TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 23 Września 2019, 02:39
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Rodzinne radio cz.II

Rodzinne radio cz.II

Nasze diecezjalne Radio Rodzina obchodzi właśnie 20 lat swojej działalność. O swojej pracy w nim opowiedzieli pracownik, a potem dyrektor ks. Łukasz Skoracki, a także pracownicy świeccy.

Księdza posługa w Radiu Rodzina przebiegała dwutorowo. Najpierw przez kilka lat był ksiądz jego pracownikiem, potem dyrektorem. Najpierw proszę powiedzieć kiedy zaczęła się Księdza przygoda z radiem?
Ks. Łukasz Skoracki: Moja posługa w Radiu Rodzina rozpoczęła się w 2009 roku, tzn. dwa lata po święceniach kapłańskich. Pracowałem wtedy w Krotoszynie, w parafii pw. św. Jana Chrzciciela. Było to dla mnie wielkie zaskoczenie, ale ufałem, że taka była wola Boża. Najpierw pracowałem z ks. Leszkiem Szkopkiem i trwało to trzy lata, a następnie po rocznej przerwie zostałem dyrektorem na trzy lata. Więc z 11 lat kapłaństwa, 8 to posługa w radiu.

Kiedy został Ksiądz dyrektorem, to czy z tej perspektywy praca wyglądała inaczej?
Na pewno pojawiła się większa odpowiedzialność. Przede wszystkim za ludzi, którzy tworzyli radio. Bardzo ważna była dla mnie atmosfera w pracy, relacje. Zadaniem dyrektora jest też troska o ramówkę i za to, co proponuje się słuchaczom. Przyjąłem, że główną misją będzie ewangelizacja, by nie tylko mówić o Bogu, ale budzić w słuchaczach wiarę. Liczę, że w jakimś stopniu to się udawało. Bogu dziękuję, że przez te trzy lata nie byłem sam. Czułem mocno Jego pomoc, ale też pomoc ludzi, którzy w radiu pracowali.

Ks. bp Napierała sytuując radio w seminarium chciał, by klerycy uczestniczyli w jego realizacji, czy będąc w kaliskim seminarium jako kleryk miał Ksiądz swój udział w programach?
Wielką łaską jest obecność radia w murach seminarium. Miałem okazję jako kleryk przez około dwa lata posługiwać w tej rozgłośni. Moim zadaniem było zapowiadanie programu. I kiedy zacząłem pracę, już miałem jakieś doświadczenie, ale musiałem uczyć się wszystkiego od początku. Wielką radością było dla mnie spotykanie się z ludźmi, uczestniczenie w uroczystościach ważnych dla życia diecezji. A w ostatnim czasie wielką radość sprawiało mi realizowanie programu, czyli tzw. praca przy konsoli. Mogłem wtedy proponować słuchaczom muzykę, która była ważna dla mnie i trochę mogłem pokazać kim jestem. Jedyną trudnością był dla mnie brak życia parafialnego. Bardzo jestem wdzięczny proboszczowi ks. prałatowi Pawłowi Kostrzewie, że w tym czasie mogłem pomagać w parafii Miłosierdzia Bożego w Kaliszu, że czułem się tam trochę jak u siebie.

Na przestrzeni tych kilku lat, które z wydarzeń diecezjalnych wpisało się najbardziej w pamięć, a może i w serce Księdza?
Miałem okazję uczestniczyć w Misjach Miłosierdzia, odwiedzać te parafie, do których przychodził Jezus Miłosierny. Zawsze przed tymi misjami odwiedzałem proboszcza danej parafii i rozmawiałem o przygotowaniach, oczekiwaniach. Jedno wydarzenie pamiętam do dzisiaj. Pojechałem do jednej z parafii na zwykłą rozmowę, która pod koniec przerodziła się w spowiedź, bo proboszcz tej parafii o nią poprosił. To było piękne doświadczenie, że Bóg sam wybiera czas i sposób, jak posłużyć się danym księdzem. Wtedy czułem, że Bóg chciał bym tam pojechał.

