TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 01 Lipca 2026, 20:28
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

 W murach, które pamiętają średniowiecznych franciszkanów

 W murach, które pamiętają średniowiecznych franciszkanów.

By odkryć ślady współbraci św. Franciszka nie trzeba jechać daleko. Kalisz kryje w swoich graniach jeden z najstarszych klasztorów i kościołów franciszkańskich. To równocześnie najstarsza świątynia zakonna w tym mieście.

Od 10 stycznia trwa Rok Świętego Franaszka z racji 800. rocznicy śmierci tego świętego, który ogłosił papież Leon XIV. I właśnie do miejsc związanych ze św. Franciszkiem zabierzemy was na naszych łamach w ramach cyklu wakacyjnego. Będą to najstarsze klasztory franciszkanów. Może również wam uda się do nich wyruszyć?

Na początek zajrzymy całkiem blisko - do Kalisza, bo miejscowy klasztor liczy sobie około  770 lat. Wizyta w murach kaliskiego klasztoru Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych to świetna propozycja również dla tych, którzy z różnych względów nie mogą wyjechać dalej i na dłużej. Tu wystarczy jedno popołudnie, a kościół w ciągu dnia jest otwarty i dostępny dla wszystkich.

Dzięki bł. Jolencie

Wnętrze kaliskiego Kościoła św. Stanisława, Biskupa i Męczennika przy ul. Sukienniczej 7, rzut kamieniem lub jak kto woli beretem od Rynku, to prawdziwa architektoniczna perła, a jego mury przepełnione są modlitwą wielu pokoleń zakonników i wiernych tam przychodzących. Przekonałam się o tym na własne oczy. Kiedy dotarłam do świątyni, właśnie kończyła się Msza Święta. Potem klasztor pokazał mi o. Karol, jeden z miejscowych franciszkanów. Okazało się, że drewniany kościół w Kaliszu powstał już w 1256 r., czyli dokładnie 770 lat temu. Potem oficjalnym fundatorem świątyni murowanej w 1257 r. był książę kaliski Bolesław Pobożny, ale tak naprawdę jej wybudowanie zawdzięczamy żonie księcia bł. Jolencie.
I to jej poświęcony został obraz w jednym z bocznych ołtarzy, a tuż pod nim zobaczymy relikwiarz z jej relikwiami (fragmentem kości miednicznej i jednym z kręgów), które trafiły tu z Gniezna w 1958 r. Na wizerunku przedstawiona została w habicie klaryski, ponieważ po śmierci męża zrezygnowała z władzy i wstąpiła do zakonu. To ona, córka króla węgierskiego Beli IV po ślubie w Katedrze Wawelskiej z księciem Bolesławem przybyła do Kalisza jako księżna kaliska i zabrała ze sobą kapelana franciszkanina o. Jana z Bolonii.

Książę podarował tereny w południowo-zachodniej części powstającego miasta i wzniósł murowaną świątynię na miejscu drewnianego kościoła. Oddał to wszystko zakonnikom - franciszkanom. Erygowanie klasztoru kaliskiego zostało ogłoszone przez prowincjała o. Daniela na kapitule w Inowrocławiu w 1257 r. Budowa kościoła trwała pewnie z kilkanaście lat, ale w 1283 r. na pewno był już ukończony, ponieważ wtedy został konsekrowany przez abpa Jakuba Świnkę. Dodam jeszcze, że ufundowany konwent był pierwszym zgromadzeniem franciszkanów w Wielkopolsce. 

Natomiast wnuk wspomnianej przed chwilą pary książęcej - król Kazimierz Wielki w 1339 r. otoczył świątynię i klasztor murem fortecznym oraz dokonał przebudowy kościoła z typu bazylikowego na halowy. Potem pożary miasta w XVI w. zniszczyły znaczną część kościoła i dopiero w latach 1599-1632 architekt Albin Fontana dokonał jego odbudowy, a kilka lat później przystąpiono do rozbudowy murowanego klasztoru. Kolejne remonty miały miejsce w XVII i XVIII w. Więcej o historii znajdziecie na portalu kaliskiego Klasztoru Franciszkanów, można tam również obejrzeć świetny filmik na ten temat. Dodam więc tylko, że zaborcy usunęli franciszkanów z klasztoru, którzy powrócili do Kalisza w 1918 r. i rozpoczęli restaurację kościoła. Niedawno, już w XXI w. świątynia odzyskała swój blask, a podczas renowacji dokonano zaskakujących odkryć.

