TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 29 Sierpnia 2025, 15:14
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

We współpracy z Chrystusem

We współpracy z Chrystusem 

Przełom czerwca i lipca to czas w którym w większości diecezji dokonuje się zmian personalnych  księży na parafiach i w innych instytucjach kościelnych. Jedni otrzymują po raz pierwszy dekrety wikariuszowskie czy proboszczowskie, a jeszcze inni odchodzą na zasłużoną emeryturę. O tym, co czują kapłani w tym momencie podzielili się z nami niektórzy z nich.

- Bardzo chciałbym, abyście dalej czuli się księżmi tej diecezji nie tylko przez więzy formalne, ale także więzy serca, żeby dobro naszej diecezji leżało wam mocno na sercu - mówił bp Damian Bryl do księży przechodzących na emeryturę. Biskup kaliski 6 czerwca wręczył kapłanom podziękowania za służbę w Kościele kaliskim. W swoim słowie Biskup kaliski wyraził wdzięczność, szacunek i uznanie wobec posługi kapłanów przechodzących na emeryturę. - Chciałbym wyrazić wdzięczność za wasze powołania, za to wszystko co przez swoją pracę i zaangażowanie wnieśliście w Królestwo Boże w różnych miejscach i różnym czasie - mówił ks. bp Damian Bryl do księży odchodzących na emeryturę prosząc ich, by na miarę sił i możliwości angażowali się w życie diecezji. 


Kapłanem jest się do końca życia
Wśród kapłanów, którzy przeszli na emeryturę był m.in. ks. prał. Wiesław Kondratowicz, proboszcz parafii św. Bartłomieja w Kowalewie, który przez wiele lat prowadził Ośrodek Duszpasterstwa Trzeźwości w Kowalewie. Ks. Kondratowicz w tym roku obchodził 49 . rocznice święceń kapłańskich, posługę proboszcza pełnił przez 36 lat, z czego 30
w Kowalewie. I jak sam mówi, skoro nadszedł moment, w którym kończy 75 lat to przechodzi na emeryturę, co nie znaczy, że rozstaje się z duszpasterstwem, a co najważniejsze z kapłaństwem. - Kapłanem jest się do końca życia i ja mam już gotowy plan jak wykorzystać czas, który da mi Pan – wyznał ks. Prałat, podkreślając, że teraz jako „wolny strzelec”, mając ogromne doświadczenie w duszpasterstwie i w tej specyfice pomagania ludziom w kryzysie spowodowanym chorobą alkoholową, będzie dalej pomagać. - Chcę ten czas przeznaczyć na dalszą posługę i z pozycji emeryta i za zgodą ks. bpa Bryla będę jeździł po diecezjach i będę wraz z kapłanami pracował nad tym, jak rozpoznawać chorobę alkoholową w jej wczesnym stadium. Chcę uruchomić system wczesnego reagowania, który pozwoli wcześniej zauważyć problem, bo wówczas będą lepsze wyniki wyzdrowienia z tej choroby - zaznaczył kapłan, dodając, że już dziś umawia się z kolegami kapłanami, że będzie u nich gościł z kazaniami na ten temat, żeby uświadomić ludziom świeckim jak wcześnie reagować na problemy w ich rodzinach. - A co do kapłaństwa, to każdy dzień kapłaństwa niósł ze sobą wiele ciekawych wydarzeń, oczywiście raz radosnych, raz smutnych, jak to w życiu bywa. Owszem bywało, że przychodził kryzys i nawet nie chciało mi się wstać na poranną Mszę, wtedy wewnętrzny głos mówił, musisz wstawać i iść, przecież jesteś proboszczem - żartował ks. Kondratowicz. - Jednak nigdy nie wątpiłem, że Pan Bóg wiedział co dla mnie najlepsze, a potwierdzeniem słuszności wyboru przez ks. bpa Napierałę mojej osoby do prowadzenia parafii w Kowalewie i zarazem ośrodka było swoiste błogosławieństwo św. Jana Pawła II, który podczas pielgrzymki w diecezji kaliskiej, kiedy bp Napierała mnie przedstawił, papież poklepał mnie po ramieniu, ale tak solidnie, i powiedział to jest dobre i rób to dalej. Powiem, że pobeczałem się wówczas, ale to dało mi siłę - wspomina kapłan. - Prowadzenie ośrodka, który w swym założeniu ma za zadanie pomagać kapłanom, to było zarazem radosne i trudne, zwłaszcza kiedy stawałem się coraz starszy. Dziś przekazuję go młodszemu pokoleniu, ale nie zostawię ich bez pomocy - wspomina Kapłan. A mówiąc o Kościele na przestrzeni lat swojej posługi, ks. Kondratowicz zauważył, że wcześniej był to Kościół pobożności ludowej, a obecnie jest to Kościół ludzi, którzy sami wybierają bycie w Kościele z potrzeby serca. 


