TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 25 Listopada 2020, 15:10
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Razem ze Świętą Urszulą (2)

Razem ze Świętą Urszulą (2)

Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany, na Jego barkach spoczęła władza. Nazwano Go imieniem: Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju (Iz 9,5). Ostatnie dni Adwentu rozjaśnia światło przychodzącego Pana. Kolejny rok w moim życiu i kolejne Boże Narodzenie. Co to dla mnie znaczy?

Czy będę potrafił wejść w świąteczne dni z otwartym sercem, bez zakłóceń świata przepełnionego reklamami, hałasem zimowych piosenek, szaleństwem zakupów? Jak przeżyłem Adwent? Czy wyrównałem koleiny mojego serca i przygotowałem drogę dla Pana? Czas zmierzyć się z tymi pytaniami. Ja, jako urszulanka i każdy, niezależnie od tego kim jest, jakie powołanie realizuje w swoim życiu. Dlaczego mam podjąć taki wysiłek? Jaki to ma sens? Odpowiedź jest dość prosta - aby najlepiej, w pełnym pokoju serca i radości, doświadczyć Bożego Narodzenia.

„Szczęście prawdziwe, szczęście Boże nie jest w zewnętrznych rzeczach, okolicznościach – szczęście Boże jest z góry i możemy tym szczęściem się cieszyć wtedy, gdy patrzymy w górę, gdy zapominamy o rzeczach zewnętrznych,  o tych drobnych naszych krzyżykach, by radować się w Bogu, cieszyć się Jego miłością, której tak wielkim dowodem jest narodzenie Zbawiciela”. 

Ostatni tydzień Adwentu wypełniły nam tęskne wezwania Wielkich Antyfon: „O Mądrości (…), przyjdź i naucz nas dróg roztropności”. „O kluczu Dawida (…), przyjdź i wyprowadź z więzienia człowieka pogrążonego w mroku i cieniu śmierci”. „O Wschodzie (…), przyjdź i oświeć żyjących w mroku i cieniu śmierci”. Te właśnie słowa, które śpiewaliśmy, umożliwiają nam w bezpośredni sposób dotknięcia tajemnicy przyjścia Boga. Wyrywają się z pełnych tęsknoty serc.

Rodzina

Wchodząc w tajemnicę tych dni czytamy ewangeliczne opisy wędrówki do Betlejem zdumionych pasterzy, którzy jako pierwsi odpowiedzieli na wezwanie Aniołów. Dołączamy się też do orszaku Mędrców, którzy patrząc w niebo, dostrzegli znak Boga i bez wahania poszli pokłonić się małemu Dziecku. Mędrcy poszli za gwiazdą. Czy noszę w sercu osoby, które kiedyś zaprowadziły mnie do Boga? Które nauczyły mnie modlitwy? Warto o nich pamiętać i być wdzięcznym. Mówimy, że Boże Narodzenie, to rodzinne święta i dobrze je przeżywać w gronie najbliższych. To prawda. Każdy, kto doświadczył od dziecka, domu przepełnionego miłością i ciepłem, wie o czy mówię. Popatrzmy zatem na wzór rodziny, na Świętą Rodzinę. Na młodą Matkę, która mimo trudnych warunków obcego Betlejem, z troską pochyla się nad bezbronnym Dzieckiem i na Józefa, który z miłością chroni Maryję i małego Jezusa. Czego oni nas uczą? Na co zwracają naszą uwagę? Na kogoś Najważniejszego, na Źródło miłości rodzin – na Boga. Często zapominamy, kto jest najważniejszy. Gubimy się w relacjach z innymi, stawiamy siebie lub innych w centrum. Zapominamy, że On jest źródłem każdej prawdziwej miłości. Boże Narodzenie pomaga nam uzdrowić relacje z bliskimi, z przyjaciółmi. Możemy zacząć na nowo. W „Medytacjach” Świętej Matki Urszuli Ledóchowskiej czytamy: „Maryja i Józef, mimo otaczającej ich nędzy, zatopieni są w morzu miłości Bożej. Jezusa, Boga swojego, mają przy sobie, czegóż im więcej brakować może? Cały świat znika sprzed ich oczu. Wpatrzeni w Boże Dziecię, takie maleńkie, a przecież takie wielkie, potężne, wszechmocne. To sam Bóg! Jego kochać, przy Nim zawsze być, dla Niego żyć, dla Niego umierać, cierpieć, tak jak On chce pracować – niczego więcej nie pragnę. Matko moja jedyna, żebym mógł od ciebie nauczyć się nie pragnąć, nie szukać niczego, tylko, tylko Boga. Nie szukać ziemskiego szczęścia, tylko szczęścia w Bogu i z Bogiem. Jezu mój, Boże Dziecię, bądź całym moim szczęściem, mą radością, mą ufnością. U stóp Twych chcę o wszystkim zapomnieć, by Ciebie, Ciebie zawsze coraz goręcej kochać!”.

