TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 06 Grudnia 2019, 02:26
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Wiara w życiu Chopina

26.07.10

Wiara w życiu Chopina

Fryderyk Chopin należał do największych muzyków świata. Był mistrzem i poetą dźwięku, geniuszem muzycznym gry fortepianowej. Trzeba jednak zaznaczyć, że natchnienie dla swej przepięknej muzyki czerpał z głębokiej wiary w Boga i z miłości dla swojej Ojczyzny.

Fryderyk Franciszek Chopin urodził się 1 marca 1810 roku w Żelazowej Woli, zaś ochrzczony został w swojej parafii Świętego Rocha w Brochowie 23 kwietnia tegoż samego roku, z ojca Mikołaja Chopina i matki Justyny z Krzyżanowskich, jako drugie z czworga dzieci. Miał trzy siostry: Ludwikę, Justynę i Emilię.
Wkrótce po jego przyjściu na świat, rodzina Chopinów przeprowadziła się do Warszawy. Ojciec Fryderyka, Mikołaj był Francuzem, który jako szesnastoletni młodzieniec przybył  z Lotaryngii do Polski. Z nową Ojczyzną w pełni się identyfikował.
Sercem domu była matka, Justyna z Krzyżanowskich, kobieta skromna, pracowita, zaradna i troskliwa o swego męża i o dzieci. Była obdarzona dużymi zdolnościami muzycznymi, grała na fortepianie i śpiewała. Razem z mężem muzykowali w domu i sami uczyli swoje dzieci muzyki. Jako katoliccy małżonkowie starannie dbali o piękną atmosferę życia małżeńskiego i rodzinnego, co wpłynęło na ukształtowanie wiary i osobowości Fryderyka.
Franciszek Liszt w swojej biografii o Chopinie napisał: „Środowisko rodzinne, w którym żył Chopin, przesycone było atmosferą zgody, spokoju, pracowitości – toteż owe przykłady prostoty, pobożności i delikatności pozostały dlań zawsze najsłodsze i najdroższe”.
Fryderyk przebywał częściej z matka niż ojcem. Ona była z dziećmi na co dzień, ojciec zaś pracował jako pedagog i wychowawca w Liceum oraz w Szkole Wojskowej w Warszawie. Od rana, kiedy tylko dzieci budziły się ze snu, matka odmawiała z nimi wspólny pacierz, uśmiechnięta, pełna dobroci i troskliwości. Wieczorem było podobnie.
Mały Fryderyk, który od matki usłyszał pierwsze dźwięki ojczystej mowy, od niej nauczył się też modlitwy i pieśni religijnych, zwłaszcza pięknych polskich kolęd. Całym sercem reagował na te matczyne uczucia. Matka pozostała dla niego na całe życie najważniejszą osobą. Pierwsze słowa, jakie nauczył się wymawiać było jej imię. Nigdy w swoim życiu nie spotkał kobiety, którą by mógł z nią porównać. Dlatego też, kiedy był na obczyźnie tęsknił za rodziną i za utraconą Polską, przywoływał duchowo oblicze swojej matki.
Fryderyk bardzo kochał swoich rodziców i doceniał ich wielki trud pracy od rana do wieczora, aby zapewnić dzieciom utrzymanie i wykształcenie. Nawet gdy przebywał za granicą, dom rodzinny zawsze był dla niego centralnym punktem odniesienia. W jednym z listów do rodziców i rodzeństwa wyznał: „Jestem zawsze jedną nogą u was”.
Uczucia te, rodzice odwzajemniali z nie mniejszą miłością. 16 października 1842 roku jego ojciec napisał w liście: „Drogi synu, twoja matka i ja, całujemy cię serdecznie, tuląc do piersi ze wszystkich sił, jakie nam jeszcze zostały”.
Wiarę katolicką, ukształtowaną w domu rodzinnym - jak zauważył jego bliski przyjaciel Franciszek Liszt - Chopin zachował do końca życia, jako najcenniejszy skarb. O tym, że wiara była dla niego najważniejszą wartością w życiu, powie sam na łożu śmierci.
