Wielkanoc w krajach misyjnych

Zmartwychwstanie Jezusa w krajach afrykańskich oznajmiają bębny, w Ameryce Południowej spożywa się asado, a w Ameryce Północnej Wielkanoc trwa jeden dzień. Są jeszcze inne tradycje, o których wspominają misjonarze.
Wielkanoc jest najstarszym i najważniejszy świętem chrześcijańskim. Sobór nicejski w 325 r. ustalił, że obchodzić się ją będzie w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni Księżyca, dlatego może ona wypaść w okresie między 22 marca a 25 kwietnia. Z tym kulminacyjnym okresem kalendarza liturgicznego w różnych częściach globu związane są rozmaite zwyczaje.
Świątynia w liściach bananowca
W Afryce, gdzie chrześcijaństwo wyznaje coraz więcej mieszkańców tego kontynentu, Wielkanoc świętuje się radośnie i hucznie. Rytuały tej ludności są bardziej spontaniczne i weselsze niż Europejczyków. Jak opowiada mi jeden z misjonarzy w wielu krajach afrykańskich chrześcijańskie parafie organizują tradycyjne nabożeństwa. Po odprawieniu nabożeństwa, Afrykańczycy nie rozchodzą się do domów, tylko zostają przy kościołach, aby tańczyć i śpiewać. W ten sposób ogłaszają światu zmartwychwstanie Chrystusa.
Z okazji Wielkanocy kościoły i domy modlitwy przystraja się ręcznie wykonanymi ozdobami zwanymi vitenge lub kanga. Są one wykonywane z kwiatów i liści bananowca. Te piękne dekoracje kształtem przypominają kolorowe motyle.
Ludność afrykańska chwali Pana Boga śpiewem chrześcijańskich hymnów i psalmów oraz dodatkowo uzupełniając je o unikalne dla ich kultury elementy. Dlatego śpiewom i modlitwom często towarzyszą afrykańskie bębny i bębenki.
Istotną różnicą jest to, że w krajach afrykańskich nie obowiązuje post ani w Wielki Piątek ani w Wielką Sobotę. Już w Wielką Sobotę rodziny spożywają specjalną potrawę – gotowany ryż z kawałkami kurczaka lub innym mięsem. Święta Wielkanocne to dla Afrykańczyków czas spędzany z rodziną, ale także składanie wizyt sąsiadom i znajomym.
Rodzinna kolacja
Od 2019 r. na misjach w Ekwadorze jest ks. Łukasz Węcław pochodzący z naszej diecezji. Od kwietnia 2023 r. pracuje w parafii Matki Bożej Szkaplerznej w Jamie, w prowincji Manabi, nad Oceanem Spokojnym. Jama to dosyć duży obszar – ma ponad 24 tysiące mieszkańców i to właśnie oni tworzą parafię. Oprócz kościoła parafialnego ks. Łukasz odwiedza jeszcze 30 kaplic, ale wiosek jest znacznie więcej, tylko nie wszystkie mają kaplice.
Zapytałam ks. Łukasza, jak jego parafianie przeżywają Święta Zmartwychwstania Pańskiego. – Ja mogę odpowiedzieć z perspektywy małych parafii, głównie wiejskich, na wybrzeżu ekwadorskim. W górach i w prawdziwej dżungli świętowanie się różni. Tutaj na wybrzeżu Pacyfiku Wielkanoc to głównie czas wolny. W sobotę o 10 w nocy celebrujemy Wigilię Paschalną, ale nie uczestniczy w niej dużo ludzi. Dla większości jest to noc rozrywki, głównie zabaw tanecznych. Najpierw kolacja rodzinna, o północy fajerwerki i życzenia, a potem tańce, hulanki, swawole.
W Niedzielę Zmartwychwstania rano nie ma Mszy Świętej, bo i tak nikt by na nią nie przyszedł. Niedziela Zmartwychwstania to odpoczynek po całonocnej imprezie i spędzanie czasu na plaży. Drugiego dnia Świąt Wielkanocnych tutaj nie ma, więc poniedziałek to dzień pracy. Tam, gdzie pracuję, nie ma nic nadzwyczajnego w świętowaniu Wielkanocy. W zasadzie wszystko się skupia na Wielkim Tygodniu. W Wielki Piątek odprawiamy Drogę krzyżową na ulicach o 7 rano, żeby uniknąć palącego słońca. No i oczywiście w Wielki Piątek są czuwania przy grobie Pańskim. Ekwadorczycy bardzo przeżywają mękę Pańską - to jest coś, co ich bardzo przyciąga. Więcej ludzi uczestniczy w Drodze krzyżowej, mimo iż jest wcześnie rano i idą dość długą trasą. Niestety, Niedziela Wielkanocna czy Wigilia Paschalna już nie cieszą się taką frekwencją. Podsumowując mógłbym stwierdzić, że dla moich parafian z wybrzeża są dwa najważniejsze dni w Wielkim Tygodniu: Niedziela Palmowa (zawsze przychodzi mnóstwo ludzi) i Wielki Piątek, ale nie liturgia Męki Pańskiej popołudniu w kościele, tylko Droga krzyżowa ulicami – podkreślił ks. Łukasz Węcław.
