TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 30 Sierpnia 2025, 10:31
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Święto w kolorze zielonym

Święto w kolorze zielonym

W tradycji chrześcijańskiej Zesłanie Ducha Świętego to inaczej Zielone Świątki, jedna z najważniejszych i najstarszych uroczystości Kościoła, obchodzona już w czasach apostolskich, kończąca okres wielkanocny.

Dzień też zawsze kojarzył mi się z pewną rośliną, którą w moim domu nazywaliśmy „łabuziem”, ale jego nazwa to tatarak. Roślina ta o pięknym zapachu pojawiała się u nas co roku w uroczystość Zesłania Ducha Świętego niczym „Palma” w Niedzielę Palmową. Co ona miała wspólnego z Duchem Świętym, zawsze mnie to ciekawiło. Nie rozumiałam również, dlaczego ten dzień miał drugą nazwę, a mianowicie Zielone Świątki. 

Otóż Zielone Świątki to nie inaczej, jak uroczystość Zesłania Ducha Świętego, którą świętujemy w Kościele, jest ona jedną z najstarszych i największych uroczystości chrześcijańskich, a która na początku była mocno powiązana z Wielkanocą. A Zielone Świątki to określenie ludowe i obchodzone są w naszym kraju od ponad wieku. Zostały ustanowione w 1903 roku we Lwowie, w trakcie Zgromadzenia Rady Naczelnej Polskiego Stronnictwa Ludowego i od tego czasu Święto Ludowe miało wyrażać ideały chłopstwa. Do tej pory obchodzi się je w organizacjach chłopskich i partiach ludowych. Niektóre obrzędy zielonoświątkowe stały się swego czasu symbolem ruchów chłopskich. 

Przypadają one w niedzielę 50 dni po zmartwychwstaniu Chrystusa, ale jeszcze na początku XX wieku Zielone Świątki trwały trzy dni, od niedzieli do wtorku. Od zawsze świętu temu towarzyszyły przedchrześcijańskie wierzenia i zwyczaje, które były ściśle związane z okresem końca wiosny. Ponadto Zielone Świątki były swego rodzaju uhonorowaniem prac, które miały zapewnić obfite zbiory i dobry chów zwierząt. 

Tradycje kościelne a ludowe 

Zacznijmy od tradycji kościelnych, bowiem w średniowieczu w czasie obchodów uroczystości Zesłania Ducha Świętego istniał zwyczaj rzucania z sufitu kościoła, w trakcie sprawowania Eucharystii, róż i innych kwiatów symbolizujących dary Ducha Świętego. W bazylikach i katedrach w czasie uroczystości wypuszczano z klatek gołębie: symbol Ducha Świętego. Podczas świętowania odbywały się uroczyste procesje, śpiewy i modlitwy z prośbą do Boga o dobre urodzaje. A za pobożne, publiczne odmówienie całego hymnu „O Stworzycielu Duchu, przyjdź” w uroczystość wierni mogą dostąpić odpustu zupełnego, pod zwykłymi warunkami. Autorstwo tej modlitwy przypisuje się Hrabanusowi Maurusowi, frankońskiemu mnichowi benedyktyńskiemu z VII wieku.

Trzeba zaznaczyć, że Kościół jednak zabraniał praktyk, które były pozostałościami pogaństwa, z wyjątkiem zdobienia domostw kwiatami i gałązkami drzew. I tak wspomniane wcześniej liście tataraku rozsypywano na podłodze w izbie, a jego pęki wtykano za święte obrazy i stawiano w oknach. Całe obejścia majono zielenią, zwłaszcza gałęziami lipy, grabu, brzozy i buku. W wieńce z kwiatów i liści ubierano przydrożne krzyże i kapliczki. Wierzono, że mają one życiową moc rozkwitającej przygody, miały pobudzać wzrost roślin i chronić od wszelkiego zła i zarazy. Wierzono też, że potrafiły odwracać urok i chronić przed klątwą. Dlatego majono również i pola. Na przykład olchę zatykano w zagony ziemniaków, aby były sypkie i białe jak to drzewo, zboża majono leszczyną, aby było giętkie i odporne na wiatr. Obsiane pola obchodzono w procesji z obrazami świętych i chorągwiami, śpiewając nabożne pieśni. 

