Uśmiech zza mikrofonu
Zazwyczaj ludzi pracujących w radio nie znamy z wyglądu, ale dziennikarze tej rozgłośni są rozpoznawalni, gdyż na co dzień możemy ich spotkać podczas różnych wydarzeń diecezjalnych i nie tyko. A ich serdeczny uśmiech możemy odczuć nawet przez odbiornik radiowy.
W ostatnich dwóch numerach o swojej pracy, a właściwie o posłudze opowiadali dyrektorzy diecezjalnej rozgłośni Radio Rodzina. Zarówno poprzedni dyrektor, jak i obecny, niewiele mogliby zdziałać gdyby nie
grupa ludzi, którzy wraz z naczelnym tworzą redakcję, tworzą programy, audycje i generalnie wszystko to, co na przestrzeni 25 lat, które teraz świętują, było słyszalne na falach radia. Oczywiście księża dyrektorzy w swoich wypowiedziach podkreślali, że grono ludzi tworzących radio to bogactwo tej rozgłośni, która nie tylko z nazwy jest rodzinna. A zatem nie pozostaje nic innego, jak przedstawić tą piękną rodzinę „radiowców”, o której tak zwykliśmy mówić.
Świadomi swojego zadania
Jak zacząć, by nikogo nie urazić? Najlepiej pewnie od najstarszego pracownika i nie chodzi tu o wiek tej osoby, ale o jej staż w radio. Tą osobą jest Magdalena Olszewska, która jak sama zauważyła: „to już ćwierć wieku mojej pracy w radio, aż strach się przyznać”. Magdalena była u początków radia, wtedy, kiedy ono się rodziło i jest do chwili obecnej może w nieco innej formie, ale jest. Jak podkreśla taki długi okres daje duże spektrum patrzenia na rozgłośnię, na to jak wygląda teraz, a jak to było dawniej, jak się zmieniała. - Wejście na tę drogę popchnęło mnie także do poszerzenia kompetencji dziennikarskich przez podjęte studia. Jestem za to wdzięczna, bo to owocuje do dnia dzisiejszego. Zawsze wychodzę z założenia, że trzeba być świadomym tego, co się robi, a wiedza i umiejętności tę świadomość dają – zauważa dziennikarka, która od 2009 roku, z racji przeprowadzki na południe Polski, wspiera radio na odległość. - Staram się dzielić tym, co mam. Zawsze ważne jest dla mnie spotkanie z człowiekiem. W związku z tym na antenie, chociaż w krótszej formie, zawsze proponuję audycje z udziałem gości (kompetentnych w danym temacie osób, czy dzieci). To bardzo miłe spotkania, które także wiele uczą i mam nadzieje, że dają pożytek także słuchaczom – zaznacza Magdalena. - Z wielu audycji prowadzonych, pani Magda zauważa „Gabinet Bajek Niezwykłych”, w której opierając się o bajki terapeutyczne wraz ze swoim gościem dotknęła wielu tematów dotyczących dzieci. - Obecnie zapraszam na „Przysłowiowy Ostry Dyżur”, to audycja cykliczna w każdą niedzielę o 18.15, podczas której badamy tam razem z dziećmi ze szkoły salezjańskiej i z zaproszonym gościem polskie przysłowia, nie dajemy im zaniknąć. Dodatkowo jestem głosem lektorskim rozgłośni. Możemy spotkać się w Magazynie Radia Rodzina, emitowanym w pierwszą i trzecią niedzielę każdego miesiąca. To już bardziej serwisowo - opowiada Magda, podkreślając jednocześnie, że praca w takim miejscu jest wymagająca, niesie ze sobą spory bagaż odpowiedzialności nie tylko za wykonywany zawód, ale też za własne życie, własną postawę, bo słuchacze są wrażliwi.
