TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 15 Sierpnia 2020, 04:28
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Świętowanie w rodzinie

Świętowanie w rodzinie

pierwszy czwartek

 

6 stycznia, pierwszy raz w tym roku, wierni zjechali z całego kraju, by modlić się u św. Józefa w obronie rodzin i życia poczętego. 6 stycznia, pierwszy raz od ponad 50 lat, był dniem ustawowo wolnym od pracy, bowiem uroczystość Objawienia Pańskiego została przywrócona w całej jej pełni. 6 stycznia to także Dzień Misyjny Dzieci.

Cieszymy się świętami, które przypadają w ciągu roku. Cieszymy się, że są święta, które przypominają nam o wielkich rzeczach, jakie Pan Bóg dla nas uczynił, które w Kościele obchodzimy na Jego pamiątkę. Niestety widzimy też, że te święta często spędzamy obok Kościoła, bo ilu z nas spoglądając w kalendarz nie powie: o święto przypada we wtorek, będzie można coś wykombinować i wyjechać na parę dni. Jak często zamiast do kościoła jedziemy gdzieś wypocząć.  Z całą pewnością można powiedzieć, że zagubiła się gdzieś nasza tradycja. Tradycja wspólnych rodzinnych świąt. Wspólnie spędzanych chwil w gronie rodziny. Rodzina, dom rodzinny, to stamtąd czerpiemy wzorce, stamtąd wynosimy poszanowanie tradycji. Jeśli w rodzinie nie ma wspólnoty, nie ma komunii między ludźmi to gdzie jej szukać. I dlatego właśnie pierwszoczwartkowe spotkanie przebiegało pod hasłem: „Rok liturgiczny w rodzinie katolickiej - o sposobach świętowania we wspólnocie Kościoła domowego”. 

 

Żyć w komunii z Bogiem i ludźmi

Wróćmy więc do czwartkowego wieczoru. Kiedy już przebiłam się przez tłum ludzi, którzy zgromadzili się w kościele uderzył mnie niecodzienny obraz. Stół na środku kościoła, łoże małżeńskie i jakiś mały ołtarzyk, pomyślałam: ,,a co to ma znaczyć?” Długo nie musiałam czekać na odpowiedź. Ks Leszek Szkopek, dyrektor Radia ,,Rodzina” zaprosił bowiem rodzinę, która w sposób obrazowy opowiedziała o swoim domu, o przeżywaniu roku liturgicznego w ich rodzinie. Państwo Rita i Leonard Kostka z Ogniska Kultury Rodzinnej „Hubertówka” przyjechali do nas z Kudyp na Warmii.

Goście wkroczyli z pieśnią na ustach witając wszystkich w swojej pięknej gwarze. Przywieźli ze sobą Dzieciątko Jezus, które otrzymali w dniu ślubu, by im błogosławiło. Przywieźli także krzyż, który otrzymali, gdy zaczęli urządzać swój własny dom oraz obraz Matki Bożej Gietrzwałckiej. Te wszystkie „przedmioty” towarzyszą im w codziennym życiu. Mają one swoje miejsce w domu. Państwo Kostka jak pewnie mało która rodzina ma w mieszkaniu szczególne miejsce, w którym stoi ołtarzyk i na nim te właśnie cenne pamiątki. Jak sami mówią są szczęśliwą rodziną, bo w ich domu mieszka Bóg. Ołtarzyk w domu, to coś niespotykanego, w wielu domach nie ma nawet krzyża, żadnego świętego obrazka na ścianie. 

Stół, wydaje się rzecz normalna, najważniejsza w domu. Jednak często brakuje tego w naszych domach. Zastępuje się go ławą, jakimś tylko ozdobnym blatem czy bufetem.

Stół to jedność, stół to miejsce, gdzie gromadzi się cała rodzina, to właśnie przy nim koncentruje się całe życie rodzinne. Tak jest przynajmniej w rodzinie państwa Kostków, dla których stół jest najważniejszym punktem domu.

- Przy nim gromadzi się rodzina. Jemy wspólne posiłki, świętujemy, rozmawiamy o radościach i smutkach. A także modlimy się, czytamy Ewangelię – mówiła pani Rita. 