Czym dla Księdza była praca w radiu, jako dyrektora, co ta posługa wniosła w kapłańskie życie Księdza?
Czas ten otworzył mnie na ludzi, ale też pokazał kim jestem. Doświadczyłem wiele dobra, nawiązały się piękne relacje. Nie było to dla mnie proste posługiwanie, ale podjąłem tą pracę w posłuszeństwie kapłańskim. Zobaczyłem w tym czasie swoje pragnienia, jeśli chodzi o moją drogę kapłańską. Wiem, że Bóg chciał tych kilku lat. Chciałem jeszcze podziękować pierwszemu dyrektorowi, ks. prałatowi Leszkowi Szkopkowi, który pokazał mi wartość Słowa Bożego. Pamiętam te chwile, kiedy przy kawie rozmawialiśmy o Bogu, Jego działaniu. To był dobry czas.

Rozmawiała Arleta Wencwel

Magdalena Olszewska - Z perspektywy przepracowanych lat – mogę powiedzieć, że Pan Bóg wybrał mi zawód. Oczywiście chodzi mi o bardzo wyraźne Boże prowadzenie, które teraz po czasie widzę. Do radia – a właściwie do grupy, która miała je tworzyć od zera – trafiłam jeszcze w szkole średniej. Ksiądz, który taką ekipę miał zawiązać, szukał ludzi działających blisko Kościoła. Początkowo spotykaliśmy się przy sanktuarium św. Józefa, dużo rozmawialiśmy, ustalaliśmy, wymyślaliśmy. Poznawaliśmy się też wzajemnie. I też uczyliśmy się, czym ta praca jest. Jedno, co mocno pamiętam to to, że była w nas z pewnością wielka pasja – w każdym z nas. Potem kiedy radio już ruszyło, to właśnie ta pasja najbardziej przyciągała słuchaczy. Przez to tworzyła się „rodzinność” Radia Rodzina. Tak radio postrzegali słuchacze – podkreślali w nim właśnie rodzinność. Myślę, że przez to odróżnialiśmy się od innych – bardziej komercyjnych – rozgłośni.
A jak było z tym zawodem? Automatycznie niejako z racji tego, co w moim życiu stało się codziennością, po maturze wybrałam właśnie studia związane z dziennikarstwem. To już poprawiło warsztat i świadomość pewnych spraw.
Praca w radio stanowiła większość mojego życia. Teraz oczywiście kiedy mam już rodzinę, trzeba było wiele przewartościować, także z racji mojego wyjazdu z Kalisza i pracy na odległość. Dała mi ona ogromną możliwość kontaktu z ludźmi. Ilość osób spotykanych w trybie radiowym była ogromna. I jakie to bogactwo. Obecnie tego bardzo brakuje – tego kontaktu z ludźmi, ze słuchaczami. Ale kto wie? Może jeszcze kiedyś…
Ponadto nauczyła mnie słuchać. Szczególnie w Kościele. Nasze uczestnictwa w uroczystościach kościelnych wiązały się z przygotowaniem z tego wydarzenia relacji. Trzeba było słuchać i rozumieć, żeby taką korespondencję przygotować. A to mi pokazało, że jeśli słuchamy i jesteśmy na to słowo otwarci, to wiele możemy z niego wynieść.
I jeszcze jedna, bardzo ważna dla mnie płaszczyzna bycia w radiu – bogactwo podejmowanych tematów. Gdzie ja bym w jednym miejscu znalazła takie skondensowanie wiedzy o rodzinie, o wychowaniu, o życiu… Pracując w radiu miałam możliwość wsłuchiwania się w ogrom konferencji, słów i świadectw – to kształtowało mnie tak naprawdę na całe życie, było niejako szkołą życia, dało podwaliny w moim własnym życiu i podejściu do małżeństwa i rodziny. Bezcenny skarb. Ja z tego czerpałam garściami.