My dla Boga

Boże Narodzenie to zatrzymanie się przy Nowonarodzonym. To spojrzenie na cel naszego życia, na zbawienie, na Niebo. W ten świąteczny czas, wieczorem, przy pachnącej choince i palącej się świecy, zachęcam do chwili refleksji - co, a raczej kto jest dla mnie najważniejszy? Do czego zmierzam? Czy biorę pod uwagę cel - kres mojej wędrówki? Matka Urszula, która żyła bardzo zwyczajnie, która w codzienności odkrywała Bożą wolę mówiła: „Narodzenie Pana otwiera nam niebo, otwiera nad nami ten cudowny świat Boży! Wyżej serce, wyżej oczy - do góry! Tam Bóg, a my dla Boga, nie dla ziemi: my dla Boga, nie dla siebie. Dlatego winniśmy nie o siebie dbać, nie dla siebie żyć, ale dla chwały wielkiego Boga, który odtąd już chce być naszym Ojcem, Królem i Panem najlepszym. On taki wielki, tak święty, tak potężny, a ja dziecko Jego, więc muszę się starać o to, by Go nieustannie chwalić. To łaska, to szczęście, że mi wolno chwalić Boga, że ten wielki Pan ode mnie biednej, nędznej, przyjmuje ofiarę uwielbienia i chwały. 

Niech Cię chwalę każdą myślą, każdym słowem, każdym uczynkiem, każdą radością i każdym cierpieniem, swoim życiem i śmiercią, o Boże! Zawsze chwalić Cię mogę, bylebym tylko chciała. Chwalić cię dobrą, czystą intencją – wszystko dla Ciebie, nic dla siebie”.

Takie otwarcie na Boga nie jest łatwe, zwłaszcza wówczas, gdy otacza nas materialny świat, gdzie liczy się pieniądz, kariera, uznanie. Oddanie Bogu swojej woli, również nie jest łatwe. Dobrze, że mamy świętych, którzy dają nam wskazówki, jak żyć, by być blisko Boga. Matka Urszula powtarzając często, „jak Bóg chce”, wskazywała na Maryję, która najdoskonalej wypełniła wolę Boga w swoim życiu. „O Boże Dziecię, oddaję Tobie swoją wolę. Weź ją, trzymaj mocno w drobnych swych rączkach, bym Tobie mej woli nie mogła odebrać. A za to daj mi swoją wolę, bym wszystko chciała, co Ty chcesz, jak chcesz, kiedy chcesz, bym na wszystko, co na mnie ześlesz, co rozkażesz, tylko pokornie z Matką Najświętszą mówiła: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego”.

Przez uśmiech szczęścia

Boże Narodzenie to niewyobrażalna, niepojęta bliskość Boga, który staje się człowiekiem. Wchodzi po prostu w naszą codzienność, w ludzkie trudy; doświadcza tak jak my bólu, cierpienia, łez, ale i radości, przyjaźni, szczęścia. Jak bardzo musi nas, mnie, Ciebie kochać Bóg.

Boże Narodzenie to radość. Tak jak z radością przyjmują każde nowe życie kochające się małżeństwa, tak przyjęli je Maryja i Józef, młodzi ludzie, w których życie tak mocno ze swoimi planami wkroczył Bóg. To radość tych, którzy doświadczają spotkania z Najwyższym. W jaki sposób? Przez spotkanie z drugim człowiekiem, często słabym, chorym, samotnym, opuszczonym. Kiedy otwierają swoje serca, dają coś z siebie i w tym drugim dostrzegają Boga. To radość Aniołów, którzy wyśpiewali światu „chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania”. To radość wszystkich dobrych ludzi, pragnących żyć w pokoju. Matka Urszula - święta uśmiechnięta, nam urszulankom dała szczególne zadanie - pogody ducha, bycia apostołkami radości. I innym też polecała: „Kto kocha Boga, pragnie i innych do miłości Bożej zachęcić. (…) Stać się apostołem, nie tyle słowem, co przykładem, dobrocią, serdecznością, modlitwą, a może przede wszystkim pogodą ducha. Pastuszkowie wrócili od żłóbka uradowani i to było powodem, że się ich pytano, czemu są tacy szczęśliwi. O szczęściu wszyscy chętnie słuchają, o powody szczęścia radzi się dowiadują. Dusza pogodna, mająca na twarzy uśmiech Bożego szczęścia, niechybnie pociągnie do Boga, wywoła pytanie: skąd masz takie szczęście? Łatwo znaleźć na to odpowiedź: od Boga, miłość Boża – oto źródło prawdziwego szczęścia! U stóp Bożej Dzieciny, uśmiechającej się do mnie tak słodko, złożę to moje mocne postanowienie: chcę być apostołką przez uśmiech szczęścia!”.

Warto pomyśleć czym jest dla mnie Boże Narodzenie? Na ile te dni są dla mnie ważne? Co mogę zrobić, by piękniej przeżywać przyjście Boga - Człowieka, do mojej codzienności, a przede wszystkim do mojego serca?

Święta Matka mówi do każdego z nas: „Teraz właśnie nadchodzi czas, który serca nasze powinien napełniać radością i pokojem, atmosferą żłóbka do którego pospieszymy, by adorować Dziecię Jezus. Niech Jego pokój, Jego święta radość, będzie zawsze Twoim udziałem”. Także ja, życzę wszystkim wam, pogody ducha, głębokiej wiary i doświadczania każdego dnia cudownej Bożej Miłości. Zapraszam do Pniew, do sanktuarium św. Urszuli Ledóchowskiej i oczywiście właśnie tutaj zapewniam o mojej modlitwie. 

Tekst s. Magdalena Bulińska, urszulanka

 

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!