Fryderyk Chopin, jeszcze jako uczeń Liceum Warszawskiego, w roku 1825, przez jakiś czas pełnił funkcję organisty w kościele Sióstr Wizytek przy Krakowskim Przedmieściu. W korespondencji swojej napisał: „Gram co tydzień w niedzielę u Wizytek na organach, a lud śpiewa”.
Chopin od dziecięcych lat zaprzyjaźniony był z Aleksandrem Jełowieckim, który później został kapłanem w Zgromadzeniu Księży Zmartwychwstańców. Ksiądz ten pracował w Polskiej Misji Katolickiej w Paryżu, w mieście, w którym od 1832 roku mieszkał też Chopin. Ksiądz Aleksander z wielką troską zabiegał o życie duchowe swego przyjaciela. Kiedy dowiedział się, że Fryderyk jest śmiertelnie chory, pośpieszył do niego i zastał go, jak sam opisuje, prawie gasnącego. Zatroskany, by Chopin nie umarł bez sakramentów świętych, zaproponował mu, że przyprowadzi do niego kapłana spowiednika, jakiego zechce. Lecz Chopin odpowiedział księdzu Jełowieckiemu: „Ty, przyjacielu, mnie wyspowiadasz”.
Po spowiedzi kapłan podał do rąk Chopinowi krzyż z wizerunkiem Chrystusa. Z oczu Chopina popłynęły łzy. Wzruszony ksiądz zapytał go: „Czy wierzysz tak, jak Cię matka nauczyła?” Fryderyk odpowiedział: „Wierzę”. Chory przyjął Komunię Świętą i ostatnie namaszczenie, o które prosił.
Rozpoczęło się konanie, które trwało cztery dni. W tym czasie, jak opisuje ksiądz Aleksander, Chopin w radosnym uniesieniu, choć bardzo cierpiący, wypowiedział wiele słów miłości i wdzięczności wobec Pana Boga oraz pragnienie połączenia się z Nim co prędzej. Całował krzyż z zachwytem wiary i miłości, mówiąc: „Kocham Boga, kocham ludzi, dobrze, że tak umieram, módlcie się za mnie. Do zobaczenia w niebie. Już mi Bóg przebaczył. O jakże Bóg jest dobry”. „Konając – opisuje dalej kapłan – Chopin jeszcze raz powtórzył najsłodsze imiona - Jezus, Maryja, Józef, przycisnął do ust krzyż i ostatnim tchnieniem wymówił słowa: „Jestem już u źródła szczęścia”. Po tych słowach skonał.
Tak umierał Fryderyk Chopin, a było to z wtorku na środę o godzinie drugiej nad ranem, 17 października 1849 roku w Paryżu. Przeżył 39 lat.
Uroczystości pogrzebowe odbyły się w kościele św. Magdaleny w Paryżu. Podczas Mszy Świętej wykonano Requiem Mozarta oraz Marsz żałobny zmarłego kompozytora. Ciało Chopina pochowano na cmentarzu Pere-Lachaise w Paryżu.
Zgodnie z ostatnią wolą Chopina, jego wyjęte po śmierci serce, siostra Ludwika przywiozła do Warszawy, a staraniem siostrzeńca Chopina – Antoniego Jędrzejewicza, serce kompozytora, zamknięte w podwójnej urnie, zostało wmurowane w lewy filar nawy głównej kościoła Świętego Krzyża w Warszawie. Na tablicy z urną zamieszczono słowa Jezusa z Ewangelii według Świętego Mateusza: „Gdzie skarb Twój, tam serce Twoje” oraz napis „Fryderykowi Chopinowi – Rodacy”. Śmierć Chopina odbiła się wielkim echem w prasie paryskiej i polskiej.
Świadek ostatnich tygodni życia i męki Chopina – Cyprian Kamil Norwid zamieścił nekrolog w Dzienniku Polskim, w dniu 25 października 1849 roku: „Rodem Warszawianin, sercem Polak, a talentem świata obywatel Fryderyk Chopin, zszedł z tego świata [...]”.
Wspominając 200. rocznicę urodzin Fryderyka Chopina, papież Benedykt XVI, podczas audiencji Generalnej, w dniu 3 marca 2010 roku w Watykanie powiedział: „Niech muzyka najwybitniejszego polskiego kompozytora, który wniósł wielki wkład w kulturę Europy i świata, zbliża jej słuchaczy do Boga i pomaga w odkrywaniu głębi ludzkiego ducha!”.

ks. Władysław Mroziński

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!