TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 25 Października 2020, 23:41
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

W drodze do nieba

W drodze do nieba

Już niedługo w naszej diecezji, 26 kwietnia rozpocznie się peregrynacja relikwii św. Jana Vianneya, patrona kapłanów znanego powszechnie jako Proboszcza z Ars. Ta forma pobożności od wieków przemawiała do ludzi. Ale pojawiają się wraz z nią także pytania: czym są relikwie, dlaczego i kiedy rozwinął się ich kult?

Na pewno zdarzyło nam się widzieć relikwie kogoś świętego czy błogosławionego. Nawet w parafialnych kościołach spotykamy złote naczynia zwane relikwiarzami, gdzie za większą lub mniejszą szybą umieszczono np. fragmenty kości Patrona świątyni. Jednak by zrozumieć kult relikwii trzeba się cofnąć w czasie.

Dusze pod ołtarzem
W Kościele kult relikwii jest wcześniejszy niż kult obrazów i jest związany z prześladowaniami chrześcijan. Ciała zamordowanych za wiarę męczenników były przez chrześcijan grzebane w bezpiecznym miejscu, w podziemnych katakumbach. Tam odprawiano Eucharystię. Podkreślano wtedy nie tylko oczekiwanie na powtórne przyjście Chrystusa i zmartwychwstanie, ale także związek męczeńskiej śmierci z ofiarą Jezusa.
Kiedy cesarz Konstantyn w 313 roku wydał Edykt mediolański chrześcijanie odzyskali wolność wyznania w Cesarstwie Rzymskim, ustały prześladowania i mogli budować kościoły. To do nich zaczęto przenosić ciała męczenników. - W starożytności chrześcijańskiej przeniesienie relikwii z grobu męczennika i złożenie ich pod ołtarzem stanowiło formę kanonizacji, czyli wyniesienia na ołtarze - wyjaśnia ks. dr Dariusz Kwiatkowski, przewodniczący Wydziału Liturgii i Dyscypliny Sakramentów w Kurii Diecezjalnej w Kaliszu. - Zwyczaj translacji (przeniesienia) relikwii męczenników oraz innych świętych i umieszczanie ich w ołtarzu powstał w Kościele Wschodnim. Inspiracją mógł być tekst z Apokalipsy św. Jana: „A gdy otworzył pieczęć piątą, ujrzałem pod ołtarzem dusze zabitych dla słowa Bożego i dla świadectwa, jakie mieli” (6, 9). W Europie zapoczątkował go św. Ambroży, który w roku 386 przy poświęceniu kościoła w Mediolanie, złożył w ołtarzu relikwie Świętych Protazego i Gerwazego. Zwyczaj bardzo szybko rozprzestrzenił się w całym Kościele. Każda miejscowość, w której budowano nowy kościół zabiegała o relikwie męczenników lub innych świętych. Z czasem doprowadziło to do dzielenia relikwii świętych i umieszczania ich we wszystkich ołtarzach. Translacja relikwii weszła na stałe do obrzędu dedykacji kościoła i ołtarza. Nie można było budować nowego ołtarza, jeśli nie znaleziono dla niego relikwii. W odnowionych obrzędach dedykacji nowego ołtarza i kościoła translacja relikwii jest dowolna – kontynuuje ks. dr Kwiatkowski.
Relikwie umieszczano także w relikwiarzach za oszklonymi okienkami. Można je było oglądać, a  nawet dotykać, zwłaszcza poprzez ich całowanie. Relikwiarze były wykonywane ze szlachetnych metali. Używano do tego nawet kości słoniowej czy drogich kamieniami. W ciągu wieków przybierały one różne formy m. in. ampułki, krzyża, monstrancji, hermy (relikwiarz w kształcie popiersia), stauroteki (czyli w formie srebrnej kasety z wysuwanym wiekiem, pod którym umieszczone są relikwie).
Niestety historia związana z relikwiami miała również swoje cienie. Czasami dochodziło do nadużyć. Niektórzy handlowali relikwiami. Inni posuwali się nawet do tego, że sprzedawali fałszywe relikwie.
Jeszcze inni wierzyli w ich magiczną moc. Miały one chronić ludzi przed chorobami czy kataklizmami. Zdarzało się, że miasta rywalizowały między sobą, chciały mieć jak najwięcej relikwii „przyciągających” pielgrzymów. Zapominano, że kult relikwii związany jest z kultem świętych. Poprzez relikwie oddajemy cześć świętym, a poprzez nich Chrystusowi. Relikwie ukierunkowują nas na świętych obcowanie, które prowadzi nas do Boga. Dlatego nie można mówić, że „modlę się do relikwii”. Tak samo jest w przypadku świętych obrazów. Modlitwę kierujemy ku Bogu, za pośrednictwem świętego, którego relikwie widzimy albo którego wizerunek znajduje się na obrazie.
Niedawno wydany Katechizm Kościoła Katolickiego nie wspomina nic o kulcie relikwii. Natomiast Kodeks Prawa Kanonicznego zabrania sprzedawania relikwii oraz nakłada ograniczenia co do przenoszenia relikwii znacznych (ciało) i innych doznających wielkiej czci ze strony wiernych. Głos w sprawie relikwii zabrał ostatni Sobór Watykański II. W Konstytucji o liturgii świętej ojcowie soborowi potwierdzili „tradycję Kościoła, w której oddaje się cześć świętym oraz otacza szacunkiem ich autentyczne relikwie i wizerunki”.
Obecnie sprawami związanymi z relikwiami zajmuje się Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych w Rzymie. Podczas trwania procesu kanonizacyjnego, przy ekshumacji ciała, szczątki zostają zabezpieczone w celu sporządzenia z nich relikwii po kanonizacji. Podobnie było niedawno, kiedy ekshumowano zwłoki ks. Jerzego Popiełuszki, którego proces beatyfikacyjny został zakończony i ma on w Warszawie 6 czerwca zostać ogłoszony błogosławionym.
Co w przypadku kiedy trzeba otworzyć relikwiarz lub podzielić relikwię? Trzeba zwrócić się do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, która wyznacza specjalną komisję.

