Spoglądając zza przyłbicy na usta premiera, czyli u nas w ciemnogrodzie
Witajcie, moi drodzy, wziął sobie człowiek kilka tygodni urlopu, a w międzyczasie tyle się wydarzyło, że poprosiłem naczelnego, aby dał mi ze dwie strony więcej, ale nic nie ugrałem… Cóż, trzeba się będzie streszczać.
Zacznę od super mega radosnej informacji! Może pamiętacie, jak kilka tygodni temu ubolewałem, że ważna dla mnie firma produkująca filmy Warner Bros. miała zostać wykupiona przez Netflixa? Otóż ostatecznie Netflix zrezygnował z walki o przejęcie tej firmy, ustępując miejsca Paramount Skydance. Dyrektorem generalnym tej ostatniej jest hołdujący wartościom konserwatywnym David Zaslav, co oznacza, że Warner nie stanie się kolejną tubą propagandową lewicowo-liberalnych absurdów. Osobiście czuję się uspokojony i z popcornem w dłoni oczekuję na nowe filmy, a także na rozwój sytuacji w… polskiej telewizji TVN, która przez powyższą transakcję również trafia pod kontrolę osobistych przyjaciół Donalda Trumpa. Niektórzy oczekują, że jej prezenterzy zaczną się witać z widzami słowami „Szczęść Boże”, ale ja nie szedłbym tak daleko ;)
Skoro już się pojawił Donald Trump (który pewnie „maczał palce” w rezygnacji Netflixa z zaplanowanego dealu) to wiele wskazuje na to, że amerykański polityk zwariował pakując się w wojnę z Iranem, a właściwie pozwalając się wpakować w tę wojnę przez Izrael. Ciągle się zastanawiam, co takiego jest między Izraelem a USA, że żaden prezydent nie potrafi tak naprawdę postawić się swojemu mniejszemu sojusznikowi? Znaczy jeden był, co się postawił, Kennedy („nie” dla bomby atomowej dla Izraela), ale potem zastrzelono go w słynnym zamachu… Może to o to biega? W każdym razie obecna sytuacja jest najlepszą ilustracją powiedzenia, że ogon merda psem, a nie odwrotnie. Ale wojna zawsze jest tragedią, więc tu postawimy kropkę.
Z dziennikarskiego obowiązku wspomnijmy o kolejnym kuriozum zafundowanym nam przez Parlament Europejski. Po raz drugi odbyło się tam głosowanie nad poprawką, która miała określić, że „tylko biologiczna kobieta może zajść w ciążę”. Rzecz wydawać by się mogła oczywista, nad czym tu dyskutować, ale Parlament Europejski… odrzucił tę poprawkę! 233 europosłów głosowało przeciw tej oczywistości, wśród nich wielu posłów z Polski w tym… lekarze i byli ministrowie zdrowia. Tu już nawet nie ma się z czego śmiać, szczerze mówiąc, pojawia się jednak pytanie, do czego jeszcze oni mogą być zdolni? Bo skoro takie rzeczy nie są oczywiste, to dlaczego się czepiać płaskoziemców?
A teraz wróćmy na nasze podwórko krajowe, a konkretnie do wywiadu, jakiego udzieliła Pierwsza Dama telewizji TVN. Trzeba pogratulować pani Marcie, że nie wahała się pójść do telewizji zdecydowanie je nieprzychylnej, a jeszcze bardziej trzeba jej pogratulować, że zachowała się tam jak zwyczajna kobieta nie wytrenowana do medialnych wypowiedzi. Zabrzmiała niesłychanie autentycznie, nawet jeśli – choćby ja – nie w każdym elemencie trzeba się z nią zgadzam. A jednak burza jaka się rozlała po mediach przeszła wszelkie oczekiwania. Co ciekawe, główny atak nastąpił z pozycji powiedziałbym feministycznych. I tak felietonistka z ul. Czerskiej od pana Michnika, niejaka Natalia Waloch pisząca w „Wysokich Obcasach” pozwoliła sobie na następujący komentarz: „Jako feministka rzadko radzę kobietom, by zamilkły. Dziś robię wyjątek. (…) Marta Nawrocka prawdopodobnie byłaby w stanie wypaść dużo lepiej, gdyby pozwolono jej być sobą: dziewczyną z gdańskiego blokowiska. Potwierdziła przede wszystkim to, co wiele osób przeczuwało: że Pałac Prezydencki to za wysokie progi dla ludzi takich jak państwo Nawroccy”. Co za tupet!
