TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 25 Października 2020, 23:24
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

W drodze do świętości

02.07.10

W drodze do świętości

Dojrzały ksiądz jest tym, który w imieniu Boga odsłania ludziom tej ziemi prawdę o ich ograniczeniach, słabościach i grzechach, a także o potrzebie nawrócenia. Człowiek jest nie tylko kimś wielkim. Jest także kimś wielce zagrożonym.

Jest zagrożony z zewnątrz – zwłaszcza przez ludzi przewrotnych i niedojrzałych. Ale jest też zagrożony od wewnątrz, czyli przez samego siebie, przez własną słabość, naiwność, grzeszność. Człowiek jest kimś jedynym na tej ziemi, kto potrafi krzywdzić nie tylko innych ludzi, ale także samego siebie.
Sytuację człowieka w życiu doczesnym symbolizuje biblijna historia syna marnotrawnego, który opuszcza kochającego go ojca i sam sobie wyrządza krzywdę. Wiele osób, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży, znajduje się obecnie w podobnej sytuacji, gdyż są krzywdzeni przez innych ludzi. Bywają krzywdzeni przez niedojrzałych czy naiwnie dobrotliwych rodziców. Chodzi tu o mało krytycznych rodziców, którzy ulegają poprawnemu politycznie mitowi o wychowaniu bez stresów i wymagań czy o wychowaniu przez… brak wychowania. Młodzi bywają zagrożeni przez niekompetentnych nauczycieli, którzy tolerancję stawiają ponad miłość, a demokrację ponad prawdę. Dzieci i młodzież coraz częściej są ofiarami cynicznych dorosłych, którzy chcą nimi manipulować, gdyż pragną szybko wzbogacić się ich kosztem. Mamy wśród polskich dziewcząt i chłopców wielu „Józefów” sprzedanych w niewolę różnego rodzaju uzależnień, w niewolę popędów i agresji, w niewolę toksycznych programów telewizyjnych i radiowych, w niewolę psychicznie i moralnie toksycznych czasopism i obyczajów.
Historia odchodzącego syna uświadamia nam fakt, że człowiek zagrożony jest nie tylko z zewnątrz, ale także od wewnątrz, przez samego siebie. Potrafi kierować się iluzjami i  fałszywymi wartościami. Potrafi  utracić wszystko: miłość, prawdę, zdrowie, radość życia, nadzieję. Potrafi kierować się szukaniem chwilowej przyjemności za każdą dosłownie cenę. Także wtedy, gdy prowadzi to do bolesnych konfliktów, krzywd czy uzależnień. Każdy ksiądz ma być odważnym świadkiem tej bolesnej prawdy o człowieku, od której ucieka wielu współczesnych ludzi.
Dojrzały ksiądz to ktoś, kto wie o tym, że każdy - bez wyjątku! - z ludzi powołany jest przez Boga do świętości. Zdaje sobie też sprawę z tego, że jeśli jakiś człowiek nie dostrzega własnych ograniczeń, to nigdy ich nie zdoła pokonać, a jeśli nie dostrzega swojej wielkości, to nigdy nie stanie się świętym. W patrzeniu na świętość grożą nam dwie skrajne postawy. Błąd pierwszy polega na myleniu świętości z doskonałością. Różnica jest ogromna, gdyż człowiek, który dąży do doskonałości, usiłuje być jak Bóg, natomiast człowiek, który dąży do świętości, pragnie naśladować Boga i stawać się coraz bardziej podobnym do Boga. Święty to ktoś, kto uczy się kochać Boga, samego siebie i bliźniego dojrzałą, heroiczną miłością, mimo że przez całe życie doczesne pozostaje w jakimś stopniu kimś niedoskonałym w sferze cielesnej, emocjonalnej, intelektualnej, moralnej czy społecznej. Świętość mylona z perfekcjonizmem i doskonałością przeraża, gdyż - słusznie! - jawi się jako coś nieosiągalnego dla człowieka.
Błąd drugi to takie ukazywanie świętości, która nikogo nie pociąga ani nie fascynuje, lecz przeciwnie – jawi się jako coś negatywnego i niechcianego. Dla przykładu, karykaturalna wizja świętości to kojarzenie jej z cierpiętnictwem, z pokornym dźwiganiem niezawinionego krzyża czy z zacofaniem. To także przekonanie, iż święty to jakiś odludek czy dziwak, człowiek chętnie nadstawiający policzek do bicia, albo dewot, który tylko na chwilę wychodzi z kościoła i to jedynie po to, by kupić kolejne pobożne czasopismo. Najbardziej skrajną karykaturą świętości jest przekonanie, że święty to ktoś, kto cierpienie kocha bardziej niż Boga i ludzi.
Tymczasem w perspektywie biblijnej świętość to najpiękniejsza normalność, jaką może osiągnąć człowiek. Jest to bowiem normalność oparta na respektowaniu norm Ewangelii oraz na naśladowaniu Jezusa Chrystusa, który jest ostateczną normą rozwoju dla każdego z nas. Syn Boży w ludzkiej naturze czynił wszystkim dobrze. On swoją mocą, mądrością i dobrocią przemieniał tych, których spotykał. Ludzie szlachetni fascynowali się Jego słowami i czynami, a ludzie cyniczni i przewrotni wpadali w popłoch pod wpływem Jego osobowości. Świętość Chrystusa nie odstrasza i nie pozostawia nas obojętnymi, lecz zdumiewa i pociąga.
Zadaniem kapłana jest wyjaśnianie, że święty to ktoś podobny do Jezusa, czyli ktoś dobry i mądry jednocześnie. To ktoś, kto staje się najpiękniejszą, gdyż Bożą wersją samego siebie. To ktoś, kim fascynują się ludzie dobrej woli i na kogo zasadzkę chcą zastawić ludzie przewrotni. Święty to ktoś, kto potrafi poradzić sobie z najtwardszą nawet rzeczywistością. To ktoś, kto jest panem samego siebie. To ktoś, kto jest dla innych mądrym darem, ale nie naiwną ofiarą. Święty to ktoś, kto wybiera drogę błogosławieństwa i życia tam, gdzie inni wybierają drogę przekleństwa i śmierci. Kapłan ma przypominać o tym, że każdy z nas powołany jest do takiej właśnie świętości. Ma też wyjaśniać, że największym problemem młodych ludzi nie jest to, że trudno im odkryć powołanie szczegółowe – do małżeństwa, kapłaństwa czy życia konsekrowanego – ale to, że nie realizują oni swojego podstawowego powołania, jakim jest powołanie do świętości. Właśnie dlatego w tych środowiskach, w których jest coraz mniej kandydatów do kapłaństwa, coraz mniej też jest takich młodych mężczyzn, którzy potrafią wiernie kochać i założyć szczęśliwą rodzinę. Podobnie w tych środowiskach, w których coraz mniej młodych kobiet decyduje się na życie konsekrowane, coraz mniej ich rówieśniczek decyduje się na zawarcie małżeństwa i na macierzyństwo.

ks. Marek Dziewiecki

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!