 

Renata Błaszczyk - Moja przygoda z Radiem Rodzina rozpoczęła się w 1998 roku. Uczestniczyłam w spotkaniach, które przygotowywały nas do prowadzenia audycji. Jestem wolontariuszem i mówiąc najprościej, jestem spikerem. Zawodowo wykonuję zupełnie inną pracę. Myślę, że poszłam na żywioł, z wielu rzeczy nie zdawałam sobie sprawy, jak to będzie, co mam powiedzieć, w którym momencie. Dla osoby bez medialnego przygotowania to był ogromny stres, który trzeba było pokonać. Nie skończyłam teologii a słownictwo, którym opisuje się wydarzenia w Kościele musi być prawidłowe. To jest ciągła praca, każde wejście na antenę wymaga przygotowania. I tego wszystkiego uczyłam się przez te lata posługi radiowej i uczę się nadal. To dla mnie doświadczenie słowa, które niesie informacje i to w jaki sposób zostanie wypowiedziane zależy od prowadzącego. Różnorodne bywają moje nastroje i emocje, ale kiedy przychodzę do radia „zostawiam je”, a przynajmniej staram się tak robić. Liczy się dobry przekaz, dobre słowo i człowiek po tamtej stronie odbiornika. Pięknym doświadczeniem dla mnie były Misje Miłosierdzia Bożego w naszej diecezji. Przez 6 lat odwiedzałam z radiowym mikrofonem wiele parafii, by porozmawiać z proboszczem o ich historii i jej przygotowaniach do misji.
Dobrym spotkaniem dla mnie była audycja, prowadzona na żywo na naszej antenie. Była to poniedziałkowa rozmowa z panem Podinspektorem Romanem Szelągiem o bezpieczeństwie. Należało dobrze przekazać informację, często przestrogę o niebezpieczeństwie. To duża satysfakcja, kiedy docierały do nas informacje, że słuchacze dzięki tym policyjnym radom, uniknęli kłopotów. Dziękuję za okazane zaufanie przez Ks. Dyrektora, gdyż wszystkie programy początkowo były wcześniej przygotowywane, co jest zrozumiałe, a ten był prowadzony na żywo.
Trudno uwierzyć, że minęło już 20 lat. Z serca dziękuję za lata posługi i do usłyszenia.

 

Katarzyna Łakomiak - Moje początki obecności w radiu to jeszcze czasy liceum. Zaczynałam od przygotowywania audycji dla młodzieży. Potem pojawiła się propozycja pracy i konkretne zadania, które swoim zakresem obejmowały chyba każdy z aspektów pracy radiowca. Obecnie podejmuję działania w charakterze spikera, realizatora, reportera itd. To pozwala mi na ciągły rozwój i podejmowanie kolejnych wyzwań. Przez te 13 lat wiele się wydarzyło. Zapamiętam z pewnością Światowe Dni Młodzieży w Krakowie. To był szczególny czas, bo choć obserwowany przez obiektyw aparatu fotograficznego i rejestrowany z pomocą mikrofonu, to jednak szczególnie dla mnie ważny. Relacjonując to wydarzenie sama wiele zyskałam. Lubię też okres wakacji, choć bardzo intensywny pod względem pracy w radiu, to jednak przynosi on wartościowe spotkania, jak reportaże z Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę i z wczasorekolekcji. Bardzo cenię swoją pracę w radiu. Cieszą mnie przede wszystkim spotkania z ludźmi. Zrodziły się przyjaźnie, dobre relacje, które czynią moje życie piękniejszym. Gdy o tym myślę widzę konkretne twarze, miejsca, zapamiętane rozmowy, także ze słuchaczami. Kiedy rozpoczynała się moja przygoda z radiem to nie myślałam, że będzie tyle trwać. Praca w radiu daje satysfakcję i przynosi radość. Staram się uśmiechać do ludzi także głosem. A dzisiaj dziękuję. Przede wszystkim Bogu, za to, że pozwolił mi doświadczyć dzięki tej pracy, wielu małych cudów, nie tylko na przestrzeni zawodowej, ale i osobistej. Dziękuję moim bliskim za wsparcie i motywację, rozmówcom za obdarzenie zaufaniem i ukazywanie piękna codzienności. Dziękuję słuchaczom – za każde dobre słowo.