Ale to jeszcze nic, bo niejaka pani Manuela Gretkowska, ponoć pisarka, tak się wysłowiła: „Wstawili ją do scenografii kapiącej złotem, ustrojonej kwieciem jakby nie było innego kadru z pałacu tylko kaplica pogrzebowa w Las Vegas. Pięknie się to komponowało z jej hobby: oprócz rodziny lubi poświęcać czas strzelaniu, nie biciu po mordach w ustawkach. Szacun. Nadawałaby się na ochroniarkę prawdziwej pary prezydenckiej – Trzaskowskich, a jeszcze lepiej Anne Appelbaum z mężem. (…) Ktoś jednak postanowił ocieplić wizerunek prezydentowej. Tylko dlaczego słomą? (...) W głowie prezydentowej głębsze myśli się raczej nie kłębią, nie jest Lecem z Myśli nieuczesanych. Więcej czasu niż przygotowanie intelektualne zajęło maskowanie tego czesaniem i prasowaniem jej włosów, żeby się nie ruszały, gdy zarzucała nerwowo głową, łowiąc nią coś sensownego. Niestety nic tam nie wpadło. Trema wywaliła korki i występ pomylił się Marcie N. z teleturniejem, poprosiła o następny zestaw pytań. Wygrała pałac, padła na prestiżu.
Dudowa nie była pierwszą damą. Była niemym mimem głupoty męża. Nawrocka też nie jest pierwszą damą tylko 0, zerówką. Przed nią dopiero szkoła mówienia, zachowania, reprezentowania narodu. Melania pytana w filmie o ulubioną piosenkę wybrała przebój autorstwa pedofila – Michela Jacksona. Marta żyje w Polsce, zapytano ją więc w wywiadzie TVN-u o ulubionego bohatera. Wybrała papieża tuszującego pedofilię i przestępstwa seksualne. Co jest z tymi kobietami? Bycie żoną przestępcy i chama zabiera rozum?”
Wierzcie mi, że zaoszczędziłem wam najbardziej wulgarnych fragmentów wypocin pani Gretkowskiej, która przypomnijmy, wsławiła się tym, że w roku 2007 założyła Partię Kobiet. No i ta Partia Kobiet najpierw opublikowała zdjęcie grupowe swoich najbardziej prominentnych członkiń prezentujących się tak, jak je Pan Bóg stworzył (nawet jeśli im się wydaje, że Pana Boga nie ma), czyli w stroju Ewy, no dobra powiedzmy wprost: nago. Po czym wzięła udział w wyborach do parlamentu uzyskując znakomity wynik 0,78% wszystkich oddanych głosów. Więc jeśli pani Manuela chce kogoś nazywać „zerem”, to doradzam opamiętanie, a może raczej pamięć. Tak to widzicie feministki walczyły, „żeby kobieta mogła wybrać życie, jakie chce i mówić co chce. Nawet jeśli się w 100 proc. z tymi poglądami nie zgadzają”, a tu wyszło szydło z worka, jakie z nich feministki.
Miejsce mi się kończy, a przecież nie mogę nie wzruszyć się słowami Radosława Sikorskiego, ministra spraw zagranicznych, który wyraził dumę z wyników naszych sportowców. Nie nie, nie Polaków, ale sportowców z Unii Europejskiej, którzy podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich zdobyli łącznie najwięcej medali, bo aż 143! Prawda jaki sukces? Coś wspaniałego. Jesteśmy najlepsi! Do boju Unio! Unia! Unia! Unia! Natomiast my Polacy, to powinniśmy głównie startować w turniejach rycerskich, bo tak się do nas, w tym do mnie, który mam wielkie wątpliwości co do pożyczki SAFE, raczył zwrócić pan Premier: „Postaram się to wytłumaczyć najprościej, jak potrafię. Patrzcie mi na usta - 20 miliardów, tylko dla tej huty. Stalowa Wola, Podkarpacie, Polska. Dotarło, zakute łby?”
Pleban ze wsi
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!