TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 16 Września 2021, 17:42
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Tajemnice spod Grunwaldu

Tajemnice spod Grunwaldu

Była to największa bitwa średniowiecznej Europy, podczas której zginął Wielki Mistrz Zakonu Krzyżackiego. Komu udało się go zabić pod Grunwaldem? Sprawa owiana jest tajemnicą, a w jej rozwiązaniu dla niektórych pomocny stał się pewien ornat.

Bitwa pod Grunwaldem, która złamała potęgę krzyżacką, tak naprawdę rozegrała się na polu pomiędzy wsiami Grunwald i Stębark na terytorium ówczesnego Państwa Zakonu Krzyżackiego. Obecnie to województwo warmińsko – mazurskie, a wspomniany przed chwilą Stębark położony jest w gminie Grunwald. Naprzeciwko siebie stanęły wtedy wojska Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego oraz siły wystawione przez państwo Zakonu Krzyżackiego, w których znaleźli się w większości rycerze pochodzący z wielu krajów Europy.

W Polsce bitwę z 15 lipca 1410 roku zapamiętano jako bitwę pod Grunwaldem, natomiast w Niemczech mówi się o pierwszej bitwie pod Tannenbergiem. Już wyjaśniam: Tannenberg w języku polskim to wspomniany Stębark, gdzie obecnie znajduje się Muzeum Bitwy pod Grunwaldem. 

Msze Święte i słomiane opaski

Na czele wojsk polskich i litewskich stanął król Władysław II Jagiełło i wielki książę litewski Witold, których celem był tak naprawdę zamek krzyżacki w Malborku. Zanim doszło do jego oblężenia rycerze polscy i litewscy trafili na wojska krzyżackie pod wodzą wielkiego mistrza Ulryka von Jungingena niedaleko Grunwaldu.

Rano 15 lipca Jagiełło wysłuchał nie jednej, ale dwóch Mszy Świętych. Modlił się i koncentrował zanim wydał jakiekolwiek rozkazy, czekając na wiadomości od księcia Witolda na temat aktualnej sytuacji jego oddziałów.

Kiedy dowiedział się o Krzyżakach, pomyślał o zbliżającej się bitwie i między innymi polecił swoim wojskom założyć słomiane opaski i wydał hasła bojowe „Wilno. Kraków”. Dlaczego? Krzyżaków można było rozpoznać po białych płaszczach z krzyżami, ale po ich stronie walczyli też rycerze Europy, ich można było pomylić z naszymi. Czasami podawana jest informacja, że Krzyżacy przed bitwą przygotowali zasadzkę tzw. „wilcze doły”. Prawda jest taka, że kiedy dowiedzieli się o obecności Polaków nie mieli już czasu na ich wykopanie.

Nieprawdziwa czy prawdziwa wizja?

W jednym z tekstów o bitwie pod Grunwaldem czytam: „Wielki Mistrz Krzyżacki chciał z zaskoczenia zaatakować prawą flankę wojsk królewskich, prowadzących zwycięską walkę z wojskami zakonnymi. Zebrawszy swój hufiec, (…) natrafił na niewielką grupę jeźdźców trzymających się na uboczu. Wśród nich był sam Jagiełło, obserwujący przebieg bitwy. Nie zaniedbano środków ostrożności i zwinięto mały proporczyk podnoszony przy osobie monarchy. Chorągiew nadworna, znajdująca się nieopodal, nie chcąc zwracać uwagi na osobę króla, od razu zwróciła się ku nieprzyjacielowi, mimo rozkazu przybyłego Zbigniewa Oleśnickiego, żeby chronić Jagiełłę. Hufiec Wielkiego Mistrza nie miał ochoty tracić czasu na utarczkę z małym oddziałem pozostającym z boku. Jedynie niemiecki rycerz z Łużyc, Dypold von Kökeritz, wyłamał się z szeregów i pogalopował w stronę rycerza we wspaniałej zbroi. Nie wiedział, że atakuje króla. Jagiełło celnie prowadząc kopię, zranił go w twarz. Natomiast Oleśnicki dobił i powalił rycerza na ziemię”.

A teraz chyba o największej niewiadomej związanej z bitwą, czyli kto zabił Ulricha von Jungingena? Pod koniec ubiegłego wieku ekspert od wojskowości średniowiecznej Andrzej Nadolski wskazał na rycerza, który być może zabił Wielkiego Mistrza. Chodziło mu o małopolskiego rycerza Mszczuja ze Skrzynna. Nadolski wywnioskował to z kroniki Jana Długosza: „Mszczuj ze Skrzynna doniósł królowi, że wielki mistrz pruski poległ i na dowód jego śmierci pokazał złoty pektorał ze świętymi relikwiami, który sługa wspomnianego Mszczuja imieniem Jurga zdarł z zabitego”. Przytoczył również historię, że szatę wierzchnią Wielkiego Mistrza przekazano kościołowi parafialnemu w Kijach, który był związany z rodem Mszczuja. Tam rycerz miał przyjąć chrzest. Inni podają jeszcze, że z tej szaty uszyto ornat dla świątyni w Kijach. Ustalenia profesora przytoczył w książce „Średniowiecze. Obalanie mitów” dr hab. Jacek Kowalski: „Andrzej Nadolski zasugerował, że okoliczności wskazywałyby ‚na Mszczuja jako na zabójcę Ulryka von Jungingen’, tym bardziej, że ów ‚Mszczuj był przedchorągiewnym chorągwi nadwornej, a ta właśnie chorągiew brała udział w walce z odwodowym hufcem krzyżackim, prowadzonym osobiście przez Wielkiego Mistrza’. A zatem nieprawdziwa byłaby matejkowa wizja półnagich Litwinów mordujących Ulryka, nieprawdziwy opis z sienkiewiczowskich Krzyżaków i obraz idącego za nimi filmu Aleksandra Forda, na którym widzimy, jak ‚Mistrz, uderzon ostrzem litewskiej sulicy w usta (…) pchnięty rohatyną w szyję, zwalił się jak dąb na ziemię’. Nie: Ulryk padł z ręki polskiego rycerza”.

