TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 21 Października 2020, 18:10
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Święty franciszkanin i frankowicze - Święci jakich nie znamy

Święty franciszkanin i frankowicze

lichwiarz

Św. Antoni znany jest głównie jako patron pomagający odnaleźć rzeczy zagubione. Tymczasem wielu z nas, z kredytami na karku, także tymi we frankach szwajcarskich, mogłoby prosić go pomoc, a tego nie robi. Bo nie wie, że może.

Antoni przemierzał jedną z florenckich uliczek, gdy do jego uszu dobiegły strofy żałobnej pieśni. Chwilę później ujrzał przed sobą kondukt pogrzebowy zmierzający w stronę pobliskiego cmentarza. Gdy mężczyźni niosący trumnę - jak się okazało, z ciałem zmarłego znanego we Florencji lichwiarza - zbliżyli się do niego na tyle blisko by móc go bez trudu usłyszeć, franciszkanin podszedł do nich i ze zdziwieniem zapytał: „Dlaczego chcecie grzebać w poświęconej ziemi tego, którego dusza jest już pogrzebana w piekle?” Żałobnicy słysząc te słowa z wrażenia przestali śpiewać. Widząc to przyszły święty przemówił: „Jak powiada Ewangelia, gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje. Otwórzcie jego pierś, a nie znajdziecie serca, bo znajduje się ono tam, gdzie jego skarb”. Kilku żałobników opuściło kondukt i pobiegło do domu zmarłego by sprawdzić, czy jego serce rzeczywiście zostało w którejś ze szkatuł na pieniądze. Gdy wrócili potwierdzili, że Antoni mówił prawdę. Ci, którzy im nie wierzyli zdecydowali się otworzyć pierś martwego lichwiarza i osłupiali stwierdzili, że miejsce, w którym zwykle człowiek ma serce, u lichwiarza jest puste.

Lichwa, śmierć dla duszy
Ta wstrząsająca nieco opowieść, pochodzi z książeczki „Kwiatki św. Antoniego”, w której w zawartym obok niej komentarzu czytamy wyjaśnienie, iż św. Antoni z pełną premedytacją uczynił ten cud by poruszyć ludzkie sumienia i unaocznić wyraźnie jak wielkim złem jest lichwa. W okresie, w którym Święty zamieszkiwał w Padwie, wielu ludzi dorobiło się fortun dzięki kupiectwu i poszerzało swą działalność biznesową o lichwę. Lichwa to mówiąc najprościej nieetyczne pożyczki, udzielane z naliczeniem zawyżonych odsetek lub innych związanych z pożyczką opłat i powodujące nieuczciwe wzbogacenie się lichwiarzy. Czyli tych, którzy owych nieetycznych pożyczek udzielają. Do XIII stulecia pożyczek zwykle udzielały klasztory pobierając niski procent, ale kiedy popyt na pieniądze wzrósł, klasztory nie były w stanie go zaspokoić. Mimo tego, iż paranie się lichwiarstwem w okresie średniowiecza przypisuje się głównie Żydom, w rzeczywistości zajmowało się nim wielu chrześcijan. Papieże jeszcze w V wieku głosili, że lichwiarstwo jest śmiercią dla duszy, jednak w XIV stuleciu zaczęli godzić się z pożyczaniem na procent przez osoby świeckie, o ile oczywiście, procent ten mieścił się w uczciwych ramach. Za czasów Antoniego, czyli w XIII wieku, lichwiarze naliczali swym dłużnikom odsetki sięgające nawet 40%. Dłużnicy nie byli w stanie spłacić wierzycielom tak pokaźnych sum w związku z czym trafiali do więzienia lub byli wyganiani z miasta. Niezliczone osoby traciły przez bezwzględnych lichwiarzy, na zawsze zresztą, cały dorobek swojego życia, a ich rodziny trafiały na ulice, żebrały, umierały z głodu itd. Święty z Padwy nie godził się na takie traktowanie niewypłacalnych dłużników a w konsekwencji także ich, zupełnie niewinnych niczemu, najbliższych. Walczył z lichwą słowem. Swoimi słynnymi, poruszającymi serca kazaniami.

Kto wyprzedził Charlesa Dickensa?
Sześć stuleci później w Imperium Brytyjskim, również słowem, walczył o niewypłacalnych dłużników Charles Dickens. I to nie tylko słowem mówionym, ale przede wszystkim zapisanym w swych bestsellerowych wówczas powieściach. Zwłaszcza w „Maleńkiej Dorrit”. Kiedy pisarz był chłopcem, jego ojciec poszukując lepszego życia dla swej rodziny, przeprowadził się z Portsmut do Londynu. Niestety, w stolicy nie poszczęściło mu się i nie dość, że nie zdołał zarobić na najbliższych, popadł w tak pokaźne długi, że zamknięto go w więzieniu. A jego syn Charles musiał iść do pracy w składzie szuwaksu, gdzie zarabiał 6 szylingów tygodniowo. Doświadczony w ten sposób, już dorosły Dickens, robił co mógł by choć trochę pomóc uwięzionym dłużnikom. I pomógł! Odtąd już na Wyspach Brytyjskich nie więziono niewypłacalnych dłużników. Fakt ten przytaczany jest dzisiaj przez biografów Dickensa jako dowód na to, że słowem, literaturą, można zmieniać świat, można go ulepszać. Zwykle jednak biografowie Dickensa nie wiedzą, że wcale nie był pierwszym, który swym słowem wpłynął na kształt prawa.

Wojownik
Figury św. Antoniego z Padwy, przedstawiające mnicha o łagodnej twarzy z Dzieciątkiem Jezus na ręku, wyrobiły w nas przekonanie, że jedyne co Święty podnosił to jedynie wzrok ku niebu, w dodatku pokorny wzrok, natomiast nigdy, przenigdy nie podniósłby głosu. Otóż nic bardziej mylnego. Świetnie, choć dla wielu zapewne zaskakująco, portretuje Świętego z Padwy Umberto Marino w swym filmie „Antoni, Boży Wojownik”. Bo określenie wojownik, pasuje do Antoniego nieporównywalnie bardziej, niż image dobrotliwego, może nawet trochę nieśmiałego franciszkanina z maleńkim Bogiem na ręku. Marino pokazuje, że Antoni potrafił krzyczeć kiedy było trzeba. Jego kazania, już za jego życia, stały się legendami. W tym także kazania do lichwiarzy. Jak mówią źródła, w swych naukach był tak samo bezwzględny dla lichwy jak lichwiarze bywali bezwzględni w stosunku do swych dłużników. Ta surowość i nazywanie rzeczy po imieniu, bez żadnej, tak niezbędnej dzisiaj, poprawności politycznej, doprowadzała do tego, że lichwiarze nie tylko zmieniali swe postawy wobec dłużników, ale składali u stóp Antoniego zagrabione pieniądze pragnąc wynagrodzić im wyrządzone przez siebie krzywdy. Jednak przede wszystkim walka św. Antoniego z lichwą przyniosła owoc w postaci zmiany przepisów prawnych skazujących niewypłacalnych dłużników na karę więzienia. Odtąd kary tej wobec nich nie stosowano. I tak to Antoni stał się pierwszym rzecznikiem niewypłacalnych dłużników. Rzecznikiem, czyli kimś, do kogo można się odwołać kiedy wszelkie środki prawne już są wyczerpane. Np. kiedy już siedzi się w mrocznej celi, a komornik licytuje dom. I wszystko dzieje się w oparciu o prawo.

Tekst Aleksandra Polewska

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!