TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 04 Lipca 2020, 02:08
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Przyjście Zbawiciela

Przyjście Zbawiciela

przyjscie zbawiciela

Co roku przed Świętami podnoszona jest ta sama dyskusja. Jedni z przyzwyczajenia mówią, że Adwent to okres „radosnego oczekiwania na przyjście Pana”, a drugim bardzo to nie odpowiada.

Uważają, że te cztery tygodnie są czasem, w którym powinniśmy się nawracać, a to automatycznie wyklucza ich radosny charakter. Takie podejście jednak różni się od poprawnego, niemalże tak samo, jak Stary Testament różni się od Nowego. Dlaczego? Ponieważ patrzenie na nawrócenie, jako na konieczne przygotowanie do przyjścia Pana, jest właśnie starotestamentowe. Żydzi musieli wypełniać Prawo, inaczej bowiem groziło im nawet ukamienowanie, a ofiary składane w świątyni dawały tylko nadzieję na odpuszczenie grzechów. W przeciwieństwie do tamtych czasów, my nie dostajemy kary śmierci za każdy grzech ciężki, a od konfesjonału odchodzimy z PEWNOŚCIĄ odpuszczonych grzechów.
Narodzenie Syna Bożego jest przyjściem Zbawiciela - to jest Jego tożsamość. Nawet samo imię Jezusa oznacza w języku hebrajskim „Jahwe zbawia”. Przyjście Zbawiciela natomiast nie jest wydarzeniem smutnym, ani wymagającym od człowieka natychmiastowej doskonałości, bo On jest Tym, który „umarł za nas wtedy, gdy my byliśmy jeszcze grzesznikami” (Rz 5, 8).
Na tym właśnie polega zbawienie, że dokonuje się zanim jeszcze człowiek osiągnie świętość. To oczywista prawda, ale mimo to nadal trzeba ją tłumaczyć, jak robił to już sam Jezus: „Kiedy Jezus to usłyszał, mówi im: Zdrowi nie potrzebują lekarza, ale chorzy. Nie przyszedłem wzywać sprawiedliwych, ale grzeszników” (Mk 2, 17). Innymi słowy, Jezus jest jak ratownik, bo ratuje nas od śmierci, a nie jak człowiek, który przychodzi wręczać nagrody. Nie przychodzi też jako sędzia, bo w Ewangelii parę razy pojawia się stwierdzenie, że Jezus „nie przyszedł po to, żeby świat potępić, ale żeby świat został przez Niego zbawiony” (J 3, 17).
Dlaczego niektórzy nie mogą tego przyjąć? Bo w ludziach bardzo mocno zakorzenione jest myślenie rynkowe, albo przyczynowo-skutkowe. Jesteśmy przekonani, że za każdą łaskę musimy zapłacić, i że każdy grzech musi spotkać kara (jeszcze w życiu doczesnym) oraz że dostajemy od Boga życie wieczne i inne nagrody tylko dlatego, że na nie zasłużyliśmy.
Myśląc w ten sposób, oczywiście jesteśmy w błędzie. Bóg nie oczekuje od nas żadnej zapłaty, bo przecież jako Absolut nie ma żadnych potrzeb, niczego Mu nie brakuje. Jedyne co możemy robić, to oddawać Mu chwałę i wypełniać Jego wolę.
Jednak ani jednego, ani drugiego nie można zaliczyć do naszych zasług, ponieważ wszystkim naszym dobrym uczynkom towarzyszy tzw. „łaska uprzedzająca”, o której uczy nas Kościół. Ta prawda wiary mówi o tym, że do każdego dobrego działania potrzebujemy Bożej pomocy. Pouczał o tym już sam Jezus, mówiąc: “Beze Mnie nic nie możecie uczynić” (J 15, 5).
