Muzeum Powstania Poznańskiego - Czerwiec 1956. 

Poznański Czerwiec 1956 nazywany Powstaniem Poznańskim był pierwszym w PRL strajkiem generalnym z demonstracjami ulicznymi. Kiedy i dlaczego się rozpoczął?

Kinga Przyborowska: Po II wojnie światowej Polska znalazła się pod rządami komunistycznymi, a centralnie sterowana gospodarka powodowała niedobory, niskie płace i brak podstawowych produktów. Szczególnie trudna sytuacja panowała w Poznaniu, gdzie poziom życia był niższy od średniej krajowej. Próby rozmów z władzami zakończyły się niepowodzeniem. Robotnicy uznali, że jedynym rozwiązaniem będzie strajk. 28 czerwca 1956 r. około godz. 6.30 ponad 10 tysięcy Cegielszczaków wyszło na ulice Poznania. Protest był pierwszym na tak dużą skalę wystąpieniem społeczeństwa PRL. 

Czego domagali się robotnicy i mieszkańcy miasta, którzy do nich dołączyli? Skąd pojawiło się hasło „Wolności, chleba i Boga”? Czytałam, że były też inne związane z religią, jak: „My chcemy Boga”, „Religia do szkół” i „Chcemy Polski katolickiej, a nie bolszewickiej” i domagające się zwolnienia z więzienia Prymasa Polski.

Robotnicy domagali się prawa do godnego życia. Żądali podwyżek płac, obniżenia norm, poprawy warunków pracy. Ich postulaty były bliskie społeczeństwu, dlatego do protestujących dołączyli robotnicy innych zakładów i mieszkańcy Poznania. Około godz. 9.00 w centrum miasta zgromadził się blisko stutysięczny tłum. Początkowo dominowały hasła ekonomiczne: „Żądamy chleba”, „Jesteśmy głodni”. Domagano się przybycia przedstawicieli władz i podjęcia rozmów. W miarę rozwoju wydarzeń postulaty zaczęły łączyć się z żądaniami politycznymi. Pojawiły się również postulaty religijne. Choć na zachowanych fotografiach z Czerwca ’56 trudno znaleźć transparenty o treści religijnej, relacje świadków potwierdzają, że demonstranci domagali się wolności wyznaniowej. O znaczeniu kwestii religijnych świadczy przykład Jana Łuczaka, jednego z oskarżonych w tzw. procesie dziesięciu. W trakcie zatrzymania zarekwirowano przy nim ulotki. W zatytułowanej „Rodacy” przypominał o konieczności uwolnienia kard. Stefana Wyszyńskiego i innych niesłusznie więzionych duchownych. Przyznał, że chciał zwrócić uwagę społeczeństwa na problem prześladowań Kościoła i potrzebę wysuwania postulatów dotyczących wolności religijnej.

Z relacji świadków wynika, że organizatorzy chcieli, by była to manifestacja pokojowa, a jaka była reakcja ówczesnych władz PRL, tych, którzy stali na czele PZPR?

Podczas Plenum KC PZPR w lipcu 1956 r. I sekretarz KW PZPR w Poznaniu Leon Stasiak przyznał, że kierownictwo partyjne nie liczyło się z możliwością wybuchu masowego strajku, a on rankiem 28 czerwca próbował powstrzymać pochód. O sytuacji na bieżąco informował telefonicznie władze centralne. Czekając na decyzje zwiększono liczbę funkcjonariuszy obserwujących demonstrację, nakazano fotografowanie protestujących i zabezpieczano najważniejsze budynki. Jak wynika z relacji, manifestujący nie przewidywali, że dynamika tłumu i narastające emocje doprowadzą do tak ogromnego napięcia. Tłum podzielił się. Udano się na teren Targów Poznańskich, pod więzienie – tam sforsowano bramy i budynek Urzędu Bezpieczeństwa. To właśnie w tym miejscu około godz. 11.00 padły pierwsze strzały. Pojawili się pierwsi ranni i zabici.

Kogo wysłano, by spacyfikować miasto? Czy wiadomo ile osób zabito? 

W zaistniałej sytuacji Biuro Polityczne KC PZPR zatwierdziło decyzję o pacyfikacji Poznania przy użyciu Wojska Polskiego. Dowodzenie powierzono wiceministrowi obrony narodowej gen. Stanisławowi Popławskiemu, który wydał rozkaz opanowania sytuacji w rejonie gmachu UB. Do miasta wkroczyły oddziały 19. Dywizji Pancernej Śląskiego Okręgu Wojskowego, a wieczorem 10. Sudecka Dywizja Pancerna oraz 4. i 5. Dywizja Piechoty. W Poznaniu skoncentrowano m.in. ponad 10 tysięcy żołnierzy i 359 czołgów. W wyniku tych wydarzeń śmierć poniosło 58 osób – 50 ofiar cywilnych, w tym aż 13 nie miało ukończonych 18 lat. Najmłodszą ofiarą był 13-letni Romek Strzałkowski.

