TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 19 Lipca 2019, 19:03
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Wstąpił do nieba, siedzi po prawicy Ojca

Credo...wierzę...

Wstąpił do nieba, siedzi po prawicy Ojca

obraz

Syn Boga z nieba zstąpił na ziemię, aby tu wybudować przyczółek dla mostu, jaki chciał przerzucić między niebem a ziemią. Tym przyczółkiem jest Jego Kościół. To środowisko ludzi wierzących w Niego i we wszystko, co przekazuje objawienie. Kiedy dokonał swego dzieła na ziemi postanowił przy świadkach wejść na most, jaki zbudował, i tak wezwać uczniów, aby i oni weszli za Nim. Chciał również, aby ten most wskazali ludziom dobrej woli. Jest on bowiem jedyną drogą wiodącą do nieba. Wniebowstąpienie Jezusa jest przełomowym wydarzeniem w  dziejach świata, bo w nim jest objawiony sens naszego życia doczesnego i wiecznego. Nie ma nic ważniejszego, jak wejść na ten most!

Stary Testament mówi o pożegnaniu proroka Eliasza ze swym uczniem. Jest ono figurą wstępowania do nieba. Eliasz nie umarł, ale jako żywy został zabrany do rydwanu, zaprzężonego w ogniste rumaki, które pędziły po niebie. Eliasz został przeniesiony do innego świata jako żywy - wtedy jeszcze nie było mowy o zmartwychwstaniu - i miał z niego przybyć powtórnie, aby zwiastować nadejście Mesjasza. O tym wspomina Jezus mówiąc, że Jan Chrzciciel jest Eliaszem. On bowiem przygotował Żydów do spotkania z Synem Boga, który ukrył swój majestat i przybył na ziemię, aby budować przyczółek mostu między niebem a ziemią. Jan Chrzciciel umarł śmiercią męczeńską i wszedł do otchłani, a stamtąd został przez Jezusa wyprowadzony do nieba.

Żydzi nie uznali Jana za Eliasza, ani Jezusa za Mesjasza i Syna Bożego, dlatego nadal czekają na powrót Eliasza i jego przygotowanie do przyjścia Mesjasza w chwale. Apokalipsa zapowiada, że to się stanie, a wówczas Eliasz jako jeden z wielkich proroków, zostanie zabity, a po trzech dniach wskrzeszony i zabrany do nieba. Ten wątek biblijny jest znakiem podnoszenia przez Żydów oczu w stronę nieba. Eliasz wierzył w Jezusa jako Syna Bożego, spotkali się na Taborze. Wiedział, za jaką cenę Jezus buduje most między niebem a ziemią, bo w czasie przemienienia o tym rozmawiali z Jezusem. On i Mojżesz wiedzieli, co to jest niebo, i czekali na zamieszkanie w nim na stałe razem z Jezusem po Jego wstąpieniu do nieba.

Tajemnica nieba jest objawiana przez Jezusa w obrazie domu Ojca, szczęśliwego królestwa, komnaty wtajemniczenia zaślubionych. Są to obrazy, w których niebo jest środowiskiem szczęścia ludzi i aniołów dobrej woli, którzy żyją pełnią miłości Boga i miłością wzajemną. To jest szczęśliwe środowisko, za którym tęskni ludzkie serce. Ta prawda zostanie dokładniej wyjaśniona w artykule: „Wierzę w świętych obcowanie”.

Odkrycie bogactwa wniebowstąpienia Jezusa łączy się z dostrzeżeniem jeszcze dwu prawd objawionych. Jedna dotyczy tronów, jakie są w niebie dla mających władzę. Na pierwszym zawsze zasiada Ojciec Niebieski. Tron jest symbolem władzy. Wszystkie wielkie decyzje bywały podejmowane z tronu. Tak było w świecie pogańskim, w którym władzę sprawowali królowie lub cesarze, oni zasiadali na tronie, który był symbolem ich władzy. 