Asado na Wielkanoc
W Argentynie posługuje ks. Krystian Bółkowski, który na łamach „Niedzieli” opowiadał o świętowaniu Wielkanocy. „Czymś szczególnie wyróżniającym się w Ameryce Południowej jest Niedziela Palmowa, obchodzona bardzo uroczyście, z ogromnym udziałem wiernych. Wszyscy przychodzą na Mszę św., by poświęcić gałązki, ponieważ „Niedziela Palmowa” po hiszpańsku to dosłownie „niedziela gałązek”. W przeciwieństwie do kolorowych palemek, które znamy z Polski, tutaj mamy żywe, najczęściej z prawdziwych palm. Po poświęceniu zabierane są do domów, gdzie przechowywane są przez cały rok jako ochrona przed złymi duchami. Procesje w Niedzielę Palmową zwykle odbywają się poza kościołem, często przechodzą przez centrum miasta i kończą się w świątyni, w której sprawowana jest Eucharystia. Całe Triduum Paschalne przebiega podobnie jak u nas z jedną istotną różnicą. Liturgia Wielkiego Piątku odbywa się nie wieczorem, ale o godz. 15.00, w godzinę śmierci Pana Jezusa. Piątek jest dniem wolnym od pracy, a przed południem często odprawiane są Drogi krzyżowe. Co ciekawe, w większości krajów Ameryki Południowej zwyczaj święcenia pokarmów w ogóle nie występuje. W regionie Misiones w Argentynie, gdzie pracuję, mieszka wielu potomków kolonizatorów pochodzenia polskiego, niemieckiego czy ukraińskiego. To właśnie dzięki nim zwyczaj ten się utrzymał.
W pierwszy dzień świąt w kościele jest bardzo mało ludzi, w Wielką Sobotę natomiast wiernych jest znacznie więcej. Dla tych, którzy w niej uczestniczą, nie ma znaczenia, czy Msza trwa dwie czy trzy godziny. Msza kończy się procesją rezurekcyjną, a już w Niedzielę Zmartwychwstania w kościele jest pusto. Jest to także czas przeznaczony na spotkania z rodziną. W Misiones panuje zwyczaj, że podczas świąt przygotowuje się asado, czyli mięso pieczone na ogniu. To zajęcie typowo męskie, to oni odpowiadają za przygotowanie tego posiłku” – opowiadał misjonarz.
Głośno i radośnie
Nie sposób opisać wszystkie tradycje i zwyczaje wielkanocne w krajach Ameryki Północnej, Środkowej i Południowej. Zajrzyjmy jeszcze do USA. Wielkanoc jest tutaj dopiero na czwartym miejscu po Bożym Narodzeniu, Święcie Dziękczynienia i Święcie Niepodległości. Święta Wielkanocne w USA trwają zaledwie jeden dzień. Chrześcijanie w wielkanocny poranek uczestniczą w specjalnych nabożeństwach. Nie istnieje zwyczaj święcenia pokarmów, ani nie spożywa się uroczystego śniadania wielkanocnego. Zwykle amerykańskie rodziny zasiadają wspólnie do obiadu. Wówczas na stołach pojawia się pieczona szynka, jajka, sałatka warzywna na bazie majonezu i desery. Dużo osób wybiera się tego dnia na obiad do restauracji.
W przeciwieństwie do USA Meksykanie obchodzą Wielkanoc o wiele radośniej. Święty tydzień przez Meksykanów zwany Semana Santa otwiera Niedziela Palmowa. Wtedy przed kościołami można kupić liście palmy, które towarzyszą procesji. Po uroczystości palmę zanosi się do domu i stawia za drzwiami, aby chroniła dom i jego mieszkańców. Post Meksykanie zachowują jedynie w Wielki Piątek. Tego dnia organizuje się Drogi krzyżowe ulicami miast. Mają one wyjątkowy charakter, ponieważ odgrywa się na nich całe sceny z męki Pana Jezusa, wszystko odbywa się „na żywo”, łącznie z zadawaniem ran aktorom uczestniczącym w tym misterium. W trakcie tych uroczystości na specjalnych stoiskach dzieci mogą kupić słodkie napoje, słodycze czy pikantne lody. Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego świętowana jest w Meksyku niezwykle głośno i radośnie, przy wystrzałach sztucznych ogni i zabawie do późnych godzin nocnych. Poniedziałek Wielkanocny otwiera Tydzień Paschalny, czyli Semana Pascuta, co warte podkreślenia, ten dzień jest już dla dorosłych dniem pracującym.
Ewa Kotowska - Rasiak
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!