Rewelacja ta relacja
Kolejną osobą, która z radiem związana jest od długich lat, jest Katarzyna Łakomiak-Korach. Katarzyna przygodę z radiem rozpoczęła w 2005 roku jako wolontariuszka. I choć minęło sporo czasu, to w jej pamięci po dziś dzień pozostaje żywa rada, by uśmiechać się do słuchaczy kiedy mówi do mikrofonu, bo mimo iż go nie widzą, to doskonale wyczuwają. - Uśmiech nic nie kosztuje, a dzięki niemu przekazujemy życzliwość, ciepło i serdeczność, mając na uwadze, że może ktoś ma właśnie ciężki dzień i może na moment zapomni o problemach – podkreśla Katarzyna. - Na początku prowadziłam audycje dla młodzieży jako reporter radiowy, potem ówczesny dyrektor ks. Leszek Szkopek, zaproponował mi pracę przy mikrofonie jako spiker – wspomina dziennikarka dodając, że oczywiście początki były trudne, było dużo stresu. - Z czasem było już tylko lepiej, kiedy już obyłam się z mikrofonem, ale najwięcej dały spotkania z ludźmi w terenie – zaznacza Katarzyna stawiając tutaj nacisk na ten aspekt pracy, który bardzo sobie ceni, czyli na spotkania z ludźmi, bo właśnie człowiek liczy się tutaj najbardziej i na to stawia w swojej pracy. - Bardzo cenię sobie tematy bliskie człowiekowi, bliskie rodzinie i nie boję się rozmawiać na trudne tematy, które często dają do myślenia nad własnym życiem – podkreśla dziennikarka, która na przestrzeni tych 18 lat spotkała setki ludzi, prowadziła wiele audycji. Jedna z nich jest audycja „Rewelacja ta relacja”, czyli o budowaniu relacji w rodzinie i alfabet rodziny, gdzie alfabetycznie dotykane są sprawy związane z rodziną. Inną z autorskich audycji jest ta o pasjach w życiu zawodowym. A wraz z Tomaszem Klimowiczem, redakcyjnym kolegą prowadzą także audycję dla seniorów, czyli „Seniora rada”, w której ukazują, że życie ludzkie nigdy się nie kończy i trzeba garściami łapać każdą chwilę i łapać te najfajniejsze momenty.
I tak bez wyróżniania przeszliśmy do kolejnej osoby tworzącej rodzinę Radia Rodzina, to Tomasz Klimowicz, którego nie tylko słyszymy na falach, ale bardzo często możemy zobaczyć w akcji z aparatem fotograficznym podczas rożnych wydarzeń. Tomasz, jak zaznacza swój dyżur w radio zaczyna zawsze od wizyty w kaplicy, by pokłonić się Panu Jezusowi. - Po krótkiej modlitwie włączam potrzebne urządzenia, czyli komputery, budzę konsole, sprawdzam jakie audycje są zaplanowane na dany dzień, dobieram utwory muzyczne dostosowując je tematycznie do danego dnia – zdradza Tomasz podkreślając, że w kwestii muzyki każdy ma pełną wolność.
- Jeśli chodzi o dzień radiowy na antenie, to rozpoczyna go oczywiście czołówka, potem jakaś piosenka no i kolejno lecą wiadomości, które są zaczerpnięte z Radiowej Agencji Informacyjnej – dodaje dziennikarz zaznaczając jednocześnie, że ten serwis to jest gotowy materiał, który kaliska rozgłośnia „ściąga” i emituje o każdej pełnej godzinie. Idąc dalej jak wygląda praca w samym studio, Tomasz opowiada, że każdego dnia podczas audycji porannej jest gość. - Gość dnia, jak sama nazwa mówi, to zaproszeni ludzie i najczęściej są to rzeczywiście osoby przyjeżdżające do studia, choć w nielicznych wypadkach obecni są tylko za pośrednictwem łączy telefonicznych. Osoba zaproszona dobierana jest tematycznie do dnia, czy też do uroczystości bądź święta kościelnego – mówi Tomasz, który na przestrzeni 19 lat pracy spotkań z ludźmi już nie umie zliczyć. Natomiast z wydarzeń, które utkwiło mu w pamięci, to był dzień wyboru papieża Benedykta XVI. Był akurat w radio na dyżurze i wraz z klerykami jak i wykładowcami seminarium oglądali ten moment na telebimie w auli seminaryjnej. - Kolejnym wydarzeniem, które pozostanie na długie lata, to Światowe Dni Młodzieży w Krakowie, gdzie pojechałem, jako wysłannik rozgłośni. Tej atmosfery i spotkań z ogromem młodych ludzi, nie da się zapomnieć – dodaje Tomasz.
Wszyscy do wszystkiego
Jak można zauważyć, to właśnie spotkania z ludźmi dla pracowników radia są tymi najważniejszymi. O czym również zapewnia kolejna z osób pracujących w radio Maria Cieślak, która jak sama mówi, praca w radio, to nie tylko praca w studio, którą oczywiście bardzo lubi, lubi być przy mikrofonie wiedząc, że ktoś po drugiej stronie słucha. Ale praca w tej rozgłośni to także liczne spotkania z ludźmi i to różnymi podczas różnych wydarzeń diecezjalnych. - Poruszające są zawsze spotkania ze świeckimi, bo oni nie muszą być na danej uroczystości czy wydarzeniu, oni chcą i często są bardzo zaangażowani. Ich wiara jest prosta i naturalna, ale przede wszystkim wielka – zauważa Maria, która swoją pracę, jak sama podkreśla zawdzięcza Maryi. - Wiem, że to Maryja załatwiła mi tą robotę, bo moje pierwsze duże zadania dziennikarskie w terenie, to były relacje z peregrynacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Ten czas i te spotkania były bardzo budujące dla mnie, dla mojego doświadczenia wiary. Był to szmat czasu, ale wtedy poznałam prawie całą naszą diecezję i mogłam zobaczyć, że dla ludzi to jest nadal ważne. Wędrowałam z Matką Bożą, czułam jej obecność – zaznacza dziennikarka. - Podkreślę to jeszcze raz, praca w tym radio to nie tylko mówienie do mikrofonu, robienie zdjęć itd., ale to nasze autorskie audycje, w których mamy możliwość zetknięcia się z ludźmi i które nie rzadko wywołują wiele wzruszeń – podkreśla Maria. Jedną z jej autorskich audycji jest ta o Eucharystii, na którą składają się świadectwa ludzi o doświadczeniu Pana Boga we Mszy św. Mówiąc o modlitwie pragnę zaznaczyć, że i na antenie naszego radia prowadzone są one na żywo i wiemy, że słuchacze włączają się w nie. Nieraz dostaliśmy telefon, że dla nich taka modlitwa jest bardzo ważna, że włączają radio o konkretnej godzinie i mogą modlić się z innymi – podsumowuje Maria Cieślak.