Nowa, większa odpowiedzialność 
Wśród dekretów, które w tym roku wręczył ks. bp Damian Bryl, były i te kierujące kapłanów do posługi proboszczowskiej. Wśród nich znaleźli się tacy, którzy tą funkcję będą pełnić pierwszy raz, jak np. ks. Karol Hojeński, dotychczasowy wikariusz w parafii św. Ap. Piotra i Pawła w Kaliszu, który został mianowany proboszczem parafii św. Floriana w Jedlcu. - Zostanie pierwszy raz samodzielnym kapłanem na parafii to duża odpowiedzialność przede wszystkim za ludzi, których mi powierzono - wyznał Kapłan dodając, że jest to także duży kredyt zaufania wobec niego. - Dotychczas, przez 15 lat sprawowałem kapłańską posługę jako wikariusz w sześciu parafiach i tam zdobyłem duże doświadczenie, które wykorzystam na powierzonym mi stanowisku proboszcza parafii. Moim głównym założeniem i zarazem zadaniem jest prowadzić ludzi do Pana Boga i przede wszystkim być z nimi, towarzyszyć im na dobre i na złe – podkreślił ks. Hojeński. Jak powiedział w rozmowie, nie znał wcześniej tej parafii, ale patron parafii św. Florian i zarazem patron strażaków, który ratował ludzi, pomagał im i był z nimi w dobrych i złych momentach, staje się dla niego przykładem na drodze posługi w tej parafii. - Chcę jak on być z ludźmi, modlić się z nimi i kroczyć ku niebu. Chcę być dobrym jak chleb – podkreślił nowy Proboszcz parafii w Jedlcu. 


Wyzwanie
Mówiąc o zmianach nie możemy pominąć i tych, którym życie diametralnie się zmieniło. Nie tak dawno otrzymali sakrament kapłaństwa i przyszedł czas na ich pierwsze parafie, gdzie będą już jako wikariusze. Jednym z nich jest ks. Mateusz Zimorski, który po otrzymaniu dekretu powiedział, że  ten pierwszy dekret z wywołuje zarówno dużo radości jak i wiele niepokoju. Pojawia się także duża ciekawość, co czeka mnie na nowej parafii. - Praktykę diakońską odbyłem w Narodowym Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu, co z pewnością wywołało we mnie ogromną radość. Po tym czasie mogę powiedzieć z całą pewnością, że był to wspaniały czas u boku Opiekuna Zbawiciela, doznałem od niego wiele wsparcia w trudnych momentach, które pojawiły się w czasie tej posługi. Szczególnie były dwie takie sytuacje i jestem teraz tego całkowicie pewny, że gdyby nie mój Wielki Orędownik to nie poradziłbym sobie w tamtych chwilach – zdradza ks. Zimorski podkreślając przy tym, że wspaniałym momentem w tym czasie było zawierzenie św. Józefowi, którego dokonał po 33 – dniowych rekolekcjach. - Idąc do pierwszej mojej parafii wikariuszowskiej, którą jest parafia św. Apostołów Piotra i Pawła w Sycowie, jestem pewny, że św. Józef będzie zawsze ze mną i będzie mnie wspierał we wszystkich moich działaniach i we wszystkich trudnościach, które z pewnością się pojawią – wyznał Neoprezbiter. - Wiem, że kiedy ksiądz w pierwszej kolejności współpracuje z Chrystusem i Jemu się zawierza, to nie straszne są mu wszelkie trudności – kontynuował Kapłan. Dalej ks. Zimorski zaznaczył, że w tej posłudze ważne jest także to, aby modlić się za swoich parafian, aby ich powierzać Bożej Opatrzności, o czym często słyszeli od  ojca duchownego. - I dlatego z chwilą otrzymania dekretu już mam w pamięci modlitewnej swoich sycowskich parafian i chciałbym, aby zawsze towarzyszyło mi moje hasło z obrazka prymicyjnego: „Idźcie do Józefa i czyńcie, co on wam powie”, bo wiem, że jeżeli będę z niego brał przykład i trzymał za rękę Jezusa, tak jak on na cudownym obrazie kaliskim, to wiem że będzie dobrze – zaznaczył młody kapłan. 

Cóż nam, jako redakcji pozostaje życzyć wszystkim kapłanom, którzy w tym czasie podejmują nowe wyzwania wszelkiego dobra, by ich założenia, plany i nadzieje się spełniły. Niech Bóg im błogosławi. ■ 

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!