TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 13 Sierpnia 2020, 03:48
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Rekolekcje Wielkopostne

W poszukiwaniu pokoju i harmonii

Kończy się już okres karnawału i stajemy u progu Wielkiego Postu. O, szkoda, myślimy sobie, bo jeszcze chciałoby się trochę pobawić, a tu już znowu post, umartwienia i pokuta. I gdzieś po kryjomu, małymi kroczkami, wkrada się do serca smutek, bo znowu trzeba będzie się umartwiać i znowu robi się ponuro.

Tym razem chciałbym przerwać tę żałosną nić narzekań, bo jeszcze się nie zaczęło, a już wiemy co nas czeka… Jeśli również i ty tak myślisz, to wpisujesz się w poczet tych wszystkich, którzy próbują już od dwóch tysięcy lat i nic im z tego nie wychodzi. Mówią, że przyszedł Jezus Chrystus i wszystko zmienił, wszystko stało się nowe i że nic już nie będzie takie samo, a tymczasem wcale tego nie widać.
Jeśli tak jest i w twoim życiu, to znaczy, że jeszcze nie spotkałeś Jezusa Chrystusa, ani żadnego jego wiarygodnego świadka! A przecież to właśnie dzięki Jezusowi Chrystusowi, ludziom zapętlonym w schematyzmie tradycji, która nie mogła już wnieść nic nowego w życie człowieka uwięzionego w cykliczności pór roku, powtarzających się wciąż tych samych tradycji i tych samych odpowiedzi dawanych na rodzące się wciąż nowe pytania, nagle zabłysło jakieś nowe światło. Ktoś niespodziewanie przebił szklany sufit i pokazał, że można inaczej odnieść się do ludzi i do Pana Boga.

Nowe odpowiedzi
Ludziom można przebaczyć, traktować ich uczciwie i z należytym szacunkiem, niezależnie od tego co uczynili, i w ten sposób uwolnić się od ciągłego skupiania na doznanych krzywdach, aby przypadkiem nie utracić zaufania również i do innych, i nie stać się zamkniętym w sobie cierpiętnikiem. Osoba niepotrafiąca przebaczyć jest pierwszą ofiarą nieprzyjemnego zdarzenia i zostaje dwa razy skrzywdzona: pierwszy raz przez krzywdziciela, a drugi raz przez samą siebie, gdy nie potrafi wybaczyć i podtrzymuje w sobie uczucia urazy czy nienawiści, które będą zarażać i uwarunkowywać wszystkie jej późniejsze zachowania, w stosunku do siebie i do innych. Czasami, gdy doznajemy jakiejś krzywdy, uruchamia się w nas taki dziwny mechanizm, który zamiast chęci naprawienia tego co się nie udało, każe nam się wycofać z całej sprawy i często przekreślić jednocześnie i całą resztę. Tak się dzieje, jeśli w życiowych decyzjach dajemy się ponieść emocjom, a nie trzeźwemu myśleniu i Bożym przykazaniom.
W takich sytuacjach potrzeba, abyśmy umieli zaufać jednocześnie Panu Bogu, który w każdej nowej sytuacji daje nam nowe światło i nowe odpowiedzi. Nowe czasy przychodzą z nowymi problemami, ale i my jesteśmy inni, mamy już inne, nowe doświadczenia i musimy zaufać Bożemu Słowu, które jak mówi Pismo Święte, nie wraca do Boga bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co Bóg chce (por. Iz 55, 10-11). Czyżby mądrość Boża miała być tak mała, żeby nie potrafiła zaradzić naszym przyziemnym problemom? Czy umiem zaufać Bogu i wierzę, że On chce mego szczęścia i szuka mego dobra? Ks. Piotr Pawlukiewicz tłumaczył kiedyś, że Bóg nas kocha i chce naszego dobra, bezwarunkowo, w przeciwnym razie nie byłby Bogiem. Mówił, że Bóg w tej dziedzinie, jest jak GPS: gdy się pogubisz i już nie wiesz którą masz iść drogą, to On co robi?, przelicza trasę. Bóg ma dla ciebie w każdej sytuacji życiowej jakieś nowe rozwiązanie. I choćby nie wiem co się wydarzyło w twoim życiu, to On za każdym razem przelicza wszystko na nowo i wyznacza dla ciebie najbardziej optymalną trasę. Chce tylko, abyś nie bał się tego co nowe, bo życie niesie wciąż nowe problemy, ale i my jesteśmy za każdym razem inni. Gdy przychodzi do ciebie syn lub córka z jakimś problemem, to nie zbywaj ich starymi frazesami i nie dawaj tanich rozwiązań, bo one nie działają, wysłuchaj ich i szukaj razem z nimi rozwiązania. Nierozwiązane albo źle rozwiązane problemy powrócą do ciebie i do twojego dziecka ze zdwojoną siłą. Ty, zaufaj Panu!


