TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 02 Listopada 2026, 21:32
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Skąd się biorą święci?

Skąd się biorą święci?

Archiwum prywatne o. Szczepana Praśkiewicza OCD
Archiwum prywatne o. Szczepana Praśkiewicza OCD

Kto może zostać ogłoszony świętym? Na jakiej podstawie stwierdza się, co jest cudem, a co nim nie jest? Jakie obecnie toczą się procesy beatyfikacyjne i kanonizacyjne Polaków? Na te i inne pytania odpowiada o. dr hab. Szczepan Praśkiewicz OCD z Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych w Rzymie.

Pracuje Ojciec w Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych, zajmuje się dokumentację związaną z kandydatami na świętych z całego świata. Które historie szczególnie pozostały w Ojca pamięci? 

O. Szczepan Praśkiewicz OCD: Pan Bóg prowadzi każdego świętego inną drogą i żaden ze świętych nie jest kopią drugiego. W moim prawie 30-letnim zaangażowaniu na rzecz promowania kandydatów w ich drodze na ołtarze – od 1998 r. byłem konsultorem Kongregacji (obecnie Dykasterii) Spraw Kanonizacyjnych, a od 2020 r. jestem jej relatorem – najbardziej wzruszyły mnie procesy, beatyfikacje i kanonizacje tych świętych, których znałem osobiście, z którymi dane mi było rozmawiać jak np. św. Jan Paweł II czy św. Teresa z Kalkuty, a potem przyszło mi oceniać heroiczną praktykę ich cnót i wpływ na życie wierzących.  

W mojej pamięci wyryła się nadto sprawa Bartola Logo, beatyfikowanego przez św. Jana Pawła II w 1980 r. i kanonizowanego przed rokiem przez papieża Leona XIV. Opracowywałem Positio, tj. księgę procesową do jego kanonizacji, podziwiając jak on, który w młodości się zagubił, trafił nawet do masonerii, potrafił otworzyć się na działanie łaski i uczynić tyle dobra. 

Kto może zostać ogłoszony błogosławionym albo świętym? Jakie warunki musi spełnić?

Każdy chrześcijanin jest powołany do świętości, co było zawsze aktualne, chociaż odżyło w czasach posoborowych, bo została przypomniana prawda o powszechnym powołaniu do świętości, zakorzeniona w Piśmie Świętym: „świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty” – mówił Bóg do synów Izraela (Kpł 19, 2), a Pan Jezus pouczał: „Bądźcie doskonałymi jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5, 48). Św. Piotr zapraszał pierwotnych chrześcijan, „by w całym postępowaniu stawali się świętymi” (por. 1P 1, 15), w czym wtórował mu św. Paweł pisząc do Tesaloniczan: „Albowiem wolą Bożą jest uświęcenie wasze” (1Tes 4, 3, por. Ef 1, 4).

O tym powszechnym powołaniu wielokrotnie mówił św. Jan Paweł II, który dał nam przykład osobistej świętości życia, pedagogikę świętości uczynił głównym elementem programu duszpasterskiego Kościoła na nasze Tysiąclecie, zachęcał do podejmowania wysiłku zmierzającego do ukazywania wzorów świętości ludzi, którzy żyli pośród nas świadomi tej „wysokiej miary zwyczajnego życia chrześcijańskiego”, a przez papieża Franciszka zostali nazwani „świętymi z sąsiedztwa”.

Podstawowy warunek do beatyfikacji to opinia świętości danej osoby zakorzeniona wśród innych i potwierdzona ich zeznaniami składanymi pod przysięgą przed trybunałem kościelnym, a przede wszystkim łaskami doznawanymi przez wiernych.

Niektórzy mówią, że ze względu na wiele beatyfikacji i kanonizacji świętość i święci im powszednieją. Na przykład Jan Paweł II ogłosił błogosławionymi ponad 1300 osób, w tym 154 Polaków, a świętymi około 480 błogosławionych. Po co ktoś jest ogłaszamy błogosławionym lub świętym?