Sedile i św. Krzysztof

Jak duży był pierwotny kościół zobaczymy wchodząc do dzisiejszego prezbiterium. Teraz możemy tam zobaczyć liczący około 16 metrów wysokości i mający około 260 lat barokowy ołtarz główny z obrazem przedstawiającym patrona świątyni św. Stanisława, gdy wskrzesił Piotrowina, pędzla Franciszka Smuglewicza. Dlaczego? Bp Stanisław został oskarżony, że bezprawnie przejął grunt Piotrowina, by zbudować na nim kościół. Była to nieprawda i zaświadczył o tym wskrzeszony. 

Drugi obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem z XVII w. umieszczono u dołu nad tabernakulum. Wiąże się z nim historia szlachcianki, której groziła śmierć podczas snu. Została cudownie ocalona, sama Matka Boża powiedziała do niej: „Przyszłam cię obudzić”. Potem Kacper Kurcz namalował wizerunek Maryi.

W ołtarzu głównym znajduje się też herb lub jak kto woli znak zakonny franciszkanów. Zobaczycie go na zdjęciu na str. 13. Na tarczy herbowej umieszczono krzyż i obłoki, z których wyłaniają się dwie skrzyżowane ręce. Ta obnażona należy do Jezusa Chrystusa, natomiast druga w habicie to ręka św. Franciszka. Na dłoni Zbawiciela widoczna jest rana po przebiciu gwoździem, a u świętego rana stygmatów, które otrzymał w 1224 r. w Alwerni.

W prezbiterium kaliskiej świątyni zachowały się zabytki, które pamiętają czas fundacji klasztoru. To po pierwsze sedile, czyli wgłębienia w ścianach z siedziskiem dla zakonników uczestniczących w nabożeństwach. Powstały już w XIII w. i były z pewnością używane przez franciszkanów, którzy pierwsi przybyli do kaliskiego klasztoru. Następnym zabytkiem są maswerki, czyli wykonane w kamieniu zdobienia okien. 

Również w prezbiterium zobaczymy polichromię przedstawiającą św. Krzysztofa trzymającego na ramieniu Pana Jezusa. Odkryto ją w 2018 r. podczas prac konserwatorskich. Widać, że dzieło mające 16 metrów wysokości i powstałe 700 lat temu, wykonali doświadczeni artyści. Z kolei na sklepieniu kościoła umieszczono figury geometryczne, medaliony, czworoliście i serca. W nawach widoczne są tarcze herbowe, główki aniołów, orzeł, pelikan, rozety, hielogramy (litery) symbolizujące Maryję, a w prezbiterium orły, stylizowane goździki i główki aniołów. Do tego łuki sklepień ozdobiono m.in. głowami lwów. Dekorację stiukową na sklepieniu wykonano w 1623 r. w stylu nazywanym kalisko – lubelskim.

W dawnej zakrystii

Do prezbiterium przylegała od północy boczna zakrystia. Niektórzy piszą, że była tu kaplica służąca indywidualnej modlitwie fundatorów Bolesława Pobożnego i Jolenty. Teraz to kaplica adoracji i wielu przychodzi tam, by porozmawiać z Panem Jezusem obecnym w wystawnym Największym Sakramencie. Jedno jest pewne to część pierwotnej świątyni, o czym świadczą maswerk w oknie z formą trójliścia, zworniki, wsporniki i kapitele służek, a na ścianach zacheuszki, czyli miejsca konsekracji świątyni oznaczone krzyżami, zawsze powinno być ich 12. 

Idąc dalej niedaleko pięknie odnowionego ołtarza z obrazem ukazującym stygmatyzację św. Franciszka, zobaczymy ambonę w formie łodzi św. Piotra z 1862 r. A z tyłu kościoła zachował się konfesjonał z przedstawieniem Dobrego Pasterza. Kiedy spojrzymy do góry, zachwyci nas na pewno okazały prospekt organowy z przełomu XVII i XVIII w., na którego balustradzie przedstawiono krajobrazy, a nad nimi wizerunki Jezusa, Maryi, apostołów i świętych. Na jednej z jego wież zobaczymy figurę św. Franciszka. 

Na koniec dodam, że klasztor jest dwupiętrowy, zabudowany w kształcie kwadratu, posiada krużganki otaczające z czterech stron wirydarz. Idąc jego korytarzem dotrzemy do kaplicy z niezwykłym krzyżem. Znajdujące się na nim wyrzeźbione ciało Pana Jezusa ze strużkami krwi zostało przedstawione bardzo autentycznie. Wydaje się, że jesteśmy w tym momencie świadkami Jego śmierci. Tu kaliszanie często modlą się dziękując i prosząc o pomoc Syna Bożego. 

Tekst i zdjęcia Renata Jurowicz

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!