 We wspomnieniach Stefana Lameckiego słyszałam o premierze Józefie Cyrankiewiczu, który w poznańskim Polskim Radiu groził „buntownikom” odrąbaniem ręki przez władzę ludową. Jako historyk zajmowała się Pani badaniem procesów po wydarzeniach w Poznaniu, jakie konsekwencje ponieśli protestujący?

Pierwsze zatrzymania rozpoczęły się tego samego dnia. Na lotnisku Ławica utworzono punkt filtracyjny, gdzie prowadzono wstępne przesłuchania - część osób kierowano do aresztów i więzień. Przez lata w publikacjach, opierając się na raporcie UB z 8 sierpnia 1956 r., podawano, że zatrzymano 746 osób, z czego wobec 323 zastosowano areszt. Analiza zachowanych materiałów pozwala jednak stwierdzić, że liczba ta była zaniżona. Obecnie przyjmuje się, że zatrzymano ponad 1000 osób. W wyniku prowadzonego śledztwa w stan oskarżenia postawiono łącznie co najmniej 132 osoby. Ostatecznie odbyły się: „proces trzech” i „proces dziewięciu” rozpoczęte 27 września i „proces dziesięciu” rozpoczęty 5 października. Oskarżonym groziły wysokie kary, łącznie z karą śmierci. Ostatecznie m.in. dzięki postawie poznańskiej palestry w „procesie trzech” zapadły kary od 4 do 4,5 roku pozbawienia wolności, w „procesie dziewięciu” od 1,5 do 6 lat (dwie osoby uniewinniono). „Proces dziesięciu” natomiast nie zakończył się wydaniem wyroku.

Badaniami nad Poznańskim Czerwcem zajmuję się już blisko 20 lat. W buncie brały udział tysiące osób, ale dla mnie najważniejsze są indywidualne historie uczestników. Ostatnie kilkanaście lat poświęciłam analizie tematyki represji, w tym procesów - przeanalizowałam setki dokumentów, nagrań oraz relacji świadków, a także prowadziłam rozmowy z uczestnikami wydarzeń i ich rodzinami. Dzięki temu mogłam lepiej zrozumieć, jak ważne jest spojrzenie na te wydarzenia przez pryzmat indywidualnych losów. Na ponad 800 stron omówiłam zebrany materiał i mam nadzieję, że zostanie opublikowany.

A jak na te wydarzenia zareagowali poznańscy księża? 

We wspomnieniach uczestników Poznańskiego Czerwca pojawiają się wątki związane z obecnością duchownych. Są relacje o księżach, którzy błogosławili demonstrantów i o tych, którzy natychmiast ruszali z posługą kapłańską do rannych na ulicach. W pierwszych dniach po wydarzeniach w kościołach odprawiano nabożeństwa w intencji ofiar. Z tym kontekstem wiąże się także historia Romka Strzałkowskiego. Jego matka przekazała ks. Józefowi Jarzębowskiemu koszulkę, w której zginął jej syn. Dziś znajduje się ona w zbiorach Muzeum w Licheniu Starym, a inne pamiątki po Romku przechowuje Muzeum Archidiecezjalne w Poznaniu. Obecnie te eksponaty można oglądać na naszej wystawie.

Czy można powiedzieć, że po krwawych wypadkach w 1956 r. w naszym kraju pod władzą PZPR coś się zmieniło? Czy kogokolwiek rozliczono za pacyfikację i zbrodnie?

Reakcja władz na wydarzenia w Poznaniu była brutalna - obejmowała aresztowania, represje czy ostre wystąpienia przedstawicieli władz, w tym premiera Cyrankiewicza, który groził „odrąbywaniem rąk”. Jednocześnie Poznański Czerwiec 1956 stał się ważnym czynnikiem przemian październikowych. Władze obawiały się powtórzenia masowych protestów. Powrót do władzy Władysława Gomułki był dla wielu nadzieją na zmiany. To on podczas VIII Plenum KC PZPR przyznał, że robotnicy mieli prawo protestować przeciwko błędom władz, niskim płacom i represjom. Na mocy amnestii zwolniono większość aresztowanych i skazanych uczestników wydarzeń. Nie skończyło to jednak represji. Jak wspomniałam osoby zatrzymane przeszły bardzo brutalne śledztwa. Jeszcze przed procesami wszczęto postępowania przeciwko części funkcjonariuszy odpowiedzialnych za nadużycia, a niektórzy zostali odsunięci od stanowisk. Jednak mimo licznych świadectw potwierdzających stosowanie przemocy, przez dziesięciolecia nie rozliczono większości sprawców. W toku prowadzonego przez prokuratora IPN śledztwa udało się postawić przed sądem jedną osobę znęcającą się nad osadzonymi uczestnikami Czerwca’56.  

