Wpisane w charyzmat 
O sensie pustelniczego powołania oraz o tym, dlaczego właśnie w Kaliszu powstała franciszkańska pustelnia, opowiada o. Gracjan Landowski OFM.
Od kilku miesięcy na mapie Kalisza pojawiło się miejsce nazywane Domem Modlitwy, w którym zamieszkał Ojciec wraz z braćmi, ojcem Danielem i ojcem Albinem, by żyć w nim według Reguły dla pustelni napisaną przez św. Franciszka z Asyżu. Proszę przybliżyć czytelnikom na czym polega reguła i dlaczego powstał ten dom?
Ojciec Gracjan: Takich domów w Polsce nie ma wiele, bo najczęściej jako zakon pracujemy w parafiach. Natomiast życie pustelnicze jest niejako wpisane w nasz charyzmat poprzez założyciela św. Franciszka, który aż 248 dni w ciągu roku spędzał w pustelni. Nie było to cięgiem, tylko wybrane okresy, czy to w czasie Wielkiego Postu, przed Bożym Narodzeniem, przed uroczystością Podwyższenia Krzyża św., przed uroczystością św. Michała Archanioła itd. Wybierał sobie taki czas i spędzał przeważnie 40 dni. Często udawał się na różne pustelnie takie jak np. Alwernia, Carceri i inne miejsca odosobnienia i ciszy. I myślę, że dziś takie właśnie wyakcentowanie chryzmatu franciszkańskiego jest zaproszeniem zarówno dla duchownych i świeckich do pogłębionej refleksji nad zachowaniem, jak to określali ojcowie pustyni „królewskiej drogi środka”, a więc ustawieniem w odpowiednich proporcjach czasowych modlitwy i pracy.
Czytając żywoty świętych w duchu i w mentalności współczesnego człowieka, skupiamy się chyba zbyt często na dziełach i czynach, które oczywiście osiągały poziom heroiczności. I to jest jak najbardziej ważne, ale to wszystko było owocem głębokiego życia duchowego, bo duchowość chrześcijańska wylewa się z wnętrza ludzkiego ducha na zewnątrz, niejako materializuje się w dziełach. Myślę, że szczególnie w naszych czasach, kiedy podkreśla się zewnętrzność i efektywność, istnieje ciągła pokusa błędnego odczytywania św. Franciszka, jako człowieka stale zaangażowanego w aktywność apostolską. Jednak, gdy uważniej spoglądamy na życie tego świętego, to nie można pominąć faktu, iż dużo czasu spędzał w pustelniach. Warto zauważyć, że zaraz na początku jego drogi nawrócenia przywdział ubiór pustelnika i spędził na pustelni dwa lata, by właśnie tam, w miejscu odosobnienia i ciszy, szukać woli Bożej. Niedługo potem w Porcjunkuli w czasie Mszy św. usłyszał fragment Ewangelii o rozesłaniu apostołów i zrozumiał, że to jest to, co Bóg chce, by robił. A więc obok życia pustelniczego pragnął głosić Ewangelię wzywając do nawrócenia i pokuty. Widać zatem, że odkrywanie woli Bożej w życiu św. Franciszka wyrasta z życia pustelniczego.
Skąd u Ojca i jego współbraci decyzja o podjęciu takiego życia? I dlaczego właśnie Kalisz stał się dla Ojców pustelnią?
