TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 04 Grudnia 2020, 14:45
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Sny o różańcu

Sny o różańcu

W lutym 1848 roku markiz Roberto d’Azeglio, zaszczycił Oratorium ks. Jana Bosko swoją wizytą. Święty oprowadził go po całym domu. Markiz wyraził swoją aprobatę, jakkolwiek z pewnymi zastrzeżeniami. Określił jako zmarnowany czas poświeconyna odmawianie Różańca.

- Niech ksiądz da spokój z odmawianiem tej staroświeckiej modlitwy 50. „zdrowasiek”, recytowanych jedna po drugiej – rzekł do ks. Bosko. Bardzo mi zależy na tej praktyce – odpowiedział przyszły Święty. – Mógłbym powiedzieć, że legła ona u podstaw mojego instytutu, jestem gotów zostawić wiele innych ważnych spraw, ale nie tę! – podkreślił. A na koniec poinformował markiza, że gdyby to było konieczne byłby gotów zrezygnować z jego cennej przyjaźni, ale nigdy z Różańca.

Wąż i sznur

W październiku wiele mówi się w katolickich mediach o modlitwie różańcowej. Wraca historia tej modlitwy, wiele uwagi poświęca się wielkim czcicielom Różańca, cudom różańcowym, czy świadectwom zwyczajnych osób. W niezwykle bogatej tematyce różańcowej jest jednak wątek, który wciąż pozostaje mało znany, rzec by wręcz można, że ciągle bardzo świeży: natchnione, nieprawdopodobne sny św. Jana Bosko dotyczące Różańca. Oto jeden z nich, który przyśnił się ks. Janowi w wigilię Wniebowzięcia 1862 roku. Ksiądz Bosko razem z chłopcami z Oratorium przebywał w nim na łące graniczącej z domostwem jego brata, w jego rodzinnym miasteczku. Wtedy też pojawiła się przed nim Przewodniczka (tak nazywa Maryję ukazującą się w jego snach) i wskazała ogromnego węża, mającego 7-8 metrów, który znalazł się bardzo blisko nich. Ksiądz wystraszył się i chciał uciekać, ale wówczas Przewodniczka poprosiła go, by został i niczego się nie bał. Sekundę później w jej dłoniach pojawił się sznur.
- Weź ten sznur i trzymaj go mocno – powiedziała wręczając go Świętemu. – Ja wezmę drugi jego koniec i rozciągniemy go nad wężem, a później spuścimy mu go na kark. Księdza Bosko nie przekonywała ta koncepcja. Próbował odwieść Przewodniczkę od tego planu, tłumacząc jej, że to tylko rozjuszy węża, że zaatakuje ich i zagryzie. - Ale Przewodniczka nalegała – opowiadał później ks. Jan. – Zapewniła mnie, że wąż nie uczyni mi żadnej krzywdy i przekonywała mnie tak długo, aż zgodziłem się zrobić to, o co mnie prosiła. Wtedy uniosła sznur i uderzyła nim gada w kark. Wąż podskoczył i odwrócił głowę, chcąc ugryźć to, co go uderzyło, ale został związany jakby w pętlę. - Trzymaj mocno! – zawołała Przewodniczka. – Nie wypuszczaj sznura! I pobiegła przywiązać drugi koniec, który miała w dłoni, do pobliskiego kołka, potem przywiązała początek liny, który trzymałem ja, do kraty w oknie. Tymczasem wąż rzucał się wściekle i tak mocno uderzał głową i swymi silnymi splotami w ziemię, że jego ciało zaczęło się rozdzierać, a jego kawałki rozbryzgiwały się daleko. Po śmierci węża Przewodniczka odwiązała sznur od okna i drzewa, zwinęła go i schowała do skrzynki – kontynuuje opowieść o śnie ks. Bosko. – Po chwili ją otworzyła. Ku zdumieniu mojemu i chłopców, którzy zbiegli się w międzyczasie, zobaczyliśmy, że sznur ułożył się w słowa „Zdrowaś Maryjo”. Przewodniczka wyjaśniła, że wąż przedstawia demona, a sznur modlitwę „Zdrowaś Maryjo”. Nim można pokonać, zwyciężyć i zniszczyć wszystkie piekielne demony – rzekła. Chwilę później oczom ks. Bosko ukazała się bolesna i szokująca scena. Zobaczył młodych ludzi, którzy zbierali kawałki wężowego mięsa, jedli je i zatruwali się. Robił wszystko, by ich powstrzymać, ale bez skutku. Wkrótce mnóstwo z nich leżało na ziemi w krytycznym stanie. Wtedy Święty zapytał Przewodniczkę, czy jest jakieś lekarstwo na zło. Odpowiedziała mu, że tak, że tym lekarstwem jest kowadło i młotek. Ksiądz nie rozumiał, więc Przewodniczka wyjaśniła: Młotek oznacza spowiedź, kowadło Komunię. Trzeba użyć tych dwóch narzędzi.

