TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 01 Października 2020, 03:05
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Za sprawą Ducha Śwętego przyjął ciało z Maryi dziewicy

Credo...wierzę...

Za sprawą Ducha Śwętego przyjął ciało z Maryi dziewicy

credo

Fra Angelico powiedział, że żeby malować Chrystusa, trzeba żyć Chrystusem

Syn Boga postanowił zstąpić z nieba. Była to decyzja Ojca Niebieskiego, Syna, który pełnił Jego wolę oraz Ducha Świętego. Zostało to pięknie ujęte w scenie zwiastowania. Archanioł Gabriel, jako generał wojska niebieskiego, przekazał Maryi wiadomość o poczęciu Syna Bożego. Ona zapytała tylko, jak się to stanie, bo postanowiła żyć w czystości. Kierowana natchnieniem wybrała dziewictwo, aby należeć tylko do Boga. Archanioł wyjaśnił, że poczęcie będzie dziełem Boga, a nie męża. Ona polecenie to przyjęła jak rozkaz. Krótko odpowiedziała: „Niech mi się stanie według słowa Twego”. Bóg, szanując naszą wolność, czekał na jej decyzję. Gdy powiedziała swe „tak”, natychmiast poczęło się w niej życie.

Generał wojska niebieskiego dał jej jeszcze znak. Powiadomił ją, że jej krewna Elżbieta „poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, którą miano za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. To ostatnie jego stwierdzenie było punktem oparcia dla Maryi. Wiara i ufność Bogu jest zbudowana na tej prawdzie: „Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”. Kalkulator Boga jest miliony razy doskonalszy niż wszystkie, jakie mają ludzie. Doczesne są ograniczone w swych możliwościach, Boży jest nieograniczony. Wierzący żyje w oparciu o kalkulator Boga, a nie swój. Tak żyła na ziemi i żyje w niebie Matka Syna Bożego.

Wierzymy w Trójcę Osób Bożych. Ojciec niebieski decydował o zadaniach, jakie podejmował Syn na ziemi. Duch Święty uczestniczył w stwarzaniu ciała Syna Bożego w łonie Maryi. Duch Święty jest życiem Bożym. W Wyznaniu wiary są słowa, które dotykają tajemnicy tej Trzeciej Osoby i w naszej refleksji zatrzymamy się nad nimi. Przy zwiastowaniu Duch Święty jest przedstawiony jako Życie Boże, które uświęca ciało Maryi i kształtuje ciało Chrystusa. Ta Osoba Boża jest nam znana tylko z działania. Ona jeszcze nie objawiła nam swej twarzy. To objawienie będzie miało miejsce dopiero w niebie, gdy zasiądziemy z Trójcą Świętą do jednego stołu.

Syn Boga zamieszkał w łonie swej Mamy i ubrał swój Boski majestat w ciało embrionu. Wtedy do każdego brata i siostry ubranych w tak maleńkie ciało powiedział: ,,Ja was kocham i rozumiem, bo jestem ubrany tak, jak i wy”. Następnie przez dziewięć miesięcy ubierał się w ludzkie ciało i naszą psychikę. W łonie swej Mamy przeżywał wszystko, co ona przeżywała. Każdemu dziecku w łonie mamy mówi: ,,Kocham cię i rozumiem, bo sam mieszkałem, jak ty”. Syn Boga rozumie też wszystkie tragedie, które mogą dotknąć dziecko ubierające się w ciało w łonie mamy. On sam ich nie przeżywał, ale skoro - sekunda po sekundzie - wie, jak rośnie ciało i psychika, to rozumie i kocha każde dziecko.

Urodził się w Betlejem i spoczął w żłobie, aby mógł powiedzieć każdemu dziecku, nawet z najbardziej ubogiej rodziny: ,,Kocham cię i rozumiem, bo sam byłem w podobnej sytuacji”. Przeżył również zagrożenie ze strony Heroda i śmierć swoich rówieśników, zabitych przez mającego władzę. Zna smak chleba na emigracji, bo św. Józef, z polecenia Ojca Niebieskiego, musiał uchodzić z Rodziną poza granice państwa Heroda.

