TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 29 Stycznia 2020, 16:58
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Sprawa arcybiskupa Fultona Sheena

Sprawa arcybiskupa Fultona Sheena

Z wielką radością przyjąłem wiadomość, że Stolica Apostolska podjęła decyzję o beatyfikacji amerykańskiego arcybiskupa Fultona Sheena. Ten człowiek zachwycił mnie pięknem swojego nauczania i wielkim przywiązaniem do adoracji Najświętszego Sakramentu. 

W dniu święceń Fulton Sheen przyrzekł, że będzie codziennie praktykował godzinną adorację i tak było aż do ostatniego dnia, rzeczywiście zmarł przed Najświętszym Sakramentem. Nawet swoje teksty, konferencje i homilie pisał w obecności Najświętszego Sakramentu i może dlatego, ci którzy słuchali go, mieli wrażenie jakby przemawiał jeden z Apostołów. Proszę zapoznać się choćby z tą „próbką” przepowiadania i miłości do Jezusa i Kościoła amerykańskiego hierarchy: „Gdybyś zapytał mnie, co znaczy dla mnie Kościół, ciało Chrystusa, odpowiedziałbym: „Wierzę, że jest on świątynią miłości, w której jestem żywym kamieniem, jest świątynią, której kamieniem węgielnym jest Chrystus; jest drzewem życia wiecznego, którego jestem gałęzią; jest on ciałem Chrystusa na ziemi od momentu Jego Wniebowstąpienia, a ja jestem jedną z komórek owego ciała. Dlatego ciało Chrystusa znaczy dla mnie więcej niż sam dla siebie znaczę; jej życie - nazywam ciało Chrystusa nią, ponieważ Biblia nazywa Kościół Jego oblubienicą - jej życie jest bogatsze niż moje, albowiem żyję w jedności z nią, a bez niej posiadam jedynie życie fizyczne. Jej miłości są moimi miłościami; jej prawdy są moimi prawdami; jej umysł jest moim umysłem. Moim największym bólem jest to, że nie służę jej lepiej. Bez niej jestem wykarczowanym pniem, samotną kolumną pośród martwych i zapomnianych ruin. Z nią wyznaję wieczność i nie lękam się. Z jej tabernakulów biorę Chleb Życia, z jej biskupich dłoni - olej, który umacnia, błogosławi i konsekruje; z jej wiecznej lampki czerpię zapewnienie, że Chrystus nie pozostawił nas sierotami”. 

Tak piękne słowa spokojnie można przypisać dowolnemu Świętemu, więc nie zdziwiłem się, że ich autor będzie beatyfikowany, a potem jak grom z jasnego nieba rozeszła się wiadomość, że beatyfikacja została wstrzymana i przełożona na bliżej nieokreślony termin. 

