TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 30 Sierpnia 2025, 17:19
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Solidarni z poszkodowanymi

Solidarni z poszkodowanymi



Minęły prawie dwa miesiące, a skutki trąby powietrznej, która przeszła 17 lutego nad miejscowościami naszej diecezji usuwane są po dzień dzisiejszy. Wystarczyło kilka minut, by tylko w Dobrzycy, w powiecie pleszewskim, 100 budynków mieszkalnych, gospodarczych czy inwentarskich zostało uszkodzonych. O wsparcie duchowe i materialne dla poszkodowanych zaapelował biskup kaliski Damian Bryl i już w niedzielę, 27 lutego odbyła się zbiórka.

Minęły prawie dwa miesiące, a skutki trąby powietrznej, która przeszła 17 lutego nad miejscowościami naszej diecezji usuwane są po dzień dzisiejszy. Wystarczyło kilka minut, by tylko w Dobrzycy, w powiecie pleszewskim, 100 budynków mieszkalnych, gospodarczych czy inwentarskich zostało uszkodzonych. O wsparcie duchowe i materialne dla poszkodowanych zaapelował biskup kaliski Damian Bryl i już w niedzielę, 27 lutego odbyła się zbiórka we wszystkich parafiach diecezji.
Fundusze zebrane za pośrednictwem Caritas zostaną przekazane potrzebującym pomocy. I jak poinformował ks. kanonik Piotr Kowalek, dyrektor Caritas Diecezji Kaliskiej, zostało zebranych ponad 351143,00 zł. Ks. Kowalek wyrażając ogromną wdzięczność wszystkim ofiarodawcom za ich wsparcie bliźniego zaznaczył, że pomoc finansową otrzymają poszkodowani zarówno z Dobrzycy, gdzie żywioł wyrządził największe szkody, jak i z pozostałych miejscowości takich jak: Błaszki, Sośnica, Goliszew, Słupia pod Bralinem, Gruszczyce i Goszczanów, które dotknęła tragedia wichury.


Z wizytą w Dobrzycy
Będąc w Dobrzycy trudno wyobrazić sobie, że w tak spokojnej i malowniczej miejscowości doszło do tak traumatycznych przeżyć. Straty szacuje się na dziesiątki milionów złotych. Jedyne co cieszy i co powtarzają mieszkańcy: Bogu dzięki, że nikomu nic się nie stało. Jak wspomina jedna z mieszkanek ulicy, gdzie było epicentrum przechodzącej trąby powietrznej, w tym chaosie, nie było słychać żadnej karetki pogotowia, która by musiała przyjechać do poszkodowanej osoby.
- Obudził mnie hałas. Był to straszny huk jakby bomba wybuchła, jakby wystrzeliła w okno. Wyskoczyłam z łóżka na równe nogi, ale upadłam potem na podłogę. Pierwsze co pomyślałam to, że się pali, że trzeba uciekać. Widziała m tylko straszny wir – wspomina 94 letnia mieszkanka Dobrzycy. Z tamtego poranka zapamiętała jeszcze, że pojawił się strażak, którego poprosiła o pomoc, by jej pomógł wyjść z domu. Pozostała na miejscu przez całe przedpołudnie i dopiero o 15.00 kazali jej opuścić dom na 24 godziny. Pojechała do wnuczki. I jak podkreśla trwało to kilka sekund, jednak trauma pozostanie na całe życie.
Natomiast pani Józefa z domu obok, wspominając ten feralny poranek, mówi że przebudziła się nie wiedząc co jest grane. - Stanęłam na środku pokoju, zobaczyłam wielki błysk po czym zgasło światło i nastała okropna cisza. Pomyślałam, że to piorun uderzył. Kiedy się uspokoiło, przez okno widziałam światło latarek, to byli sąsiedzi, którzy wyszli zobaczyć, co się wydarzyło – mówi ze łzami w oczach pani Józefa, dodając, że wszędzie leżały części dachów, u sąsiadki spadł balkon i nie można było do niej wejść. - Było wtedy bardzo ciemno i dopiero kiedy zaczęło się rozwidniać oczom naszym ukazał się ogrom zniszczeń. Bogu dziękować, że nikomu nic się nie stało, bo przecież ludzie byli wtedy w domach, spali – mówi pani Józefa. W innym domu, jak opowiadali mi ludzie, wszystko pospadało ze ścian z wyjątkiem obrazka - pamiątki z I Komunii Świętej. A wnuczek po przebudzeniu zobaczył nad sobą niebo, po prostu wichura zabrała cały dach z tego domu. W innym domu belka, która wbiła się do wnętrza, przeleciała nad łóżkiem dziecka blokując wejście do jego pokoju.

