TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 08 Września 2026, 12:42
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Wzorowy buntownik

Wzorowy buntownik

Św. Stanisław Kostka to patron dzieci i młodzieży, który sprzeciwił się rodzicom i uciekł przed nimi aż do Rzymu. Tylko w Kościele w Polsce wspominamy go we wrześniu.

Rostków, Wiedeń, Dylinga i Rzym łączy osoba wspomnianego przed chwilą Stanisława Kostki, który zmarł w Wiecznym Mieście w wieku zaledwie 18 lat. Stąd w rzymskim Kościele św. Andrzeja na Kwirynale, czyli Chiesa di Sant’Andrea al Quirinale, można zobaczyć poświęconą mu kaplicę. W jej wnętrzu znajduje się lazurytowa urna z doczesnymi szczątkami tego świętego. W pobliskim budynku dawnego nowicjatu jezuitów zachowała się też cela, w której zmarł w nocy z 14 na 15 sierpnia 1568 r. W środku umieszczono rzeźbę przedstawiającą młodzieńca na łożu śmierci, wykonaną z kolorowego marmuru i oprócz niej inne pamiątki po św. Stanisławie. Pomimo tego, że mieszkał w Rzymie niecały rok przed swoją śmiercią, w jego pogrzebie uczestniczyli podobno nawet kardynałowie.

Postanowienie wbrew wszystkim 

Tak naprawdę niektórych może zaskoczyć, że stawiamy młodym ludziom jako wzór do naśladowania Stanisława Kostkę, który nie był w swoim życiu posłuszny rodzicom i wybrał wbrew ich radom i decyzjom. Jednak pod tym co zewnętrzne kryje się to, co najważniejsze.

Kim był nieposłuszny Stanisław? Jego życie rozpoczęło się w 1550 r. w Rostkowie na Mazowszu w bogatej polskiej rodzinie szlacheckiej, na dodatek zasłużonej dla Polski. Podobno jego kuzyn Jan Kostka, sekretarz królewski, co najmniej dwukrotnie wymieniany był wśród kandydatów na króla Polski. Na początku Stanisław ze swoim starszym bratem Pawłem uczył się w domu. Kiedy miał 14 lat rodzice zdecydowali, że z Pawłem wyślą go do Wiednia, by studiował w kolegium jezuickim. Jego brat żył, jak piszą niektórzy, „po szlachecku”, czyli dzisiaj powiedzielibyśmy często imprezował. Z kolei Stanisław nie miał ochoty na udział w zabawach i ucztach, był człowiekiem głębokiej wiary i często pościł. Niestety pewnego dnia poważnie zachorował i według lekarzy miał umrzeć. Jednak, jak potem opowiadał, podczas choroby objawiła mu się Matka Boża, która wraz ze św. Barbarą i aniołami przyniosła dla niego Komunię św. Ksiądz z Panem Jezusem nie mógł przekroczyć progu ich stancji, ponieważ wynajmowali ją od protestanta, a on się na to nie zgadzał. Maryja obiecała Stanisławowi powrót do zdrowia. W tamtym czasie zakiełkowało w nim pragnienie wstąpienia do jezuitów, ale potrzebna na to była zgoda rodziców, którzy niestety sprzeciwili się temu. Podobnie zareagował Paweł. Jednak Stanisław nie rezygnował, wiedział Kto jest w jego życiu najważniejszy, ważniejszy od rodziców i brata, więc wytrwale dążył do celu. 

Pieszo

Na portalu jezuitów można znaleźć informacje z dokumentów znajdujących się w Rzymskim Archiwum Towarzystwa Jezusowego i pokazujące jak to było z wstąpieniem Stanisława do nowicjatu wbrew woli rodziny. Wiedeńscy jezuici nie mogli go przyjąć do swojego klasztoru, ale poradzili mu, gdzie indziej ma taką możliwość.

Stanisław nie zastanawiał się i latem 1567 r. potajemnie opuścił stolicę Austrii, udał się i to pieszo najpierw do Augsburga w Bawarii, do którego dotarł po prawie 15 dniach wędrówki. Gdy tam nie zastał św. Piotra Kanizjusza, ówczesnego prowincjała niemieckich jezuitów, poszedł dalej do Dylingi. Kiedy brat Stanisława zorientował się w sytuacji, wyruszył za nim, jednak kiedy go spotkał, nie rozpoznał go. Stanisław miał na sobie ubranie ubogiego. Wszystko po to, by ukryć się przed ścigającym go Pawłem. Z kolei jego ojciec pisał listy do kard. Hozjusza, groził mu, a syna straszył więzieniem. 

