TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 18 Sierpnia 2019, 06:41
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Symbol odradzającego się życia

Symbol odradzającego się życia

Ten numer naszego pisma choć jeszcze obejmuje czas Wielkiego Postu, to jednocześnie wkracza w Wielki Tydzień. I tak oto nadeszła niedziela, Niedziela Palmowa. Podczas, której w kościołach wspominamy wjazd Jezusa do Jerozolimy, dokładnie tydzień przed Jego zmartwychwstaniem. 

Prorok Zachariasz już kilkaset lat wcześniej prorokował o tym wydarzeniu w swej księdze w rozdziale 9, gdzie czytamy: „Raduj się wielce, Córo Syjonu, wołaj radośnie, Córo Jeruzalem! Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwycięski. Pokorny - jedzie na osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy” (Księga Zachariasza 9, 9). Również i w Ewangelii wg św. Mateusza znajdziemy opis, tego proroctwa: „Przyprowadzili oślicę i źrebię i położyli na nie swe płaszcze, a On usiadł na nich.
A ogromny tłum słał swe płaszcze na drodze, inni obcinali gałązki z drzew i ścielili na drodze. A tłumy, które Go poprzedzały i które szły za Nim, wołały głośno: Hosanna Synowi Dawida! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie! Hosanna na wysokościach! (Mt 21, 7-9).

Dlaczego Palmowa?

Według tradycji chrześcijańskiej palma była symbolem męczeństwa i triumfu – męki i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa i nieśmiertelności duszy. To właśnie liśćmi palmowymi ścielono drogę przed Chrystusem wjeżdżającym do Jerozolimy. Oczywiście te palmy, które my w naszej kulturze i regionie zanosimy do kościoła, nie przypominają tych z Ziemi Świętej. W naszym kraju jedynie wierzba kształtem listków przypomina palmę jerozolimską, a do tego szybko i wcześnie rozwija listki, stąd też ją wybrano jako symbol Niedzieli Palmowej. My nazywamy tę niedzielę Palmową, ale była też nazywana Kwietną lub Wierzbną. Hm, może właśnie od rodzaju drzewa, z którego zrywano gałązki. Tak czy inaczej, bez względu jak ją nazwiemy, jest ona prologiem do Wielkiego Tygodnia. Wprowadzono ją w liturgię Kościoła dopiero w XI wieku. 

Palma palmie nierówna

Tak więc, jak już wspomniałam, Niedziela Palmowa otwiera niejako Wielki Tydzień, palemki wielkanocne są jej ważną częścią i w ogóle całej tradycji świąt Wielkanocy. Tego dnia wszyscy zmierzamy do świątyni z bukiecikiem w ręku. Pojawiają się setki kolorowych, zielonych palm niesionych do kościoła. Można je kupić niemalże wszędzie, czy to pod kościołem, na targu, w kwiaciarni i sklepie. Są różnej wielkości i na różne sposoby przystrojone. No i tutaj dopiero jest temat rzeka, bo jak Polska długa i szeroka tak różne są palmy. Pierwsze palmy robiono z od czterech do sześciu gałązek wierzby srebrzystej, związywano czerwoną wstążką, by strzegła od złego uroku. Taka palma miała wysokość do 70 centymetrów. Z czasem dostrajano ją innymi roślinami: bukszpanem, barwinkiem, borówką, cisem czy kwiatkami. Popularne było dostrajanie palmy kwiatami zrobionymi samodzielnie z kolorowych bibuł.

Do najsłynniejszych palm, polskich oczywiście, zalicza się kurpiowska, góralska i wileńska. Kurpiowskie, bo są bogato zdobione, najczęściej wrzosem, bukszpanem, kwiatami, bibułą i wstążką. To właśnie na Kurpiach w miejscowości Łyse odbywa się coroczny pokaz najpiękniejszych palm. Góralska zaś wykonana jest z wikliny, a jej wierzchołek stanowią kwiaty zrobione z bibuły i wstążek. A palma wileńska, ta chyba jest najsłynniejsza. Plecie się ją z 50 gatunków suchych polnych, leśnych i ogrodowych kwiatów zbieranych o różnych porach roku dla uzyskania odpowiedniej kolorystyki. Plecione są na suchych, drewnianych patykach z jednej strony lub dookoła z farbowanego albo naturalnego suchotnika. Wierzchołek zaś jest z 11 gatunków traw. Ponadto wykorzystuje się do jej zrobienia kłosy zboża i owsa. Na Kujawach, Pałukach i ziemi mogileńskiej palmy wielkanocne to nic innego, jak gałązki wierzbowe z tzw. „kotkami”, bukszpanem i miotełką nadwodnej trzciny, związywane czerwoną wstążką na szczęście. Tradycja śląska zaś każe, aby w palmie było przynajmniej siedem rodzajów krzewów, symbolizujących siedem mieczów boleści, które przebiły serce Matki Boskiej Bolesnej cierpiącej pod krzyżem Syna. Nie wszędzie na Śląsku używa się tych samych roślin - pisze Marek Szołtysek w swojej książce „Rok śląski”.