W Izraelu tron nazywano katedrą. Jezus mówi: „na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą” (Mt 23,1). W tych słowach jest podkreślony autorytet słowa wypowiedzianego z katedry. Takie rozumienie urzędu nauczycielskiego przejął Kościół. W nim miejsce przemawiania biskupa nazwano katedrą, od jego tronu nazwę przejęły bazyliki, w których Ordynariusz przemawia do całej owczarni. W samej Polsce mamy kilkadziesiąt katedr. Jest to tron biskupi podłączony do tronu w niebie, na którym zasiada Syn Boga, biskup bowiem reprezentuje Jezusa i w Jego imieniu sprawuje władzę nauczycielską. Obrzęd zasiadania na katedrze jest formą uroczystego obejmowania władzy. Dlatego w naszym wyznaniu wiary są słowa o uroczystym objęciu władzy przez zmartwychwstałego Jezusa, gdy wszedł do nieba. On jako Syn Boży i Syn Człowieczy „siedzi po prawicy Ojca”. 

Mówiąc o katedrze warto jeszcze zaznaczyć, że tym terminem posługuje się świat nauki. Uczelnie mają swe katedry, czyli miejsca, na których zasiadają specjaliści warsztatu naukowego, którzy zmierzają do odsłaniania prawdy, oraz wtajemniczania studentów w jej poszukiwanie. Dla profesora wierzącego zasiadanie na katedrze, to znak zaufania i autorytetu. W swojej dziedzinie naukowej winien on cieszyć się szacunkiem. Profesor zasiadając na katedrze wie, że ma udział w głoszeniu prawdy.

A jakie bogactwo zawiera się w słowach: „po prawicy Ojca”? Ten, kto zasiadał po prawicy był najważniejszy w królestwie czy imperium. On uczestniczył w pełni władzy samego króla. Wszyscy o tym wiedzieli i dlatego mama Apostołów, Jakuba i Jana, prosiła Jezusa, aby w Jego królestwie jej synowie zasiadali po Jego prawicy i lewicy. Chciała, aby byli prawą i lewą ręką Chrystusa jako Króla, bo tak rozumiała władzę Mesjasza. Wyznanie wiary pozwala dostrzec w niebie na dwa trony: jeden Ojca Niebieskiego, a drugi zasiadającego po Jego prawicy Jezusa. 

W wyznaniu wiary tego nie ma, ale Tradycja mówi o wniebowzięciu Matki Bożej i przypomina, że po Chrystusie ona jako pierwsza w swoim zmartwychwstałym ciele przeszła owym mostem, jaki Syn przerzucił z nieba na ziemię. Ona na tym moście nieustannie żyje, bo na nim jest ruch dwukierunkowy. Na nim można wędrować z ziemi do nieba, a święci z nieba mogą wędrować na ziemię. Ich interesuje tylko jedno, abyśmy się na tym moście spotkali. Dla Maryi jest to największe pragnienie jej serca. Maria również ma w niebie swój tron, a zasiada na nim jako królowa ludzi i aniołów. 

ks. Edward Staniek


Przejście z chwały do chwały

Niewielu mistrzów potrafi być uczniem swojego ucznia. O mało, którym artyście możemy powiedzieć, że był posłuszny słowom Jezusa. A właśnie Pietro di Cristoforo Vannucci zwany Perugino był takim człowiekiem. Jezus powiedział: „Uczcie je (narody) zachowywać wszystko, co wam przykazałem” (Mt 28, 19), a także nauczał, by jedni drugim nawzajem pomagali nosić swe ciężary i by jedni drugim wzajemnie nogi umywali. Czy Perugino, który docenił sztukę swego ucznia, a co więcej po jego śmierci sam dokończył rozpoczęte przez niego dzieło, nie jest potwierdzeniem tych słów? 

