TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 21 Października 2019, 12:22
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Święte i nienaruszalne

Święte i nienaruszalne


Życie to dar Pana Boga i dowód Jego błogosławieństwa, ale też znak ludzkiego zaufania, miłości i odwagi. Wśród różnych intencji, jakie towarzyszą naszej modlitwie, dołączamy i tę, by młodzi małżonkowie w naszej Ojczyźnie jeszcze szerzej otworzyli się na życie, by poczuli się zaproszeni do współpracy z Bogiem, do dzielenia się otrzymaną miłością – mówił bp Piotr Sawczuk, który przewodniczył pierwszoczwartkowej modlitwie u św. Józefa.

Kolejne spotkanie pierwszoczwartkowe w intencji obrony życia wpisało się w czas wakacyjny. Jednak trzeba pamiętać, że ten czas nie zwalnia nas od modlitwy, co więcej warto by było, a nawet trzeba zabrać Boga ze sobą. Nie zawsze tak bywa, na wakacjach zapomina się o niedzielnej Mszy św., o modlitwie. Pierwszoczwartkowe spotkania modlitewne u stóp św. Józefa nie mają wakacji. Wierni gromadzą się każdego miesiąca, by powierzać wielkiemu orędownikowi to, co najcenniejsze - ludzkie życie.
Dar zmieniający historię
Nawiązując do tematu spotkania, które brzmiało: „Życie ludzkie jest święte i nienaruszalne”, rozważano słowa zaczerpnięte z przemówienia papieża Franciszka z dnia 25 maja 2019 roku: „Każde dziecko, które zapowiada się w łonie matki, jest darem zmieniającym historię rodziny: ojca i matki, dziadków i rodzeństwa… to dziecko potrzebuje tego, by je przyjąć, kochać i leczyć – zawsze”. Jak wielkim darem jest życie nikomu mówić nie trzeba. Media co chwilę mówią o wypadkach drogowych, o zdarzeniach losowych, w których giną setki ludzi, a w tym i dzieci. Docierają do nas wiadomości o zbrodniach dokonywanych na dzieciach, nawet tych najmniejszych. Okrutne jest to, kiedy matka znęca się nad swoim dzieckiem choćby dlatego, że przeszkadza jej jego płacz. Kiedy pozwala, by inni krzywdzili dziecko, które ona wydała na świat. Coraz więcej jest takich przypadków, a przecież te dzieci są niewinne. A z drugiej strony ilu jest ludzi, którzy na taki skarb czekają latami. Ilu jest rodziców, którzy walczą o kolejny dzień życia dla swego maleństwa. Ilu z nich ma chore dziecko, któremu oddali by wszystko, by tylko mogło normalnie żyć. I właśnie jako przykład kochających, troskliwych i oddanych całym sercem rodziców zaproszono na lipcowe spotkanie panią Annę i Bogdana Michalskich. Przyjechali oni ze swym czteroletnim synem Wojciechem. W rozmowie z ks. prał. Leszkiem Szkopkiem opowiedzieli o ich codziennym życiu i zmaganiu się z chorobą dziecka. Mama chłopca pracuje zawodowo, a tato zrezygnował z pracy na rzecz opieki nad synkiem. - Wojtek urodził się w 2015 roku. Całą ciążę byłam prowadzona przez lekarza bardzo profesjonalnie, ciąża - mówiąc kolokwialnie - przebiegała książkowo. Jednak kiedy odeszły wody płodowe, okazało się, że są zainfekowane i musiało nastąpić cesarskie cięcie– zdradziła mama Wojtusia, dodając że ten sposób przyjścia na świat okazał się zbawienny dla życia maluszka. - Wojtek urodził się z przepukliną oponowo-rdzeniową. Wygląda to tak, że cała wiązka nerwów wychodzi na zewnątrz kręgosłupa. Na plecach tworzy się bańka z płynem oponowo-rdzeniowym. I przy porodzie naturalnym mogłoby dojść do pęknięcia tego worka – wyznała mama Wojtusia, podkreślając jeszcze raz, że taki a nie inny poród był w danym momencie najlepszym rozwiązaniem. Tato chłopca natomiast mówił o prognozach lekarzy na temat stanu ich pociechy. Twierdzili, że może on być warzywkiem i że z tego dziecka nic nie będzie. Co więcej mówili, że 70 % dzieci z przepukliną jest porzucane w szpitalu zaraz po urodzeniu. - Pierwsze doby jego życia były ciężkie, operacja goniła operację i to było trochę przerażające, ale nie poddaliśmy się – dodała pani Anna. Dzisiaj patrząc na inne dzieci cierpiące na różne choroby mówią, że ich problem to nie jest problem. Wojtuś nie może chodzić, jeździ na wózku inwalidzkim, wszystko trzeba przy nim zrobić. Ale jego spryt, żywiołowość i otwartość na innych, na życie mogli obserwować wszyscy zgromadzeni w świątyni. Wojtuś śmigał po kościele, nawiązywał znajomości.