Maria Cieślak - Do redakcji Radia Rodzina trafiłam w czasie gdy kończyłam studia. W moim zawodzie nie było dla mnie etatu, praca w rozgłośni katolickiej wydawała się być ciekawym pomysłem, nawet gdyby to miałoby być tylko na chwilę. Po kilku miesiącach bolesnego przecierania szlaków dziennikarskich ówczesny dyrektor Radia, ks. Leszek zaproponował zatrudnienie przy medialnej obsłudze nawiedzenia Matki Bożej Częstochowskiej w naszej diecezji. Myślę, że moim głównym atutem jako dziennikarki, (którą absolutnie nie czułam się i nie byłam), było wtedy posiadanie prawa jazdy... Po kilku tygodniach wiedziałam już, że podjęłam dobrą decyzję przyjmując tę propozycję. Towarzyszenie Matce Bożej przez te miesiące nawiedzania naszych parafii było jednym z najważniejszych wydarzeń mojego życia. Nie mam na myśli jedynie tego, że dzięki tej pracy zyskałam duże doświadczenie reporterskie i techniczne (czasem uzyskanie dobrej jakości nagrania wymaga sprytu), ani tego, że poznałam wielu wspaniałych kapłanów i świeckich z terenu całej diecezji w tym czasie. Nie chodzi mi także o to, że do tej pory mapę Kościoła kaliskiego mam opanowaną do perfekcji, a tereny, na których mieszkamy i kościoły, w których modlimy się mogłam uznać za różnorodne i piękne. Tak, to także, to wszystko jest bardzo ważne i stanowi dla mnie wspaniałą wartość. Ale praca przy peregrynacji Cudownego Obrazu przede wszystkim przemieniła mnie duchowo, nauczyła modlitwy, pokory i zaufania. Był to jeden z najlepszych okresów w moim życiu wiary, choć fizycznie i, nie ma co ukrywać, psychicznie wymagający. Dzięki tej pracy mogłam się nawracać. To była Boża łaska.
Praca w radiu daje mi wiele satysfakcji i radości pod wieloma względami. To także dzięki temu, że w naszym radiu wszyscy robią wszystko! Nauczyłam się podstaw z zakresu fotografii, obróbki dźwięku, montażu audycji, realizacji programu. Miałam szansę pracować jako spiker, wreszcie przeprowadzać niezwykłe rozmowy i spotykać wspaniałych ludzi. Często udawało mi się też spotkać wtedy z Bogiem. Bogu dzięki za “kolejne godziny z Radiem Rodzina.

Kinga Tomalak - W tym roku minęło 17 lat mojej pracy w Radiu Rodzina. Kiedy praca staje się pasją to z powodzeniem można to uznać za prawdziwe błogosławieństwo. I piękne doświadczenie.
Do radia trafiłam będąc jeszcze na studiach. Najpierw była praca w ramach wolontariatu. Autorskie audycje, nauka spikerki, montażu i potem realizacji programu. Taki rodzaj pracy uczy… wielozadaniowości, wszechstronności. Robisz wiele rzeczy na raz (radiowcy wiedzą o czym mowa) i czujesz, że to cię nie wypala, a uczy …nowych umiejętności i stwarza pole do robienia czegoś więcej, czegoś nowego, czegoś na BOŻĄ CHWAŁĘ! Radio to LUDZIE. Ci, z którymi pracujesz, których poznajesz, z którymi rozmawiasz, którzy pojawiają się przy okazji niezliczonej ilości nagrań. Ludzie, którzy otaczają cię także modlitwą. To jest BOŻA ŁASKA. W trakcie tych wielu lat pracy w radiu wyszłam za mąż, na świat przyszła trójka naszych dzieci. W każdej sytuacji (czy to pełnej szczęścia czy też trudu, gdy nasz najmłodszy synek urodził się przeszło dwa miesiące za wcześnie) radio stwarzało przestrzeń, w której mogły pojawić się osoby wspierające mnie i moją rodzinę modlitwą. Za to BOGU NIECH BĘDĄ DZIĘKI!
Jest wiele osób, którym jestem wdzięczna za czas pracy z nimi i wymianę doświadczeń. I jest jedna szczególna. Ks. prałat Leszek Szkopek – mój pierwszy Dyrektor i nauczyciel. Tu nie mogę inaczej – wielkie dzięki za te wspólne lata i budowanie tego, co dziś staje się obrazem „rodzinności” Radia Rodzina. Dziennikarz radiowy – szczególny zawód, twórcza praca. Dziennikarz w katolickiej rozgłośni – wyjątkowe powołanie i dziękuję Bogu za to, że pozwolił mi tego doświadczyć. Radiu Rodzina, całej redakcji, słuchaczom - dziękuję za dobro, życzę dobra i niech w tym wszystkim zawsze BÓG BĘDZIE UWIELBIONY!