Perugino prowadził własną szkołę malarstwa, miał wielu uczniów, którzy później zasłynęli wielkimi dziełami. Sam mistrz Perugino pozostawił po sobie bogaty i zróżnicowany dorobek, w którym przeważała tematyka religijna. Tworzył obrazy realistyczne zabarwiane sentymentalną pobożnością. Wielu malarzy wzorowało się na nim, wręcz kopiowało układ postaci typowych dla jego stylu. Był wybitnym przedstawicielem szkoły umbryjskiej, a mimo to Michał Anioł nazwał go „goffo nell arte”, czyli niezdarny w sztuce. Perugino poczuł się dotknięty tymi słowami, ale obeszło się bez procesu o zniesławienie. Do najwybitniejszych dzieł Perugina należy fresk „Wręczenie kluczy Świętemu Piotrowi” znajdujący się w Kaplicy Sykstyńskiej. 

„Potem wyprowadził ich ku Betanii i podniósłszy ręce błogosławił ich. A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba” (Łk 24, 50 – 51).  To właśnie tym słowom Perugino był wierny malując scenę wniebowstąpienia. Obraz, który dzisiaj można podziwiać w Muzeum Miejskim Sztuk Pięknych w Lyonie pierwotnie był centralną częścią poliptyku w kościele San Pietro w Perugii. Pozostałe części zaginęły. Obraz został namalowany na desce w latach 1496  -  1498. Jego autor wbrew ówczesnym kanonom stylu renesansowego podzielił obraz ma dwa plany. Było to rzeczą nową, ale nadało obrazowi jeszcze większej głębi przesłania. Pierwszy plan stanowią bowiem apostołowie z barwnym orszakiem Chrystusa. Na drugim planie widzimy wzgórza, które tworzą tło pejzażu sprawiając wrażenie jakby były ich dziesiątki kilometrów, które łączą się z bezkresnym błękitem nieba. Nie ma planu pośredniego czego artyści renesansu unikali. Wydaje się, że autor dzieląc w ten sposób obraz w pełni oddaje wzniosłość wydarzenia. Przecież  wniebowstąpienie było dopełnieniem tajemnicy zmartwychwstania Chrystusa, a więc powrót do Ojca do domu jest niczym innym jak dniem królewskiej intronizacji. Jest tryumfem jaki Bóg Ojciec przygotował dla swojego Syna. Postać Chrystusa okrywa królewski płaszcz w kolorze czerwonym, a całą postać otacza aureola przypominająca kształtem migdał i zdobią ją aniołki. Na tym obrazie Perugino aniołami wypełnił także całą przestrzeń nieba, są one rozmieszczone symetrycznie tworząc jakby kapelę, która gra hymny pochwalne na cześć Boga wstępującego do domu Ojca. Jak widzimy wszystkie instrumenty są strunowe i tu niektórzy uczeni wysuwają tezę, że to symbolika nawiązująca do ukrzyżowania Chrystusa. Dlatego, że struny są rozpięte na instrumentach jak ramiona na krzyżu. Ten królewski orszak zamykają dwa anioły, którzy w rękach trzymają wijące się wstęgi. Chrystus wznosi jedną rękę w geście błogosławieństwa, drugą zaś, palcem wskazuje niebo, miejsce, do którego zmierza by zasiąść po prawicy Ojca. Wniebowstąpienie było momentem przejścia z chwały zmartwychwstania do chwały Wywyższonego po prawicy Ojca (J 20,17). Jeden z Ojców Kościoła, św. Jan Damasceński, powiedział: „Przez prawicę Ojca rozumiemy chwałę i cześć Bóstwa, gdzie Ten, który istniał przed wiekami, jako Bóg i współistotny Ojcu, zasiadł cieleśnie po wcieleniu i uwielbieniu Jego ciała”. „Nikt nie wstąpi do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna człowieczego” (J 3, 13: por. Ef  4, 8-10). U dołu obrazu widzimy tłum ludzi, to Apostołowie. Autor porozstawiał ich po obu stronach Maryi, Matki Jezusa. Chrystus wstępował do domu Ojca na oczach wszystkich Apostołów. Stoją oni na zielonej łące wpatrzeni w swego Mistrza i  kontemplują niebiański orszak. Ich złożone ręce świadczą o tym, że przyjęli błogosławieństwo, którego udziela Chrystus.  

Arleta Wencwel

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!