TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 11 Sierpnia 2020, 00:04
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Średniowieczna kronika II wojny światowej

ŚREDNIOWIECZNA KRONIKA II WOJNY ŚWIATOWEJ

Mija właśnie kolejna rocznica wybuchu II wojny światowej, największej traumy w historii cywilizacji. Nie chcę jednak w związku z tym przywoływać kolejnych wrześniowych wspomnień świadków tamtego wydarzenia. Chcę natomiast napisać o bezprecedensowym, pochodzącym z VIII wieku proroctwie św. Otylii, które tę wojnę zapowiada. Przepowiednię alzackiej świętej wydobyli z mroków zapomnienia alianccy żołnierze wyzwalający spod hitlerowskiej pożogi zachodnie rubieże ówczesnej III Rzeszy. Składają się na nie dwa listy, które owa Święta Zakonnica napisała do swego młodszego brata Hugona, księcia Alzacji.

„Posłuchaj mój bracie – pisała Otylia. – Widziałam terror w lasach i w górach. Strach obezwładniający ludzi w taki sposób, o jakim nigdy wcześniej nie słyszano w żadnej części świata. Nigdy wcześniej nikt nie dawał świadectwa tak upiornych nieszczęść”. Na pierwszy rzut oka, stwierdzenie Otylii, że widziała terror w lasach i górach, wydaje się mało intrygujące i ogólnikowe. Tymczasem gdy głębiej zastanowimy się nad zbrodniami hitlerowców owe prorocze lasy i góry, nabiorą konkretnych znaczeń.
Dwanaście kilometrów od mojego domu rozciąga się las zwany kazimierskim, od pobliskiej miejscowości Kazimierz Biskupi. W lesie niszczeje niepozorny pomnik upamiętniający tragedię miejscowych Żydów. Na początku wojny przywieziono ich tutaj ciężarówkami. Rozkazano wykopać głębokie i szerokie doły, a następnie wsypać na ich dno ogromne ilości niegaszonego wapna i wskakiwać do środka. Gdy pierwszy dół zapełnił się dziesiątkami przerażonych ofiar, hitlerowcy wpuścili do dołów wodę z gumowych węży. Zetknięcie wody z wapnem spowodowało, że to drugie natychmiast zaczęło się lasować, a ściśnięci w swej przyszłej mogile Żydzi, w mgnieniu oka zaczęli gotować się żywcem. W lesie były również dzieci. Krótko później mogiły zasypano. 40 km od mojego miasta, w lesie, we wsi Chełmno, pochowano w wielkich, zbiorowych grobach Żydów, którzy jako pierwsi w Europie, zostali zagazowani przy użyciu Cyklonu B. Do tego lasu przyjechał krótko później świeżo upieczony komendant Auschwitz – Rudolf Höss. Lasów, o których pisze św. Otylia nie musimy szukać daleko. Jest ich całe mnóstwo. Podobnie ma się rzecz z górami. Wystarczy wymienić choćby kopalnię uranu w Sudetach, w której pracowali bez żadnej ochrony więźniowie obozów koncentracyjnych. Wystarczy wspomnieć tajemne laboratoria w Górach Sowich, w których pracowano nad bombą atomową. Z jej stworzeniem, produkcją i użyciem Hitler wiązał ogromne nadzieje. Przecież to właśnie dzięki słynnej wunderwaffe miał stać się panem świata.

Antychryst znad Dunaju
„Nadchodzi czas, kiedy Germanie będą nazywani najbardziej miłującym wojnę narodem świata – zapowiadała Otylia 1200 lat (!) przed narodzinami Adolfa Hitlera. - Ten czas wypełni się, kiedy z łona germańskiego narodu wyjdzie straszliwy niszczyciel, który rozniesie po świecie wojenną pożogę. Żołnierze będą go nazywać Antychrystem. Będzie on przeklinany przez tysiące matek, które nad stratą swoich dzieci będą lamentować niczym biblijna Rachela. Nie znajdą one pocieszenia, bo ich domy zostaną na zawsze zniszczone. Niszczyciel przyjdzie na świat w krainie Dunaju. Będzie wyróżniał się spośród pozostałych. Wojna, którą wznieci będzie najokrutniejszą jaką człowiek zdołał kiedykolwiek wywołać. Jego wojowników będzie widać wszędzie. Będą nosić pochodnie w rękach, a w ich hełmach odbijać się będzie światło ognia. Nikt nie zdoła zliczyć okrucieństw, których dokonają”.
Jest taki popularny zapis filmowy z Niemiec lat trzydziestych, na którym widać przemawiającego do tłumów żołnierzy Hitlera. Jego oczy płoną gniewem. Ręce, którymi gestykuluje poruszają się gwałtownie i bez cienia płynności. Pięści zaciskają się teatralnie. Hitler wrzeszczy do stojącego przed nim mikrofonu. Pluje na mównicę. Żołnierze w stalowych hełmach trzymają zapalone pochodnie i krzyczą co chwila „Sieg heil!” Poza tym Adolf Hitler urodził się w austriackiej miejscowości Branau am Inn, leżącej bardzo blisko Dunaju. Nad Dunajem też wyrastał, a w młodości próbował swoich sił jako malarz.