Wieńce i jajka

Zielone Świątki były także świętem pasterskim. W te dni gospodarze nie tylko przykładali wagę do upraw, ale i do bydła. Wierzyli, że w celu ochrony zwierząt przed działaniem złych mocy okadzali je dymem ze spalonych święconych ziół. Krowom dawano do wypicia ziołowe wywary, wypowiadając przy tym specjalne zaklęcia. Co więcej przystrajali je wieńcami i kwiatami, a po ich grzbietach i bokach toczono jajka.

A jeśli już mowa o jajkach, to kolejnym zwyczajem było ofiarowywanie pasącym bydło chłopcom surowych jaj. Wierzono, że kto pierwszy tego dnia wygoni zwierzęta na pastwisko, temu będą się dobrze chowały, a krowy będą dawały mleko przez cały rok. W niektórych regionach we wtorek po nabożeństwie wyruszała procesja, która obchodziła granice pól. Zatrzymywano się przy mijanych przydrożnych kapliczkach przystrojonych z tej okazji gałęziami i kwiatami, prosząc Stwórcę o dobre urodzaje i zachowanie od klęsk żywiołowych. Te dawne zwyczaje do dziś zachowały się już tylko w pewnym stopniu, w niektórych rejonach Polski głównie na wsiach.

Królewny i ogień

Powszechnym zwyczajem w Zielone Święta było także palenie ognia - symbolu słońca, uważanego przez Słowian za święte. W przeszłości miał on ogrzewać dusze przodków, a także przez magiczną moc płomieni, ochraniać przed złem zasiewy i zwierzęta hodowlane. W chrześcijaństwie palone podczas świąt ogniska łączono z płomieniami Ducha Świętego zesłanego na Apostołów. Innym symbolem związanym z Zielonymi Świątkami był ogień. Mężczyźni z zapalonymi wiązkami słomy obiegali pole i wykrzykiwali zaklęcia dotyczące życiodajnego słońca, światła i ciepła. Wierzono bowiem, że w tym okresie rosną siły witalne słońca, którego promienie są potrzebne roślinom, aby dojrzewały i wydawały owoce. 

Nieco innym zwyczajem, tylko w niektórych częściach naszego kraju, zwłaszcza w drugi dzień było wychodzenie dziewcząt na łąki. Tam rozpalały ogniska, by przy nich pleść wieniec z ruty, chabrów oraz brzozowych gałązek i wybierały spośród siebie „królewnę”. Wytypowaną pannę ubierano w jasną suknię, przepasywano wstążką, obwieszano koralami, a na głowę wkładano koronę. „Królewnę” trzy razy oprowadzano wokół ogniska, a potem barwny i wesoły korowód obchodził granice wioskowych pól. Następnie dziewczęta prowadziły „królewnę” do wsi, gdzie w chatach przyjmowano orszak poczęstunkiem.

Obietnica 

Obecnie chyba już nikt nie wierzy w czarodziejską moc majowych, zielonych gałęzi, ale mimo to w imię tradycji, w niektórych zagrodach wiejskich, jak i w miejskich domach i kościołach, pojawiają się dekoracje z brzozowych gałązek oraz dzbany ze świeżym tatarakiem. 

W wielu miejscowościach ludzie gromadzą się przy kapliczkach na nabożeństwach, a kiedy przychodzi dzień Zielonych Świąt przyozdabiają je obficie. Nierzadko odnawiają i przywracają im dawny blask. A tak na marginesie, kto z was nie „uskubnie” choć małej gałązki z ołtarza w Boże Ciało. Ja robiłam to od dziecka i nadal czekam aż procesja przejdzie i szargam gałązkę.

Wracając do tego, co przypomina Kościół Pięćdziesiątnica jest wypełnieniem i zakończeniem okresu wielkanocnego. I zgodnie z obietnicą, po wywyższeniu Chrystusa na drzewie krzyża, posłany zostaje Duch Ojca i Syna, by prowadził dalej dzieło Jezusa.

Tekst Arleta Wencwel-Plata

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!