Dziedzictwo
- Warto tu przypomnieć, że relikwie to śmiertelne szczątki świętego, a także części jego ubioru i służące mu do użytku przedmioty. Św. Ambroży uważał, że relikwie to szczątki ciała zmarłego, części zewnętrzne jako ochrona i zbroja duszy, zachowane na zmartwychwstanie - podkreśla ks. dr Dariusz Kwiatkowski. Dodajmy, że łacińskie słowo reliqium oznacza: pozostałość, resztki, spadek, spuścizna, dziedzictwo. Wyróżnia się kilka rodzajów relikwii. Najważniejsze są relikwie pierwszego stopnia. Są to całe ciała zmarłych, których kult był najbardziej powszechny, lub partykuły relikwii, czyli kości lub czasami włosy czy paznokcie. Relikwiami drugiego stopnia są określane rzeczy osobiste, czyli przedmioty, które miały bezpośredni kontakt ze świętym, np. części jego ubrania. W naszych czasach powszechnie dostępne są relikwie trzeciego stopnia, wtórne, które powstają przez potarcie materiału o ciało lub o kości świętego. Wyjątkowo cenne jako relikwie są przedmioty związane z męką i śmiercią Jezusa.
Relikwie, które czcimy mogą być różnych rozmiarów. Do największych należy Święty Domek w bazylice w Loreto. Był on mieszkaniem Maryi, Świętej Rodziny przeniesionym z Nazaretu. W Rzymie wierni docierają do Świętych Schodów przy Bazylice św. Jana na Lateranie. Scala Sancta to dwudziestoośmiostopniowe marmurowe schody, po których miał iść Chrystus na sąd do Piłata w Jerozolimie. Często pielgrzymi pokonują je teraz na kolanach, tak, że powstały w nich głębokie wyżłobienia.