Co więcej, Biblia mówi nawet, że Bóg jest sprawcą naszego chcenia. Zatem nie tylko nie możemy chlubić się swoimi uczynkami, ale też nie ma żadnego sensu chwalenie się samymi dobrymi pragnieniami, bo one też koniec końców pochodzą od Boga. Piszę to wszystko, żeby przekonać cię, że naprawdę nie masz z czego być dumnym. Pisał o tym już św. Paweł: „Co posiadasz, czego byś nie otrzymał? Jeśli zaś otrzymałeś, to dlaczego chlubisz się tym tak, jakbyś nie otrzymał?” (1 Kor 4, 7).
Bóg wymaga od nas tego, żebyśmy odwzajemnili Jego miłość. Przyrównując ją często do miłości między mężczyzną a kobietą, stwierdza też, że jest Bogiem zazdrosnym: „Nie wolno ci bowiem upadać na twarz przed obcym bogiem, gdyż Jahwe zwie się zazdrosnym. On jest Bogiem zazdrosnym” (Wj 34, 14). Do Ozeasza mówi nawet, żeby przekonał się na własnej skórze, jak czuje się Bóg Izraela, i żeby w tym celu poślubił prostytutkę.
A na czym ma polegać nasze odwzajemnienie tej Bożej miłości? Odpowiedź na to pytanie znajdziemy w Ewangelii, gdzie Jezus mówi bardzo prosto: „Jeśli Mnie miłujecie, będziecie przestrzegali moich przykazań” (J 14, 15).
Warto też zobaczyć, co o Adwencie mówi sama Biblia. Ale gdzie w Piśmie Świętym można to znaleźć? Myślę, że Adwent można przyrównać do drogi pasterzy, którzy zaczęli swoją podróż do Betlejemskiej stajenki, kiedy dowiedzieli się, że ma przyjść Mesjasz, a skończyli ją, gdy nareszcie Go zobaczyli. Charakter wydarzenia wyjawił pasterzom sam niebieski posłaniec: „Anioł zaś powiedział do nich: Nie bójcie się, bo zwiastuję wam wielką radość, która będzie udziałem całego ludu” (Łk 2, 10). Jeśli zatem Bóg nazywa to wydarzenie radosnym, a wiemy już, że nie musimy się do niego przygotowywać przez uprzednie całkowite nawrócenie, to i czas oczekiwania na to wydarzenie powinien być radosny.
Jak więc możemy się nie radować ze Świąt Bożego Narodzenia i nie cieszyć się każdego dnia Adwentu? Kto by się nie cieszył, gdyby wszystkie jego długi zostały spłacone, i to jeszcze przez osobę, która nie oczekuje niczego w zamian? Które dziecko nie podskakuje na myśl, że niedługo przyjdzie św. Mikołaj i zostawi prezenty? Dorośli powinni skakać razem z dziećmi - oni bowiem rozumieją najlepiej, że oprócz niego przychodzi też Chrystus, i że On niesie ze sobą najlepszy prezent - życie wieczne dla każdego.
W tym roku ta treść powinna nas szczególnie interesować z tego względu, że papież Franciszek właśnie ogłosił Nadzwyczajny Jubileuszowy Rok Miłosierdzia. To wspaniała okazja do zupełnego zerwania z grzechem i kolejny powód do wielkiej radości. Bo kiedy w Starym Testamencie nadchodził rok jubileuszowy, to wszyscy niewolnicy odzyskiwali wolność, a w czasach Nowego Testamentu jubileusz oznacza możliwość uwolnienia wszystkich z niewoli grzechu.
Osobiście bardzo się cieszę na ten czas. Czuję, że w końcu odetchnę pełną piersią i dopiero teraz zacznę tak naprawdę żyć. Ty też przyjmij ten Boży prezent i raduj się, bo ani nie musiałeś na niego zasłużyć, ani nie będziesz musiał za niego zapłacić. Boże miłosierdzie jest darmowe, i właśnie dlatego Ewangelię nazywamy Dobrą Nowiną.

Tekst Mikołaj Kapusta
www.DobraNowina.net

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!