TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 23 Września 2019, 11:03
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Przyjaciele św. Józefa

Przyjaciele św. Józefa

przyjaciele sw józefa

 

Wielu moich rozmówców wyraża zdziwienie, kiedy podczas uroczystości kanonizacyjnych w Rzymie 17 października, na pytanie, czy przyjechałem tutaj z okazji kanonizacji kolejnego Polaka, Stanisława Kazimierczyka, odpowiadam, że nie.

Oczywiście cieszę się, że po trwającym kilka wieków procesie kanonizacyjnym nasz rodak, a w dodatku kapłan zakochany w Eucharystii, poszerza grono orędowników przed Panem Bogiem, to jednak tym razem najbardziej zależało mi, aby cieszyć się z dwójką szczególnych przyjaciół Świętego Józefa: św. Andrzejem Bessette z Kanady i św. Mary MacKillop z Australii. Właśnie ich szczególne związki z naszym Świętym Patronem skłoniły mnie najpierw, aby odwiedzić miejsca, w których żyli, a dzisiaj być obecnym w tej wielkiej chwili, gdy papież Benedykt XVI wypowiedział słynną formułę: „Sanctos esse decernimus et definimus, ac Sanctorum Catalogo adscribimus, statuentes eos in universa Ecclesia inter Santos pia devotione recoli debere”. Do tych dwóch postaci jeszcze powrócimy na łamach „Opiekuna”, a teraz przypomnimy tylko pokrótce ich biogramy.

Święta „kangurka”
Mary MacKillop urodziła się 15 stycznia 1842 r. w pobliżu Melbourne. Była najstarszą z ośmiorga dzieci Flory Helen MacDonald i Alexandra MacKillop, szkockich górali. Rodzina MacKillop, początkowo dość zamożna, prędko popadła w finansowe tarapaty, które doprowadziły ją do ubóstwa. Dlatego Mary musi porzucić szkołę i w wieku 14 lat zacząć zarabiać nie tylko na swoje utrzymanie. W wieku 16 lat dziewczyna staje się główną żywicielką rodziny, ale też odkrywa w sobie powołanie do życia konsekrowanego. 19 marca 1866 r., w dzień Świętego Józefa, Mary zakłada prostą czarną sukienkę na znak poświęcenia się Bogu, a jej duchowy przewodnik, ojciec Woods pisze regułę, która została zatwierdzona przez biskupa Adelajdy. Wokół siostry Mary gromadzi się grupa młodych, podobnych do niej kobiet. W ten sposób rodzi się Zgromadzenie Sióstr św. Józefa od Najświętszego Serca Pana Jezusa. Celem działalności sióstr jest zapewnienie możliwości nauki dzieciom z ubogich rodzin, a także niesienie pomocy najbardziej potrzebującym: sierotom, chorym i bezdomnym. Siostry nie mieszkają w klasztorze, ale w namiotach i chatach pośród ludzi i z ludźmi, blisko prowadzonych przez nie szkół. Nie wszystkim ten styl się podobał i, niestety, biskup Adelajdy rozwiązał zgromadzenie józefitek i ekskomunikował jego założycielkę. Po zbadaniu sprawy ekskomunika została cofnięta. W 1873 roku s. Mary udała się do Rzymu do Piusa IX i została przez Papieża oficjalnie uznana za założycielkę zgromadzenia józefitek, ale jej problemy się nie skończyły. Dopiero w 1899 roku mogła być ponownie wybrana na Matkę Przełożoną.
Trzy lata później w Nowej Zelandii dostała wylewu i została częściowo sparaliżowana. Zmarła w domu józefitek w North Sydney 8 sierpnia 1909 roku. Jej ciało znajduje się w kaplicy tego domu, który jest nawiedzany przez setki tysięcy pielgrzymów.
Tak mówił Papież o tej założycielce pierwszego żeńskiego zgromadzenia zakonnego w Australii: „Poświęciła się ona jako młoda kobieta wychowaniu ubogich na trudnych i wymagających wiejskich terenach Australii, inspirując inne kobiety do przyłączenia się do niej w ramach pierwszej żeńskiej wspólnoty zakonnej w tym kraju. Zwracała uwagę na potrzeby każdej powierzonej jej młodej osoby bez względu na status społeczny lub zamożność, zapewniając intelektualną i duchową formację. Pomimo wielu trudności, jej modlitwy do św. Józefa i niezłomne nabożeństwo do Najświętszego Serca Jezusowego, którym poświęciła swe nowe zgromadzenie, przyniosły tej świętej kobiecie łaski niezbędne, by pozostać wierną Bogu i Kościołowi”.

Przyjaciel - brat -  święty
Nasz przyjaciel z Montrealu André (Alfred) Bessette urodził się 9 sierpnia 1845 r., i jako dziewięciolatek stracił ojca i trzy lata później matkę. Od samego początku wyróżniał się szczególnym nabożeństwem do św. Józefa wyniesionym z domu rodzinnego. Za namową znajomego księdza niepiśmienny jeszcze wówczas Alfred postanowił wstąpić do Zgromadzenia Świętego Krzyża. Przyjęto go dzięki wstawiennictwu pewnego ojca, który napisał do przełożonego nowicjatu: „Posyłam do was świętego”. Powierzono mu funkcję furtiana w szkole, o czym sam później napisze: „Przyjmując mnie, pokazano mi drzwi. Poszedłem więc i zostałem tam 40 lat”.  Chorzy przychodzili do niego tłumnie, a on zachęcał ich do modlitwy i wskazywał na św. Józefa jako potężnego orędownika: „Ite ad Joseph!” Zdarzały się cudowne uzdrowienia, ale kiedy nazywano go cudotwórcą denerwował się: „To nie ja leczę, ale Bóg i św. Józef”. Dzięki jego staraniom i modlitwom zgromadzeniu udało się, po wielkich trudnościach, nabyć ziemię w Mont-Royal i rozpocząć budowę małego oratorium św. Józefa. Jednak olbrzymia ilość osób przybywających z prośbą o pomoc (przychodziło też po 200-300 listów z prośbą o modlitwę) wymogła rozbudowę oratorium. Chorowity brat dożył 91 lat i zmarł w uroczystość Objawienia Pańskiego  w 1937 roku.
A oto słowa Benedykta XVI dedykowane Świętemu z Montrealu: „Będąc furtianem w Kolegium Notre Dame w Montrealu, odznaczał się niezwykłą miłością współczującą i starał się ulżyć potrzebującym, którzy przychodzili do niego z ufnością. Choć słabo wykształcony, jednak zrozumiał to, co najważniejsze dla wiary. Dla niego wierzyć znaczyło poddać się dobrowolnie i z miłością Bożej woli. Przeniknięty tajemnicą Jezusa doświadczył błogosławieństwa ludzi czystego i prawego serca. Ta łaska prostoty pozwoliła mu oglądać Boga. Zbudował oratorium pw. św. Józefa na Mont Royal, którym wiernie opiekował się aż do swej śmierci w 1937 r. Był świadkiem niezliczonych uzdrowień i nawróceń”.
Przypomnę na zakończenie, że relikwie brata Andrzeja od roku znajdują się w naszym kaliskim sanktuarium św. Józefa, na obecność w bazylice św. Mary MacKillop musimy jeszcze poczekać.

ks. Andrzej Antoni Klimek

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!