Braterska pomoc
Jak powtarzają wszyscy, począwszy od mieszkańców po władze samorządowe, w tym trudnym doświadczeniu widać było wielką solidarność. Sąsiedzi pomagali sobie nawzajem w porządkowaniu „bałaganu”, który pozostawiła wichura. Ponadto wiele firm, jak i instytucji zaangażowało się w pomoc.
- Po podsumowaniu strat w Sośnicy i Dobrzycy, możemy powiedzieć, że ucierpiało ponad 100 gospodarstw domowych, z tego ponad 60 wystąpiło o pomoc do wojewody. Były to największe uszkodzenia, które kwalifikowały się do udzielenia pomocy. Budynków mieszkalnych było ponad 90 – zaznaczył Jarosław Pietrzak, burmistrz Dobrzycy, podkreślając przy tym, że pomoc ze strony gminy trzeba podzielić na etapy. - Pierwszy etap, to był ten moment bezpośrednio po kataklizmie. Wtedy zostało uruchomione zarządzanie kryzysowe. Na pierwszym miejscu była troska o mieszkańców, by nikomu nie stała się krzywda, gdyż w niektórych domach byli jeszcze ich mieszkańcy. W godzinach popołudniowych zostali oni ewakuowani – podkreślił burmistrz Dobrzycy. Dalej podjęto decyzję o powołaniu sztabu kryzysowego. Na miejscu zniszczeń w Dobrzycy pracowało wiele służb, jak pogotowie gazowe i energetyczne. Oczywiście największą pracę wykonali strażacy, którzy zabezpieczali dachy.
- Tylko w tym pierwszym dniu w Sośnicy i Dobrzycy pracowało ponad 300 strażaków, przez cały czas mieli oni zapewnione ciepłe posiłki, jak i miejsce na chwilę wytchnienia, ogrzania się – wyjaśnia burmistrz podkreślając, że wielkie podziękowania należą się paniom z Kół Gospodyń Wiejskich, które dbały o wyżywienie również dla poszkodowanych mieszkańców. Jeszcze tego samego dnia, jak podkreślał pan Jarosław, na miejsce zdarzeń zostało wysłanych siedem komisji, które szacowały szkody. Te komisje pracowały od feralnego czwartku po szesnaście godzin dziennie. Pierwszą formą doraźnej pomocy była kwota 6 tysięcy złotych dla każdej poszkodowanej rodziny.
- Ponadto służby wojewody wielkopolskiego, Michała Zielińskiego dostarczały plandeki, którymi zabezpieczane były dachy. Dopiero po kilku dniach zapanował względny spokój i wiedzieliśmy, że wszystko zostało zabezpieczone i nikomu nie będzie padało na głowę. W miarę upływu dni otrzymywaliśmy materiały budowlane, które dostarczaliśmy potrzebującym, były to deski, papy, kozły ocieplenie, cegły itd. Jeden z mieszkańców Dobrzycy, dyrektor dużej firmy budowlanej, załatwił transporty materiałów budowlanych. W czwartym dniu spod Żywca zostały przywiezione kolejne materiały, które były potrzebne. o czym świadczy fakt, że w kilka godzin cały TIR został rozdysponowany – podkreśla burmistrz Dobrzycy, dodając, że jak można zauważyć minęło dwa miesiące, a skutki tamtego kataklizmu są jeszcze widoczne. Nie da się tak szybko wszystkiego usunąć, choć prace trwają nieprzerwanie od czwartku 17 lutego.

 

Tekst i foto Arleta Wencwel - Plata

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!