Pas transmisyjny
- Człowiekowi wierzącemu relikwie pozwalają przekroczyć próg świata widzialnego, dotknąć wiecznego. Zmarły, uznany za świętego, przestaje być umarłym. W swoich relikwiach żyje on nadal. Zostaje włączony w osobiste życie zwykłego człowieka, który oczekuje od niego wstawiennictwa, pośrednictwa czy jakiejkolwiek pomocy, doczesnej i nadprzyrodzonej. Całowanie relikwii, ich dotykanie czy oglądanie, ich bezpośrednia fizyczna bliskość staje się jakby „pasem transmisyjnym” ułatwiającym przekazanie danemu świętemu osobistych próśb i trosk. Poprzez relikwie człowiek wierzący chciałby nawiązać bardziej osobisty kontakt ze świętymi czy wręcz z samym Chrystusem – stwierdza ks. Zbigniew Kobus na stronie Komisji ds. kultu Bożego i dyscypliny sakramentów Episkopatu Polski. Podkreśla również, że „ważnym fenomenem bezpośrednio związanym z kultem relikwii jest głęboka wiara w orędownictwo, czyli szczególnie określony rodzaj pomocy, zarówno duchowej jak i „materialnej”, jaką wierzący człowiek pragnie wyprosić czy wymodlić przy grobie czy relikwiach danego świętego”. Nie warto więc zatrzymywać swojego wzroku jedynie na przepięknym relikwiarzu, ale skierować go wyżej ku Chrystusowi za pośrednictwem świętego. Może on się stać dla nas wzorem drogi do nieba. Relikwie to znak przypominający o tym, co było i zapowiedź tego, co będzie.

Pielgrzymka proboszcza z Ars
Ludzie potrafią pokonywać znaczne odległości, żeby uczcić relikwie. Tym razem Święty Jan Vianney w znaku relikwii wyjdzie nam na spotkanie. Do naszej diecezji dotrze relikwiarz dłoni św. Jana Marii Vianney z parafii Dardilly koło Lyonu, gdzie święty przyszedł na świat i został ochrzczony. Relikwiarz jest dość duży, ma szerokość i wysokość ponad pół metra.
Nawiedzenie relikwii św. Proboszcza z Ars rozpocznie się 14 kwietnia w archidiecezji poznańskiej i będzie trwało ponad dwa tygodnie. - Pomysł nawiedzenia relikwii św. Jana Vianney narodził się jeszcze przed ogłoszeniem przez Benedykta XVI Roku Kapłańskiego - przypomina w rozmowie z KAI bp pomocniczy archidiecezji poznańskiej Grzegorz Balcerek. Według niego „peregrynacja jest szansą na ożywienie ducha modlitwy o świętość i wierność kapłanów, jak również modlitwy za kleryków i o nowe powołania kapłańskie i zakonne”. Początkowo relikwiarz miał pielgrzymować po archidiecezji poznańskiej, ale na prośbę naszego ks. bpa ordynariusza Stanisława Napierały przybędzie także do naszej diecezji. W poniedziałek 26 kwietnia o godzinie 20. z parafii pw. Chrystusa Króla w Rawiczu wyjedzie do Kalisza. „Ze względu na krótki czas pobytu relikwii – tylko trzy dni – wyznaczyliśmy na terenie diecezji miejscowości, w których relikwie będą dostępne: Krotoszyn, Ostrów Wielkopolski, Wieruszów, Pleszew, Jarocin, Kalisz. Do wymienionych miejscowości będziemy mogli udać się w pielgrzymce, by dziękować Bogu za kapłanów – naszych duszpasterzy, modlić się za nich oraz prosić o nowe, święte powołania. Szczegóły organizacyjne podadzą Wam wasi duszpasterze” – napisał ks. bp Stanisław Napierała w swoim liście skierowanym do diecezjan.

Renata Jurowicz

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!