Przemieniające spotkanie
My chcemy uczyć się od naszego Mistrza, który miał cierpliwość dla każdego, bo rozumiał każdego i wiedział, że w życiu człowieka mogą się wydarzyć różne sprawy. Miał czas i wyrozumienie dla chorych, grzeszników i dla tych poszukujących drogi. Potrafił wyczuć potrzebę serca Zacheusza i przyjął zaproszenie do jego domu, aby tam rozmawiać o ważnych dla niego sprawach. I nagle okazało się, że ten, który był uwikłany w grzech po uszy i oszukiwał ludzi bez skrupułów, potrafi być hojnym i dobrym ponad miarę. Domyślam się, że jeśli Pan Jezus aż do tego stopnia zaabsorbował Zacheusza, to musiał On być jakąś niezwykłą postacią, dlatego każde spotkanie z Nim musiało być niezwykłe.
Otóż Pan Jezus był niesamowicie kreatywną postacią i umiał wszystkich absorbować. Wobec niego nikt nie pozostawał obojętny. Wyzwalał wiele emocji, ludzie go uwielbiali, szukali go, nie dawali mu odpocząć, ale byli i tacy, którzy nie mogli go ścierpieć. W każdym razie wyzwalał wiele emocji i nikt nie pozostawał wobec niego obojętny. I chwilami zastanawiam się, co się z nami stało, że tak mało się nim dziś interesujemy! A założę się, że jeśli pojawiłby się dzisiaj tutaj, w drzwiach naszego mieszkania, to natychmiast rzucilibyśmy się do Niego, aby się z Nim spotkać, dotknąć Go, by nas mógł uzdrowić, posłuchać i opowiedzieć mu o sobie. I każdy jego gest spowodowałby lawinę burz w naszym życiu, jego spojrzenie, słowa, a nawet milczenie.
Nieraz, gdy kogoś poznam i zaczynamy wspólnie rozmawiać, ta osoba staje mi się bliska, poznaję jej życie i problemy, i modlę się za nią, bo pragnę jej towarzyszyć w różnych sytuacjach życiowych. Zdarza się czasami, że gdy o kimś intensywnie myślę, często ta osoba zaraz do mnie dzwoni. Myślę, że Pan Bóg chce, abyśmy stawali się sobie bliscy. I posyła nam nawet swojego Ducha, aby ten nas łączył pomiędzy sobą i z Panem Bogiem. Jego Duch staje się podstawą naszej wspólnej więzi, On sprawia, że pomimo olbrzymich różnic i odległości, potrafimy się wspólnie porozumieć. On jest tym ogniem miłości, który przenika nasze serca. Pan Jezus po to daje nam swojego Ducha, abyśmy umieli zwracać się do Niego, do jego Ojca, abyśmy wiedzieli o co i jak mamy prosić.


Więcej miłości
Rozpoczynając Wielki Post, niektórzy nam tłumaczą, że jest to dobra okazja do popracowania nad sobą, odmówienia sobie słodyczy, rzucenia palenia czy używania alkoholu, no i że w ogóle dobrze nam to zrobi, a na pewno już nie zaszkodzi. Stąd też nawet chętnie zabieramy się do tych naszych postanowień, pomimo że będą nas one na pewno trochę kosztować. Cóż, trzeba będzie trochę się pospinać, aby osiągnąć choćby pierwsze efekty. Czy nam się uda? A czy uda się wytrwać przez cały Wielki Post? No i byłoby fajnie, gdyby potem udało się wytrwać przez całe życie! Piękna i zgrabna figura, no i trochę pieniędzy zaoszczędzonych w portfelu na papierosach i alkoholu, nawiasem mówiąc to nawet wcale niemało.
Takie są nasze pragnienia, ale teraz skonfrontujmy je z rzeczywistością, bo tak naprawdę często efekty tych naszych wysiłków są bardzo mierne, a jeśli nawet uda się komuś wytrwać przez cały post w swych postanowieniach, to w krótkim czasie po jego zakończeniu szybko wraca do starej formy, ze wszystkimi swoimi dobrymi i złymi obyczajami i przypadłościami. Możemy nawet przeczytać tysiące książek i konferencji na temat zdobywania sukcesu, odchudzania, rzucania palenia, itd., i ich efekty będą zawsze nikłe, bo droga, którą proponują nie zawsze jest właściwa. Nieraz chcemy osiągnąć jakieś efekty, ale zaczynamy od końca. Czy jabłko może zrodzić jabłko albo czy z jabłka mogą wyrosnąć korzenie drzewa? Aby dojść do owocu, którym jest jabłko, trzeba zacząć od posadzenia i pielęgnacji drzewka, aby ono, gdy urośnie, mogło wydać dobre owoce.
Aby być pięknym, mądrym i dobrym człowiekiem, wytrwałym w swych dążeniach, stabilnym w przekonaniach, zdecydowanym i szybkim w decyzjach oraz wrażliwym na otaczający go świat, człowiek musi odzyskać pierwotną harmonię, do której stworzył go Pan Bóg. Człowiek potrzebuje czuć się kochanym, aby nie krzywdzić samego siebie i aby mógł być zdolnym do kochania innych.
I dochodzimy do sedna znaczenia Wielkiego Postu, którym jest odkrywanie, jak bardzo Bóg kocha człowieka. Posyła swojego Syna, aby ten przekonał ludzi o tym, że Bóg ich kocha i że jest dla nich Ojcem. I On uczy ludzi, jak należy kochać naprawdę. Zatem wszystkie nasze działania, postanowienia, posty i wyrzeczenia, nie będą miały sensu, jeśli nie wyzwolą w nas większej miłości do Boga i do człowieka i nie nauczą nas bardziej kochać. Nikogo przecież nie można zmusić do kochania. Ja mogę komuś nakazać, by kochał innych, ale czy to sprawi, że on zacznie ich naprawdę kochać? A gdy nauczymy się kochać, wtedy wszystko stanie się łatwe i żadne przykazanie nie będzie dla nas ciężarem.

 Ks. Sylwester Sowizdrzał

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!