Tak nam się to pięknie układa, że bez problemu przechodzimy do kolejnej osoby tworzącej zespół „radiowców”. Układa, bo skoro o modlitwie mówiła wyżej Maria, to teraz kapłan pracujący w radio podzielił się swoim świadectwem. Ks. Artur Filipiak, bo o nim tu mowa, dowiedział się, że zostaje skierowany do pracy w radio będąc na wakacjach. - Kiedy usłyszałem, że nie idę na parafię, a do radia trochę się przejąłem, gdyż była to dla mnie obca rzeczywistość i nie mogłem się nazwać wiernym słuchaczem radia – zdradza kapłan dodając, że to taka naleciałość młodego pokolenia, że poza słuchaniem radia w samochodzie, to mało kto słucha. - Na początku miałem wrażenie, że jesteśmy serwisem informacyjnym diecezji, a nie do końca rozgłośnią, dlatego że ze wszystkich wydarzeń diecezjalnych jest obszerna relacja i fotorelacja – mówi ks. Artur podkreślając, że tak właściwie po to się jeździło, a nie po to, żeby o tym mówić na antenie, ale żeby znalazło się na stronie internetowej radia. - Na szczęście praca w radio to nie relacje z uroczystości, ale przygotowywanie audycji w studio, co zdecydowanie wolę – zauważa kapłan, który prowadził kilka swoich autorskich audycji jak np. „Wygraj to”. Była ona realizowana z różnymi zespołami muzycznymi, które przyjeżdżały z całej diecezji, opowiadały o swoim zespole, ale też miały możliwość profesjonalnego nagrania utworów w formie MP3, które potem trafiały do internetu. - Obecnie wraz z ks. Mateuszem Kołodziejskim przygotowujemy cotygodniowy przegląd prasy katolickiej, co jest wymagające, gdyż trzeba się do tego przygotować, bo nie da się przyjść na strzał, otworzyć pliki pdf i zacząć je czytać- podkreśla ks. Artur. Ponadto prowadzi on audycję „Jeden dzień w górach”, gdzie wraz z ks. Fabianem Domagalskim zapraszają słuchaczy, by na jeden dzień zostawić swoje sprawy i pojechać w góry.
- Proponujemy takie rozwiązania, które da się zrealizować w jeden dzień – dodaje kapłan. Kolejna audycja to „Bardzo lubię po ślubie”, która prowadzona jest z młodym małżeństwem i w niej poruszane są tematy, problemy wynikające po ślubie. I jak zaznacza ks. Filipiak tych audycji jest bardzo dużo, wszystkie można znaleźć na antenie radia i właśnie tworzenie audycji woli najbardziej.
Rola tylko aktorska
Czy w radio przydaje się aktorstwo? Hm. o tym najlepiej opowie kolejny pracownik radia Adam Szymański, który trafił do tego zespołu jako praktykant podczas studiów dziennikarskich.- Po latach pracy w teatrze, było to dla mnie nowe doświadczenie, chociaż jako aktor od lat miałem kontakt z żywym słowem. Po praktykach pozostałem w rozgłośni i za rok będę miał swój mały jubileusz 10-lecia. W radiowej codzienności, ważniejsze jest to co się mówi,
niż jak – jednak moje doświadczenie zawodowe także się przydaje, zwłaszcza w audycjach, w których wykorzystujemy teksty literackie – komentuje Adam. Zdradzając tajniki pracy radia od kuchni, zaznacza, że materiały audio przygotowuje się w rozmaitych warunkach akustycznych. - Oczywiście ze względu na jakość dźwięku preferujemy nagrania realizowane w radiowych studiach, ale często wyruszamy w teren, by pochwycić niepowtarzalną aurę akustyczną otaczającą naszych rozmówców i oddać klimat miejsc pracy lub wydarzeń, które relacjonujemy: dźwięki ulicy, gwar miasta, szum wiatru itp., Często chropowate, surowe dźwięki dodają autentyczności naszym relacjom i mamy nadzieję, że takie – czasami, niesterylne audycje – są akceptowane przez słuchaczy – zauważa radiowiec. Mówiąc dalej, że takim nowym doświadczeniem, był czas pandemii i związane z nim obostrzenia. - Ograniczenie kontaktów międzyludzkich spowodowało, że częściej zaczęliśmy wykorzystywać możliwości komunikacji telefonicznej. Oczywiście preferujemy bezpośredni kontakt z naszymi rozmówcami i chętnie zapraszamy wszystkich do studia lub udajemy się do nich, jednak, tak jak dzięki internetowi można nas słuchać na antypodach, tak też, kogoś z drugiego końca świata, można usłyszeć na naszej antenie. W globalnej wiosce - globalne Radio Rodzina :) - akcentuje Adam Szymański.
