TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 12 Sierpnia 2020, 22:59
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Węgry - nasza historia, nasza nadzieja, nasz los

Węgry - nasza historia,nasza nadzieja, nasz los

Trochę to zapomniany kraj, trochę zmarginalizowany, a przecież mamy wspólną historię, tę bardzo odległą, jak i tę bardziej współczesną. Trzeba tam pojechać co najmniej na kilka dni, żeby doświadczyć trudnej historii Węgier, piękna tamtejszego Kościoła, ich dzisiejszego rozdarcia i podzielenia oraz odkryć to, co żywo pulsuje pod skórą społeczeństwa.

Po przyjeździe do Budapesztu, to się rzuca w oczy niemal natychmiast. Owa, z jednej strony, niezwykła wprost uroda tego miejsca i ludzi - Węgrzy, wedle powszechnie rozumianych standardów, generalnie są wręcz wzruszająco ładni - ale również ten ich, można by powiedzieć, cywilizacyjny majestat, a z drugiej, pewna wydawałoby się bardzo starannie ukryta przed obcym okiem, a jednak nieprzyjemnie pulsująca, polityczna agresja, ta sama, której my Polacy mieliśmy okazję doświadczyć w latach 2005-2007 i której wciąż nie możemy zapomnieć. 

Ponieważ węgierski język jest, jaki jest, a więc dla mnie niedostępny choćby na poziomie domysłu, mogłem liczyć wyłącznie na obraz oraz na to co znam, czyli pojawiające się tu i ówdzie angielskie słowa. I wystarczyło mi raz rzucić okiem na budynek Parlamentu, by dostrzec czarną flagę. Na jego froncie, z jednej strony, wisi flaga Węgier, z drugiej, flaga Europy, a z boku, nagle, tej samej dokładnie wielkości czarna flaga, diabeł jeden wie, co oznaczająca. Sprawdziłem to oczywiście od razu w internecie i okazuje się, że ową flagę parę lat temu w proteście przeciwko „orbanowej” konstytucji wywiesiła na „swojej” części budynku opozycja, no i tak już zostało. Wiszą więc dziś na węgierskim Parlamencie trzy flagi: flaga Węgier, flaga Unii Europejskiej, no i czarna flaga zawieszona przez koalicję socjalistów i liberałów, by cały świat widział, że po ośmiu latach, jak im naród odebrał władzę, Węgry są wciąż pogrążone w żałobie.

Owo apelowanie do opinii świata zresztą, ową zawstydzającą wręcz „murzyńskość” - jak wiemy, powszechną również i u nas, a objawiającą się w przepraszaniu całego świata za to, żeśmy nie dorośli, widać też na bilbordach, na których Węgrzy przepraszają Europę za premiera Orbana. Rozpoznałem tylko dwa z nich, napisane po angielsku, a więc jeden z hasłem: „Sorry about our prime minister”, jak przeczytałem w internecie, będący częścią wielkiej społecznej akcji „Europo: przepraszamy za premiera Orbana”, a drugi z napisem: „Welcome to Hungary” zalepionym szyderczo kolejnym: „Closed on Sundays”. Chodzi o to, że od niedawna Węgrzy wprowadzili zakaz handlu w niedzielę, czym upodobnili się do takich krajów jak Austria, Niemcy, Francja, czy Holandia, a zaczęli się odróżniać od Słowacji, Czech, Rosji, Rumunii, Bułgarii, no i naszej Polski, czym narobili sobie wstydu przed tymi, co wcześniej wywiesili czarną flagę na Parlamencie.

Akcja jest dość rozległa, a owe billboardy można rozpoznać po charakterystycznym logo. Niestety, ponieważ są one sporządzone w tym kompletnie egzotycznym dla nas języku węgierskim, nie jestem w stanie powiedzieć, czego jeszcze zdecydowana dziś już mniejszość tego społeczeństwa wstydzi się przed światem, ale, jak sądzę, tematów im nie braknie. Nie zdziwiłbym się na przykład, gdyby część z nich dotyczyła tego, że od pewnego czasu sklepy z alkoholem i papierosami w Budapeszcie wyglądają jak nasze domy gry, czy sex shopy, a więc z przesłoniętymi wystawami i czerwoną osiemnastką w kółku wskazującą na to, że w środku jest towar tylko dla dorosłych. Tak. To z pewnością może dla nich być jeden z bardziej dźwięcznych pretekstów, by przepraszać Europę za Węgry.

No i jest też wspaniały, naprawdę piękny, wzniesiony ledwo co w centrum miasta pomnik pojednania węgiersko-żydowskiego, na którym widzimy Archanioła Gabriela trzymającego w ręku otrzymane od Boga królewskie jabłko z krzyżem, oraz atakującego go z góry niemieckiego orła, gdy ten próbuje mu ów symbol władzy odebrać. Jak czytam na specjalnej, umieszczonej obok na specjalnym stojaczku przez opozycję informacji, pomnik stanowi bezczelne nacjonalistyczne kłamstwo Orbana, próbujące ukryć odpowiedzialność Węgrów za zbrodnie wojenne, które „były jeszcze większe, niż zbrodnie niemieckie”. W innym miejscu znajduję też informację, że wokół pomnika odbywają się nieustanne demonstracje, podczas których Archanioł jest obrzucany jajkami, a opozycja już zapowiedziała, że kiedy odzyska władzę, pomnik zburzy, żeby Europie do głowy nawet nie przyszła myśl, że Węgrzy, niezależnie od swoich grzechów, ponieśli również ciężką ofiarę w wyniku najpierw niemieckiej, a następnie sowieckiej okupacji. Ofiarę naprawdę wielką. Nie jest łatwo się w tym wszystkim odnaleźć.

tekst Krzysztof Osiejuk

Artykuł w całości zamieszczony został w czwartym numerze kwartalnika „Okno wiary”

 

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!