TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 08 Marca 2021, 11:03
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Służebnica niewidomych

Służebnica niewidomych

W wieku 22 lat zupełnie straciła wzrok. Własną ślepotę potraktowała jako wezwanie, by pomagać innym
niewidomym. W październiku 2020 roku papież Franciszek zatwierdził dekret autentyczności cudu
za jej wstawiennictwem, co otworzyło drogę do beatyfikacji.

Róża Maria Czacka, bo o tej niezwykłej matce mowa, pochodziła z arystokratycznego rodu herbu Świnka. Urodziła się 22 października 1876 roku w Białej Cerkwi (obecnie Ukraina), jako szóste z siedmiorga dzieci arystokratycznego małżeństwa Czackich. Była także prawnuczką Tadeusza Czackiego (założyciela Liceum Krzemienieckiego) i bratanicą kard. Włodzimierza Czackiego. Majątek rodziny liczył prawie pięć tysięcy hektarów. Początkowo mieszkała w pałacach, otrzymała gruntowne wykształcenie, mówiła biegle kilkoma językami, grała na fortepianie, ale nade wszystko rodzice przekazali jej solidne fundamenty wiary katolickiej. Niestety jej wspaniałe, jakby się wydawało życie nie było takie beztroskie. Matka Róży była bardzo surową kobietą, a do tego Służebnica Boża od wczesnego dzieciństwa miała problemy ze wzrokiem. Pomimo tego była ciekawą świata, kochającą muzykę dziewczynką.

Życie „w ciemności”
W wieku 22 lat, mimo licznych operacji, młoda arystokratka straciła całkowicie wzrok, jednak swoją ślepotę potraktowała jako wezwanie do zajęcia się innymi niewidomymi, do czego zachęcił ją również jej lekarz. Chcąc poznać metody pracy z osobami niewidomymi, sama będąc już niewidomą, wiele podróżowała. Była w Szwajcarii, Niemczech i Francji, gdzie poznała najnowocześniejsze metody pracy z tego typu osobami. Kiedy już uznała, że wie wystarczająco w tym temacie, była gotowa do opieki nad ociemniałymi. Szybko nauczyła się alfabetu Braille’a. Wiedząc, jak wielkiego zadania się podejmuje i jakie życie będzie wiodła, bo przypomnijmy, że dotąd żyła w świecie luksusu i elegancji, a teraz czekało ją ubóstwo,. Sama to dostrzegła i mówiła: „Całe życie uczyli mnie nosa zadzierać, a teraz sama muszę uczyć się go spuszczać”.
Dzięki wielkiej determinacji w 1910 otworzyła pierwszy dom dla grupy niewidomych dziewcząt w Warszawie. Rok później założyła w Warszawie Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi, w skład którego wchodziły: ochronka, szkoła powszechna, warsztaty, biblioteka brajlowska oraz tzw. patronat obejmujący na terenie miasta dorosłych niewidomych i ich rodziny. Podjęła się również trudnej pracy, czyli dostosowania alfabetu Braille’a do polskiego systemu fonetycznego. To właśnie dzięki niej dziś we wszystkich szkołach dla niewidomych na terenie Polski uczniowie korzystają z alfabetu Braille’a w polskim wydaniu.


Zakon „ślepej baby”
Na tym jednak nie poprzestała, była bowiem przekonana, że to nie wystarczy, że wezwana jest do czegoś jeszcze większego, czego owocem było powołanie do życia Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża. W maju 1918 roku przyjęła franciszkański habit i została siostrą Elżbietą. Mimo wielu przeszkód nie poddała się, co więcej miała poparcie ówczesnego nuncjusza, a późniejszego papieża Piusa XI oraz metropolity warszawskiego. Pod jej adresem kierowane były niezbyt miłe uwagi, nawet tego typu, że „zachciało się ślepej babie zakon zakładać”, ale ona szła dalej i 1 grudnia 1918 roku zaczęło istnieć założone przez nią Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża. Jego charyzmatem stała się służba ludziom niewidomym i wynagradzanie za duchową ślepotę świata.


