TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 10 Sierpnia 2020, 13:16
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Relikwie Świętego Józefa

22.12.11

Relikwie Świętego Józefa

Święty Józef, to moim skromnym zdaniem, najbardziej dyskretny bohater Bożego Narodzenia. Czasami odnoszę wrażenie, że w czasie Świąt o wiele więcej mówi się o pastuszkach, Trzech Królach, czy choćby i samym Herodzie. Dlatego też, przy okazji tegorocznych świąt, spróbuję skierować uwagę Czytelników na niego właśnie. A ściślej rzecz ujmując na niektóre z zachowanych do dziś relikwii ziemskiego ojca Chrystusa. 

Pierścień z zaślubin

W paryskiej katedrze Notre Dame podobno wciąż przechowywane są pierścionki zaręczynowe, które Józef i Maryja mieli wymienić w czasie swoich zaręczyn. Natomiast w katedrze w Perugii od 1486 roku otaczany jest czcią tzw. Santo Anello, czyli pierścień uznawany za ten, który według tradycji, św. Józef przekazał Maryi w momencie zaślubin. Niektóre źródła mówią, iż pierścień ów trafił na Półwysep Apeniński już w III wieku. Inne, że dopiero około 985 roku, kiedy to włoski złotnik Ranieri kupił go od żydowskiego kupca. Potomkowie złotnika przechowywali relikwię w swym domu w Chiusi, aż do czasu pojawienia się w mieście franciszkanów. Gdy zakonnicy założyli w Chiusi klasztor, rodzina Ranieri zdecydowała, że odda relikwię mnichom. W XV stuleciu moguncki zakonnik o imieniu Vinteriusz (w niektórych źródłach nazywany Winterem Mainz) postanowił wykraść bezcenną relikwię franciszkanom i przewieźć ją do Niemiec. Pierwsza część niecnego planu powiodła się. Vinteriusz wyniósł pierścień św. Józefa z klasztoru w Chiusi i ruszył co prędzej na północ, do ojczyzny. Ale jego podróż uniemożliwiła gęsta mgła, która za nic w świecie nie chciała zniknąć. Mnich musiał więc ją gdzieś przeczekać. Błądząc po omacku trafił do bram Perugii, gdzie dopadły go wyrzuty sumienia. Targany świętym niepokojem Vinteriusz zwierzył się ze swojego czynu jednemu z mieszkańców miasta. Ten usłyszawszy opowieść mogunckiego zakonnika stwierdził, iż miejsce pierścienia jest bezsprzecznie w Italii i, że niemiecki mnich, by oczyścić się z grzechu świętokradztwa, powinien oddać relikwię w ręce władz Perugii. Zakonnik posłuchał mieszczanina, a mieszkańcy Perugii przyjęli relikwię z niezmierzoną radością. Zdecydowali nawet, iż nie oddadzą jej nikomu, nawet za cenę wojny. Później urządzili w swej katedrze kaplicę ku czci św. Józefa z relikwiarzem, w którym do dziś przechowuje się Il Santo Anello, czyli święty pierścień.

Pas utkany przez Maryję

W kościele Matki Bożej w Joinville-le-Pont w Szampanii, zobaczyć można przepiękny relikwiarz ze złota i kryształu, we wnętrzu którego na specjalnej tubie owinięto starożytny pas, należący według tradycji do
św. Józefa. Pas utkać miała własnoręcznie Maryja. Po śmierci męża zachowała go na pamiątkę, następnie przekazała św. Janowi, Ewangeliście, który opiekował się nią jak własną matką, po wniebowstąpieniu Chrystusa. Tradycja mówi, iż Jan przekazał go swoim uczniom, a oni swoim. W 1252 r. relikwię pasa
św. Józefa przywiózł do Francji z Palestyny niejaki Jean, pan Joinville, uczestnik krucjat i historyk. Jean nie przekazał relikwii żadnej z szampańskich świątyń, ale umieścił ją w swoim zamku w Joinville. Relikwia przechowywana była tam przez jego potomków aż do czasów Rewolucji Francuskiej. Pas, a właściwie jego fragmenty (zabezpieczone specjalnym pokrowcem) utkany jest z przędzy lub kory. Ma szarobrązowy kolor, około metra długości i klamrę z kości słoniowej. Niestety nic nie wiadomo na temat jego wieku, podobnie zresztą jak w przypadku opisanego wyżej pierścienia z Perugii.

Relikwie z papieskim certyfikatem 

W listopadzie 2008 roku światowe media doniosły, iż bułgarskie Narodowe Muzeum Historyczne otrzymało od pewnego antykwariusza, ofertę zakupu drogocennego relikwiarza z relikwiami św. Józefa oraz osiemnastowiecznym dokumentem papieskim potwierdzającym autentyczność relikwii. Dyrektor muzeum, Bozhidar Dimitrow, chętnie fotografował się ze wspomnianym certyfikatem w dłoniach, zapewniając dziennikarzy, iż Kościół katolicki nie ma nic przeciw transakcji zakupu świętej pamiątki. - Choć Józef z Nazaretu nie jest świętym Bułgarskiego Kościoła Prawosławnego, zapewniliśmy Watykan, iż relikwie wielkiego patrona katolików, będą traktowane z należytym szacunkiem - przekonywał Dimitrow w czasie konferencji prasowej i dodawał, iż – relikwie Józefa z Nazaretu najprawdopodobniej będą przechowywane w klasztorze
w św. Ivana w Rila, pośród innych relikwii świętych prawosławnych, które są własnością naszego muzeum. Bułgarskie relikwie św. Józefa byłyby chyba jedynymi we współczesnym świecie pamiątkami związanymi z jego osobą, które posiadałyby oryginalny, papieski certyfikat autentyczności. (Na samym relikwiarzu widnieje dodatkowo czerwona, woskowa pieczęć Tajnego Archiwum Watykańskiego.) Niestety w całym medialnym zamieszaniu, jakie towarzyszyło finalizowaniu ich zakupu, zapomniano poinformować zainteresowanych, jaka konkretnie pamiątka po ziemskim życiu św. Józefa zamknięta jest w nabytym eksponacie. Spróbowałem więc ustalić to sam. Wysłałem maila z pytaniem do bułgarskiego Narodowego Muzeum Historycznego i odpowiedź otrzymałem już następnego dnia. Niestety nie możemy udzielić żadnych informacji na temat relikwii św. Józefa - pisał specjalista ds. Public Relations. – Ostatecznie nasze Muzeum jej nie zakupiło. Dostaliśmy ofertę kupna relikwii, byliśmy nią ogromnie zainteresowani, ale nie zdołaliśmy zgromadzić wystarczającej ilości środków na jej zakup. W związku z powyższym nie możemy pomóc. Zatem wygląda na to, że zagadkowa relikwia św. Józefa z certyfikatem Watykanu, wciąż pozostaje w gestii tajemniczego właściciela, reprezentowanego – jak podawała bułgarska prasa – przez, nie mniej tajemniczego, antykwariusza. 

Michał Widurski

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!