Pragnął kapłaństwa, a nawet biskupstwa

Fulton J. Sheen (właściwie Peter John Sheen) urodził się 8 maja 1895 roku i miał irlandzkie, a więc i katolickie korzenie, ale jego dziadek po przybyciu do USA odszedł od wiary i tak był wychowany, z dala od Boga, ojciec przyszłego Arcybiskupa. Nawrócił się on dzięki swojej drugiej żonie, żarliwej katoliczce Delii Fulton. Ponieważ ich syn, który na chrzcie otrzymał imiona Peter John, wychowany był przez rodziców swojej mamy, więc nazywano go dzieckiem od Fultonów i stąd się wzięło jego przybrane imię, którego później używał. Fulton od najmłodszych lat pragnął zostać księdzem, a nawet biskupem, w domu czymś naturalnym była wspólna modlitwa, Różaniec, czytanie Pisma Świętego, wstąpił więc do seminarium w St. Paul (Minnescota), a następnie obronił doktorat w Waszyngtonie. Po święceniach w 1919 roku wyjechał do Leuven (Belgia), gdzie uzyskał doktorat z filozofii i jako pierwszy Amerykanin uzyskał nagrodę kardynała Merciera za najlepszy traktat filozoficzny. W Rzymie na papieskim uniwersytecie Angelicum uzyskał doktorat z teologii. Wykładał na Katolickim Uniwersytecie Ameryki w Waszyngtonie. Od roku 1930 prowadził audycję radiową The Catholic Hour, której słuchało cztery miliony Amerykanów. Pod wpływem jego nauk nawróciło się wiele osobistości. W roku 1951 został biskupem pomocniczym Nowego Jorku. W latach 1951-57 oraz 1961-68 prowadził cotygodniowy niezwykle popularny program telewizyjny pt. Life is Worth Living („Życie warto przeżyć”). W roku 1966 został biskupem Rochester. Zmarł 9 grudnia 1979 roku, jak wcześniej wspomniałem, w swojej kaplicy przed Najświętszym Sakramentem. Jego proces beatyfikacyjny otwarto w roku 2002, a w czerwcu 2012 roku Benedykt XVI zatwierdził dekret o heroiczności cnót arcybiskupa. Od tego momentu przysługuje mu tytuł Czcigodnego Sługi Bożego. 21 grudnia 2019 roku miała się odbyć jego beatyfikacja, ale się nie odbędzie.

Nie ma łatwo po śmierci

Wygląda na to, że arcybiskup Sheen po śmierci ma znacznie trudniej niż za życia. Do beatyfikacji jak wiemy potrzebny jest jeden cud wyproszony przez wstawiennictwo kandydata na ołtarze. I z tym akurat nie było problemów. W roku 2010 przyszedł na świat mały James Fulton, którego rodzice byli pod wielkim wrażeniem nauczania Sheena znanego z Internetu. Malec urodził się, ale nie oddychał. Dokonano resuscytacji, ochrzczono go z wody i... modlono się powtarzając imię i nazwisko słynnego kaznodziei. Serce chłopca ruszyło po 61 minutach, ale jeszcze większym cudem było to, że później normalnie się on rozwijał. Czternaście lat później, 17 czerwca 2014 roku, Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych zatwierdziła cud. I właśnie wtedy rozpoczęła się batalia sądowa pomiędzy diecezją Peoria, z której pochodzi Sheen, a archidiecezją Nowy Jork, gdzie w katedrze św. Patryka złożono ciało arcybiskupa. Kardynał Dolan z Nowego Jorku odmówił zgody na przeniesienie doczesnych szczątków abp. Fultona J. Sheena do jego rodzinnej katedry w Peorii. Hierarcha uczynił tak wbrew obietnicom swojego poprzednika, kardynała Edwarda Egana. Dopiero w tym roku sąd apelacyjny Nowego Jorku zdecydował, że Joan Sheen Cunningham, bratanica i najbliższa żyjąca krewna Sheena, mająca prawo do jego ciała, może ekshumować szczątki swojego stryja i przenieść z powrotem do Peorii. Co ciekawe, werdykt zapadł w 100. rocznicę święceń kapłańskich Sheena, które odbyły się w katedrze Najświętszej Maryi Panny w Peorii,w której wcześniej przyjął on Pierwszą Komunię Świętą i gdzie ostatecznie ma spocząć zgodnie z wolą swej krewnej i diecezji Peorii. Sprawa miejsca spoczynku zagrażała nawet zakończeniu procesu beatyfikacyjnego, no ale została ostatecznie zażegnana, ale jak się ponownie okazało, arcybiskup Fulton Sheen nadal nie ma łatwo. Powtórzmy więc pytanie, dlaczego wstrzymano beatyfikację?

Co wydarzyło się w diecezji Rochester?