W naszej prowincji myśl powstania pustelni była już od dawna, ale problem tkwił z uchwyceniem tego pomysłu i z odwagą chętnych. Chętnych, którzy rozeznaliby w sobie potrzebę odosobnienia, gdyż wiąże się to z rezygnacją z duszpasterstwa zewnętrznego w pełnym tego słowa znaczeniu. Sam byłem przełożonym przez 11 lat i zajęć na różnych płaszczyznach życia codziennego mi nie brakowało, a do tego często prowadziłem rekolekcje. Jednak ciągle pracowała we mnie myśl o wyłączeniu się na jakiś czas z dość dużej aktywności duszpasterskiej i udaniu się jak św. Franciszek na pustelnię. Znalazł się drugi brat, który podobnie myślał, a potem trzeci. Oczywiście bracia powinni być z tej samej prowincji. A więc sprawą fundamentalną dla rozpoczęcia tej formy życia franciszkańskiego jest wspólnota braci, których łączą te same pragnienia życia w większej dyscyplinie ciszy i modlitwy, natomiast miejsce jest sprawą drugorzędną. Pan Bóg prędzej, czy później wskaże miejsce. Były oczywiście plany, by poszukać miejsca gdzieś z dala od aglomeracji miejskich, ale Bóg chciał inaczej i wskazał na Kalisz. Wskazał miejsce, gdzie wcześniej mieszkały siostry klaryski. Otrzymaliśmy duży dom z jeszcze większym ogrodem, skoro Pan Bóg nas tu skierował, to wie co robi. I powiem szczerze, że przez ten czas, który tu jesteśmy, doświadczyliśmy wiele dobrego od ludzi. Znaków Bożych, że to ma być tu, było naprawdę sporo.
Pozostawiona przez św. Franciszka Reguła dla pustelni ukazuje kontemplacyjny wymiar duchowości franciszkańskiej. Jednocześnie tekst ten jest świadectwem tego, że nawet czas odosobnienia i intensywnej modlitwy powinien być przez braci przeżywany we wspólnocie. Jak to wygląda tu w Kaliszu, gdzie jest was tylko trzech?
Św. Franciszek napisał: „Ci bracia, którzy pragną wieść życie zakonne w pustelniach, niech będą we trzech, a najwyżej we czterech. Dwaj z nich niech będą matkami i niech mają dwóch synów lub przynajmniej jednego. Ci dwaj, którzy są matkami, niech wiodą życie Marty, a dwaj synowie niech wiodą życie Marii” (por. Łk 10, 38-42)”. I my tutaj próbujemy z Bożą pomocą przekuć w praktykę tę prostą formę życia, którą zostawił dla braci św. Franciszek. Ogólnie mamy 12 rozdziałów Reguły, i Konstytucje Generalne Zakonu, które są przełożeniem Reguły na czasy współczesne i krótką Regułę dla pustelni, która według mnie jest wielką pomocą dla tej pierwszej, by zachować wierność franciszkańskiemu powołaniu we współczesnym świecie. I tak, jak wskazywał św. Franciszek, żyjemy w pustelni, a jednocześnie żyjemy razem. W naszym domu jest nas trzech. Mamy też dwa domki pustelnicze, z czego jeden jest dla nas, a drugi dla osób z zewnątrz, którzy chcą choć na trochę odłączyć się od życia codziennego. W domku pustelniczym każdy z nas przebywa po tygodniu, potem jeden tydzień żyjemy wspólnie i znów po kolei każdy udaje się na tydzień do pustelni. Przebywając w pustelni każdy dba sam o pożywienie, modli się i adoruje Najświętszy Sakrament w samotności. W domku poza aneksem kuchennym, łazienką, sypialnią jest mała kaplica. Tak więc nie jest się tam samemu, obok mieszka Pan Bóg. Ponadto każdy z braci, który w danym czasie tam przebywa, ma za zadanie opiekować się zwierzętami, które mamy w naszej pustelni.
Słuchając Ojca, wydaje się, że ojcowie wykazali się wielką odwagą wybierając życie według tej reguły. Jak Ojciec postrzega ten etap?