O tych wydarzeniach przypominają Poznańskie Krzyże - Pomnik Ofiar Czerwca 1956 i Muzeum Powstania Poznańskiego, które od ponad 20 lat dokumentuje jego dzieje, co zobaczymy podczas jego zwiedzania?

Pamięć o wydarzeniach Poznańskiego Czerwca 1956 i ich uczestnikach jest w naszym mieście obecna przez pomniki, tablice pamiątkowe, nazwy ulic i skwerów, a także działalność Muzeum Powstania Poznańskiego – Czerwiec 1956, zlokalizowanego w sąsiedztwie wspomnianego monumentu. Wizyta w muzeum to lekcja żywej historii. Zwiedzanie rozpoczyna się od mieszkania poznańskiej rodziny z lat 50. Pokazuje ono codzienność mieszkańców, ich wartości, przywiązanie do tradycji, wiary i pamięci o przeszłości. Kolejne przestrzenie wystawy przenoszą zwiedzających w środek wydarzeń 28 czerwca 1956 r. Narrację uzupełniają relacje świadków, fotografie i nagrania dźwiękowe. Istotnym elementem ekspozycji są także pamiątki po ofiarach, dokumentacja, makieta tramwaju, czy czołgu T-34. Wystawa prowadzi zwiedzających przez Zakłady im. Józefa Stalina, siedzibę Komitetu Wojewódzkiego PZPR, Wojewódzki Urząd ds. Bezpieczeństwa Publicznego, salę przesłuchań, celę więzienną i sąd. Ostatnia część ekspozycji poświęcona jest pamięci o Czerwcu ’56. To muzeum to nie tylko przestrzeń wystawiennicza, ale przede wszystkim miejsce spotkania z historią ludzi, którzy upomnieli się o wolność, godność i prawdę. 


W jaki sposób muzeum przygotowało 70. rocznicę Poznańskiego Czerwca, którą właśnie przeżywamy?

Rok 70. rocznicy Poznańskiego Czerwca jest dla nas momentem szczególnym. Od stycznia 2026 r. muzeum funkcjonuje jako samodzielna instytucja kultury, od połowy kwietnia naszym organizatorem jest Miasto Poznań. Zmiany te stwarzają szansę na dalszy rozwój działalności i podniesienie rangi muzeum. Do obchodów jubileuszu przygotowywaliśmy się już od ubiegłego roku. Istotnym elementem naszej działalności edukacyjnej są wydarzenia takie jak Test Wiedzy o Poznańskim Czerwcu, konferencja „Rozprawa Młodych nad Czerwcem ’56”, czy ogólnopolska Akcja „Światełko dla Czerwca ’56”, która dociera do Dębem pod Kaliszem, gdzie spoczywa Helena Przybyłek, jedna z tramwajarek. Jak co roku odbędzie się również Gala „Stukot ’56”. Z okazji 70. rocznicy przygotowaliśmy także spektakl „Kobiety Czerwca”, realizowany z młodzieżą.

W tym roku muzeum zaprezentuje również sześć wystaw. Do końca czerwca prezentowana będzie wystawa „I te strzały nie były już dane w powietrze, ale do ludzi. Poznański Czerwiec 1956”, której jestem autorem. Inne można oglądać m.in. w Szczecinie i Warszawie. Od lat angażujemy się również w organizację Biegu Czerwca ’56. Prowadzimy spacery historyczne, wykłady i lekcje muzealne, przygotowaliśmy tekę edukacyjną, broszury i materiały multimedialne. Ważnym punktem obchodów będzie także rekonstrukcja historyczna 28 czerwca na ulicach Poznania. Na kolejne miesiące również przygotowaliśmy bogaty program wydarzeń i serdecznie zachęcamy do odwiedzania muzeum. Przypominamy, że w każdą niedzielę wstęp jest bezpłatny. 


Kinga Przyborowska – historyk, p.o. dyrektora Muzeum Powstania Poznańskiego – Czerwiec 1956, od lat zajmuje się historią Poznańskiego Czerwca 1956, jej propagowaniem zwłaszcza wśród młodego pokolenia. Prowadziła badania w szczególności nad procesami po wydarzeniach w Poznaniu.

Rozmawia Renata Jurowicz
Zdjęcia: W DOBRYM KADRZE, ze zb. Muzeum Powstania Poznańskiego - Czerwiec 1956 w Poznaniu

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!