Dzieło życia
Obecnie główny ośrodek Towarzystwa znajduje się w Laskach pod Warszawą, na skraju Puszczy Kampinoskiej i żeby tam dotrzeć wystarczy wsiąść w podmiejski autobus z Warszawy i przejść kilkaset metrów. Jednak, gdy w roku 1921 Antoni Daszewski, ziemianin z Lubelszczyzny, ofiarował Róży Czackiej pięć mórg piaszczystej ziemi na skraju Puszczy Kampinoskiej, wszędzie było stamtąd daleko. I jak pisał w swoim tekście o Matce Czackiej Jan Turnau: „Do tramwaju na Powązkach było 13 kilometrów kiepskiej drogi, po której oczywiście żaden autobus nie kursował. Róża wielokrotnie przebywała ją piechotą, a była, pamiętajmy, niewidoma”. Ale to właśnie tam powstało dzieło jej życia.
Dzięki ogromnej pracy, wielkiemu samozaparciu i głębokiej wierze, niewidoma zakonnica stworzyła w Lasach najnowocześniejsze w Polsce centrum pomocy niewidomym. Powstało materialne i duchowe centrum wspomagające ludzi niedowidzących i niewidomych. Było to także miejsce franciszkańskiej duchowości, które przyciągało ludzi poszukujących, miejsce, gdzie cierpienie spowodowane brakiem wzroku, przyjmowane jest z męstwem i pogodą, gdzie na równych prawach współpracują ze sobą osoby niewidome, pracownicy świeccy i siostry zakonne. Obecnie w Ośrodku przygotowuje się do samodzielnego życia ponad 250 uczniów z całej Polski. Zespół specjalistów Wczesnego Wspomagania Rozwoju Niewidomego Dziecka udziela profesjonalnej pomocy ponad 40 dzieciom i ich rodzinom.


Służebnica Krzyża
Laski i kościół św. Marcina, przy którym znajduje się klasztor sióstr Służebnic Krzyża, stały się jednym z ważnych ośrodków inteligencji w warszawskim Kościele. Środowisko zgromadzone wokół Lasek było równoległe i pod wieloma względami podobne do krakowskiego środowiska „Tygodnika Powszechnego”. Ks. Korniłowicz, z którym była jedną z prekursorek katolicyzmu otwartego na inteligencję, mówił o niej: „Dopiero na sądzie Bożym zobaczymy jasno, jakimi to drogami Bóg Matkę prowadził, że z hrabianki Róży Czackiej, która mogła sobie żyć wygodnie i niezależnie, stała się Służebnicą Krzyża, służebnicą niewidomych”. Także jej decyzją Laski „przystąpiły” do Powstania Warszawskiego i w ośrodku zorganizowano szpital polowy, przechowywano broń, prowiant oraz przekazywano informacje. Pod koniec lat 40. XX wieku matka Czacka doznała wylewu, po którym była częściowo sparaliżowana. W 1950 roku, wskutek pogarszającego się stanu zdrowia, przekazała kierownictwo swojej następczyni siostrze Benedykcie. Ostatnie dziesięć lat spędziła w pokoju przylegającym do laskowskiej kaplicy. Modliła się, doradzała i udzielała pociechy. Zmarła 15 maja 1961 roku w opinii świętości. Pochowana została w Laskach. Uroczystościom pogrzebowym przewodniczył kard. Stefan Wyszyński, a dziś może razem z nim zostać wyniesiona na ołtarze.


Do chwały ołtarza
Z inicjatywy Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża, przekonanych o świątobliwości jej życia, poczyniono starania w celu wyniesienia jej na ołtarze. W grudniu 1987 roku kard. Józef Glemp rozpoczął jej proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym i 8 lutego 1988 roku Stolica Apostolska wydała zgodę tzw. Nihil obstat na rozpoczęcie tego procesu. Odtąd przysługiwał jej tytuł Służebnicy Bożej. Po zakończeniu części diecezjalnej akta procesu zostały przekazane Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych do Rzymu, która 3 kwietnia 1998 roku, po zapoznaniu się z tą dokumentacją wydała dekret o jego ważności. Na postulatora generalnego został wyznaczony ks. Sławomir Oder. W 2011 roku złożono tzw. Positio wymagane w dalszej procedurze beatyfikacyjnej, a 9 października 2017 roku za zgodą papieża Franciszka promulgowano dekret o heroiczności jej życia i cnót. Od tej pory przysługuje jej tytuł Czcigodnej Służebnicy Bożej. 27 października 2020 roku Ojciec Święty uznał cud za jej wstawiennictwem, co otworzyło drogę do jej beatyfikacji.

Arleta Wencwel

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!