Salezjanie w Patagonii

Inny sen związany z Różańcem przyśnił się ks. Bosko w 1872 roku i skłonił go do rozpoczęcia apostolatu misyjnego wśród swoich salezjańskich dzieci. - Zdawało mi się, że jestem na dzikiej i zupełnie nie znanej mi ziemi – relacjonuje ów sen Święty. – Zobaczyłem mnóstwo ludzi, byli prawie nadzy. Nietypowej budowy i wzrostu, o dzikim wyglądzie, włosach długich i sztywnych, opaleni i czerniawi, nosili zarzucone na ramiona długie płaszcze ze zwierzęcych skór. Ich broń stanowiły dzidy i proce. Dalej, ks. Bosko opisuje, że ludzie ci walczyli ze sobą, wpadali w ręce europejskich żołnierzy, ginęli. W którymś momencie Święty dostrzegł jak w szeregi barbarzyńców wtopili się ludzie przywodzący mu na myśl chrześcijańskich misjonarzy. Ludzie ci głosili im Ewangelię, jednak barbarzyńcy nie tylko nie chcieli słuchać, ale zaraz zabijali misjonarzy lub ich torturowali. Ks. Bosko patrzył na to wszystko i zastanawiał się jak można byłoby nawrócić tak brutalnych ludzi. Zaraz potem pojawiły się przed jego oczami nowe zastępy ewangelizatorów. Byli to księża i klerycy. Ks. Jan przyjrzał się im i rozpoznał w nich salezjanów. Próbował jednak powstrzymać ich przed zbliżeniem się do dzikich plemion, by podobnie jak ich chrześcijańscy poprzednicy, nie zostali zamordowani. Oni jednak nie dali się zatrzymać. Weszli w tłumy barbarzyńców, a ci ku zaskoczeniu Świętego, odłożyli broń, zaczęli słuchać Ewangelii, uśmiechać się, robić miejsce salezjanom. Widok ten zaskoczył Świętego. Nie rozumiał dlaczego wcześniejsi ewangelizatorzy zginęli, a salezjanie nie tylko żyją, ale i znaleźli posłuch wśród dzikich. Przyjrzał się swym współbraciom uważniej i dostrzegł wtedy, że każdy z nich trzymał różaniec i modlił się na nim. Zrozumiał, że modlitwa różańcowa odmieniła serca i uszy barbarzyńców. Co ciekawe, ks. Bosko myślał początkowo, że barbarzyńcy z tego snu to mieszkańcy Etiopii albo dalekiej Azji. Dopiero w 1874 roku, kiedy otrzymał naglące zaproszenia, aby wysłać salezjanów do Argentyny, zrozumiał, że dzicy widziani przez niego we śnie, zamieszkiwali, nieznaną prawie wówczas światu – Patagonię.

Aleksandra Polecka Wianecka

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!