Wybór tej drogi, drogi życia według Reguły dla pustelni, odczytujemy jako Boże natchnienie i łaskę. Zaznaczę tutaj, że nie jest to na stałe. Pobyt w pustelni jest kadencyjny, trwa trzy lata i potem może nastąpić zmiana. Pan może natchnąć kolejnych braci, by kontynuować tę formę życia, a my wrócimy do innych klasztorów naszej prowincji zgodnie z wolą o. prowincjała. Myślę, że ten czas spędzony tutaj może pomóc mnie, jak i moim braciom, w późniejszej pracy duszpasterskiej. Pokaże, że na wszystko można znaleźć czas i poukładać sobie hierarchię wartości w aktywności codziennego życia. Poza tym ten czas ma być również czasem wzmacniającym powołanie. A miejsce z racji, że nie jest położone gdzieś na odludziu, tylko w obszarze miejskim ma przypominać, że ten świat, który pędzi może choć na chwilę się zatrzymać. I my w tym kierunku idziemy, zapraszając ludzi nie tylko na niedzielną Mszę św., czy na adorację Najświętszego Sakramentu, ale także by skorzystali z jednego z naszych pustelniczych domków. Wystarczy przyjść na kilka godzin czy dni, ale warunek jest jeden - bez telefonu komórkowego. I ważne jest, by mieć plan na pobyt w eremie, bo szatan wykorzysta każdy chaos myślowy i organizacyjny. Program pobytu jest jego sercem, jest wyrazem współpracy z łaską Boga. Plan jest zgodą, by Pan Bóg mógł działać w moim wnętrzu. Wskazywali na to Ojcowie Pustyni. Pobyt w eremie musi być przede wszystkim dojrzałym wyborem.
Jak już mówimy o planie dnia, to jak on wygląda u ojców tu, w kaliskim domu?
Dzień zaczynamy o 6.00 rano jutrznią w naszym oratorium, potem półgodzinne rozmyślanie, taka osobista medytacja w ciszy, jako dobre przygotowanie do Mszy św. Msza jest o 7.00 rano w kaplicy. Po Mszy śniadanie i tu zaznaczę, że posiłki przygotowujemy sobie sami, mamy wyznaczone dyżury. Nie mamy nikogo do pomocy. Sami też sprzątamy, pierzemy i zajmujemy się otoczeniem i naszymi zwierzętami, których mamy sporą gromadkę. Po obiedzie kolejne modlitwy i praca. Jest też czas na indywidualne studium, bo tak właściwie po to jesteśmy odłączeni od pracy duszpasterskiej, by mieć więcej czasu dla osobistej formacji intelektualnej i duchowej. Każdego dnia od godz. 20.00 do 21.00 trwamy na adoracji w kaplicy. Kaplica jest otwarta także dla ludzi z zewnątrz, którzy pragną adorować Chrystusa. Modlimy się brewiarzem, kompletą i kończymy Apelem Jasnogórskim.
Na koniec takie osobiste pytanie. Jak to się stało, że wybrał Ojciec drogę franciszkańską i jak ona wyglądała na przestrzeni czasu i miejsc?
Były to lata 90. ubiegłego stulecia, trudny okres transformacji. I my, młodzi mający wtedy po 19 lat, angażowaliśmy się w różne subkultury. One zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu, gdy zaczęły wiać coraz silniejsze wiatry różnych subkultur z zachodniej Europy, po opadnięciu „żelaznej kurtyny”. Jednak Duch Święty pomógł mi zrozumieć, że i tak to wszystko przeminie, a dar powołania jest ponad tym wszystkim, jak drogocenna perła, którą Bóg pozwolił mi odnaleźć.
