TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 15 Grudnia 2019, 21:29
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Rekolekcje adwentowe 2019

Razem ze Świętą Urszulą

Adwent to oczekiwanie, powracanie, zmienianie, prostowanie i wyrównywanie. Przyszedł czas na coroczny duchowy plac budowy.

Adwent to spotkania. Z „Głosem wołającym na pustyni” – mądrym, nieugiętym Janem, który jest dla nas przykładem świadka wiernego, wypełniającego do końca swoje powołanie. Jak to wygląda w moim życiu? Czy nie wstydzę się być świadkiem Jezusa? Czy staram się wypełniać wszystkie przykazania, czy tylko te dla mnie wygodne?
Z pokorną służebnicą Pańską – Maryją, którą „błogosławić będą wszystkie pokolenia”, która pomaga mi uwierzyć, że również we mnie pragnie mieszkać Jezus. Czy chcę tego? Czy Go nie odrzucam? Czy przed Nim nie uciekam do moich wygodnych ludzkich spraw?
Z milczącym świadkiem wkraczania Boga w ludzką codzienność – św. Józefem, który pokazuje mi jak ważne jest zaufanie Bogu i oddanie Mu wszystkiego. Czy jestem na to gotowy? Czy na siłę, wbrew Bogu nie przeprowadzam moich planów?
Znowu wchodzimy w ten niezwykły czas. Dni, które bardzo kocham, bo wiem, jak są one szczególne i ważne. Kiedy czytam księgę proroka Izajasza i jego słowa: „Drogę dla Pana przygotujcie na pustyni, wyrównajcie na pustkowiu gościniec naszemu Bogu! Niech się podniosą wszystkie doliny, a wszystkie góry i wzgórza obniżą; równiną niechaj się staną urwiska, a strome zbocza niziną gładką”, rozumiem, że muszę coś zmienić w moim życiu. I powinna być to zmiana naprawdę zasadnicza. Dlaczego? Po prostu, zeszłam z właściwej drogi, pozmieniałam ścieżki, pogubiłam się. Może postawiłam między Nim a mną jakiś niepotrzebny nikomu mur egoizmu, pychy, braku miłości.

Czas wracać
Adwent to również wyciszenie, zasłuchanie razem z Maryją w słowa Pana. To wypowiedzenie w sercu na nowo i każdego dnia: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa Twego”.
Jestem szarą urszulanką. I razem z całym moim zgromadzeniem wchodzę w tym roku, w szczególny Adwent, ponieważ w 2020 roku mija 100. rocznica założenia przez św. Urszulę Ledóchowską naszego zgromadzenia. Już rozpoczęłyśmy ten ważny dla nas jubileusz. Dlatego w tym rozważaniu adwentowym pragnę przybliżyć osobę niezwykłą, świętą, która pokochała wielkopolską ziemię i w Pniewach założyła pierwszy dom Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego. Sięgając do pism i słów św. Urszuli, można w sposób niezwykle głęboki przejść przez czas Adwentu i wejść z nowymi pragnieniami w kolejny rok liturgiczny. To, co jako młodą dziewczynę pociągnęło mnie do szarych urszulanek, to prostota, mimo przecież świętości, życia Matki. To jej pogoda ducha i pełne zaufanie Bogu w sytuacjach niezwykle trudnych i wymagających poświęcenia. To dosłownie bieg Matki, by „innym dać Boga”.
Słowa Maryi, „oto ja Służebnica Pańska”, są hasłem mojego zgromadzenia. Nam, szarym siostrom są one w pewien sposób zadane. Św. Urszula pisała w rozmyślaniach: „Matko moja, naucz mnie, jak mam pozbyć się woli własnej, abym żyła wpatrzona tylko w wolę Bożą”.
„Fiat” - niech się stanie, jak Bóg chce, te słowa towarzyszyły św. Urszuli od zawsze. Często przypominała je swoim duchowym córkom. W listach do sióstr pisała: „Widmo stojące mi przed oczyma doprowadziło mnie do chwilowego, powiedziałabym, konania serca. Dziś na wszystko mówię swe fiat – na wszystko gotowam – czekam cicho i z poddaniem na to, co może i ominie, ale może i stanie się. Łudzić się nadzieją – nie łudzę się. To nie brak ufności w Bogu, bo wiem, że cierpienie to łaska. Tylu ludzi dziś cierpi, czemu Bóg nie miałby od nas domagać się cierpienia? To raczej poczucie, że jestem tutaj na to, aby cierpieć – że to dziś nasz obowiązek – każe mi nie łudzić się, ale przyjąć kielich cierpienia z gotowością wypicia go, aż do dna!”. W mówieniu Bogu „tak”, św. Urszula podkreślała również odczytywanie we wszystkim woli Bożej i pójście za nią. „Wiecie jak się nasza gwiazda nazywa? To wola Boża! I my teraz wśród pustyni suchej i bezwodnej: droga nieznana i straszna właśnie dlatego, że nie wiemy dokąd nas poprowadzi. Ale podnieśmy oczy ku niebu, tam jasno świeci cudna, bezpiecznie do celu prowadząca gwiazda woli Bożej. Ku tej gwieździe zwracamy stale nasz wzrok, Dzieci moje: co Bóg chce, jak Bóg chce!”.
Warto zaprosić Panią Adwentową na te grudniowe dni, warto powierzyć jej trudności, smutki, niepokoje. Będzie łatwiej zagłębić się w tajemnice Bożego przyjścia, bo przecież nikt tak, nie czekał na Jezusa, jak Maryja, nikt nie był tak zasłuchany w Bożą wolę, jak Ona.
Św. Urszula mówiła: „Bądźcie pewni, że Maryja raczej cudem przyjdzie wam z pomocą, niż was opuści.”