Świętość zawsze należała do tożsamości Kościoła i przynależy do niej także dzisiaj. Święci byli i pozostają świadkami ustawicznej świeżości Jezusowej Ewangelii, są życiodajnym sokiem żywotności i owocności misji Kościoła. Tym, którzy narzekają z powodu wrastającej liczby świętych, odpowiadam, że to wygląda tak, jakby narzekali na liczbę, różnorodność i piękno kwiatów na wiosnę w ogródku. Zachęcam ich także do dążenia do świętości poprzez komunię ze świętymi: naśladowanie ich cnót, służenie bliźnim za ich przykładem, uciekanie się do ich orędownictwa i modlitwę podobną do ich modlitwy.

Jak wyglądają etapy procesów beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego tak od kuchni?

Punktem wyjścia jest zawsze opinia świętości lub męczeństwa ugruntowana wśród innych, nie wytworzona sztucznie, ale zrodzona spontanicznie, rzetelnie zweryfikowana i potwierdzona łaskami. Stwierdzenie tejże opinii należy do biskupa diecezjalnego miejsca życia i śmierci kandydata, po pozytywnym wyniku analizy dokumentów dotyczących tego kandydata i teologicznej cenzurze jego pism (czy nie ma w nich przypadkiem stwierdzeń przeciw wierze i moralności).

Aby rozpocząć proces biskup musi jeszcze przedstawić sprawę na Konferencji Episkopatu. Jeśli jej opinia jest pozytywna, biskup pyta o stosowność rozpoczynania procesu Stolicę Apostolską. Otrzymawszy odpowiedź, że po zbadaniu archiwów watykańskich nie znaleziono niczego co byłoby nieprzychylne kandydatowi, biskup mianuje trybunał diecezjalny i rozpoczyna się faza diecezjalna procesu kandydata (przesłuchanie świadków, opracowanie biografii, opisy łask), któremu od tego momentu przysługuje tytuł sługi Bożego.

Akta fazy diecezjalnej procesu, stosownie opieczętowane, przekazuje się do Watykanu, do Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych, gdzie ma miejsce faza rzymska procesu, tj. opracowanie Positio, jej analiza przez konsultorów historyków, konsultorów teologów, biskupów i kardynałów. Jeśli ocena tychże gremiów jest pozytywna, Ojciec Święty podpisuje dekret o męczeństwie, czy też o heroiczności cnót kandydata, któremu od tego momentu przysługuje tytuł czcigodnego sługi Bożego.

Mówi się, że beatyfikacja związana jest z publicznym kultem o charakterze lokalnym, np. w diecezji, a kanonizacja z kultem w Kościele powszechnym. Ale są męczennicy, jak na przykład polscy franciszkanie i męczennicy o. Zbigniew Strzałkowski i o. Michał Tomaszek zamordowani w Peru w 1991 r., których kult jest rozpowszechniony w Polsce i Peru, ale są ogłoszeni błogosławionymi, a nie świętymi. Czym więc różni się błogosławiony od świętego?

Nie ma żadnej sprzeczności w fakcie, że błogosławieni Zbigniew i Michał cieszą się kultem nie tylko w Peru, ale i w Polsce. Przez kult lokalny rozumie się kult w środowisku życia (i ewentualnie męczeństwa) kandydata, a nie tylko w diecezji, w której proces był prowadzony. Np. w zakonach błogosławieni czczeni są w klasztorach także leżących poza terenem diecezji miejsca śmierci i procesu kandydata, często także w innych krajach. Kult lokalny, to – powtarzam – kult w środowisku życia kandydata, a tym środowiskiem jest także jego rodzina zakonna i zostaje on wpisany do jej kalendarza liturgicznego. Święci zaś zostają wpisani do kalendarza liturgicznego całego Kościoła. Beatyfikacja różni się od kanonizacji tym, że jest otwarta na przyszłą kanonizację, a kanonizacja jest już ostatecznym orzeczeniem Kościoła. 