Oczywiście Andrzej Nadolski uznawał tę informację za hipotezę. Niestety niektórzy dziennikarze, a nawet historycy podawali ją jako pewną wiadomość i tak powstała historia Mszczuja, który zabił Wielkiego Mistrza i ornatu w Kijach.

W czoło i pierś

Z kolei według dra hab. Krzysztofa Kwiatkowskiego z kroniki Długosza wiadomo, że następnego dnia po bitwie poszukiwania ciała Wielkiego Mistrza zlecono nie Mszczujowi, ale pokojowcowi Wielkiego Mistrza Stanisławowi z Bolumina, który został wzięty do niewoli. Dodam, że pokojowiec to „w dawnej Polsce: służący na dworze królewskim lub w bogatym szlacheckim domu” (według Słownika języka polskiego).

Gdyby Mszczuj wiedział, że zabił Wielkiego Mistrza to on pokazałby, gdzie leży jego ciało. „Nie ma zatem nadal jednoznacznych przesłanek dla ustalenia, kto zabił Ulryka von Jungingena. Natomiast jest bardzo prawdopodobne, iż poległ on w trakcie starcia konnego, a więc w typowo kawaleryjskim boju, na co wskazywałby przekaz o dwóch ranach, jakie otrzymał, jednej (prawdopodobnie pierwszej) w czoło i drugiej, zapewne śmiertelnej, w pierś” - stwierdza dr Kwiatkowski.

Jeszcze raz dlaczego?

Natomiast Jacek Kowalski uważa, że to nie tożsamość człowieka, który zgładził Wielkiego Mistrza jest najciekawsza, ale inny fakt. „Dlaczego nie tylko Mszczuj, ale i żaden inny polski rycerz nie pochwalił się zwycięstwem nad tak zacnym przeciwnikiem?” - pyta w „Średniowiecze. Obalanie mitów”. Dlaczego „polskie relacje o bitwie grunwaldzkiej dokładnie informują, kto wziął żywcem najwybitniejszych jeńców ze strony pokonanej, natomiast nie wymieniają imiennie nikogo, kto położył trupem któregokolwiek z przywódców wojsk krzyżackich”? Odpowiedzi na te pytania nadal szukają historycy. „Sam Nadolski domyśla się przyczyny – pisze dr Kowalski. - Zadziałało prawo zaciekłego odwetu, którego należało się wstydzić. Skoro wcześniej Krzyżacy nie okazywali względu ani kapitulującym załogom, ani ludności cywilnej, to w czasie bitwy i pościgu brano w niewolę jedynie krzyżackich sojuszników, a wszyscy bracia zakonni szli pod miecz i w rezultacie wśród jeńców, zachowanych przy życiu, nie znalazł się ani jeden dostojnik zakonu”. A naszej dyplomacji nie zależało na tym, by świat chrześcijański obiegła taka wiadomość, bo żadna zemsta nie jest dobra. Świat dowiedział się, że bitwa zakończyła się zwycięstwem wojsk polsko-litewskich. I że Jagiełło polecił nie tylko odnaleźć zwłoki Wielkiego Mistrza, ale również ważniejszych braci zakonnych i odesłał je z honorami do Malborku.

Kaplica i Bogurodzica

Jakiś czas po bitwie na Krzyżacy wznieśli kaplicę na miejscu swojego obozu, która została konsekrowana w 1413 roku. Zachowały się jedynie resztki jej fundamentów. Dodam jeszcze, że co roku w rocznicę bitwy członkowie bractw rycerskich z całej Europy odgrywają pod Grunwaldem wydarzenia z 1410 roku. Spektakl przyciąga zawsze kilkadziesiąt tysięcy widzów. W zeszłym roku ze względu na pandemię nie było to możliwe, podobnie obecnie. Natomiast fundacja Chórtowania zaprosiła chórzystów z całej Polski do wirtualnego chóru, by wspólnie zaśpiewać i nagrać „Bogurodzicę” we współczesnym opracowaniu. Jak im wyszło, pisząc ten artykuł jeszcze nie wiem, ale z pewnością będzie można jej posłuchać na międzynarodowym portalu chóralnym chórtownia, na którym 15 lipca pojawi się film z teledyskiem.

Tekst Renata Jurowicz

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!