Skrzydlaci wojownicy
„Niszczyciel będzie zwyciężał na lądach, morzach, a nawet w powietrzu, ponieważ jego wojownicy będą mieli skrzydła – pisze dalej w swym liście do brata św. Otylia. - Będą oni dokonywać niewiarygodnych ataków z nieba i rozniecać gigantyczne pożary w miastach  różnych części świata”. Wszyscy badacze proroctwa św. Otylii zgadzają się co do tego, że określenie: skrzydlaci wojownicy, można bez wątpienia odnieść do Luftwaffe. A każdemu kto miałby w tej chwili ochotę zauważyć, że ataki Luftwaffe nie objęły całego świata, przypominam, że w VIII w. świat Europejczyków wyglądał zupełnie inaczej niż dziś. Rozciągał się zaledwie nieco poza Europę. Nawet wykształceni ludzie nie byli świadomi jak wielka jest Afryka czy Azja.

Niemki przeciwko Hitlerowi
A na koniec ciekawostka. Przepowiednia Otylii zawiera bardzo szczegółowe wątki, które na pierwszy rzut oka wydają się zupełnie abstrakcyjne, tymczasem już po głębszej analizie historii II wojny światowej okazują się dodatkowym dowodem na to, że proroctwo w żadnym wypadku nie mogło być przypadkowe. „Druga część wojny będzie nazwana okresem dominacji – pisze Otylia. – Będzie to czas pełen nieoczekiwanych wydarzeń, od których zatrzęsie się ziemia. W wojnie będzie wówczas walczyło dwadzieścia narodów. (…) To nie będzie jeszcze koniec, ale już początek końca. Żołnierze będą ginąć wydzierając innym żołnierzom ich cytadele. Wybuchnie bunt między kobietami z kraju Niszczyciela, będą chciały go zabić”. Św. Otylii zdarzały się drobne pomyłki w kalkulacjach. W jej proroctwach po utracie swych dzieci lamentują, niczym biblijna Rachel, zaledwie tysiące matek. W rzeczywistości śmierć swych synów i córek opłakiwały miliony kobiet. W powyższym cytacie z jej listu do Hugona, czytamy iż w wojnie będzie uczestniczyło dwadzieścia nacji. Być może w pierwszej fazie wojny, przez chwilę było ich dwadzieścia, jednak liczba uczestników II wojny światowej wzrastała bardzo wyraźnie niemal do samego jej końca.
Dużą ciekawostką jest natomiast bunt niemieckich kobiet przeciw Hitlerowi, o którym wspomina powyżej Otylia. Okazuje się, że zdarzenie takie faktycznie miało miejsce w czasie wojny na terenie III Rzeszy. Opisuje je ze szczegółami Theodor N. Thomas w książce Women against Hitler – Christian Resistance in Third Reich. („Kobiety przeciw Hitlerowi – chrześcijańska opozycja w Trzeciej Rzeszy” – przyp. autorki). Wszystko zaczęło się od wojny, którą Führer wypowiedział chrześcijaństwu. „Wiarę w Boga człowiek powinien tracić wraz z utratą mlecznych zębów” – mawiał. Jednak na ile mógł wykorzystywał wartości chrześcijańskie dla umacniania swej władzy i budowania pozytywnego wizerunku. W czasie wojny zamknięto wiele katolickich kościołów w Rzeszy, a całe szeregi kapłanów, którzy odmawiali współpracy z nazistami, bez zbędnej zwłoki wysyłano do obozów koncentracyjnych, a nie rzadko rozstrzeliwano na miejscu. Nieco łagodniejszą politykę prowadzono względem duchownych protestanckich, chyba, że i oni jawnie przeciwstawiali się jedynie słusznej ideologii. Protestanckich pastorów wysyłano na front, ale w parafialnych domostwach zostawały ich żony, które nie zgadzały się na zamykanie protestanckich świątyń na czas nieobecności ich mężów. Zważywszy, że nieobecność ta trwała całymi miesiącami, a i nie rzadko przecież mężowie ginęli na polu bitwy, żony pastorów postanowiły na czas wojny przejąć ich funkcje i prowadzić nabożeństwa. Wywołało to konflikt z władzami, który doprowadził do otwartego buntu. Niemki wyznania protestanckiego zaczęły domagać się od Hitlera respektowania praw i wolności obywatelskich. W ten sposób powstała w Trzeciej Rzeszy  antyfaszystowska organizacja podziemna, która składała się wyłącznie z kobiet.

Aleksandra Polewska

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!