Do kanonizacji potrzebny jest cud, który często dotyczy uzdrowień, ale nie zawsze. Na jakiej podstawie dykasteria stwierdza, co jest cudem, a co nim nie jest?

W badaniu cudów rozróżnia się dwie płaszczyzny: naukową i teologiczną. Pierwsza to interpelacja biegłych z danej dziedziny wiedzy, jakiej cud dotyczy. Do ich kompetencji należy stwierdzenie, czy badane zjawisko da się wytłumaczyć z naukowego punktu widzenia. Jeśli werdykt biegłych stwierdza, że zjawiska nie da się wytłumaczyć z punktu widzenia nauki, sprawę przejmują teolodzy. Do nich należy wykazanie związku przyczynowo-skutkowego, tj. związku pomiędzy modlitwą do danego kandydata i niewytłumaczalnym naukowo zjawiskiem, czy rzeczywiście modlono się do danego i tego samego kandydata, czy w tej modlitwie nie było rozbieżności, bo przywoływano także innych kandydatów czy świętych. Rozbieżność ta może w konsekwencji sprawić, że zjawisko, jakkolwiek naukowo niewytłumaczalne, może zostać odrzucone z powodu braku moralnej pewności za czyją przyczyną zostało ono wyproszone.

Czy badając świętość kandydata można się pomylić?

My, jako ludzie, nosząc w sobie konsekwencje grzechu pierworodnego, możemy oczywiście się pomylić i to nawet w sprawach oceny świętości kandydatów. Dlatego Kościół wymaga cudu, jako Bożego potwierdzenia, tej nadprzyrodzonej pieczęci. Wszak cudu może dokonać tylko nieomylny Bóg i jest to potwierdzenie, że dana osoba zasługuje na wyniesienie jej na ołtarze. Benedykt XV wyraził się bardzo sympatycznie i słusznie, iż „cud jest znakiem, że Pan Bóg zgadza się z nami”.

Czy obecnie w Rzymie prowadzone są procesy beatyfikacyjne i kanonizacyjne Polaków?

Oczywiście. Liczba polskich kandydatów i kandydatek do chwały ołtarzy jest imponująca: mamy ich prawie 300. Prawie 100 oczekuje na udowodnienie heroiczności cnót, a ponad 200 na orzeczenie męczeństwa zadanego przez niemieckich lub sowieckich okupantów, system komunistyczny w Polsce, czy nacjonalizm ukraiński. Mniej więcej połowa tych procesów znajduje się w fazie diecezjalnej, a połowa w fazie rzymskiej. Co więcej, 30 polskich kandydatów do beatyfikacji jest już „czcigodnymi”, co oznacza, że zostały zatwierdzone ich cnoty heroiczne i do beatyfikacji brakuje im tylko cudu. Są to: kard. August Hlond, s. Małgorzata L. Banaś, s. Kolumba Białecka, ks. Franciszek Blachnicki, s. Jadwiga Borzęcka, Rozalia Celakówna, Jerzy Ciesielski, s. Maria Teresa Dudzik, o. Melchior Fordon, s. Aniela Róża Godecka, s. Kazimiera Gruszczyńska, s. Jadwiga Jaroszewska, s. Emanuela Kalb, o. Serafin Kaszuba, o. Wenanty Katarzyniec, s. Anna Kaworek, s. Teresa Kierocińska, ks. Władysław Korniłowicz, br. Alojzy Kosiba, o. Bernard Łubieński, Wanda Malczewska, s. Laura Meozzi, s. Leonia Nastał, bp Jan Pietraszko, o. Paweł Smolikowski, ks. Robert Spiske, Jan Tyranowski, Janina Woynarowska, Kunegunda Siwiec i Stanisława Barbara Samulowska, wizjonerka z Gietrzwałdu. W przyszłym roku przypada 150. rocznica objawień w Gietrzwałdzie i byłoby czymś bardzo radosnym świętować wówczas beatyfikację tej gietrzwałdzkiej wizjonerki. 

Rozmawia Renata Jurowicz

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!