Z młodzieńczym zapałem
Adam trafił do radia jako praktykant 10 lat temu, ale w tym czasie także kilku młodych, i to wiekiem, w ten sam sposób rozpoczęło swoją przygodę w radio. Osoby te to Karolina Gaweł, Szymon Raczyński, czy Wiktoria Zielińska. Ich praktyka przerodziła się w etat, gdyż polubili tę pracę, pracę w radio, choć jak zdradziła Karolina, mimo że studiowała na kierunku dziennikarskim, który zawsze ją interesował, to nie było ono główną myślą co do przyszłości. Jednak wiele zdarzeń i to związanych ze św. Józefem tak pokierowało jej życiem, że znalazła się w tej rozgłośni. - Myślałam o pracy radiowej, jak o takim życiu w ciągłym stresie, kojarzyła mi się z szybkimi terminami, a prawda jest taka, że przy tak zgranym zespole jaki jest w Radio Rodzina, gdzie obowiązkami się dzielimy na miarę swoich możliwości, to wszystko można realizować ze spokojem - zaznacza Karolina. - Dodam, że w tej redakcji każdy jest od wszystkiego, to znaczy każdy przygotowuje swój materiał od początku do końca, od pomysłu do realizacji. Karolina w czasie swojej pracy w radio przygotowała szereg materiałów, a także autorskich audycji kulturalnych, misyjnych, tych obejmujących szerokie spektrum ratownictwa itd.
Kolejną młodą redaktorką jest Wiktoria, której praca w radio marzyła się już od drugiej klasy technikum.
- Zamarzyły mi się także studia z reżyserii dźwięku i z racji tych studiów na pierwszym roku musiałam odbyć praktyki radiowe, a że był to czas Covidu i rozgłośnie nie chciały przyjmować na praktyki, to trafiłam do tego radia – wyznaje Wiktoria. - Dziś mogę powiedzieć, że w mojej pracy w radiu z racji tego, że jestem ukierunkowana technicznie, najbardziej podoba mi się montaż audycji, realizacja samego programu. A reportaże to szczerze powiem, jest to takie wyjście spoza mojej strefy komfortu – zdradza Wiktoria Zielińska.
No i kończąc materiał mówiąc o młodych ludziach, to trzeba tutaj jeszcze zauważyć Szymona Raczyńskiego, który również zaczął pracę w radio jako praktykant. I jak sam zauważył, wiele młodych ludzi zapewne nie wie o istnieniu tego radia i tym podobnych, a co za tym idzie wielu ciekawych audycji. Jednak na pytanie, czy radio katolickie w dzisiejszych czasach jest potrzebne, stwierdza z całą stanowczością, że tak, bo jest to swoista odskocznia od zalewu tego wszystkiego co daje dzisiejszy świat internetu. - W tej pracy polubiłem to, że mogę spotykać wiele osób ze środowiska ludzi wierzących i to mnie mocno rozwinęło także duchowo – wyjaśnia młody dziennikarz dodając, że po tych blisko trzech latach rozwinął wiele umiejętności. - Jak każdy mam swój cykl audycji, w tym tą o ministranckim życiu, którą realizuję z ks. Mateuszem Paprockim. Do tego okolicznościowe reportaże z różnych wydarzeń i oczywiście prowadzenie rozmowy z gośćmi, podczas których poznaję ciekawych ludzi.
Podsumowując te wszystkie wypowiedzi zarówno starszych jak i młodszych stażem nasuwa sie jeden wniosek, że praca w radio, to ogrom radości dzielenia się tym, co ciekawi ich samych, a także tym co dzieje sie wokół nas wszystkich. Praca ta, jak wszyscy podkreślali daje także możliwości poznawania zarówno ludzi jak i świata nawet zza konsoli. ■
Rozmawiała Arleta Wencwel - Plata
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!