Adam Szymański - Do diecezjalnego Radia trafiłem w marcu 2014 roku, jako nietypowy student filologii polskiej, specjalizacji dziennikarskiej – byłem, w trochę dojrzalszym wieku niż moi koledzy na studiach. Poszukiwałem odpowiedniego miejsca do odbycia praktyki studenckiej – obowiązkowej na roku magisterskim. Intuicja zaprowadziła mnie na trzecie piętro Wyższego Seminarium Duchownego, gdzie mieści się studio emisyjne i siedziba redakcji. Dzięki gościnności ówczesnego dyrektora Radia ks. prałata Leszka Szkopka znalazłem się wśród osób i w miejscu, w którym naprawdę mogłem się dużo nauczyć.
Największym zaskoczeniem był dla mnie zakres działań i obowiązków pracujących tu kolegów, oraz dynamika różnego typu wydarzeń i ważnych tematów – nie tylko religijnych – które radio przedstawia swoim słuchaczom. Wiedziałem, że modlitwa zajmuje na antenie najważniejsze miejsce i spodziewałem się ogólnej atmosfery wyciszenia. Owszem, w Radiu jest dużo czasu na skupienie, spojrzenie w głąb duszy i ewangelizację, ale mimo wszystko jest to redakcja multimedialna, pulsująca dziennikarskim rytmem, podążająca za wydarzeniami, które relacjonuje, przygotowuje, wyjaśnia, komentuje… i wszystko to stara się przedstawić w atrakcyjnej formie – nie tylko radiowej, gdyż ważną rolę odgrywa strona internetowa Radia Rodzina. Zwieńczeniem mojej praktyki była samodzielnie przygotowana audycja – rozmowa z moim wieloletnim proboszczem ks. prał. Andrzejem Gawłem. Jednak na zakończenie, czekała mnie jeszcze miła niespodzianka – Ks. Dyrektor zaproponował mi zatrudnienie, na zasadzie zastępstwa za jedną z koleżanek, będącą na urlopie macierzyńskim. Wcześniej, wiele lat byłem związany z kaliskim teatrem – gdyż jestem aktorem – jednak przyszedł czas, gdy zabrakło dla mnie miejsca w Teatrze W. Bogusławskiego i zaproszenie do pracy w radiu przyjąłem z dużą radością. Okazało się później, że oprócz obowiązków dziennikarskich, mogłem także realizować, chociaż częściowo, moje aktorskie zainteresowania, czytając na antenie poezje czy realizując – wspólnymi siłami z redakcyjnymi kolegami – okazjonalne słuchowiska.
Każdy dzień pracy w tak żywym organizmie przynosi nowe wyzwania i doświadczenia, z których najbardziej polubiłem pracę nad moją audycją Aspekty codzienności, pozwalającą mi spotykać się z ciekawymi, wartościowymi ludźmi i czerpać satysfakcję z kolejnej życiowej roli i pasji.

***

Dobra organizacja radia wymaga przede wszystkim znalezienia odpowiednich osób, które z zapałem i wiarą podjęłyby misję głoszenia Chrystusa na falach rozgłośni katolickiej. Od roku 1998 udało się stworzyć ścisłą redakcję radia, która prowadziła program, realizowała i tworzyła serwisy radiowe. Przez te lata kilkadziesiąt osób współpracowało (i współpracuje nadal) z rozgłośnią poprzez nagrywanie poszczególnych audycji, czy posługę przy konsoli lub mikrofonie. To tylko część osób realizujących programy Radia Rodzina. Nie do wszystkich udało się dotrzeć, za co przepraszamy. A tym, którzy dali swoje świadectwa bardzo dziękujemy.
Działalność radia nie ogranicza się tylko do obecności w eterze. Rozgłośnia włącza się także w różne przestrzenie publiczne. Miejscem ważnym jest obecność w świecie wirtualnym, gdzie za pomocą strony internetowej można dotrzeć do szerokiego grona odbiorców. Strona: www.radiorodzina.kalisz.pl, umożliwia wielu osobom mieszkającym poza zasięgiem nadawania, na słuchanie audycji online i odtwarzanie wcześniej wyemitowanych programów.

 

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!