Kolejnym elementem ważnym w domu, w rodzinie jest łóżko. - To jest ołtarz ofiarniczy i pomimo, że media ukazują łóżko w sposób skrzywiony, to my uważamy łóżko za miejsce, gdzie dzieje się coś dobrego. Kiedy w łożu się wszystko układa, to i w rodzinie się układa – podkreśliła pani Rita.

 

Zbawcze przesłanie

„Uroczystość Objawienia Pańskiego niesie głębokie w treści przesłanie. Jest nim prawda o objawieniu człowiekowi tajemnicy zbawienia w Jezusie Chrystusie. (...) Historia Mędrców – Trzech Króli – to głęboki w treści symbol życiowej drogi każdego człowieka podążającego za światłem wiary. W obrazie Mędrców cała ludzkość przybywa do Betlejem, aby w Jezusie uznać obiecanego Mesjasza i złożyć Mu należny hołd”. Do tych słów nawiązał w swej homilii ks bp Teofil Wolski, który przewodniczył uroczystej Eucharystii podczas spotkania modlitewnego u św. Józefa. Mówił o tym, jak ważne jest to święto i jak bardzo cieszymy się z faktu, że wróciło ono w całej pełni. Ksiądz Biskup wyjaśnił, w czym tkwi głębia tego święta.

- W święcie Bożego Narodzenia bardziej akcentujemy sam fakt narodzin, a tym samym także uniżenie i pokorę Syna Bożego oraz pokłon pasterzy. Święto Objawienia Pańskiego ukazuje zaś bardziej Boży majestat Dzieciątka. Przychodzą Mędrcy oddając mu pokłon, przynoszą dary. Ale to święto skupia się przede wszystkim na ukazaniu, że to Dziecko, ten Nowonarodzony przynosi ukojenie wszystkim ludziom. – podkreślił. Świętując więc dziś Objawienie Pańskie świętujemy początek tego, co wypełniło się w tajemnicy Paschy. 

Arleta Wencwel

 



Jako matka wielodzietnej rodziny pragnę podzielić się z państwem moją historią.

Kiedy Karol Wojtyła został ogłoszony Papieżem, to było dla nas tak wielkie przeżycie, że powiedzieliśmy sobie iż musimy też coś nadzwyczajnego zrobić. Coś takiego, co by się podobało Panu Bogu i Ojcu Świętemu. Myślałam sobie może: jakieś cierpienie, jakiś kamyczek nosić w bucie, żeby tam uwierał. Nic innego nie przychodziło mi do głowy.

Po jakimś czasie okazało się, że oczekuję dziecka, szóstego. Na świat przyszła córka Martunia. Niestety urodziła się chora. Przyszła mi myśl, Panie Boże nawiedziłeś mnie i  mój dom cierpieniem. Czy ja to zniosę? Okazało się, że dziecko urodziło się z zespołem Downa i że ma chore serce. Lekarz powiedział, bym się nie martwiła, bo ma tak wielką wadę serca, że na pewno umrze. Miałam nawet pretensje do Pana Boga, dlaczego tak ze mną postąpił. Ja zawsze wierna, zawsze chodzę do kościoła i sakramenty przyjmuję i Cię kocham, a tu coś takiego mi dajesz, że ja nie mogę tego przyjąć... Wzięłam to moje chore dziecko i wraz z mężem pojechaliśmy do Gietrzwałdu i prawie na ołtarzu je położyłam mówiąc, Maryjo weź to dziecko w opiekę. To będzie już teraz tylko Twoje. Gorąco się modliłam. Wieczorem, gdy jak zwykle ją kąpaliśmy, wszyscy otoczyliśmy wanienkę, ona pięknie się uśmiechała do nas. Wtedy ja pomimo iż nie chciałam tego dziecka przytuliłam je mocno do serca i powiedziałam. „Kocham ciebie  mój ty krzyżu kochany”. Tak jak Pan Jezus powiedział, że krzyż jest lekki i słodki. To było jakby wbrew moim oczekiwaniom, ale tak zrobiłam. Marta żyła 20 lat. Nauczyła nas kochać mimo wszystko. Była radosnym skarbem w naszej rodzinie. Gdy oczekiwałam kolejnego dziecka były podejrzenia, że i ono urodzi się chore. Tak zazwyczaj bywa po dziecku z zespołem Downa. Proponowano mi usunięcie tej ciąży. Byłam już umówiona na zabieg.