Wiadomo, że kiedy żyje się pod wpływem ducha tego świata, to trudno usłyszeć głos Boga. Ale gdy następuje metanoja, nawrócenie i kiedy osiągnie się wewnętrzne wyciszenie, wtedy łatwiej usłyszeć głos Boga. Oczywiście to nie było tak, że Bóg mi powiedział dosłownie, co mam robić, ale zacząłem częściej dostrzegać znaki. Widziałem działanie Boga w różnych sytuacjach. To był czas mojego nawrócenia, bo delikatnie mówiąc byłem „katolikiem folklorystą”, to znaczy ograniczało się to do pójścia do kościoła, by postać w kruchcie i zaliczyć Mszę św. To się zmieniło, usłyszałem głos Boga, pewnego rodzaju zaproszenie. Oczywiście kolejnym krokiem było rozeznanie, rozmowa ze spowiednikiem itd. Szczerze, to nie myślałem o franciszkanach, bardziej o salezjanach, tym bardziej, że pochodzę z parafii salezjańskiej w Szczecinie. Miałem już nawet umówione spotkanie z salezjaninem, który zajmował się duszpasterstwem powołań i nie wiem dlaczego, ale nie przyszedł na nie. To znaczy wtedy nie wiedziałem, ale dzisiaj wiem, bo po prostu czekało na mnie miejsce u franciszkanów. Gdy Bóg powołuje, to jest oczywiście bardzo precyzyjny. Potem pojechałem na rekolekcje, gdzie poznałem, teraz już śp. siostrę Agnieszkę, tercjarkę z Trzeciego Zakonu św. Franciszka, która dała mi broszurkę, w której był adres. Odczytałem to jako kolejny znak. Zadzwoniłem i pojechałem do seminarium do Wronek, wówczas ono jeszcze raczkowało. Jak wspomniałem miałem 19 lat i nie miałem żadnego wyobrażenia o życiu w zakonie. Rektor odesłał mnie do Osiecznej do nowicjatu, bym mógł włączyć się w rytm ich życia i poznać z bardzo bliska jak wygląda życie zakonne na poziomie nowicjatu. Spędziłem z nimi trzy dni, ale musiałem odczekać kiedy pojawi się kolejny rocznik, by z nimi rozpocząć formację. Przeszedłem wszystkie etapy formacji zakonnej, łącznie z przygotowaniem do święceń kapłańskich, które przyjąłem w 2003 r. Na pierwszą placówkę zostałem skierowany do parafii w Pakości koło Inowrocławia. Jednakże wczytując się w charyzmat założyciela i jego styl życia, zawsze szukałem miejsca i posługi, która odróżniałaby mnie od pracy księży diecezjalnych. Nie chciałem, by rozpłynął się gdzieś charyzmat franciszkański w moim życiu zakonnym. Prosiłem więc moich przełożonych o możliwość życia wśród ubogich i uzależnionych. I dane mi było taką posługę pełnić przez pewien czas w Policach koło Szczecina. Kolejnym miejscem była Wschowa i Gdańsk, aż zostałem posłany do Kadyn do klasztoru usytuowanego na Wysoczyźnie Elbląskiej w lesie, w miejscu doskonałym do wyciszenia i rekolekcji. Tam udało się postawić dwie pustelnie, ale nie była to jeszcze stała forma życia według Reguły dla pustelni. Teraz jestem w Kaliszu i chciałbym z Bożą pomocą podjąć próbę życia według Reguły św. Franciszka dla pustelni. A ogłoszony przez papieża Leona Rok św. Franciszka, związany z jubileuszem 800 - lecia jego śmierci mobilizuje mnie osobiście, by pogłębić jego duchowość, dokonać refleksji nad jego życiem, a zwłaszcza nad końcówką jego życia i nad tym, co zostawił braciom w testamencie, bo jak wiemy w testamencie zostawia się dla potomnych sprawy najważniejsze. Warto więc po nie sięgać i nimi żyć, by osiągnąć zbawienie duszy.
Rozmawia Arleta Wencwel-Plata
Osoby, chcące skorzystać z pobytu w pustelni mogą znaleźć informacje na kalisz.ofm.org.pl, bądź pod tel. +48 515 066 220 Dom Zakonny w Kaliszu Prowincji św. Franciszka z Asyżu Zakonu Braci Mniejszych - Franciszkanów w Polsce.
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!