Wrócił do Nazaretu i uczył się wszystkiego, czego uczy się każdy człowiek. Tak ukrył swój Boski majestat, że nikt ani z kolegów, ani koleżanek, ani sąsiadów nie zauważył, że wśród nich żyje Syn Boga. Uczył się w domu wszystkiego, co jest potrzebne do funkcjonowania szczęśliwego domu. Tę umiejętność posiadała Mama. Uczył się też, pod okiem Józefa, pracy i opanował sztukę przycinania winnych krzewów i zbierania owoców z winnego krzewu lub oliwek. Znał siew i żniwa, strzyżenie owiec, a może nawet łowienie ryb. Pracował, aby zarobić trochę na jedzenie. Taki jest los ubogiego człowieka. On mówi każdemu, kto szuka pracy: ,,Kocham cię i rozumiem”. 

Wyznając wiarę wypowiadamy słowa: „I za sprawa Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem”. Te słowa przypominają nam niepojętą miłość Boga do nas. On w jej imię zszedł na nasz poziom. Chciał nie tylko powiedzieć każdemu: ,,Kocham cię i rozumiem”, ale chciał nam pokazać, że Syn Boga może żyć na ziemi pełniąc wolę Ojca Niebieskiego w takich układach, jakie są. On tę wolę realizował minuta po minucie. Dając nam wzór do naśladowania, do każdego swego ucznia mówi: „Pójdź za Mną”. Mamy więc pewność, że na ziemi można żyć tak uczciwie i sprawiedliwie, jak żył On. 

Słowa o wcieleniu Syna Bożego pozwalają odkryć godność kobiety. Ona jest stworzona przez Boga jako matka, i jeśli nawet nie urodzi swoich dzieci, jej serce jest zawsze macierzyńskie i trzeba, aby biło tą miłością. Kobieta odnajduje swą tożsamość w miłości macierzyńskiej, nawet jeśli jej dziecko jest tylko duchowo przez nią adoptowane.

Druga wartość to poznanie Archanioła jako generała wojsk niebieskich. Aniołowie jako wojsko są do naszej dyspozycji. Skoro jesteśmy adoptowani przez Boga za Jego dzieci, wszelkie wojsko niebieskie chyli głowę przed nami i jest gotowe pełnić nasze polecenia. To nie przypadek, że Maryja jest królową aniołów. Trzecia prawda to spojrzenie na każde poczęte dziecko, również to w probówce. Dla wierzących w Chrystusa jest to spojrzenie nie tylko z szacunkiem dla jego życia, ale i z miłością, jaką Jezus je darzy. Odczytanie tekstów Ewangelii mówiących o miesiącach zamieszkania Jezusa w łonie Matki pozwala spojrzeć w duchu Ewangelii na wszystko, co na temat poczęcia mówi pogański świat. Podejście tego świata jest tylko doczesne i dlatego usiłuje zastosować wobec dziecka prawo śmierci. Dla wierzących w Chrystusa, jest to spojrzenie na wielką tajemnicę człowieka i na miłość, z jaką Bóg odnosi się do każdego embrionu.

Wcielenie jest też wezwaniem do naśladowania Jezusa, aby nasze doczesne życie było tak piękne, jak Jego, abyśmy byli dumni z tego, jak bardzo Bóg nas kocha jako swe dzieci. 

ks. Edward Staniek

 

Zwiastowanie Anielskiego Brata

Fra Angelico malował tylko obrazy religijne i zanim wziął do ręki pędzel zawsze modlił się. Temu pokornemu dominikaninowi papież zaproponował biskupstwo we Florencji, a on odmówił jego przyjęcia. Szukając jego dzieła przedstawiającego zwiastowanie, kiedy Jezus za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi, można dostać małego zawrotu głowy.

Skąd ten zawrót głowy? Jedni podziwiają „Zwiastowanie” Fra Angelico w Muzeum Prado w Madrycie, a inni w oddalonym o wiele kilometrów klasztorze San Marco we Florencji. Zaskakujące. Ale  wbrew pozorom, nie są to sprzeczne informacje. Oczywiście ani jedno, ani drugie dzieło nie jest reprodukcją, tylko każde z nich jest oryginalnym Angelico. Kiedy pozna się życie tego malarza, wszystko stanie się jasne. 

O Fra Angelico (czyli Guido di Pietro da Mugello - 1387 – 1455) można już było trochę przeczytać w numerze 2(384) „Opiekuna”, ale przypomnijmy i dodajmy jeszcze co nieco. Mając 20 lat wstąpił do zakonu dominikanów i otrzymał imię Giovanni da Fiesole. W młodym wieku uczył się malarstwa we Florencji, a potem po otrzymaniu święceń kapłańskich przez swoje obrazy chciał przekazać innym Boże tajemnice, które kontemplował na modlitwie. Dla niego źródłem natchnienia stało się Pismo Święte. I jeszcze jedno - zdaniem Fra Angelico: „by malować Chrystusa, należy żyć Chrystusem”.