Kiedy już wszystko było przygotowane do tej, powiedzmy operacji, naszły mnie wątpliwości. Zastanawiałam się, bo przecież do końca nie wiem, jakie są losy tego dziecka. Poszłam do pobliskiego kościoła, uklękłam przed Najświętszym sakramentem. Wtedy usłyszałam jak Pan Jezus do mnie mówi: Czy kochasz mnie bardziej niż ci ...,  to mnie zastanawiało, co znaczy bardziej. Myślałam sobie, że tak, że bardziej go kocham niż inni. Tak mi się przynajmniej wydaje. Usłyszałam, no to nie usuwaj tego dziecka tylko jedź do domu. Wsiadłam w pierwszy pociąg i wróciłam do domu. Zaakceptowaliśmy z mężem to dziecko i oczekiwaliśmy na jego przyjście. Urodziła się piękna i zdrowa dziewczynka. Teraz kończy studia magisterskie. Jest naszą podporą, miłością i wielkim szczęściem. Dzięki Bogu, że nie dokonaliśmy tego, co nam proponowano, bo byłoby to dla nas ogromnym wyrzutem sumienia, że coś takiego uczyniliśmy.

Świadectwo Rity Kostki wygłoszone w bazylice św. Józefa

 


Przed rozesłaniem

Pod nieobecność tak Biskupa Ordynariusza, jak i ojca Tadeusza Rydzyka, również ostatnie słowo przypadło w udziale księdzu biskupowi Teofilowi, który, warto to podkreślić, praktycznie zawsze uczestniczy w naszych pierwszoczwartkowych modlitwach. Dzisiaj miał okazję nie tylko przyjąć życzenia imieninowe i kosze pełne kwiatów, które świadczą o tym, że jego dyskretna obecność jest dostrzegana i doceniana, ale zwrócił uwagę na bardzo istotny fakt. Okazuje się, że jeżeli poważna część narodu jest zdeterminowana i zorganizowana, jeżeli się nie poddaje, jeżeli nie zniechęca się pierwszymi porażkami, ale trwa przy swoich racjach i żądaniach, to pewne rzeczy można osiągnąć. Przykładem tego jest właśnie uroczystość Objawienia Pańskiego, tradycyjnie zwana uroczystością Trzech Króli, która po długiej batalii i determinacji zaangażowanych osób została ponownie wpisana w rejestr dni ustawowo wolnych od pracy. Wielka ilość wiernych zgromadzona na naszym dzisiejszym spotkaniu, ale także sygnały, które otrzymałem od licznych przyjaciół proboszczów na temat wspaniałej frekwencji w ich kościołach tylko potwierdzają słuszność tej decyzji. Trzeba nam więc gromadzić się wokół słusznych inicjatyw, „skrzykiwać się”, organizować na wszelkich poziomach. Żadna strefa nie powinna być wyłączona z takich działań, natomiast media powinny być swoistą platformą informacyjną i pomocniczą w tym dziele. Dlatego trudno przecenić fakt istnienia mediów powołanych przez ojca Rydzyka i za to po raz kolejny ksiądz biskup Teofil podziękował charyzmatycznemu ojcu z Torunia, zwracając uwagę na to, że wciąż pojawiają się trudne do wytłumaczenia ataki, zwłaszcza na Radio Maryja. Chciałbym jeszcze podkreślić jedną rzecz, która mnie zachwyciła w słowach wypowiedzianych przez panią Ritę Kostkę, o której szeroko piszemy obok. To mianowicie, co powiedziała o świętowaniu kolejnych rocznic swojego małżeństwa, przypominając, że nie istnieją li tylko srebrne i złote gody. Jest ich całe mnóstwo! Jeżeli nasza wiara umacnia się poprzez celebrację Bożych misteriów, to czyż nie inaczej jest z ludzką miłością małżeńską? Czyż nie wyzbyliśmy się niemal zupełnie tego świętowania ludzkiej miłości, małżeństwa i rodziny? Nigdy nie jest za późno na naukę, a tu, u św. Józefa, uczymy się wszyscy.

AAK


 



 




Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!