Czuwanie i radość
Wreszcie Adwent to czuwanie. Bycie stale gotowym na przyjście Pana. Oczywiście świętujemy je 25 grudnia, pochylając się nad złożonym w żłóbku małym Dzieciątkiem, ale przede wszystkim, to oczekiwanie pełne żaru i tęsknoty na paruzję. To wołanie z głębi serca, z rękami wzniesionymi do Nieba – Marana tha! Trzeba więc zadać sobie pytania – czy czekam na Pana? Czy tęsknię? Czy już po prostu nie mogę się doczekać? Czy jestem gotowy, by stanąć przed Nim, gdy przyjdzie? Czy lampka mojego życia jest pełna wiary, miłości, nadziei? Czy pali się jasnym płomieniem, czy przez lata zdążyła już przygasnąć? Może zapomniałem o czekaniu, bo wygodniej było nie czuwać, łatwiej było zasnąć…
Czytając Ewangelię wiele razy słyszymy wołanie Jezusa: „Czuwajcie, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie”; „Czuwajcie, bo nie znacie dnia, ani godziny”; „(…), bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”.
Święta Urszula w „Rozmyślaniach” wyjaśnia, co oznacza w codzienności to czuwanie. Pisze, „czuwać to znaczy starać się usilnie o trwanie w obecności Bożej. To praca ciężka, codzienna. Próbujmy codziennie choć parę razy wznosić serce do Boga gorącym aktem strzelistym, z początku rzadziej, potem częściej. To praca twarda, ale przy dobrej woli i nieszczędzeniu modlitw dojdziemy do upragnionego celu, do tego świętego skupienia, do życia pod okiem Ojca naszego, który jest w niebie”.
Warto podjąć w Adwencie taki wysiłek, trwania w Bożej obecności, przypominania sobie o Bogu poprzez króciutkie modlitwy: Jezu, ufam Tobie! Kocham Ciebie! Spróbujmy! Myślę, że podnoszenie serca do Boga, przez takie modlitewne iskierki, smsy do Nieba, pomoże w budowaniu relacji pomiędzy ludźmi, rozładuje zdenerwowanie, brak cierpliwości. Pomoże budować dobro i być radosnym. „Boga nam potrzeba, Dzieci moje, Boga, a wszystko inne jest mało znaczące – cóż to wszystko wobec wieczności! „Przyjdź królestwo Twoje” – oto teraz więcej niż kiedykolwiek modlić się musimy”.
I wreszcie Adwent to czas radości, bo przecież powracanie na właściwą drogę, zawsze jest radosne. Każdy kto z pragnieniem nawrócenia przeżył sakrament pokuty i pojednania, wie o czym mówię. Zachęcam do takiego powracania, aby w czasie zbliżających się świąt, w pełni doświadczyć w swoim sercu Bożego Narodzenia.
Święta Urszula była apostołką pogody ducha. Ten charyzmat zapisała także mocno w nasze urszulańskie serca, ale jest on przecież dostępny dla każdego. Zapraszam więc do radosnego adwentowego apostolstwa. „Idźcie w świat z uśmiechem na ustach, idźcie rozsiewać trochę szczęścia po tej łez dolinie, uśmiechając się do wszystkich, ale szczególnie do smutnych, do zniechęconych życiem, do upadających pod ciężarem krzyża, uśmiechając się do nich jasnym uśmiechem, który mówi o dobroci Bożej”.
Życzę więc pięknego Adwentu, przeżywanego z radością, głęboką wiarą i ufnością. Wyrównajmy nasze ścieżki i drogi do Pana, otwórzmy oczy i serca dla innych ludzi. Niech to będzie błogosławiony czas. A na zakończenie słowo św. Matki: „Drogie dzieci moje, rozpoczynajcie Adwent i cały rok kościelny z wielką gorliwością. Niech każdy zastanowi się, co jeszcze trzeba poprawić, zmienić w swym wnętrzu; co tam Panu Bogu się nie podoba. Kochajmy Pana, w tym nasze szczęście, nasza siła, nasz spokój”.

 S. Magdalena Bulińska, urszulanka

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!