TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 16 Czerwca 2019, 22:42
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Rapując na Bożą chwałę

Rapując na Bożą chwałę

Korzystanie z serwisu YouTube nie jest prostą rzeczą. Pół biedy, kiedy ktoś wie, co chce włączyć, co zobaczyć i czego posłuchać. I potrafi się konsekwentnie tego trzymać nie uciekając kursorem na boki.

Jednak klikać w kolejne klipy jest bardzo łatwo i to właśnie stanowi trudność, gdyż, nie zamierzając tego uprzednio, możemy zagłębić się niespodziewanie w zdumiewająco mroczne zakamarki ludzkiej twórczości.
Postanowiłam sprawdzić, czego słucha się na świecie. Kliknęłam więc w zakładkę „Najlepsze w YouTube – Muzyka” i oczom moim ukazała się seria najpopularniejszych (mających najwięcej odsłon) utworów w Polsce. Słuchając kolejnych piosenek i czytając ich teksty przekonałam się, że zdając się na podpowiedzi serwisu i włączając to, co nam sugeruje, możemy zrobić sobie sporą krzywdę, nie mówiąc już o nieodwracalnej stracie czasu. Będzie bez nazwisk, aby niechcący nie zareklamować czegoś, co reklamowane być nie powinno i nie ściągnąć na siebie Bożego gniewu, a także bez zbędnego wdawania się w szczegóły. Ogólnie rzecz ujmując – najpopularniejsze na YouTube polskie piosenki potrafią w ciągu trzech – czterech tygodni uzyskać kilka, a nawet kilkanaście milionów odsłon. Sądząc po umieszczanych pod nimi komentarzach filmiki te oglądają głównie dzieci i nastolatki. Muzycznie brzmi to różnie, zazwyczaj są to lekkie utworki w stylu disco-polo, pop lub coś na kształt rapu. Ma to znaczenie o tyle, że taka muzyka zdaje się łatwiej trafiać do młodych odbiorców. Gdy chodzi o warstwę tekstową, robi się trochę śmiesznie i trochę strasznie. Nie jestem pewna, czy można mówić o istnieniu czegoś takiego, jak styl (nawet zły) w tych piosenkach. Często są to dziwne zlepki słów, na potrzeby rymu łączone, bez jakiegokolwiek zwracania uwagi na zasady gramatyki. Wyrazy wulgarne przeplatają się z zapożyczeniami z języka angielskiego oraz niezrozumiałymi tworami, które podobno stanowią część jakiegoś slangu.
Jednak to wszystko nic w porównaniu z tym, co wykonawcy chcą nam przekazać przez słowo, a także, niestety, obraz. Bądźmy szczerzy – nie ma niczego wzniosłego w tekstach tych piosenek. Do znudzenia – a jednak ku uciesze tak wielu – „artyści” śpiewają o tym, że śpiewają oraz o tym, dlaczego śpiewają, a także o tym, jak to się stało, że śpiewają. Poza tym tematami przewodnimi są: lejący się alkohol, wypalana marihuana, inne środki psychoaktywne, gniew, wściekłość, żal i pogarda dla otoczenia i oczywiście cielesne uciechy. Naprawdę trudno znaleźć piosenkę wśród tych „najpopularniejszych”, w której nie byłoby ani jednego skojarzenia, odniesienia, nawiązania do seksu. Niektóre traktują tylko i wyłącznie o tym i bynajmniej nie są to subtelne wyznania romantycznego „zakochańca”. Wszystko to jest rzecz jasna wzmacniane teledyskiem, który nierzadko można by pomylić z „filmem dla dorosłych”.
Zestawienie tych elementów tworzy coś zatrważającego. Z jednej strony jest to jakaś tragikomedia. Z drugiej strony na myśl, że patrzą, słuchają i przyswajają to sobie setki tysięcy młodych ludzi, można zesztywnieć ze strachu. Znamienny jest fragment jednego z utworów, w którym wykonawca wyznaje: „Ciągle czuję się zmęczony, nie mogę się położyć, nie umiem spać, Nie wiem czego chcą ode mnie demony, muszę je przerobić na miał (…) nie dam się zniewolić na bank”. Czy rzeczywiście sobie poradzi?