Z Jezusem za rękę
- Trzeba trzymać się ręki Jezusa: to bardzo ważna podpowiedź św. Józefa z Kalisza. Trzymać się z ufnością, mając Ewangelię za codzienną instrukcję, a krzyż za źródło nadziei na zbawienie, ale i siły na zmaganie się z codziennością– mówił bp Piotr Sawczuk w homilii, wskazując na obraz św. Józefa Kaliskiego, z którego płynie przesłanie, że należy trzymać się Jezusa. - Na łaskami słynącymi obrazie św. Józef nie jest sam. Można nawet powiedzieć, że wcale nie jest najważniejszy. Jest wpisany w Świętą Rodzinę, a pozostaje też w blasku i mocy Świętej Trójcy. Jest z Nią złączony przez Jezusa, którego mocno trzyma za rękę – zauważył kaznodzieja.
Dalej zaznaczył, że z ludzkiej obserwacji wnioskujemy, że św. Józef strzeże Jezusa, by się nie zgubił, ale Objawienie Boże mówi, że jest dokładnie odwrotnie. To Jezus strzeże Józefa, i strzeże nas wszystkich, byśmy się nie zgubili. - Ten uścisk daje gwarancję bezpieczeństwa duszy, gdy świat zechce na wytrącić z równowagi – zaakcentował bp Sawczuk.
Natomiast odwołując się do Ewangelii (Mt (9, 1-8), w której Chrystus uzdrowił paralityka, odpuścił mu grzechy, choć przyjaciele, którzy go przynieśli, chcieli uzdrowienia ciała, a Jezus uwolnił jego duszę, ksiądz biskup zaznaczył, że ważniejsze jest przebaczenie win. – Jak ważna jest wrażliwość sumienia, wzajemna pomoc i ofiarowanie daru przebaczenia w codziennym życiu rodzinnym i małżeńskim. To przecież jedna z twarzy prawdziwej miłości. Nie da się zbudować i utrzymać wspólnoty bez przebaczenia. Nie da się dobrze wychować dzieci bez przebaczenia – zaznaczył hierarcha. - Grzech zatruwa życie, niszczy międzyludzkie relacje. Jest gorszy i bardziej niebezpieczny niż paraliż ciała, niedołęstwo czy choroba – dodał ks. bp Sawczuk.
W dalszej części homilii zauważył, jak wielką rzeczą są comiesięczne modlitwy w Sanktuarium św. Józefa, intencje, w jakich gromadzą się wierni w ten szczególny dzień. - Dzisiaj naszą intencją obejmujemy młodych małżynków w naszej ojczyźnie by jeszcze szerzej otworzyli się na życie, by poczuli się zaproszeni do współpracy z Bogiem, do dzielenia się otrzymaną miłością – zaznaczył ks. bp Sawczuk, zauważającym przy tym, że polskie państwo robi ostatnio bardzo dużo, aby stworzyć rodzinom jak najlepsze warunki do życia, do rozwoju. Widzimy to i doceniamy. Oby w ślad za prorodzinną polityką instytucji państwowych, w jeszcze większym stopniu szła też zmiana ludzkiej świadomości, odkrywanie piękna małżeńskiego i rodzinnego powołania.
– Niech wstawiennictwo św. Józefa pomoże nam zrobić następny krok na drodze prawnej ochrony życia poczętego i wszystkich zapali prawdziwą, ofiarną miłością – mówił ks. bp Sawczuk wskazując jednocześnie na fakt, że niestety są i tacy ludzie, którzy z różnych powodów nie są gotowi na przyjęcie swego poczętego dziecka. I gdy tylko badania prenatalne wskażą na możliwość wystąpienia u dziecka jakiejś wady, popadają w prawdziwą panikę i czasem podejmują złe decyzje, szukając przy tym usprawiedliwienia w przepisach ułomnego prawa .
Pod koniec Mszy św. biskupi, kapłani i wierni zebrani w kaliskiej bazylice zawierzyli św. Józefowi rodziny i dzieci nienarodzone. Na zakończenie głos zabrał ks. bp Edward Janiak, który podziękował rodzicom wychowującym chore dzieci, otaczając je ogromną miłością i troską.

Arleta Wencwel

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!