Jak się wydaje, tym, który zaapelował o wstrzymanie beatyfikacji, jest obecny biskup Rochester, Salvatore Matano. Oto co można przeczytać w stanowisku opublikowanym przez tę diecezję: „(...) Przed ogłoszeniem beatyfikacji, diecezja Rochester za pośrednictwem nuncjusza apostolskiego przekazała diecezji Peoria oraz Kongregacji Kultu Świętych dokumentację wyrażającą niepokój dotyczący kontynuacji procesu beatyfikacyjnego arcybiskupa Sheena bez dodatkowego zbadania jego roli w przydzielaniu kapłanów (do parafii). Nie istnieją skargi przeciw arcybiskupowi Sheenowi, które dotyczyłyby jego osobistego, niewłaściwego zachowania i w tej kwestii nie zostały poczynione żadne insynuacje (...)”. Dokument nie wyjaśnia więc o co dokładnie chodzi, ale zdaniem ks. prałata Jamesa Kruse, zaangażowanego w proces beatyfikacyjny w diecezji Peora, problemem jest sprawa ks. Gerarda Guli. W 1960 roku złożono na niego skargę w związku z nadużyciami seksualnymi względem osób dorosłych w diecezji Wheeling-Charleston. W 1963 roku ks. Guli zamieszkał na terenie diecezji Rochester, by zająć się chorymi rodzicami. W 1966 roku ordynariuszem Rochester został abp Sheen. Obecnie w mediach pojawiły się doniesienia, jakoby abp Sheen miał wyznaczyć ks. Guli zadania duszpasterskie, ale żadne dokumenty tego nie potwierdzają, a i sam ks. Guli, który żyje i ma 95 lat twierdzi, że nie był tam zatrudniony. Jednakże w 1969 roku, niedługo po tym, jak Fulton Sheen opuścił Rochester, jego następca, biskup Hogan, przydzielił księdza Guli do jednej z parafii, gdzie ów został oskarżony o ponowny przypadek molestowania seksualnego starszej kobiety, aresztowany i przeniesiony do stanu świeckiego. 

A może w Nowym Jorku?

Według innych źródeł powodem zawieszenia na czas nieokreślony beatyfikacji jest oświadczenie byłego księdza Roberta Hoatsona z 2007 roku, w którym zapewnił, że niedoszły błogosławiony jako biskup pomocniczy archidiecezji nowojorskiej (1951 - 66) ukrył przypadek wykorzystania dorosłej kobiety przez duchownego. Według niego przestępstwa te trwały ponad 10 lat, a bp Sheen miał nawet być ich przypadkowym świadkiem w Kurii nowojorskiej i nic nie zrobił. Hoatson został usunięty ze stanu kapłańskiego w 2011 roku, a obecnie kieruje organizacją Road to Recovery (Droga do odrodzenia), która pomaga ofiarom wykorzystywania seksualnego przez księży oraz wspiera zmiany w nauczaniu i dyscyplinie Kościoła dotyczących duchowieństwa.

Co z tego wszystkiego wyniknie? Wydaje się, że kwestie te musiały być dokładnie sprawdzone podczas procesu beatyfikacyjnego, ale może ostrożność amerykańskich hierarchów bierze się z faktu, że prokurator generalny stanu Nowy Jork (na terenie którego leży diecezja Rochester) przygotowuje obecnie własny raport dotyczący przypadków pedofilii oraz jej tuszowania. W stanie Nowy Jork zawieszono na rok przedawnienia spraw o molestowanie i wpłynęło wiele nowych oskarżań. Prawdopodobnie bp Salvatore Matano obawia się, że publikacja raportu prokuratury mogłaby się zbiec w czasie beatyfikacją abp. Sheena i w przypadku, gdyby pojawiło się w nim nazwisko Błogosławionego wybuchłby skandal. 

Cóż, jak napisał jeden z amerykańskich komentatorów, albo kolejny duchowny zostanie zbrukany przestępstwami seksualnymi, albo świętość abpa Fultona Sheena rozbłyśnie jak słońce. Bardzo bym chciał, żeby prawdziwa okazała się ta druga opcja. 

Tekst ks. Andrzej Antoni Klimek

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!