O tym jaki wpływ na rozwój młodego człowieka może mieć m.in. muzyka, mówią dwaj dojrzali już dziś mężczyźni z ogolonymi do skóry głowami. Jacek „Heres” Zajkowski i Piotr Zalewski to członkowie grupy Wyrwani z Niewoli. Od kilku lat jeżdżą po Polsce z programem profilaktycznym, dzieląc się z młodzieżą świadectwem swojego życia. Pod wpływem różnych, także bardzo traumatycznych czynników Piotr i Jacek od najmłodszych lat zaczęli być wciągani przez świat, który oferował im ucieczkę od trosk w alkohol, narkotyki, pornografię i przemoc. Budując swoje życie na źle pojmowanej wolności, chłopacy trafili nawet do kryminału i stali się niewolnikami uzależnień. Ocierali się o śmierć - jeśli im nie grożono pobiciem, to podejmowali próby samobójcze. Taka egzystencja stała się udręką. Ciągłe wkładanie masek i przyjmowanie pozy cwaniaka przyniosło ze sobą tylko rozczarowanie i depresję. W pewnym momencie jednak przyszło nawrócenie. Bóg okazał im swoje miłosierdzie i odtąd wszystko zmieniło się o 180 stopni. Piotr opowiada o tym tak: „Te dwie chwile, moment odpuszczenia grzechów i moment Komunii Świętej łączą się w najpiękniejszą chwilę w moim życiu. (…) Podczas Komunii Świętej poczułem jakby lekarstwo na moje życie. Ja szukałem tego lekarstwa w narkotykach, pornografii, seksie, alkoholu, bójkach, kradzieżach. A to wszystko dostałem w spowiedzi i w Komunii Świętej”. Pseudonim „Heres”, pod którym działa Jacek, z łaciny oznacza „dziedzica”, a raper chce dzięki niemu bardziej uzmysłowić sobie swoją tożsamość i pamiętać, że jest dziedzicem królestwa Bożego. Nawrócenie i przylgnięcie do Boga poza ukojeniem i radością przyniosło Jackowi i Piotrowi jeszcze więcej. Okazało się, że zaczęli oni odkrywać swoje pasje i talenty, rozwijać je, a następnie dzielić się nimi z innymi. Wbrew temu co można by sobie wyobrazić, patrząc na życie tak zniewolonych wcześniej ludzi, Piotr skończył szkołę, poszedł na studia psychologiczne, a nawet napisał książkę, która cieszy się popularnością. Jacek rapuje, nagrywa płyty i daje koncerty. Muzyka, którą prezentują „Wyrwani z Niewoli” to dobra alternatywa dla opisanej wyżej papki, gdyż w przeciwieństwie do tamtej niesie ze sobą głęboką treść. Poruszające są piosenki „Mamo”, „Iskierka”, „Modlę się za Was”. Tytuły „Oddaję chwałę” i „Duchu Święty” mówią same za siebie. W tym drugim kawałku Heres woła: „Przyjdź, już na zawsze niech Twój głos we mnie śpiewa”. Warto zobaczyć klip do tej piosenki, gdyż występują w nim m.in. ks. Kuba Bartczak, Marcin Zieliński, o. Remigiusz Recław, a nawet bp Marek Solarczyk. Natomiast w energetycznym kawałku „Chodź z nami” wykonawcy zachęcają młodego człowieka: „Chodź z nami, z życiem swoim coś zrób, nie bądź żywy trup!” – i doskonale wiedzą, o czym mówią.
„Wyrwani z Niewoli” to także nazwa fundacji założonej przez Jacka i Piotra. Dlaczego powstała? Wyjaśnia to preambuła do statutu fundacji: „Uważamy, że najskuteczniejszym sposobem prowadzącym do przemiany życia człowieka dotkniętego wykluczeniem społecznym jest doświadczenie wiary w miłosierdzie Boże. My doświadczyliśmy różnych form nałogu i wykluczenia społecznego, a nasze wyzwolenie psychiczne i fizyczne, które trwa kilka lat, zawdzięczamy doświadczeniu wiary i wspólnoty Kościoła katolickiego“.

Małgorzata Młotek

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!