Prosty i uczciwy, ubogi i pokorny Anielski Brat włączył się w nurt odnowy zapoczątkowany w zakonie dominikańskim przez bł. Rajmunda z Kapui i św. Katarzynę ze Sieny. Widząc jego zalety Euzebiusz VI zaproponował mu przyjęcie florenckiego biskupstwa, a Angelico prosił, by nie musiał przyjmować tego obowiązku i równocześnie zaszczytu. Zakonnik pozostał przy malarstwie.

Najbardziej znane są jego freski w klasztorze św. Marka we Florencji (dziś w jego części klasztoru jest Muzeum św. Marka). I wśród nich znajduje się ten ukazujący scenę zwiastowania z Ewangelii wg św. Łukasza. Ale tutaj obok, w „Opiekunie” widzimy „inne” zwiastowanie autorstwa Fra Angelico. Ten obraz ołtarzowy został namalowany dla klasztoru św. Dominika w Fiesole niedaleko Florencji i obecnie znajduje się w Muzeum Prado w Madrycie. Scena zwiastowania przedstawiona przez Brata Anielskiego w Fiesole rozgrywa się w domu Maryi. Tuż obok niej niespodziewanie pojawił się Anioł z dobrą i zaskakującą nowiną – za sprawą Ducha Świętego Dziewica pocznie i urodzi syna i nada mu imię Jezus. Maryja przyjmuje tę tajemnicę i pod jej sercem zaczyna swoje życie Syn Boży. Anioł Fra Angelico powie to za chwilę, ma jeszcze rozwinięte do lotu skrzydła i pofałdowane szaty. Dominikanin namalował go w kolorze różowym i błękitnym, bo one symbolizują cierpienie i niebo. Maryja ubrana jest w szaty o tych samych barwach, a jej ciemny płaszcz sugeruje ziemskie pochodzenie.

Na tym jednak nie koniec. Po lewej stronie domu znajduje się ogród, z którego wyłania się… też Anioł, ale wypędzający z rajskiego ogrodu Adama i Ewę po grzechu pierworodnym. Scenę rozświetla wysyłany przez dłonie Boga Ojca złocisty promień z gołębicą – symbolem Ducha Świętego. Można Go zauważyć przy drugiej kolumnie od lewej. A więc na obrazie ukazującym przyjęcie ciała z Maryi Dziewicy jest cała Trójca Święta. Malarz przedstawił jeszcze jaskółkę między Aniołem a Panną, która symbolizuje czystość Matki Syna Bożego.

Również ogród otaczający dom jest symboliczny. Jego zamknięcie przez drzewa i krzewy wyraża dziewiczość Maryi, a rosnące w nim białe i różowe kwiaty są symbolami czystości i cierpienia. Do niej odnosi się także widoczna na obrazie palma (drzewo męczenników), bo Maryja cierpiała pod krzyżem Syna. Ta palma to u Fra Angelico równocześnie drzewo wiadomości dobrego i złego z rajskiego ogrodu i przypomina o grzechu pierworodnym. Nie bez powodu „anielski” malarz zestawił ze sobą sceny z raju i zwiastowania, momentu poczęcia się Syna Bożego, bo właśnie wtedy rozpoczęła się historia naszego zbawienia, odkupienia ludzi przez Jezusa. Pod głównym obrazem malarz przedstawił jeszcze sceny z życia Maryi. Tę historię trzeba oglądać, a właściwie czytać, jak książkę, od lewej do prawej. Zaczyna się od narodzin Maryi, potem są zaślubiny ze św. Józefem, nawiedzenie św. Elżbiety, pokłon Trzech Króli, ofiarowanie w świątyni, a na zakończenie wniebowzięcie. Te kilka scen tworzy całość, jeden obraz. Jak dwa lata po beatyfikacji Fra Angelico (patrona artystów i twórców kultury), w 1984 r. na Placu św. Piotra powiedział Jan Paweł II ta piękna harmonia tego i innych obrazów jest „nie tylko znakiem jego geniuszu, ale również wewnętrznej pewności. O. Anielski zaprasza do kontemplacji prawdy, i do życia w niej, w pewności, że tylko w Chrystusie człowiek odnajduje swoją rzeczywistą godność”.

Renata Jurowicz


 

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!