Tradycja czy zabobon

Palmie od zawsze przypisywano nadludzkie właściwości. Rozmawiając z koleżankami w pracy, zapytałam czy w ich domach też był zwyczaj, że z poświęconej palmy jadły kotki. Wyśmiały mnie, mówiąc, co to za zabobon. No cóż, u mnie się tak robiło. Otóż nie tylko w moim domu taki był zwyczaj, bo o takim zwyczaju w swoich pracach wspomniał nawet Mikołaj Rej z Nagłowic. Połykanie bazi palmowych, które miały chronić ludzi przed przeziębieniami i bólem gardła jest starym obyczajem z Niedzieli Palmowej. Co więcej do zjadania bazi zmuszano także zwierzęta. Po powrocie z nabożeństwa chłostano się poświęconą palmą, wołając przy tym: „Nie ja biję – palma bije. Wierzba bije – nie zabije. Za tydzień Wielki Dzień. Za sześć noc Wielkanoc”. To samo robiono w stosunku do zwierząt. Bydło kropiło się poświęconą palmą, potem gładziło się wierzbowymi gałązkami boki krów, a gdy wychodziły po raz pierwszy na pastwisko, lekko uderzało się je palmami na szczęście. Palmą święciło się również domostwa. Kawałeczki palm wkładano do gniazd ptaków, do uli, sieci rybackich. Natomiast sproszkowane bazie dodawano do leczniczych naparów, uzdrawiających zarówno ludzi, jak i zwierzęta. Bazie oberwane z poświęconej palmy mieszano z ziarnem siewnym, które podkładano pod pierwszą zaoraną skibę.

Szczególnie na wsiach poświęcone palmy wkładano za święty obrazek wiszący na ścianie. Poświęcone palmy ustawiano też w oknie w czasie burzy, wierząc, że ochroni dom przed piorunem, wiatrem i deszczem. No cóż ktoś powie zabobon, a ktoś inny taka tradycja. No właśnie, znalazłam jeszcze jedną ciekawostkę. Otóż na ziemi sądeckiej i rzeszowskiej, w okolicach Tarnowa, Wieliczki i Bochni, z palm w Wielki Czwartek, po dziś dzień, robi się krzyżyki i kropidełka do święcenia pól.

Krzyże z palm umieszcza się w zagonach, w ogrodzie i w polu, aby chroniły plony przed zniszczeniem i nieurodzajem. Te rodziny, które nie mają już ziemi ornej, krzyżyki z palm wielkanocnych wbijają w kwietne rabatki i przydomowe grządki. Cały obrzęd wykonuje się w Niedzielę Wielkanocną. Od i taka historia.

Wierzenia wierzeniami, ale jedno jest niezmienne palmy pięknie komponują się z wielkanocnymi dekoracjami. Należy jednak pamiętać, by tej poświęconej palemki nie wyrzucać. Można ją zanieść do kościoła, gdzie będzie spalona, a popiół, który powstanie, posłuży do posypywania głów wiernych w Środę Popielcową. 

Drewniany Jezus i pucheroki

Palma jest najważniejsza, to nie podlega dyskusji, ale w długiej historii można zaleźć jeszcze inne zwyczaje, o których już nikt nie pamięta. Zachowały się nieliczne, jak choćby krakowskie pucheroki czy wożenie drewnianego Jezusa na osiołku. 

Pucheroki wywodzą się z XVII wieku. A byli to po prostu studenci, którzy tuż przed świętami kwestowali przed krakowskimi świątyniami. Ubrani byli w kożuchy odwrócone futrem na wierzch, na głowach mieli wysokie, stożkowate czapki z kolorowej bibuły i twarze posmarowane smolą lub sadzą. W pasie przewiązani są powrósłami. W jednej ręce mają koszyk z sieczką, w drugiej – drewniany młotek z długą rękojeścią i oplecioną bibułą. Tradycja ta jest kultywowana przez studentów do dzisiaj. Stawali oni pod kościołem w szpalerach i czekali na wychodzących z nabożeństwa wiernych. Recytowali dowcipne wierszyki o własnej niedoli i ubóstwie, a potem zbierali datki. A zebrane datki przeznaczali na obiad i grzane piwo. Kiedyś był to tylko przywilej chłopców, ale z biegiem czasu dołączyły również dziewczyny. Młode studentki czerniły sobie twarze, zakładały na głowy czapki ze słomy, przygotowywały sobie drewniane laski i koszyczki na gościniec, a potem chodząc od domu do domu recytowały świąteczne wierszyki.

Natomiast wspomniany drewniany Jezusek wożony na osiołku, wywodzi się z Niemiec. Figurę nazywano też Lipowym, Palmowym, czy Dębowym Jezuskiem. Mimo, iż jest to tradycja niemiecka to w Polsce również organizowano takie procesje. Figurę ustawiało się na platformie wózeczka, a do jego ciągnięcia zapraszano najbardziej znaczne osobistości w mieście bądź wiosce: rajców miejskich, najbogatszych mieszczan lub gospodarzy. Takim wózkiem jeżdżono po kościołach w mieście. Podczas tej procesji mieszkańcy zgromadzeni przy drogach krzyczeli na cześć Jezusa i rzucali gałązki wierzbowe. Niestety z czasem procesje te zostały zakazane, gdyż okrzyki przeradzały się w obraźliwe, aż w końcu obrzęd niemal całkowicie zaniknął. Po Jezusku Palmowym zachowała się zabytkowa rzeźba z XVI wieku pochodząca z Szydłowca, którą można zobaczyć w Muzeum Narodowym w Krakowie.

Tekst Arleta Wencwel

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!