Ostatecznie w Dylindze uciekający Stanisław został przyjęty przez o. Piotra Kanizjusza. Obecnie to miasto liczące około 12 tysięcy mieszkańców i znajdziemy w nim ślady po naszym młodym Polaku. U jezuitów w Dylindze Stanisław został poddany kilkutygodniowej próbie, kazano mu najpierw zająć się sprzątaniem klasztoru. Kanizjusz widział, że Stanisław wszystko przyjmuje z pokorą. Kazał mu więc udać się do Rzymu z listem skierowanym do ojca generała św. Franciszka Borgiasza, w którym znalazły się słowa: nos de illo praeclara speramus (spodziewamy się po nim wielkich rzeczy). Później były one często cytowane w odniesieniu do Stanisława. „Ten list (nazywany przez niektórych listem trzech świętych), napisany przez Kanizjusza w Monachium 25 września 1567 r., jest przechowywany w archiwum Kurii Generalnej jezuitów. (…) To właśnie kopia tego listu znajduje się w kaplicy (tzw. camerette) świętego urządzonej w miejscu, gdzie znajdować się miał jego pokój w nowicjacie przy rzymskim Kościele św. Andrzeja na Kwirynale” (jezuici.pl). Wiadomo, że Stanisław najpierw przybył do Monachium, a dopiero stamtąd z dwoma jezuitami wyruszył do Wiecznego Miasta. Drogę liczącą 1500 km pokonał pieszo w ciągu miesiąca.

Do wyższych rzeczy

W Rzymie spełniło się marzenie Stanisława, został przyjęty do zakonu jezuitów i zamieszkał w domu dla nowicjuszy na Kwirynale sąsiadującym z Kościołem św. Andrzeja. W opiniach przełożonych można przeczytać, że Stanisław był bardzo pobożny, pokorny i z gorliwością wykonywał zlecone mu prace fizyczne. Jego dewizą stały się słowa: Ad maiora natus sum, czyli „do wyższych rzeczy jestem stworzony”. Mówiono, że czeka go świetlana przyszłość. Niestety zmarł w nocy z 14 na 15 sierpnia 1568 r. w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, przyczyną śmierci była malaria. Kiedy jego brat Paweł dotarł do Rzymu i usłyszał co się stało, nawrócił się. Postanowił nawet wstąpić do zakonu jezuitów. 

Na początku XVII w. papież zatwierdził publiczny kult Stanisława, co później uznano za odpowiednik beatyfikacji, a w 1726 r. został ogłoszony świętym, czyli w trwającym właśnie roku przypada okrągły jubileusz 300 – lecia tej kanonizacji. Natomiast Jan XXIII umieścił go w 1962 r. wśród patronów Polski.

U św. Andrzeja na Kwirynale

Teraz św. Stanisław jest przede wszystkim patronem dzieci i młodzieży. W Polsce wspomina się go we wrześniu, a nie tak jak reszta Kościoła na świecie w listopadzie. Dlaczego? Episkopat Polski zwrócił się do Ojca Świętego z taką prośbą mniej więcej 50 lat temu i została ona przyjęta. Biskupi chcieli, by młody człowiek towarzyszył uczniom, którzy we wrześniu rozpoczynają nowy rok szkolny. By był dla nich jak drogowskaz wskazujący drogę w życiu, wskazujący to, co najważniejsze albo raczej Kto ma być najważniejszy. Mają tak jak on wytrwale dążyć do celu, który jest zgodny z wolą Bożą. To Pan Bóg ma być dla nich najważniejszy, nawet jeżeli inaczej mówią ich rodzice. 

Dodam jeszcze, że postać św. Stanisława Kostki stała się bliska Karolowi Wojtyle na długo przed tym zanim został papieżem, po jego przeprowadzce do Krakowa w 1938 r. Zamieszkał wtedy z ojcem przy ul. Tynieckiej 10 na terenie parafii św. Stanisława Kostki. Potem już jako ksiądz, kiedy w 1946 r. został wysłany przez metropolitę krakowskiego ks. kard. Adama Sapiehę na studia na rzymski uniwersytet papieski Angelicum, często odwiedzał św. Stanisława w kościele na Kwirynale. W książce „Dar i tajemnica” w 50. rocznicę święceń kapłańskich wspominał: „Codziennie z Kolegium Belgijskiego przy via del Quirinale 26 chodziłem na wykłady na Angelicum, wstępując po drodze do jezuickiego Kościoła św. Andrzeja na Kwirynale, gdzie spoczywają relikwie św. Stanisława Kostki, który mieszkał w przylegającym do tego kościoła nowicjacie. Tam też zakończył on swoje życie”. Potem ks. Karol jako papież również często nawiedzał grób św. Stanisława w jego wspomnienie w Kościele katolickim na świecie, czyli 13 listopada. Wtedy w 1988 r. powiedział do Polaków: „Młodzi dzisiaj także mają w Polsce trudną młodość. Czasem wydaje im się, że nie potrafią sprostać, czasem szukają wyjścia poza Ojczyzną. Dla wszystkich: z tych, co odchodzą z Ojczyzny i tych, co zostają, niech św. Stanisław Kostka będzie patronem, patronem trudnych dróg życia polskiego, życia chrześcijańskiego”.  

Teraz z racji 300 – lecia kanonizacji w intencji powołań wyruszyła piesza polska pielgrzymka do grobu św. Stanisława do Rzymu, obejmująca przedstawicieli różnych diecezji naszego kraju, także diecezji kaliskiej. Więcej na ten temat przeczytacie na stronach poświęconych życiu naszej diecezji. 

Renata Jurowicz
Zdjęcie: Rzeźba P. Le Grosa przedstawiająca św. Stanisława Kostkę
w budynku dawnego nowicjatu jezuitów, gdzie zmarł święty | ks. Andrzej Antoni Klimek

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!